ULKA12
Members-
Posts
6902 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by ULKA12
-
Tosiunia pojechała do nowego domu, trzymamy kciuki!!
ULKA12 replied to wilczek007's topic in Już w nowym domu
U suni po roku może już nie być widać blizny po sterylce, trzeba chyba sparwdzić gdzieś w dokumentacji schroniskowej -
Chanel wróciła do Częstochowy!! :) I ZOSTAJE TUTAJ NA ZAWSZE !!!
ULKA12 replied to olalolaa's topic in Już w nowym domu
Jeśli chodzi o tymczas u mnie to ja spokojnie poczekam na Chanel. -
Kołnierz jest skuteczny i opatrunki całe, natomiast jest problem podczas zmiany opatrunku, mam tylko dwie ręce a Pucek cały czas chce się lizać. Kupiłam mu dzisiaj jeszcze jeden rodzaj plastrów taka jakby gąbka a jutro jak będę u weta to skonsultuje, które lepsze, chyba, że Mysza1 może coś na ten temat powiedzieć bo ja się zupełnie nie znam, adres oczywiście wysłałam. Wychodziłam dzisiaj z Puckiem trzy razy, dalej nie staje na tylnych łapach, na tej gorszej nodze czasami dotknie ziemi a tą drugą w ogóle. Antybiotyk i środek przeciwbólowy podany, dostał też dzisiaj rosołek z makaronikiem oczywiście zjadł nawet nie wiedziałam kiedy, teraz dostanie coś bardziej konkretnego.
-
TRÓJŁAPEK-URWANY kawałek tylnej łapki, -PO AMPUTACJI MA DOMEK
ULKA12 replied to jusstyna85's topic in Już w nowym domu
Pojechał:placz: Przyjechała po niego osobiście Justynawolontariat i zabrała go do siebie, tam prześpi noc i z samego rana jedzie do swojego nowego, wspaniałego domku:loveu: -
On by zjadł wszystko, on jest potwornie wychudzony, a już był taki fajny okrąglutki:-( Nic to, nie zwlekam idę zmieniać opatrunki ciekawe jak on się zachowa dzisiaj.
-
TRÓJŁAPEK-URWANY kawałek tylnej łapki, -PO AMPUTACJI MA DOMEK
ULKA12 replied to jusstyna85's topic in Już w nowym domu
Czy mógłby mi ktoś dokładnie powiedzieć kiedy jedzie Tofik czy w sobotę czy w niedzielę i o której? Nie wiem też czy mam go zawozić do Rudy czy nie? Bardzo proszę o informację pod numerem telefonu 660436321 lub 517251148. Nie wiem po prostu jak sobie dzień ustawić. :-) -
Noc minęła bez sensacji, pucek nic sobie nie ściągnął i nie rozerwał, ale nie łudzę się to nie jego dobra wola i chęć współpracy, tylko kołnierz. Ale z drugiej strony wczoraj ani razu nie warknął, nie kłapnął chociaż początkowo nie obchodziłyśmy się z nim zbyt delikatnie.
-
Było siku, nic innego, bo pewnie nie bardzo ma czym, jedzenie pochłonął po prostu, nie dawałam mu za dużo bo bałam się jakiś sensacji żołądkowych, troszkę się napił i teraz śpi.
-
Dobrze, że jutro sobota, takie manewry to nie na moje nerwy, szukałam kluczy od bramy bo wydawało mi się, że ich nie było na swoim miejscu po czym znalazłam je tam gdzie zawsze były. Malawaszka bardzo dziękuję za pomoc i wsparcie u weta. Monika była cały czas z nami. jeszcze raz dziękuję. Dziękuję również wszystkim tym, którzy wspierali mnie w ten trudny czas poszukiwań, mam nadzieję, że teraz będzie tylko lepiej, ale Pucek to na spacer będzie chodzi tylko na smyczy, zero wolności. a teraz idę spać.
-
Już go przykryłam, zastanawiam się czy kołnierz nie jest za mały w sensie za krótkie bo on tylko czeka aby sobie ta łapę rozgryźć.
