Miodek z mniszka wygląda jak gryczany.
Ok. 400 kwiatków i spokojnie z tym zielonym od spodu. Tego nie trzeba ucinać. Odstawiamy na 2 -3 godziny, żeby robaczki poszły precz (nie chcemy gotować żadnych żyjątek). Następnie zalewamy 1 litrem wody. Gotujemy ok. 20 min. Odstawiamy. Najlepiej później wstawić na ok. 24 godziny do lodówki, żeby nabrało mocy. Następnego dnia zagotowujemy i odstawiamy do wystygnięcia. Jak wystygnie odciskamy kwiatki, przecedzamy i do tej ciemnej cieczy dodajemy ok. 1 kg cukru i sok z 1 cytryny. Gotujemy min . 2 godziny. I tu już po uważaniu. Przez te 2 godziny ten wywar na tyle odparuje, że ma konsystencję lejącego miodku. Kto woli gęstszy gotuje dłużej. Tylko, żeby nie przedobrzyć, bo zrobi się twardy lizak. Ja do gotowania 1 dnia dodaję łyżkę suszonego tymianku. Mniam. Smaczego, bo pychota : )