taki mały smutny offf
Przedwczoraj rano mój Dyzio spał na swoim posłaniu. Nagle pisnął okropnie, wyskoczył z posłania i przybiegł do mnie.
Sprawdzałam przy nim kocyk, a on tak cichutko stał i czekał aż wszystko posprawdzam, czy jakieś robaki nie chodzą.
Jak było wszystko oki położył się ponownie spać.
I tak sobie pomyślałam, Boże a pies w schronie przy takich strachach i lękach jest sam:(