Jump to content
Dogomania

sacred PIRANHA

Members
  • Posts

    11418
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by sacred PIRANHA

  1. [quote name='Unbelievable']brum idzie jak za karę mimo że zawsze dostaje ciasteczko ;) ale jak dostanie kość jakąś to jej nie zje. Gram za to wbiega do klatki jak na spidzie a później siedzi smutny, i też nic nie je :grins:[/QUOTE] moj Timek nigdy nie jadł nic, nawet wody nie pił jak zostawał sam...
  2. [quote name='Unbelievable']w sumie nie pomyślałam o tym :diabloti: moje psy nie jedzą nic jak zostają same :grins: [/QUOTE]moje jak się zbieram do wyjścia, to niecierpliwie ganiają merdając jak opętane ogonami między przedpokojem (w ktorym sie ubieram) a kennelem bo juz wiedzą że dostaną zabaweczki i żarełko:-D
  3. Ja bym nie bawiła sie w taki dawanie mu tej kosci w domu, bo za chwile moze sie okazac ze ma ją w tyłku jak wychodzisz;-) Poza tym, on se warknął nie róbmy z tego chryji, to pies...psy warczą, szczekają, komunikują się;-) Oczywiście i tak bym go z*ebała:-D ale bez paniki na razie myślę... W sumie jak się tak nad tym zastanowić, to warczenie to główny sposób komunikacji mojej Miyi ze światem zewnętrznym;-) Do mnie nie warczy teraz wcale, ale często musze jej zwracać uwagę, żeby nie warczała do innych psów/ludzi;-)
  4. [quote name='motyleqq']ja myślę, że 'zatrybionemu' móżdżkowi nie trzeba ciągle powtarzać. jeśli dosadne poinformowanie pieseczka, że zrobił brzydko ;) zadziałało, to nie powinien zaraz znów tego samego zrobić. no, może jeden raz nawrzeszczeć to mało, ale jeśli ciągle trzeba w tym samym temacie, to coś jest nie tak.[/QUOTE] widać, że nie masz teriera:-D [quote name='motyleqq']myślę, że możesz to robić równocześnie- jak jest potrzeba, by jadł sam, to niech je. a jak możliwość trzymać, to trzymaj.[/QUOTE] a ja bym absolutnie nie ćwiczyła w domu z tą kością, która sie tak sprawdziła przy zostawaniu psa samego (inne rzeczy sie rozumiem nie sprawdzały, bo pamietam ze Jupi miał problem z piłowaniem ryja?) bo bałabym się że psu się znudzi, skoro będzie ją miał dostępną rowniez w dzien jak jestes, to juz nie bedzie taka atrakcyjna na czas zostania samemu... u moich psow wlasnie tak to działa (też miałam problem z piłowaniem ryja) [quote name='dog193']No właśnie to był mój błąd, że ja nigdy go nie wołałam i nie dawałam smaka, tylko podchodziłam do klatki i zabierałam kość od razu, mimo że czasami trzymał ją w pysku, a nawet pysk odwracał w drugą stronę [/QUOTE]hmm myślę, że on skojarzył twój powrot i podejscie do klatki z odebraniem kości i stąd problem [quote name='LadyS']Motyleqq - nie w przypadku teriera, bo on sto razy sprawdzi, czy faktycznie o to Ci chodziło, a za chwile, czy może jednak nie zmieniłaś zdania albo nie masz gorszego dnia ;) dog - a próbowałaś od innej strony, tzn. obwieszczasz psu, że idziesz, otwierasz klatkę i dajesz komendę "wyjdź" (czy jaką tam masz), po czym nagradzasz za wyjście i wówczas zabierasz kość? Bo ja np. karmiąc Jaxa najpierw każę mu wyjść z klatki, a potem dopiero zabieram pustą miskę.[/QUOTE] dokłądnie tak...Miya wystarczy ze kilka dni spędzi z moim TZtem (ja w pracy) i już mnie sprawdza, czy ze mną można tak samo jak z nim. Pare razy hukne i znowu wraca do normalności...aż do następnego razu:-D dog193 ja bym sprobowała tak jak mowi ladyS. Pies skojarzył twoje podejscie do klatki z zabraniem kosci. Wiec teraz moze zawsze jak bedziesz wracac miej cos super pysznego dla psa plus jakaś zabawke i otwieraj klatke i wołaj go, nagradzaj tym a kosc zabieraj potem.
