-
Posts
23762 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
3
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by sleepingbyday
-
no właśnie trochę sie boję, że nie umiem uczyć zochy i że to wszystko przypadek, a jak już sie wyluzuje, to żyć mi nie da. bo wyluzowana nie jest - w domu, owszem, ale na spacerze albo sie boi i nawiewa przed wszystkim, co żywe, albo chce atakować. i co ja mogę zrobić? gości też się boi, zwiewa przed każdym u mnie w domu (oprócz mnie). mam nadzieję, że jej przejdzie, ale wygląda na to,że jest starchliwa mocno. widzę, że faktycznie mam domu gwiazdę i farta, że mi ją daliście. wściekli na przeprowadzkę zośki wolontariusze zawsze są mile widziani w odwiedzinach, o ile nie będą chcieli jej wykraść :-). hmmm, czyżby się wyjaśniły głuche telefony.... ;-)? a właśnie, okazało się, że zocha jest rasowa. poprzednia moja suka to był wyżeł mazowiecki. teraz mam teriera śląskiego :-))
-
i nie chcę zapeszać, bo zośka w końcu cały czas przechodzi adaptację i jeszcze może pokazać, na co ją stać, ale... ale jednak mam wrażenie, że ona chyba demonizowana była, że szaleje, że baardzo energiczna. a bo ja wiem? pies jak pies, bawić się lubi, ale kudy jej do suki mojej siostry, demona wcielonego, który ma za sobą zeżarcie fotela wiklinowego w 1 dzień, połknięcie całej paczki hallsów extra strong bez mrugnięcia okiem, odkręcenie sobie słoika z zupą... a zośka? jak wstajemy, to nie zrywa się od razu, w zasadzie chętnie by jeszcze sobie poleżała. śpi sobie w ciągu dnia i po południu też. moim zdaniem ona jest spokojna, tyle, że do zabawy nie trzeba jej namawiać. żebym nie wypowiedziała w złą godzinę.... ;-)
-
zośka padła trupem po harcach, patrzy na mnie i mnie wzrokiem podrywa, a ja męczę się nad artykułem i przerywam na chwilę, żeby donieść, że: mamy taki fajny aporcik, piłka na sznurku, straasznie daleko lata i zocha śmiga na swoich nóżeczkach mikruśnych tak, że chart miałby problemy z dogonieniem jej ;-). ale jakby ją dogonił, to by go chyba zeżarła. nie przepada za znajomościami z innymi psami, ale powolutku może się uspokoi. jak wychodzę, to śpi na łóżku, myśli, że jest cwana jak stado prawników, i że ja nie widzę wygnieceń i kłaków - bo jak ja jestem, to w ogóle udaje, że łóżko jej nie interesuje, jeśli się kładzie, to tylko na kocyku. cwaniara mądrzejsza od kury ;-). poza tym uczymy się "siad" i "daj" i "gdzie jest piła ty potworze", a najlepiej nam idzie, jak mamy ciasteczka. piłka jest rzucana w połowie drogi i uskutecznia się bieg do mojej ręki, jak świnka do trufli :-). pozdrawiamy i wracam do kieratu.
-
w parczku jest zagrodzony teren dla dzieci i po zmroku, kiedy już jest pusty, odważyłam sie spuścić ją ze smyczy. wiecie, bieganie za kijkiem na smyczy jest nuuudne. ale wczoraj było szaleństwo - zosiek przebiera swoimi małymi nóżkami 100x na metr, dopada kija w tempie ekspresowym - dla mnie to jest szok po poppy, która zawsze była stateczną damą i nie "zniżała się" do żadnych zabaw... anyway zocha szalała, kijek latał we wszystkie strony, była bardzo zadowolona, zmęczona i głodan po powrocie :-).
-
walczyłam ostatnio z bólem głowy, więc była cisza, ale uprzejmie donoszę, że zośka ma się bardzo dobrze. dziś chciała wyjść ze mną do pracy, a po powrocie zastałam kupę. ale nie traktuję tego jako zemsty ;-), panna jeszcze reguluje żołądek, więc nie będziemy się o drobiazgi spierać. dalej jest strachliwa na spacerach, ale za kotami, które mieszkają u nas w piwnicach, chetnie by polatała. wszystkie zabawki są ulubione, czasem ma melodię na piłkę, a czasem na sznurek - poduszka jeszcze żyje i jeszcze ma w środku jakieś gąbki, ale wiekszość "farszu" leży w całym domu, więc niewiele życia jej zostało :-). w ogóle zosia jest najmniejszym psem, jakiego miałam, co mnie rozczula cały czas, takie tycie suństwo :-). wszyscy myślą, że jest młodziutka. no pewnie,że jest ! a tutaj jeszcze jedno zdjęcie z zapoznania pobliskiego parczku: [IMG]http://img329.imageshack.us/img329/2782/zosiadz2002me1.jpg[/IMG]
-
...miała dziś zwracać uwagę, czy suka robi awantury. raczej na razie się bała szczekać (zosia, nie sąsiadka), ale w sumie czekamy (zwłaszcza sąsiadka), aż zacznie - tu mam sporo emerytów, wszyscy mają podwójne drzwi, więc zocha da znać, jak ktoś będzie na klatce i to się wszystkim podoba, bo trochę włamań było. ja sie tylko cieszę, że zosiek nie wyje z tęsknoty. i mam nadzieję, że to się nie zmieni, tfu, tfu...
