Jump to content
Dogomania

jola od jadzi

Members
  • Posts

    2390
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by jola od jadzi

  1. Teoś jest nadal u nas, nikt o niego nie pyta... Robi się z niego coraz większa przylepa, do tego jest zazdrosny.Wczoraj w hoteliku miałam do wygłaskania kilka psiaków, kiedy zostawiłam Teosia by pogłaskać Keksika, zaczął się taki wielki lament, że musiałam natychmiast wrócić do przytulania Teosia, tak się wydzierał. On zwyczajnie chce miec kogoś tylko dla siebie...
  2. Na jednym ze zdjęć widać klomb, tam pochowałam Szkielecika... Na pozostałych wszystkie nasze zwierzaki, m. innymi mały Feluś i Feluś dzisiaj.
  3. Od śmierci Szkielecia minęło półtora roku, tyle się zmieniło...W grudniu, miesiąc po śmierci Szkielecia przyszła do nas stareńka jamnisia Skowronia, niewidoma, głucha, przeżyła z nami równy rok, odeszła w grudniu 2009. W listopadzie 2009 r trafił do nas maleńki, 6-tygodniowy Feluś, psie dziecko zostawione przez swoich właścicieli w tramwaju. Miał być małym pieskiem, takim do 8-10 kg(tak mówili weci), dzisiaj ma 9 miesięcy, waży 26 kg i cały czas rośnie...W czerwcu zabrałam dzikiej kotce małego, poturbowanego kawka, ma niewładne skrzydło, nigdy już nie wzbije się w powietrze. Nazwałyśmy go Franz Kafka, to kolejny członek rodziny, zostanie już z nami... Tak więc mamy mieszaną menażerię, psy: staruszkę Jadzię, energiczną Polusię i wciąż rosnącego Felka, koty: Żabę i Lesia, no i kawkę Franza , która spacerując po stole namiętnie kradnie mi papierosy, trzyma je w dziobie i za nic nie chce oddać. Życie pędzi naprzód. Tylko Skowroni i Szkielecia brak...
  4. [quote name='fioneczka']kolejny czwartek ... to zdjęcie ściągnęłam z wątku ... wykonane było (pewnie przez Jarka) w lutym 2008 kiedy jeszcze Fionusia zdrowiała pod skrzydłami Fundacji ... nasza myszka maleńka :( ... otrzymała pomoc od Wspaniałych Ludzi, szansę na nowe życie ... zawsze WAM będziemy za to dziękować ... Trzymałam wtedy na smyczy Fionę i doskonale pamiętam, jak laleczka przeciągnęła mnie ładnych kilkadziesiąt metrów po śliskiej trawie, tak się cieszyła ze spacerku...
  5. Zrobiliśmy wszystko żeby do tego nie dopuścić. Odszedł w swoim domu, Monika była z nim do końca...
  6. Czy gawiedź choć trochę zadowolona?
  7. Spieszę by uspokoić wszystkich. Basza ma się dobrze, w największe upały chronił się przed słońcem i wraz z innymi zwierzakami siedział w domu, a było przed czym się chronić, podobno w piątek było 47 stopni w słońcu...Panie Baszy były z nim u lekarza bo na tylnej łapie zrobiła mu sie niewielka zmiana skórna, wet stwierdził, że to grzybica, zaaplikował mu lek w aerozolu i jak na razie sytuacja jest opanowana, zmiana podobno jest niewielka,uchwycona w porę. Dziewczyny obiecały, że jak tylko uda im się wejść na wątek to napiszą, mają dużo zdjęć i najprawdopodobniej prześlą je do majqi z prośbą, by wstawiła. I przekazuję prośbę do Izy: Izuniu, dzwoń, jak tylko będziesz miała ochotę porozmawiać o Baszce! Dziewczyny czekają!