  5. wiesz co ja Ci radzić nie będe, bo uznano mnie za osobę zbyt ostro traktującą swoje słitaśne yorusie;-) Ale mogę Ci powiedzieć co ja w takich sytuacjach robię;-) więc u mnie generalnie jest opie*dol:-D i przedmiot z powodu którego piesio zawarczał wraca do mnie a ja głośno demonstruje jaka jestem wku*wiona. Natomiast dając psom jesc do miski zawsze dzielę zarcie na wiele porcji (nie daję im wszystkiego na raz) i po prostu daje im troche i w trakcie ich jedzenia im dokładam - moje gmeranie ręką przy ich zarciu kojarzy im się wtedy pozytywnie (nie zabiera a dokłąda coś jeszcze). Jak wracam do domu i wypuszczam suke z klatki to biore wczesniej zawsze smaka i wołam ją z klatki daje smaka i zabieram konga i takie tam pie*doły ale jak się juz spotkam z reakcją pod tytułem warczenie to reaguje ostrym opie*dolem i nie bardzo sie zastanawiam na ile to jest właściwe;-) Ajuś to takich akcji nie robi, ale suka to jest taka warkliwa, jej wiecznie coś nie pasuje, jak jej nie opiep*zysz to nie zatrybia jej możdzek;-)
  6. [quote name='dog193']Mój uroczy piesek właśnie na mnie zawarczał i się wyszczerzył, bo chciałam mu zabrać kość :loveu: On doskonale wie, że jak ja wracam, to kość zabieram i tym razem zareagował w ten sposób, gdy podeszłam do klatki. Jeszcze mi brakowało bronienia zasobów, gasz :mdleje:[/QUOTE] i co, pogłasiałaś go po ryjku i wytłumaczyłaś, że nie zabierzesz mu na zawsze tylko do następnego razu?:-D
  7. wyładniał Jupik...taki się robi dorosły! elegancki!
  8. [quote name='a_niusia']dokonczy czy nie...nie jestem przekonana do takiego typu szkolenia.[/QUOTE] nie no wiadomo, nie wszystko dla każdego;-) to tak jak z labradorami, ja nie mogłam znieść tego jaka jest moja labradorka do obcych, nie byłam w stanie tego przetrawić że mimo zajebistego kontaktu między nami, mimo wybitnego posłuszeństwa z jej strony, ona kocha każdego i jak ktoś weźmie jej smycz to ona odejdzie z kazdym ode mnie...po prostu ten typ tak ma, a mi taki typ wybitnie nie pasuje i tyle...nie dla mnie labrador;-) może nie dla Ciebie taki rodzaj szkolenia po prostu...
  9. [quote name='a_niusia']wiesz co...jeden taki pies mieszka kolo nas. jest grzeczny, biega ze swoim panciem przy rowerze bez smyczy. ale w parku leci absolutnie do kazdego, kto mu sie jakos spodoba. na pierwszym w zyciu spacerze mojego psa poza ogrod to wlasnie ten pies wylecia przez furtke ze swojego podworka i do nas podlecial. pamietam te chwile, bo mloda byla wtedy bardzo malutka, a ja bardzo przejeta:))) to jest spoko, mily pies...ale...no wlasnie.[/QUOTE] to jest labrador? bo labradory takie "durne" są często niezależnie od wyszkolenia;-) Moja labradorka miała tak, że jakby ktoś sobie ze mną gadał wziął smycz i poszedł to ona z merdaniem ogona by z nim poszła...ot większość prawdziwych labków tak ma...durne psy...ciężko było mi to przełknąć szczerze mowiąc...
  10. [quote name='a_niusia']tyle ze to nie sa psy sluzbowe. to sa psy prywatne. i w moim przypadku nie ma opcji, zeby moj pies kiedys mogl pojsc z kims innym na poszukiwania, bo po prostu jestesmy w zestawie.[/QUOTE] no tak, ale jak złamiesz w czasie akcji noge, to on musi umieć dokończyć poszukiwania z kimś innym ...o taką sytuacjechorobową mi chodzi.
