-
Posts
23762 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
3
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by sleepingbyday
-
myślę, ze bazarkami możemy wiele pomóc. i pamietac o suni, jak usłyszycie cos o szalonym domu, który zeche pomóc takiej babci...
-
ja się mogę podpisać. chodzi o to, żeby klembów nie by od chwili podpisania odpowiedzialny za psa, to sensowne w tej sytuacji. najwazniejsze, to znaleźć osobę, która by sie tego zadania podjęła. może być niełatwe. chocby ze względu na obawę przed aferami. ju noł. edit: w weekend moge mieć dostęp do sieci tylko chwilowy, a może wcale nie będę miała. siad mi przesył w domu, a nie jestem do końca pewna co z zasiegiem u przyjaciółki, do której wyjeżdżam
-
cisowianka, bardzo dziękuję i witam na wątku.
-
jestem, ale nie ja go wyciągnę, nie mam tyle doświadczenia i nie ja będę brać na siebie tę odpowiedzialność. tu nie chodzi tylko o prawną,ale też moralną. nie chcę, żeby jakakolwiek decyzja była powodem do potępień. co do kasy to najpierw muszę wiedziec, ile by to kosztowało. standardowo 2 tygodnie to okres, w którym idzie się zorientować, czy pies będzie adopcyjny, czy kicha...
-
Gucio i Maniuś : mają już domki, POZOSTAŁ DŁUG za operacje!
sleepingbyday replied to mshume's topic in Już w nowym domu
Aktor charakterystyczny :-) -
JURAND staruszek nie żyje... :-( Żegnaj piesku :(
sleepingbyday replied to _ogonek_'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='Ewa Marta']Gameta, goldenek ma rację, bo tak naprawdę BDT, to często po prostu niedochodowe domy tymczasowe, a nie bezpłatne... Chcąc utrzymywać psy bez zarabiania na tym, ale za zwrot kosztów za karmę leczenie, wożenie do wetów i inne wydatki udzie musieli zbierać kasę na swoje konto. Urzędu nie będzie interesowało ile zostało wydane na psa, ile na benzynę, szampon itp... ale tylko to, że pieniądze na psa wpłynęły i trzeba za to zapłacić podatek. Po to, żeby odliczac koszty trzeba mieć zarejestrowaną działalność gospodarczą i to nie ryczałtową. Jeśli masz ryczałt, bez względu na koszty placisz stałą stawkę podatku od przychodów. Jakiś czas temu jeden z zaprzyjaźnionych hotelików przerabial tę sprawę sam zgłaszając się do US z pytaniem jak można formalnie załatwić sytuację, w którym przed założeniem działalności gospodarczej pobierane były pieniądze na utrzymanie psów. No i musieli zapłacić za każdy wpłacony im grosz. podatek owszem, ale od pewnej kwoty w górę. nie pamiętam, jaka to kwota. poza tym nie wie lewica, co czyni prawica (pisze tu o US), więc nie widze dużego niebezpieczeństwa dla bdt. [quote name='mysza 1']Jeden z psów, które są u Chauwy to Kacper, umieszczony tam przez Panią, którą znam. Zaraz będę dzwonić, zresztą już dawno mówiłam, co dzieje się u Chauwy. Ta Pani jeździ tam regularnie, co 2 tygodnie, chodzi z psem na spacery ale nigdy nie jest wpuszczana do domu. Pies wygląda dobrze. Nie stać jej na umieszczenie psa w hotelu a BDT nie możemy dla niego znaleźć. Myślę, że niestety Jurand nie żyje od dłuższego czasu a ona ciągnęła pieniądze :( Straszny dramat :( Jeśli chodzi o PDT to są jak najbardziej potrzebne, pod warunkiem, że dają rzetelną opiekę, opiekun jest w domu i dobrze zajmuje się psem. Chauwa była pomyłką, zresztą od początku o tym pisałam i wszystkim odradzałam na pw umieszczanie tam psów ale nikt się nie przejął ;) [quote name='Ania+Milva i Ulver']Obawiam się, że Mysza1 ma rację, Jurand pewnie nie żyje