W zeszły piątek przyjechał mój syn. Robiłam, co mogłam, żeby nie było spotkania z Maksem, bo bałam się, że go pogryzie. Kiedy okazało się, że syn zostanie na tyle dłużej,że jest sens poznawać go z Maksem, zrobiliśmy to dzisiaj. Maks powitał go jak starego znajomego, polizał i przytulił się. Nie muszę izolować, jestem w szoku. Zwierzęta chyba wyczuwają kto jest rodziną.