  11. [quote name='a_niusia']tak, owszem. ale te psy na akcjach to juz sa psy, ktore przeszly wstepne "pranie mozgu". nie wiem, czy mowimy o czyms innym. ja pisze o tym, co mowila pani na zakonczenie kwalifikacji "obcy czlowiek ma byc dla psa najwiekszym motywatorem" i dlatego wtedy zapytalam, czemu obcy a nie ja. owszem-pies ma wrocic na wolanie. ale mi to nie styknie. moje psy nie maja prawa podbiegac do obcych i za kazdym razem, kiedy to zrobia, niezbyt dobrze sie to dla nich skonczy.[/QUOTE] wiesz co to jest coś takiego jak u psów służby celnej. Dla tych szkolonych na fajki najwiekszym motywatorem mają być fajki, najwiekszą nagrodą znalezienie fajek (oczywiscie na poczatku robią to po to by pobawic sie zabawka z panem itp ale z czasem to fajki sa motywacją i nagrodą), one nie mogą czekac az przewodnik pozwoli im podejsc do fajek,na polecenie szukaj jak je poczują to idą po trupach do celu;-) Pies ratownik ma szukac czlowieka, czlowiek jego zapach ma byc dla niego super motywacją a znalezienie go wielka nagrodą - na tyle dużą, że będzie go szukał nawet z innym przwodnikiem. Natomiast w życiu codziennym te psy są mega zajebiscie zżyte ze swoimi właścicielami i wcale to nie sa psy ktore leca do kazdego. Tryb pracy a zycie to dla nich zupelnie co innego. Pies służby celnej w zyciu codziennym nie lata od torebki do torebki w poszukiwaniu fajek;-) ani nie reaguje w żaden inny sposob na nie;-)
  12. [quote name='LadyS']Wciąż mam wrażenie, że mówimy o czymś innym - wystarczy spojrzec na zdjęcia ze szkoleń wyjazdowych, tam człowiek (przewodnik) pracuje ze swoim psem, natomiast pies ma szukać kogoś obcego i mieć w tym fajną zabawę, stąd obcy ma oznaczać niezły fun - nadal nie zmienia to faktu, że pies ma być POSŁUSZNY, czyli po prostu wrócić na wołanie. Pies ma też umieć pracować np. z Twoją koleżanką z zespołu, jak zdarzy się, że jest jedynym psem w zespole, a Ty akurat, nie wiem, złamiesz nogę podczas akcji - wówczas pies musi iść z koleżanką i z tą koleżanką znaleźć człowieka.[/QUOTE] Tak samo jak psy są wystawiane na wystawach nie zawsze przez swoich właścicieli, lub biegają w agi nie zawsze ze swoim właścicielem. Pies "służbowy" musi umieć pracować z innym człowiekiem, bo w innym wypadku w razie choroby pana robi się bezużyteczny. Karolina nie z każdego psa zrobisz mistrza zawódów (mimo ze będzie miał najlepszego przewodnika na swiecie), tak samo jak nie z każdego psa da się zrobić psa ratownika - o to mi ogólnie chodziło w podobieństwie. Początkowe testy/cwiczenia/treningi maja wyłapać te naturalne predyspozycje (zarowno w agi, obi, ipo, osp) psów, a pozniej to po prostu ciężka praca...