od dłuższego czasu, bo nagła śmierć w przeddzień odbioru jakoś do mnie nie przemawia. To jest jakaś masakra, a ile jeszcze takich kwiatków wyjdzie na dogo? też mam takie wrażenie. [quote name='Ania-tygrysiczka']W tym miejscu muszę coś sprostować. Przede wszystkim matka chauwy nie jest sparaliżowana, choć sama tak twierdziła w rozmowie z pewną osobą. Jest starszą, schorowana panią, cierpiącą m.in. na astmę. Wiemy to ponad wszelką wątpliwość, a świadczy to o tym, że i ona zwykła się mijać z prawdą. Nie prawdą jest też to, że jest z córką skłócona. Wygląda na to, że są w zmowie, dlatego też udostępniła swojego konta do niecnych praktyk córeczki. O ile wiem, tylko nasza Kiko miała status BDT (zwrot kosztów wyżywienia i leczenia), natomiast reszta to PDT, choć kwoty były "przystępne". Nie wiemy też jaki był status Bulby, którą przygarnęła na prośbę znajomej. Tobi do chauwy pojechał do BDT (zareagowała na nasz apel) i przez krótki okres był jej jedynym psem. Wtedy wydawało się, że wszystko jest O.K. Już po 2 tyg pobytu u niej, z własnej woli poprosiła o możliwość pozostawienia go na stałe. Niczego nie świadomi wyraziliśmy zgodę, ale z uwagi na odległość nie było jeszcze okazji podpisać stosownej umowy. Naszym zdaniem Tobi miał robić za wabia, a kolejne psy miały jej zapewnić łatwą kasę. Kiedy zaczęły do nas docierać niepokojące sygnały, przez cały czas rozważaliśmy konieczność odebrania od niej zarówno Kiko, jak i Tobiego. Dzięki mestudio, taka możliwość zaistniała właśnie teraz. Podzielam opinię Ewy, że chauwa ma poważne problemy z psychiką, dlatego sposób dalszego postępowania powinien to uwzględniać. Moim zdaniem należy wymóc na niej lokalizację ciała Juranda. Wczoraj nie było to możliwe, gdyż po odebraniu Tobiego nie chciała z nami rozmawiać, a my baliśmy się dłużej pozostawać z dwoma odebranymi psami w samochodzie pod jej domem. Jeśli została podpisana stosowna umowa, wystarczy ją wyegzekwować w obecności przedstawiciela org. prozwierzęcej i policji (z oględzinami domu włącznie, o ile to możliwe). Aaliza wszystkich faktów nasuwa nam podejrzenie, że Jurad faktycznie nie żyje, a okoliczności jego odejścia ewidentnie obciążają chauwę. Nie wydaje się, żeby odszedł w wyniku choroby, bo za to nikt by jej nie "powiesił". Najbardziej prawdopodobnym jest to, że został dotkliwie pogryziony przez inne psy, kiedy nie było nikogo w domu (pomijając matkę, która praktycznie nie schodzi na dół). Przemawia za tym fakt, że właśnie przed kilkoma dniami doszło do poważnego spięcia pomiędzy Tobim i Kacprem, w wyniku czego obaj byli solidnie pokąsani. Być może Jurand znajdował się w pobliżu i padł ofiarą tej potyczki. Nie można jednak wykluczyć, że Jurand w wyniku ran "dogorywa" gdzieś w piwnicy, dlatego należy bezzwłocznie to ustalić. Tak czy inaczej, żywy Jurand lub jego ciało gdzieś jest i nie ma takiej opcji, żeby nie dało się tego ustalić. Jest troje świadków, którzy potwierdzą jej wczorajsze słowa, więc tego się nie wyprze. Wprawdzie opowiadając o tym kilkakrotnie zmieniała wersję (raz ona osobiście, a innym razem znajomy jej tz-ta zakopywali ciało), ale ufam, że w końcu uda się dojść do prawdy... Bardzo nam żal Juranda... dziewczyny, nie chce was dołowac, ale mam wrażenie, ze jak się nie weźmiecie do pracy, to rzecz rozejdzie się po kościach i chauwa nie dostanie po łapkach. chauwa czyta, więc dalsze ustalenia wzięłabym na pw. bo tutaj juz czynności operacyjne