Jump to content
Dogomania

sacred PIRANHA

Members
  • Posts

    11418
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by sacred PIRANHA

  1. ...cos wymysle, musze ...w koncu to chodzi o swiat jednego psa!!
  2. [quote name='agusiazet']Magda, chyba była tylko osobą towarzyszącą. Jetkę wiózł mąż Olgi czyli Cathedral, ale ona nie udziela się teraz na DG - więc ... klapa. Romek ma wolne, ale nie śmiem go prosić, bo pilnuje bezpieczeństwa Zadry!!![/quote] ...no to rzeczywiscie klapa...a moze ja popilnuje Zadry przez jeden dzien? ja juz nie wiem...kombinuje na wszystkie mozliwe sposoby az mi glowa peka:cool1:
  3. [quote name='agusiazet']Mnie pewnie też by wyklęli, ale dlaczego, przecież to w szlachetnym celu, choć Mielec to dziura!!![/quote] moi rodzice ogoleni uwazaja, ze to co ja robie to jest "zabawa"...powiedzieli mi ze w moim wieku powinnam sie zajac czyms powaznym, bo przeciez do konca zycia nie bede sie bawic z pieskami (tutaj chodzilo im chyba glownie o moje szkolenia psow innych ludzi):shake: a podroz do mielca...no coz...chce "jechac z obcym psem, do obcej kobiety i obcego miasta"...ja to sobie tlumacze ze sie martwia o mnie...tak jest mi latwiej to znosic:evil_lol:
  4. bo ciocia ma na glowie duzo:shake: jak ty sobie kobieto z tym wszystkim dajesz rade? superwomen jakas czy cus?:diabloti:
  5. agusia ile wyniosl wtedy transport autem osobowym z zamoscia do mielca jak magda wiozla ci Jetke?
  6. [quote name='agusiazet']A ja już porobiłam dla piesków zakupy w Krakvecie, bo ja leniwa jestem i wygodnicka, żeby to wszystko dźwigać do domu na II piętro. Chrupeczki, zabaweczki i posłanie dla Giny - z wzorem astrologicznym - na szczęście. Poza tym po wyjeździe Jetki nie została Sonemu żadna zabawka, więc dla każdego po jednej, bo teraz to nasze buty nosi w ramach okazywania radości. Przeważnie moje o mam zawsze wyślinione i mokre, więc Gina spada nam jak z nieba, na ratunek butom!!!:evil_lol:[/quote] czyli wszystko gotowe, tylko transportu brak? o rany...zaraz umre z zamartwiania sie:shake: ...to chyba mozliwe no nie?:shake: na dodatek moja rodzina mnie prawie wyklela na wiesc o moich plananch podrozniczych...ale to akurat jest temat poboczny, malo istotny w gruncie rzeczy:evil_lol:
  7. [quote name='furciaczek']musimy zbierac na karme bo niedlugo stworzenie zdechnie z glodu:shake: do weta trzeba je wziasc bo z teskonoty calkowicie stracilo apetyt i tylko na kawie zyje...[/quote] jakbym byla blisko to bym pomogla mu napewno:mad: :mad: :diabloti:
  8. [quote name='agusiazet']Ha, ha mój Sonuś tak miał, ale od powrotu z hoteliku zrobił się o wiele bardziej przyjacielski - jak kogoś zna to już nie gulgocze, łaskawie pomerda ogonem, niektórym da się pogłaskać, choć on z tych niegłaskowych jest!!! Co, to się porobiło!!![/quote] przejdzie jemu i wroci do starych nawykow:evil_lol: niech sie tylko wami nacieszy:diabloti: agusia...walcze o transport, pazury razme z palcami z nerwow poobgryzam:shake:
  9. znam ja te skromnosc znam...mam take same:)
  10. pies sliczny...a to stworzenie...hmm jestesmy na dogomanii...my tutaj kochamy wszystkie zwierzeta:)
  11. super atmosfera...czuc te fluidy w powietrzu...bede czesto zagladac...podgladac:)
  12. pewnie ze da rade...jak nie bedzie dawac rady(to znaczy z sil opadac) to my wezmiemy bejsbole i damy jej troche naszej sily:)
  13. hihih no to jest pewien problem [U][B]wiq[/B][/U] hihih ale przeciez z problemami trzeva sobie radzic jakos, moze to jakos przeskoczysz?
  14. widze, ze jesli chodzi o Ulv to wszystko da sie zalatwic, wystarczy byc uparciuchem:)
  15. [quote name='pajunia']Bardzo mnie zabolala Twoja wypowiedz. Przewazajaca wiekszosc psiakow, ktore do mnie przyjezdzaja, jedzie juz do ostatecznych domow, a jesli jakies zabieram na tymczasy, to napewno nie w nieznane. Moje wszystkie DT sa wielokrotnie sprawdzane, mam z wszystkimi DT pozawierane umowy i kontroluje stale pobyty tam. A o tych przeze mnie wyadoptowanych, mozna wszystko poczytac w dziale " Juz w nowym domu", rowniez o psiakach specjalnej troski, np. Czarusiu , albo Milordzie. Forum rotkowe tutaj w Niemczech, ktore rowniez pomagalo Rotkowi, ktoremu wlosy wyrastaly z oczu, a ktory mieszka w Szwajcarii, na moja prosbe, znalazlo dla matki i szczeniaczka, dobry dom tymczasowy kolo Kolonii. Dom, ktore chetnie by byl w kontakcie z opiekunami psow, ale mysle, ze to niepotrzebne w tej chwili, a szkoda. Nie bierzcie mi prosze mojej wypowiedzi za zle, ale takie uwagi bola, gdy czlowiek sie stara, aby jak najwiecej psow dobre domy tu znalazlo.