-
A tak Pucek wygląda teraz, oczywiście już zaczął gmerać przy tej gorszej łapie, ale to oczywiście było do przewidzenia, więc został mu nałożony kołnierz. Byliśmy na dworze, Pucka podtrzymywałam na pasku aby mógł chodzić o dziwo więcej się opiera na tej gorszej łapce, byc może dlatego, że w tej drugiej jest bardzo staw opuchnięty. [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images41.fotosik.pl/331/88455ad76b9bd315med.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images45.fotosik.pl/336/0e090f7daff68f69med.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images42.fotosik.pl/219/b518c1a85b258c81med.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images44.fotosik.pl/307/8c66d410aa989286med.jpg[/IMG][/URL] Pucek jest bardzo wychudzony, dopiero teraz adrenalina go opuściła i zaczął się cały trząść jak gdyby mu było zimno, przykryłam go ręcznikiem, mnie teraz też dopiero nerwy puszczają i wszystko ze mnie schodzi najchętniej to bym sobie popłakała, ale z psami trzeba iść na spacer.
-
Ja miałam pod opieką psa z łapą rozwaloną do tego stopnia, że widac było kość, ale tamto to był taki defekt kosmetyczny w porównaniu z łapą Pucka. Wiem z doświadczenia, że te opatrunki żelowe to rewelacja. Nie wiem będę mu dawała więcej mięska, może jakieś łapki kurze kupię i mu nagotuje takiej galarety?
-
On wracał do domu, akurat była u mnie Malawaszka jak zadzwoniła sąsiadka, że na łące za moim domem jest chyba Pucek tylko coś mu się stało bo nie chodzi normalnie, ja tam codziennie chodziłam z Misti i go nie było, musiał wrócić. Pies jak nas zobaczył chciał uciec ale Monika się zatrzymała i mnie samej dał się zbliżyć, on chodził na przednich łapach, tylne ma w okropnym stanie:-( Czegoś takiego jeszcze nie widziałam, nie wiem czy mam opisywać szczegóły ale są bardzo drastyczne:shake: Chodzi o to, że jedna złap jest obdarta do kości i nie wiadomo czy tam zacznie narastać mięso i skówra czy nie bo jeśli nie to trzeba będzie łapę amputować, w drugiej nodze też ma duże rany, też w jednym miejscu widac kość ale to nic w porównaniu z ta druga łapą. Pucek nie ma śladu innych obrażeń, na przednich łapach i tułowiu ani jednego zadrapania więc to na pewno nie inny pies mu to zrobił. Pucka skrzywdził człowiek, który nie wiem zakładał wnyki, cz sama nie wiem co. Na miejsca gdzie widać kości ma założone opatrunki żelowe mam je zmieniać dwa razy dziennie, do tego dostaje antybiotyk i lek przeciwbólowy. I to wszystko, poza tym jest strasznie wychudzony po prostu szkielet pokryty skórą on przez te dni chyba nic nie jadł. Oczywiście Pucek jak to Pucek wrócił na stare śmieci i chciałby brykać a tutaj się nie da. W tej chwili siedzi w klatce bo nie chcę aby chodził, dostał wody i troszkę jedzenia aby żołądek zaczął normalnie pracować. Pucek widział się tylko z Tofikiem i naprawdę nie widziałam takiej olbrzymiej radości u psów, one się naprawdę zaprzyjaźniły. Jak Malawaszka będzie to wstawi zdjęcia.
-
Fakt, ale ja jak go szukam to z bardzo dziwnymi ludźmi się spotykam, nagminnie proponują mi innego pieska "w zastępstwie" i dziwią się, po co go szukam, czasami brak mi słów.
-
Nie mam na dzisiaj pomysłu jak mogłabym go szukać, chyba objadę ogłoszenia i sprawdzę czy jeszcze wiszą. Dalej żadnego telefonu.
-
Tosiunia pojechała do nowego domu, trzymamy kciuki!!
ULKA12 replied to wilczek007's topic in Już w nowym domu
Niestety w chwili obecnej czekam na przyjazd dwóch sunieczek, mogę jedynie zaproponować kojec z ocieplaną dużą budą, ale nie wiem czy to by było właściwe miejsce dla nich, oczywiście nie siedziałyby w nim cały czas, one tam by po prostu spały resztę czasu byłyby z innymi psami. -
Wracaj Pucku, wracaj dzisiaj się pan weterynarz o ciebie pytał, też Cię szuka wariacie. W Zawierciu też będą szukali Pucka.
-
Chanel wróciła do Częstochowy!! :) I ZOSTAJE TUTAJ NA ZAWSZE !!!
ULKA12 replied to olalolaa's topic in Już w nowym domu
To oczywista, oczywistość, że dom stały jest zawsze lepszy od najlepszego tymczasu. Trzymam kciuki aby się udało.:-) -
Ja już nie wiem gdzie go szukać, mam przeczucie, że jest gdzieś blisko ale z drugiej strony nikt go nie widział, teraz liczę na grzybiarzy oni dużo chodzą a potem siedzą przy drogach może go zauważą?