wchodzą w grę. a brak umowy nie przesądza o niczym (jeśli podpisywaliście umowę o dt, to ok, ale jeśli nie, to jej opieka i wasze prawo do wszelkich czynności związanych z psem jest udowadnialne. słuchajcie, najwazniejsza sprawa, to z prawnikiem fundacji, lub z osobą fundacyjną doświadczoną w takich interwencjach i z policją pojechać i wymóc odbiór zwłok. chauwa nie musi wiedzieć gdzie "kolega" zakopał psa. kolegę się spyta. aha, pamiętajcie, że w nowym prawie przewidziany jest zakaz posiadania zwierząt. teraz najważnienjsze, zeby osoby będące prawnymi opiekunami odwiedziły to miejsce wraz z wladzami. uzbrójcie sie w wydruki z netu, będące dowodami bytności juranda u tej pani. i w dowody waszej opieki sprawczej nad nim. ale musicie sie zebrać w sobie i szybko, naprawdę szybko, zacząć działać w tym kierunku. NIE ROZMAWIAJCIE TUTAJ O TYM, CO PLANUJECIE I JAKI JEST POSTĘP DZIAŁAŃ! ZA NIC! -
gameta - zaraz pójde, ale nie mam w domu internetu - zaczyna mi siadac przesył, więc przez weekend będę w doopie. (choc nie, może mi sie uda wpaść, bo za miasto wyjeżdżam, do przyjaciółki, ona tam chyba ma net). no i nie znam watku chauwy, obejrzałam go dziś pobieżnie pierwszy raz, więc nie wiem, czy będę umiała pomóc. malvaa - chce go wyjąć, żeby sprawdził ktoś, kto z niejednym agresywnym miał do czynienia. jak go widziałam, to kulił się w klatce ze strachu, wiec agresja jest ewidentnie lękowa, ale pytanie, jak bardzo zaawansowana. trąbię cały czas, że należy podjąc racjonalną decyzję. jeśli szans na adopcję nie będzie - zabić. życie w strachu, lęku i brak przystosowania do jakiegokolwiek kontaktu z kimkolwiek to nie jest zycie.
-
słuchajcie! po naszej dyskusji o agresywnym psie poprosiłam abrę o kontakt z p. celiną (rozmawiała też z grześkiem) - i pies zostanie wydany, jeśli osoba, która go oceni pod kątem szans na socjalizację podpisze zobowiązanie, że świadoma jest sytuacji. na początku sprawa była w szukaniu dt ogarniętego i z doświadczeniem, ale po informacjach o jego gryzieniach tu trzeba naprawdę kogoś z duzym doświadczeniem i ze świadomością, że będzie podejmować decyzje o losie psa. [B]czy ktoś mnie wesprze w tym?[/B] szukam takiej osoby, jeśli macie pomysły, dajcie znać. mam dzwonić do dwóch hotelików, poleconych jako doświadczone. napisałam tez do jamora, ale nie odpisał. nie wiem, czy to osoba nie odpisująca na mejle, czy oznacza to olewkę i niechęć do nawet najprostszej odpowiedzi pt: "nie, nie mam czasu/miejsca/etc"? czy może on tak ma, że długo odpisuje? ktoś wie? wiecie, dla mnie też ważne jest, żebym miała poparcie, tzn, jeśli znajdziemy osobę, która psa sprawdzi, to żeby po pierwsze była zaakceptowana przez środowisko i żeby jej opinia/decyzja nie była bombardowana. inaczej sobie nie poradzę. c[B]zy macie jakieś uwagi, komentarze, pomysły?[/B] jeszcze raz podkreślam, że nie chodzi mi o ratowanie oszalałego psa za wszelka cenę, tylko o wyrwanie go z miejsca, w którym nie potrafił się ogarnąć i dopiero na zewnatrz obiektywną ocenę, czy będzie się nadawał do adopcji, czy zycie tak go zgnębiło, ze nie ma co. dlatego zalezy mi, zeby opuścił klembów, bo mimo starań ludzi, którzy tam pracują, pies mógł byc po prostu za bardzo skrzywdzony, zakleszczyc się dodatkowo w traumie zmiany, sto rzeczy mogło wpłynąc na jego brak aklimatyzacji w klembowie. i powiem jeszcze, że strzeliła mnie ta sprawa (i to pewnie nie koniec), bo wciąż musimy iść na kompromisy...