[/quote] Pajuniu ty sie wogole nie przejmuj...rob swoje...nikt nie musi rozumiec twojego postepowania...zaangazowania,bo robisz to przeciez dla psow a nie dla ludzi:loveu: co do wyjazdu "w nieznane"...jak sie ktos zglasza z Polski chetny do adopcji to jest bardziej pewny niz ktos z zagranicy? niby dlaczego?...na dogo jest mnostwo przykladow, ze jednak nie kazdy "chetny" jest oki, mimo iz jest zza rogu jak to sie mowi... co do dlugiej podrozy...owszem zgadzam sie, jest męczaca dla psow, tymbardziej, jesli psy są w zlej kondycji zdrowotnej, ale chyba lepszy dom za granicą niz zycie tutaj "na miejscu" na ulicy, w schronie lub u ludzi ktorzy np psa traktuja jak przedmiot? ...teraz najwazniejsze jest dobro psow i owszem jesli znalazlby sie domek blizej bylo by lepiej zeby nie wybieraly sie w taka dluga podroz, ale czy ten domek jest? na razie nie ma, wiec szukając go nie podwazajmy czyjejs dobrej woli i nieograniczonej wręcz chęci pomocy...prosze..dla dobra psiakow:)
  16. wlasnie wczoraj mojej kumpeli spod sklepu ukradli shitza ...widziala przez szybe jak odjezdzali samochodem...okropnosc:(
  17. a kto to wie? caly czas czeka na maila ktywujacego, napisala juz do Admin-a....i czekamy:shake:
  18. zajmijmy sie szukaniem domku...tamten nie wypalil i teraz juz malo mnie obchodzi dlaczego...[B]grinajs -[/B] czesto tak jest, ze niby wsszytsko oki a tu nagle bum i ktos sie wycofuje, nie wypala...dlaczego? My tego nie potrafimy zrozumiec...moze dlatego ze nie znamy wszytskich powodow, moze dlatego, ze my decyzje o wzieciu psa podjelibysmy gdybysmy mialy juz 100procentowa pewnosc i przemyslane wszystkie opcje...niestety takie sytuacje sie zdarzaja i to nie rzadko...i taki jakis wewnetrzny zal zostaje...:(
  19. [quote name='niedzwiadek:)']ale wypas to sotatnie! A tak swoja droga ja juz si poddalam co do rozpieszcania przez jednych, a szkolenia przez drugich, moj mnie slucha, a jak dbasz tak masz reszty rodzinki nie:eviltong:[/quote] ...ja zrobilam tak samo...tylko teraz jak cos z psem nie tego to jest : lidka wez psa, lidka uspokoj psa, lidka zawolaj psa, lidka z psem trzeba do weta, lidka psa trzeba wykapac bo sie wytarzal na spacerze,lidka psu rzepa sie przyczepila, lidka po psa trzeba isc bo uciekl...itp itd:evil_lol:
  20. [quote name='Origami-7']Ginka połknij ładnie tabletki przeciw robalom!!!:mad:[/quote] jestem pewna ze Marta sobie sweitnie poradzi jak Gina nie bedzie chciala tych tabletek hihihi:mad:
  21. [quote name='martaa2']Zula weszła w kolejny etap bytowania u nas; do tej pory bardzo przyjaznie reagowala na sąsiadów i ludzi mijanych na spacerze. Wszyscy na osiedlu ja lubią, ze taka grzeczna, słodka itp. Zula do wszystkich popdbiegała, wspinała sie na kolana. A tu od paru dni Zula wołana owszem podbiega do sąsiadów, ale pogłaskana wydaje pomruki i gulgocze:-o Po prostu zły pies;)[/quote] Moj Tim tak ma...ogolnie chodzi i merda ogonem (taki radosny psiak) jak go ktos zawola to tez z radoscia podchodzi, ale jak go ktos chce poglaskac...:diabloti: to jezy sie, pieni i wydaje taki warkot:evil_lol: ludzie reaguja mniej wiecej tak: " o matko boska!! zabioerz tą bestie!!":diabloti:
  22. [quote name='BIANKA1']To macie problem . Roki czasem któreś pogoni , ale zawsze bezkrwawo . Zadra to się chyba w lustrze nie widziała :shake:[/quote] dziwne jest to ze wilczyce juz ją ustawialy a ona nadal zaczepia:shake: czasem jest tak ze wtracanie sie ludzi uniemozliiwa dogadanie sie psow, bo mala wie ze ma w was oparcie i jak one na nia ida to wy ją ratujecie z opresji...najprosciej byloby nie ingerowac w takiej sytuacji ( ja tak mialam z moim Timem i malą suczka (zadziora niemilosierna)...musialam miec oczy wokol glowy...i tylko ciagle krzyczalam raz na jedno raz na drugie...paranoja:shake: w koncu pan trener poradzil mi w takiej sytuacji wyjsc do drugiego pokoju...myslalam ze zawalu dostane jak slyszalam jak moj Tim (trzy razy wiekszy od tej malej) warczal, chyrczal i nie wiadomo jak to jeszcze nazwac...balam sie w pewnym momencie wrocic do pokoju ( jak juz sie zrobila cisza)...i ustawil ją...teraz jak przesadza wystarczy ze Tim na nią spojrzy a ona wie o co chodzi...zostawiam ich po pare godzin razem samych w domu... ale nie wiem jaka jest sytuacja u was...u mnie to bylo tak, ze przy mnie nie mogli sie dogadac bo ja krzyczalam a reagowal Tim ( nie winny tej sytuacji) zamiast malej, a ona dalej za chwile szla na niego z zebami a ja znow krzyczalam i sluchal znow /tim zamiast niej...tylko ze u nas oprocz paru pokrwawionych uszu i policzkow nie bylo wiecej ran...
×
×
  • Create New...