  13. [quote name='Karolina.']Tak, tylko że właśnie - w agi to zależy w dużej mierze jak prowadzisz psa, czego i jak od niego wymagasz, czego uczysz. W agi psa się uczy - stref, skrętów, wbiegania do tunelu i tak dalej i tu też zależy dużo od przewodnika jak tego psa poprowadzi - do ratownictwa psa nie nauczysz, tu liczą się bardziej naturalne predyspozycje. Owszem, można jakośtam psa nauczyć by tolerował ludzi tak by zdał te testy, o ile ktoś zna wcześniej ćwiczenia, ale prędzej czy później i tak to wyjdzie - reakcja na hałas, nieznane dźwięki, w sytuacji stresowej, podczas akcji czy ćwiczeń pies może się zapomnieć i pokazać że tak naprawdę to on ludzi nie lubi przykładowo. Ogólnie jeśli ktoś psa przygotowuje jakoś specjalnie do tych testów to i tak to potem wyjdzie tak mi się wydaje. Na tym polega cała trudność. Tak samo nie każdy pies się nadaje do dogoterapii.[/QUOTE] ale my mowimy o profesjonaliżmie, czy o zabawie? Bo to jest zdecydowana różnica;-) Ratownictwo to profesjonalizm już i liczą się zarówno predyspozycje naturalne (psa i człowieka) jak i porządne wyszkolenie. Nie ma, że ktoś na poczatku cos oszuka, bot o pozniej wyjdzie, na ktoryms tam etapie wyzej ktos moze nie podołać (człowiek i/lub pies) Agility w formie zabawy, to ok - każdy moze sie w to bawic - ale jesli mowimy o profesjonalnym startowaniu w zawodach i wygrywaniu, to niestety ale jest tak samo: muszą być i predyspozycje naturalne psa i porządne wyszkolenie i mimo ze pies na poczatku moze sie wydawac super w tym, na kolejncych stopniach zaawansowania moze sie okazać całkiem przecietny i mimo lat swietlnych cwiczenia na torze nie bedzie sie z nim wygrywac i koniec;-)
  14. [quote name='Karolina.'] No i z tego co nam opowiadano nawet jak pies zda pozytywnie te testy to bywa i tak że po jakimś czasie dochodzi do pewnego etapu i dalej już nie jest w stanie, bo np. w szukaniu ludzi - pozoranci są coraz mniej widoczni, coraz dziwniej ubrani, lub ćwiczenia są po zmroku i psy wysiadają...[/QUOTE] W większości profesjonalnych szkoleń tak może być, że pies (lub przewodnik) na kolejnych etapach wysiada. Są przeciez psy, ktore początki w agi mają super a pozniej sie okazuje ze poki to była zabawa to było fajnie, ale jak trzeba robic sto razy to samo i szlifować tylko samo tempo, to pies ma to w d*pie;-) itp itd
  15. [quote name='LadyS']Ej, Ajuś może by dał radę, w sensie pod względem charakteru, ale Mija pewnie by chciał odgryźć rączki obcym ludziom i nie chciałaby się bawić z nikim obcym :lol:[/QUOTE] Moje by nie dały rady, bo one są takie coooool jak ja jestem obok...ja znikam z horyzontu a pieskom w oczkach ku*wiki się zapalają - już ja sobie wyobrażam zabawe Miji z obcą panią, lub przejście Ajusia koło czegoś podejrzanego:diabloti: takich grzecznych psów, to ja nie mam niestety.
  16. sacred PIRANHA

    Barf

    [quote name='evel']Nie wiem, o co chodzi, ale jak zostawię za dużo skóry np. na korpusach, to skóra wraca z psa górą :roll:[/QUOTE] może nie gryzie tej skóry dokładnie? Moje skóre odrywają i łykają i jest podobny efekt zazwyczaj...więc też odcinam, poza tym Ajuś nie może tłustych rzeczy;-)
  17. [quote name='evel']Kurde, Zu by nie dała rady z tego, co mi Lady pisała o całym przebiegu próby, więc tym bardziej szacun ;)[/QUOTE] moje dwa aparaty też nie dałyby rady na bank!
  18. [quote name='lika1771']Jak wychodze z klatki to psiaki leca na trawe,zeby sie zalatwic nie ma bata zebym przeszla te tabliczki i doszla np.na pole.[/QUOTE] weź je na smycz i spokojnie miniesz tabliczke i dojdziesz na pole;-) dla chcącego nic trudnego;-) kwestia przyzwyczajenia psów i siebie.