  8. Jak będą nowe wiadomości dotyczące Liska to natychmiast o tym napiszę.Lisek ma się dobrze, nic się nie zmieniło...
  9. Tymek odszedł dzisiaj za TM. Śpij spokojnie piesku...
  10. To historia Zuli-Sary napisana przez Magiję [SIZE=4][B]Zula – historia pewnej miłości[/B][/SIZE] Nie jestem psiarą, koty są mi o wiele bliższe. Może dlatego historia tej suni jest dla mnie taka niezwykła? Na pewno jest dowodem na to, że psia wierność nie ma granic, że kochają bardziej niż nie jeden człowiek. I potrafią wybaczać. I zaczynać wszystko od nowa. Zula, zwykła-niezwykła sunia. Popołudnie, wracamy z lecznicy, omijamy korki i jedziemy objazdem. Może tak musiało być? Wracając mój wzrok padł na pobocze, w trawie ujrzałam czarną kulkę. Widocznie tak miało być, no bo ja to wytłumaczyć? Sunia, mała, czarna, szorstkowłosa. Tak przerażona i nieufna. Próbowałyśmy ją zwabić na jedzenie, ale nie podeszła.. Zjadła i uciekła, cały czas podkulając ogon. Woziłam jej jedzenie przez kilka tygodni, raz była, raz nie, jednak nie dała do siebie podejść. Wątek na dogomanii i w końcu szansa na jakąkolwiek pomoc dla suni. Próby łapania zakończone niepowodzeniem. Sunia się nas bała. W końcu ostateczne rozwiązanie - strzał ze środka usypiającego. I kiedy wszystko wydawało by się mieć szczęśliwe zakończenie, bo i złapanie Zuli i tymczas i ogromna pomoc Niechcianych i Ursa Major, to los jednak nie jest łaskawy. [B]Katya o Zuli:[/B] [I]Zula jest wspaniała, naprawdę! Już ją kocham.[/I] [I]Dziś otworzyłam klatkę i tak po prostu zapięłam ją na smycz i pochodziłyśmy po ogródku. Iwonka (anovip1) nawet z nią się przebiegła. Sunia wytarzała się w trawce, wysiusiała. Zula nie ma nic wspólnego z dzikim psem! Jest domowym, czyściutkim, przytulastym pieskiem. Lubi być noszona na rączkach.[/I] [I]Niestety sunia jest bardzo chora. Na bocznym zdjęciu rtg widać wielki guz w płucu...[/I] [I]Póki sunia nie ma żadnych dokuczliwych objawów ze strony układu oddechowego, może spokojnie sobie żyć, a jeśli się pojawią, to ... będzie miała trudności z oddychaniem i zostanie nam eutanazja...[/I] [B]Nata o Zuli:[/B] [I]Zuli nie da się zrobić porządnego zdjęcia, bo jak tylko oddalę się na kilka kroków, ona drepcze za mną z tą swoją podkuloną główką czekającą na głaskanie. jej życie w ostatnich tygodniach obracało się do góry nogami już nie raz, ludzie dookoła niej się zmieniali, krzywdzili ją. a ona ufa każdemu. lekarzowi, nam, które ją goniłyśmy i do niej strzelałyśmy - wszystkim. jest niesamowita. [B]muszę chyba postawić sprawę jasno. Zula to cudowny i bardzo mocno skrzywdzony już pies. ale niestety jest chodzącą tykającą bombą zegarową. ona po prostu umrze... za tydzień, miesiąc albo pół roku. nie wiadomo kiedy. przeżyje tym dłużej, im szybciej znajdzie kogoś, kto da jej poczucie bezpieczeństwa, miłości i stabilności. ale będzie żyła z tym wyrokiem.[/B] [B]prosimy o litość dla Zuli... zapewnimy opiekę medyczną, nawet wyżywienie. kto odmówi tym oczom?[/B][/I] Guz w płucu. Nieoperacyjny najprawdopodobniej, bo guz w płucu = przerzuty. 10 lat i guz. Ogromna siła życia i wielka potrzeba miłości. I człowieka. takiego co już nie zdradzi. Nie opuści. Kto z nas wie, ile zostało mu czasu? [B]O samej Zuli.[/B] Zula to takie małe psie serduszko, na wyciągniecie ręki. Wystarczy tę rękę wyciągnąć by je zdobyć. Chce ufać i chce być blisko. I tylko czasami spuszcza główkę, może wspomina? Ktoś ja mocno zawiódł. Boi się zostać odrzucona. Boi się zostać. Cały czas blisko, najbliżej. Kiedy jesteś obok Zula towarzyszy. Nie spuszcza Cię z oka, jest w pobliżu. "Zaufam, tylko nie zostaw mnie, nie zostaw samej" Gdzieś jeszcze tli się w niej ta obawa. Bo gdyby nigdy już nikomu nie ufać, nie było by rozczarowań. Tylko, że to nie takie proste, kiedy serce rwie się do człowieka. "Pogładzisz moją głowę?" "Tak, mogę tez po brzuchu?" "Możesz, bardzo to lubię" I głaszczesz, aż zaczyna się rozjaśniać pieski pyszczek i gdzieś tam w oczach widać nadzieję, obawy znikają. Liczy się tu i teraz. Człowiek i pies. Harmonia. Szczęście. "Choć pójdziemy zobaczyć co jest w tych krzakach" "Z Tobą? Chętnie, już biegnę" Zula szuka domu, szuka człowieka. Bo [B]dla Zuli miłość to życie. By było po co się starać. [/B] Nie mogę przestać myśleć o tych dwóch bursztynowych oczach, które im dłużej byłyśmy razem stawały sie coraz jaśniejsze i bardziej pogodne. A potem uśmiech szczęśliwego psiego pysia. [B]Jej potrzebny tylko kochający człowiek.[/B] Bo ona[B] będzie żyła tą miłością. [/B] I będzie [B]najwierniejsza, najwspanialsza, odda całą siebie. [/B] Gdyby znalazł się ktoś kto da jej spokój i pozwoli kochać, to kto wie? Może ten guz by wcale nie urósł, może dałoby się ukraść więcej czasu, dużo więcej. Wiem, że szanse są małe, ale się nie poddam. Bo na szali jest życie. Życie Zuli, która chce ufać. I zaufała. I znalazła dom i miłość ludzi, którzy zrobili wszystko, by była szczęśliwa... Lekarze dawali Zuli-Sarze dwa miesiące życia a ona przeżyła dwa lata i były to szczęśliwe,beztroskie dwa lata .Dzisiaj o godzinie 16 odeszła. Śpij spokojnie malutka Saro...