-
Chanel wróciła do Częstochowy!! :) I ZOSTAJE TUTAJ NA ZAWSZE !!!
ULKA12 replied to olalolaa's topic in Już w nowym domu
Witam, jestem na zaproszenie Olalolaa, koszt hoteliku dla Chanel wyniósłby 10 zł za dobę, taniej naprawdę nie mogę. Sunia byłaby w "psim pokoju" z jeszcze jednym psiakiem, sznaucerem średnim Totkiem, piesek jest grzeczny miły w stosunku do innych psiaków, jest wykastrowany, ale i tak wolałabym aby Chanel też była wysterylizowana, takie podwójne zabezpieczenie :-) Do Częstochowy jest ode mnie około 40km więc zapraszam do częstych odwiedzin. Więcej o moim tymczasie można poczytać na moim wątku. -
TRÓJŁAPEK-URWANY kawałek tylnej łapki, -PO AMPUTACJI MA DOMEK
ULKA12 replied to jusstyna85's topic in Już w nowym domu
Z tego co ja wiem pani, która adoptuje Tofika wie o jego oczku i oczywiście będzie go leczyć, nie chce nas naciągać na koszty :-) -
Ogłoszenie o Pucku ukaże się też w "Gazecie Zawierciańskiej". W części szkół z okolicy wiszą już ogłoszenia o Pucku do końca tygodnia porozwieszam w innych szkołach. Moi znajomi twierdzą, że boją się otworzyć lodówkę bo boją się tam zobaczyć Pucka, ja osobiście nie miałabym nic przeciwko.
-
Wróciłam z objazdu, ciąg dalszy wieszania ogłoszeń i wypytywania, dzisiaj zrobiłam akcję "grzybiarz" i rozdawałam ulotki ludziom, którzy u nas przy drodze sprzedają grzyby, niestety nikt go nie widział ale obiecali się rozglądać. Pomysł Florentynki nie jest zły, tak sobie pomyślałam, ja do tej pory wysyłam maile z ibnformacją o Pucku do swoich znajomych z okolicy oni z kolei wysyłają to dalej, krąg osób się poszerza, taki łańcuszek to skoro nie wiadomo czy Pucek jest w okolicy zrobić coś takiego z nami ja wyślę do swoich znajomych oni wyślą do swoich, ktoś może wydrukuje plakat i zaniesie go do lecznicy w swoim mieście albo schroniska i może tak się odnajdzie. Liczę na panią Dominike ona musi mieć dużo znajomych, którzy jeżdżą w różne miejsca może się uda?
-
TRÓJŁAPEK-URWANY kawałek tylnej łapki, -PO AMPUTACJI MA DOMEK
ULKA12 replied to jusstyna85's topic in Już w nowym domu
Andegawenka, Tofik już pakuje walizki więc możesz otwierać tego szampana:multi::multi: -
Dalej nic codziennie rano najpierw sama wychodzę na dwór i go szukam, a dopiero potem wypuszczam psy, wieczorem w porze karmienia chodzę po dworze i drę się jak głupia Pucek, ani śladu, mnie zastanawia tylko jedno ja w zasadzie od razu go zaczęłam szukać, plakaty są wszędzie i ani jednego telefonu, nawet z nieprawdziwą informacją po prostu nic:shake: Jedno mnie tylko pociesza gdy w poniedziałek wracałam z Myszkowa (to miejscowość obok mojej) zauważyłam watache psów, oczywiście zatrzymałam się aby zobaczyć czy nie ma tam Pucka jego nie było ale był wychudzony hasior, zadzwoniłam do schronu przyjechali i go złapali, wczoraj okazało się, że psa szukał facet od 2 miesięcy, podobno aż się popłakał jak go odbierał, pies był w drugim końcu miasta oni go szukali i nie mogli na siebie trafić, też będę płakała jak się Pucek odnajdzie. Wczoraj w zasadzie nie rozwieszałam,żadnych plakatów na ulicach bo lało bez przerwy poroznosiłam tylko plakaty po sklepach w sąsiednich miejscowościach, dam ogłoszenie do "Gazety Wyborczej" i "Gazety Myszkowskiej" lokalnych dodatków, zawiozłam też plakat na fermę drobiu tam jest zawsze pełno błąkających się psów bo dostęp do jedzenia jest łatwy