No i nockę mieli zarwaną. Nie działo się nic niepokojącego poza dreptaniem Jadzi i stukaniem kołnierzykiem więc Moja Lepsza Połowa nie pospała. :shake:
Jestem w blokach startowych, gdyby mama dzwoniła, że mam w te pędy jechać. Póki co wiem, że ranek był OK, Jadzia nie rozrabia, głównie poleguje na kołderce. Siku i piciu były, jeść specjalnie nie miała ochoty ale to mnie nie trapi, bo z Manią było podobnie zaraz po zabiegu.