  11. Ja bym chętnie posłuchała śpiewu całej gromadki z solistą Baszą na czele...
  12. Przyznam, że też bym wolała, żeby Iza sama napawała się widokiem "orzeszków"
  13. I ja witam nową rodzinę Baszy i cieszę się jak nie wiem co, że Basza trafił właśnie do Was!
  14. [quote name='Wunia']Joluś u Lakusia nic nie jest usunięte, wszystko jest przeniesione do postu #712 a obecny post rozliczeniowy jest od punktu kiedy od nowa zbieraliśmy deklaracje, coby się nie "pokręciło" jakie były poprzednie deklaracje a jakie są obecne. Poprzedni post rozliczeniowy Majqi też w całości jest skopiowany i wstawiony na wątku. Na wątkach nic nie usuwam, ponieważ nie mam takiego zwyczaju ;) i takiego zwyczaju nie mam zamiaru mieć ;) Pozdrawiam Cię i gorąco dziękuję jeszcze raz :loveu::loveu: Do zobaczenia dzisiaj :loveu:[/QUOTE] Wuniu, stokrotnie Cię przepraszam(i Gapcia, bo to na jego wątku), faktycznie, jak to ładnie ujęła Ellig, doznałam objawienia, pewnie ja zapomniałam napisać na wątku, ile pieniędzy fundacja zebrała na allegro na Lakusia, a ile wydała na całkowite leczenie, stąd brak takiej informacji w rozliczeniu ogólnym, to niedopuszczalne przeoczyć rozliczenie z zebranych i wydanych pieniędzy, nigdy dotąd mi się to nie zdarzyło ale, jednak jak widać, pamięć już nie ta...
  15. [quote name='Wunia']Wczoraj otrzymałam fakturę z dnia 18.05.2010r. Nr 5/05/2010 za kastrację Gapcia w wys.370,oo wystawioną na Fundację Niechciane i Zapomniane w Łodzi ;) (wysłana listem w dniu 29.05.2010r.) Jutro postaram się przekazać ją Joli ;) Poniżej dla przypomnienia post #828 str.83 z dnia 08.03.2010r. [/QUOTE] Oj Wuniu, myślisz, że aż tak źle jest z moją pamięcią, że od naszej przedwczorajszej rozmowy o przysłaniu faktury mogłabym już o niej zapomnieć? Chyba mnie troszkę nie doceniasz... A przy okazji, Ty chyba też nie zapomnisz usunąć informacji o sfinansowaniu tego zabiegu przez FNiZ ,tak, jak usunęłaś informację o rozliczeniu finansowaniu leczenia Lakusia? Pozdrawiam i bardzo się cieszę, że Gapcio już w domu!
  16. Bo Lisek nie przepada za innymi zwierzętami, jest mały ale zadziorny i w konsekwencji mogłoby się dla niego źle skończyć bliskie spotkanie.Być może z małą sunią byłoby ok. Podejrzewam, że wszystko to wynika z zazdrości o uczucia,chciałby mieć człowieka na wyłączność...
  17. Karola, masz może jakąś propozycję DT? Takiego bez innych zwierząt?Też bardzo bym chciała żeby ktos chociaz o Liska zapytał, chciał porozmawiać, zobaczyć...Oprócz bardzo fajnego małżeństwa, które przyjechało do niego w zeszłym roku, kiedy to Lisek pokazał swój popisowy numer w postaci ostrych ząbków, nikt, dosłownie nikt o niego nie pytał. Ale cokolwiek by nie powiedzieć, to nie mówcie, że Lisek jest bezdomny. On ma swój dom w hoteliku i dopóki nie znajdzie się ktoś, kto go przygarnie, to hotel jest jego domem, a Aneta ukochaną Panią...
  18. Jeśli sunia widziana przy ogródkach działkowych (okolice Kaszyńskiego)biegała z większym od niej, rudym psem tzn. że to nie jest Sara, tylko sunia, która mieszka u nas na osiedlu już od kilku miesięcy.Rozglądam się chodząc na spacery z moimi psami ale Sary tu nie widziałam
  19. W rejonie Piwnika i Kaszyńskiego mieszka bardzo podobna sunia, nie ma tylko białych znaczeń, jest cała szara i nie wiem, czy to nie ona była widziana.
  20. Przepraszam,pomyłka, źle mi podano dane, czekam na fakturę
  21. ja się obawiam, że to już letni, wakacyjny przełom...
  22. Teoś czeka dalej, jest ogłaszany ale jak na razie cisza...
×
×
  • Create New...