te jego podskoki sa jeszcze bardzo nieporadne. Widać po nim,że jest jeszcze osłabiony. Po takich chwilach aktywności, leży i odpoczywa. Najbardziej ucieszyło mnie to, że wczoraj pierwszy raz sam do mnie podszedł i trącił nochalem. Nawet dał się dotknąć. Nie uciekł w popłochu. Potem kilka razy podchodził i brał mnie za rękę ząbkami, ale gdy cos do niego zagadała - uciekał w podskokach. Cieszę się, że zaczyna przełamywać lęk przed dotykiem. Złości - że ktoś mu to zrobił.