A ja kiedyś miałam spotkanie w lesie z myśliwym. Byłam na spacerze z moim psem w lesie pies biegał luzem ale cały czas w zasięgu mojego wzroku. Na ambonie czaił się myśliwy fakt nie zauważyłam go on mnie owszem. Gdy podeszłam bliżej pogadaliśmy o biednych małych zajączkach, które mógłby spłoszyć mój pies o jego strzelbie nie rozmawialiśmy wcale nie poruszyliśmy również tematu na co on tu czeka. Ten myśliwy był miły, poradził mi, żebym raczej tutaj nie chodziła bo ma wielu kolegów, którzy tylko czekają na taką okazję nagle ślepną i widzą tylko zdziczałego psa, właściciel idący dalej staje się niewidzialny. To słowa myśliwego a powiedział jeszcze, że mam pięknego psa i szkoda by go było. Teraz chodzę tam gdzie jeżdżą rowerzyści czuję się bezpieczniej bo chyba wśród ludzi nie zaczną strzelać ale kto wie. Kiedyś zastanawiałam się czy mojemu psu nie sprawić jakiegoś wdzianka odblaskowego ale stwierdziłam,że jak ktoś naprawdę chce to zawsze znajdzie sobie jakąś wymówkę np. bardzo się wystraszył bo takie dziwne "cóś" na niego leciało.