  19. U Kajuni wszystko w porządku. Imie zostało, bo sunia na nie pięknie reaguje no i spodobało się Państwu;). Sunia ładnie jeździ autem, zostaje juz w domu sama bez problemu na pare godzin, zachowuje czystość. Apetyt jej dopisuje, energia ją rozpiera - Państwo uważają, że to pies idealny dla nich - tak tak istnieją na tym świecie fani terierzych wariatów:diabloti:
  20. też miałam psa który u siebie na ogródku się nie załatwiał...ale korzystał z niego chętnie do aportowania, bawienia się, gryzienia smierdzacych gryzakow, moczenia w wodzie w lecie no i przeszkody agility w domu ciężko sie ustawia:-D
  21. [quote name='evel']Ale wygoda, a możliwość to dwie różne rzeczy :)[/QUOTE] Psa można mieć wszędzie...można mieć cztery 70kg psy w bloku na 40m2 w centrum miasta, pracując 10 godzin dziennie. Można? Można! Ale czy to jest wygodne dla nas? Czy to jest dobre dla tych psów? Wybór należy do nas. Mnie nie ma w domu po 15 godzin jak ide do pracy, moim zdaniem zdecydowanie lepiej byłoby dla moich psów gdyby w tym czasie miały do dyspozycji ogród, nie musiałyby trzymać siku, mogłyby sobie pobiegac, powąchać itp Ale mieszkamy w bloku wiec muszą siedziec i czekać na pańcię, tyle:diabloti:
  22. [quote name='a_niusia'] i oczywiscie, oczywiscie-w domu sie spi. ale to zawsze jest mile dla psow, kiedy w kazdej chwili moga sobie z tego domu wyjsc i sie razem pobawic.[/QUOTE] nooo w bloku można miec i 10 psów i sobie z tym stadem radzić...co nie zmienia faktu, że wygodniej byłoby mieć w takim wypadku dom z ogrodem:diabloti:
  23. [quote name='lika1771']Moze napisze jasniej chcialabym mieszkac w domu z ogrodem i nie wychodzic dwa razy z 6 psami, ale chciec to troche za malo....[/QUOTE] no ok a a_niusia pisała o tym ,że wygodniej jest majac kilka psów mieszkać w domu z ogrodem...jak to ma sie do tego ze ty bys chciała ale nie mozesz i radzisz sobie tak jak umiesz i musisz sobie radzic? Przecież ona nie pisała, że w bloku się nie da miec kilku psów i nie można mieć kilku psów...ludzie:diabloti: haha może ja mam za wąsko między uszami, ale nie pojmuje jak dla kogoś może być BEZ RÓŻNICY mieszkać z 6 dużymi psami w bloku w mieście i w domu z ogrodem. To tak jakby ktoś powiedział, że nie ma różnicy w posiadaniu psa 50kg i 2kg ...co za różnica nie;-) Może chodzi o to, że wiekszość nie ma porównania jak to jest mieć kilka psów w bloku i miec kilka psów w domu z ogrodem...może wtedy byłaby dla Was widoczna różnica;-)
  24. sorki za szczerość ale ludziom to się w głowach juz popiep*zyło całkiem...zrobiło się głośno o adopcjach i sobie ubzdurali, że moga sobie wybierać/przebierać jak w sklepie. Piesek ma umiec wszystkie komendy, byc bezproblemowy, taki jak sobie wymyślili a jak nie to oni go zwrócą...i wezmą innego pewnie! Sklep z zabawkami normalnie! Szlag mnie jasny trafia na takie coś! Adopcja, to przede wszystkim olbrzymia odpowiedzialność, przygarnia się zwierzę, któro zostało już raz (a czasem i wiecej) skrzywdzone, ktoś zawiódł już jego zaufanie, nie można mu robić tego drugi raz do jasnej cholery! Ehhh przepraszam...
  25. [quote name='evel']A mój pies nie chce się ode mnie odkleić, nawet jak jesteśmy na działce i wlezę do domku bez niej, to drze mordę małe czarne oburzone, że JAK TO?! Może dlatego odbieram to tak, że sam ogródek psu szczęścia nie daje.[/QUOTE] Myślę, że to zależy głównie od psa. Ja mam dwa, wiec mam porownanie. O ile suka potrafi sobie na ogrodku cos tam sama robić (mimo ze my wszyscy w domu jestesmy), o tyle pies prędzej gdzies w domu sie zaszyje (śpi) niz wyjdzie na ogrodek mimo otwartych drzwi.
×
×
  • Create New...