no własnie, dobrze Lilek zauważyłaś, to wcale nie musiał być facet, to mogła być cała rodzina: babcia, dziadek, mamcia, tatulo i dziatwa.....? I nikomu chleb w gardle nie uwiązł.
Kostek jest na razie słabiutki, leży i nabiera sił. Boi się dotyku i wystawia zęby gdy wyciąga się do niego rękę. Będzie trzeba popracować nie tylko nad ciałem ale i nad duszą psa.