-
weźcie mnie nie straszcie, że to mały czorcik ;-). aż się boje pomyśleć, co to będzie, jak się poczuje u siebie ;-). lubi się bawić, ale na razie zmordowana nie jestem. ale mam na nią plan - będziemy jeździć na rowerze - tzn. ona będzie przy nim biegała. bardzo była grzeczna dziś, jak mnie nie było. kiedy wróciłam, to "załapywała" przez chwilkę ze skulonym ogonem, kto to wszedł, a jak złapała, to się na mnie rzuciła całować i kicać. miała jeszcze trochę rozwolnienia, ale trzeba dac jej żołądkowi czas i tyle. a tak w ogóle to jest cudowna.
-
no przecież jej nie wrzucę na ulicę :-). ale jak będzie biegać luzem, to czy wleci beztrosko na jezdnię, czy kuma czaczę?? moja śp. suka bała się wszystkiego dosłownie, ale samochody jej nie ruszały. właziła centralnie nie reagując na nic... aaa, jestem w pracy, a zocha w domu. rzygała w nocy i miała rozwolnienie, nic nie zjadła rano a teraz pilnuje domku. ciekawe,czy będzie szczekać?
-
ech... popełniłam podstawowy błąd wychowawczy i wpuściłam ją do łóżka wczoraj. teraz mi zyc nie da.... ale z kanapy ją zgoniłam i po 1 próbie już nie próbuje. wczoraj była u mnie mała impreza. wiem, nie powinnam narażać jej na stresy tak na początku, ale nie miałam za bardzo wyjścia. nie dała się przekonać nawet zaproszeniem do zabawy, bała się gości, ale w końcu przyzwyczaiła i leżała spokojnie (choć czujnie) pod fotelem. potem poszliśmy na spacer i była b. zadowolona. cały czas boi się mniej po zmroku. a dziś na chwilę weszłam do sklepu, przywiązałam ją do kratki, wychodzę i widzę przez okno,że kratka pusta. a zośka pod drzwiami grzecznie na mnie czeka. brrr... muszę opanować jakiś węzeł żeglarski. a to dwie zośki: [IMG]http://img233.imageshack.us/img233/5878/zosiadz2003ie2.jpg[/IMG] [IMG]http://img233.imageshack.us/img233/9775/zosiadz2011dc0.jpg[/IMG] a tak wogóle to o co chodzi z oburzeniem o ludzkie imiona u zwierząt? zetknęliście się z tym na pewno, co myślicie? idlaczego to oburzenie nie dotyczy imienia "kuba"?
-
no pewnie, że jest przestraszona i spięta, ale z kontenerkiem nie ma porównania. na spacerze raz z podkulonym ogonem, raz nie, innych psów raczej unika, po prostu jeszcze nie jest zadomowiona, pewna siebie. bawi sie chętnie, cały czas chodzi za mną, ale czasem sama na kocyk idzie do sypialni. jest b. czujna, niby spi, ale jak tylko ruszę głową, to pies od razu sprawdza, co jest grane. jak byłam w sklepie, to nie zdążyła nic zeżreć, a witała mnie, jakbym 100 lat temu wyszła. nie wiem, czy szczekała, ale jak zeszłam na parter to nie słychac było protestów. jutro wyjdę na dłużej, a poniedziałek będzie sporym testem, pies sam w domu cały dzień! aha, w parku słyszałam, jak ktos się nią zachwycał (mowa!), a jeden facio stwierdził, ze ma odbite oko. będzie zniej charakterek osiedlowy!
-
morda była dziś u weta i wszystko w porządku. w ogóle wygląda ładnie, rozszarpuje sznurek po całym domu. dostała nowe szelki, witaminy, piłkę i konga, już wie, gdzie jest jej kocyk, choć miała nadzieje na łóżko :-). TO JEST SOCHA PO PRZYEJŹDZIE: [IMG]http://img59.imageshack.us/img59/214/zosiawieczrpierwszy0601qj5.jpg[/IMG] A TO JEST ZOCHA DZIS RANO: [IMG]http://img208.imageshack.us/img208/5562/zosiadz1069hv6.jpg[/IMG] Pozdrawiamy!!