Szok... psa nie ma!
Za to dzisiaj kolejny Husky w potrzebie, ale mniejszej.
Idę, naglę widzę Huskiego biegnącego z prędkością światła. Za chwilę idzie przerażony chłopak. To był jego pies. Chłopak szuka psa, bez skutku. Zdecydowałam się mu pomóc, ale on o tym nie wiedział. Szukam, szukam i nic. Jestem już daleko od miejsca, gdzie ostatnio go widziałam, przeszłam ładny kawałek, nagle widzę - biegnie. Ja za nim, chyba jakiś kilometr biegłam bo wcale nie reagował na wołania, piłeczkę. Biorę pasek ze spodni, staram się przywołać... mam psa! Idę z nim spowrotem, szukamy jego właściciela..po dłuższym czasie znaleźliśmy
Chłopak w siódmym niebie...dziękował chyba z pół godziny ;);)
Psiak niezwykle miły, szedł pięknie przy nodze na pasku :D:D