-
Psy z Ostatniej Szansy - Pomoc wciąż potrzebna!!!
sleepingbyday replied to Zofia.Sasza's topic in Już w nowym domu
no, ok, ale byłam w to zaangażowana i nic nie wiem... Ale ważne, ze pliszka wie i ze dowiedziała się szybko. dzieki! -
dziewczyny, wspieramy bdt niedogomaniackie? jakiś czas temu zrobiłam wątek suni po pseudo. zaplątała się w Międzylesiu w jakims pustostanie, lokalna kocia karmicielka przyzwyczajała ją do siebie długo i sunia trafiła w końcu dp babeczki, która od lat ratuje zwierzęta. pani jest artystką, ale nie jest dobrze sytuowana. sunia ma u niej tymczas do czasu znalezienia domu,a jeśli go znajdzie, będzie cud. Daula jest starsza, mega wylękniona, bardzo boi się mężczyzn. miała robaki, była bardzo wychudzona takim wiecie, wyeksploatowaniem porodami. zużyła się pseudasowi po latach, więc won. i to won zostało na niej wykonane, gdy była w kolejnej ciąży (sterylka wykazała wczesną fazę). jakie szanse na dom ma stara, zniszczona zyciem, rodzeniem i znęcaniem się duża ONka? ta Pani będzie ją utrzymywać zapewne do końca życia Dauli, a pomocy ma niewiele. chcę zrobić bazarek dla niej, ale wiecie co, yślę, ze tzreba tą panią wpisać na listę i pamietać o niej. bardzo proszę, pomóżcie mi z wątkiem w miarę możliwości, do czasu do czasu, bo jakoś sie nie rozhulał.... a dodatkowo zginął mi - nie mam go na liście swoich wątków, znalazłam po przeszukaniu mejli. mod też nie znalazła, juz do huana miałam pisać... Aha, daula jestw międzylesiu: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/221173-MASZYNKA-DO-ROBIENIA-ZABAWEK-SIĘ-ZUŻYŁA-ONka-z-pseudo-Międzylesie[/URL] taka jest biedulka śliczna: [IMG]http://i536.photobucket.com/albums/ff323/sleepingbyday/Zdjecie-0048.jpg[/IMG]
-
[FONT=arial][SIZE=3][B]słuchajcie, wiem, ze dawno nic nie pisałam, i że mało osób tu zagląda, ale musimy ruszyć z pomocą tej suni. zrobię bazarek. A tymczasem informacje: [/B] [/SIZE][/FONT][h=3][FONT=arial][SIZE=3][B][COLOR=#000000][B]Daula ma się w miarę dobrze, ale czasem nękają ją biegunki i jest cały czas mocno wylękniona ( szczególnie w stosunku do mężczyzn i obcych), rozważane jest zastosowanie leków przeciwlękowych. Trochę przytyła i pozbyła sie tasiemca, ale nadal jest bardzo szczupła i wygląda na mocno zużytą wieloma porodami. Potrzebujemy funduszy na jej dalsze utrzymanie. Na razie dla suni wpłynęło tylko 125zł, a na karmę, leczenie i sterylizację wydaliśmy już ponad 1000zł. Prosimy o wsparcie – musi na stałe dostawać leki przeciwbólowe i dobrą karmę![/B][/COLOR][/B][/SIZE][/FONT][/h] Nie wiem, czy to pisałam - sunia była sterylizowana, BYŁA W POCZĄTKOWEJ FAZIE CIĄŻY.
-
Psy z Ostatniej Szansy - Pomoc wciąż potrzebna!!!
sleepingbyday replied to Zofia.Sasza's topic in Już w nowym domu
dziewczyny, czy choc odpowiedziałyście pliszce na pw? -
Fado w nowym domu! Nie długo poadopcyjna!
sleepingbyday replied to sleepingbyday's topic in Już w nowym domu
no, dokładnie, wszystkich. bardzo jest po prstu widoczne przy modnych rasach "łagodnych, dla dzieci" -
lepiej skupic się na ogłoszeniach, a nie na hoteliku. taka kasa przyda sie psom bez szans, chorym itd. wilczek jest w dobrej kondycji. a pani kłamała. na stówę! nic nie wie o psach. mam nadzieję, ze trafiła juz na czarne kwiatki. ciekawa jestem, czy ona zostawia jakieś ślady swoim życiem? nie? no to juz mamy jasność. wiemy, że pani nie musi sprzatać, bo nie brudzi, więc i inni nie powinni. zła jestem. technik wet? mam nadzieję, ze nie chodzi o zwierzeta towarzyszące, bo ona jest noga z etologii i behawioru!! totalna noga! po raz kolejny ściemniacz wolotariacki, co jest z tymi ludźmi. tzreba ich zawsze wypytywac o ten wolontariat, bo chyba polega on na tym, ze karmę się zawiozło raz do schronu. MAM NADZIEJĘ, ZE TO CZYTA. PROSZĘ KUPIĆ SOBIE MISIA PLUSZOWEGO. EMPATII PANI WYSTARCZY TYLKO NA PRZEDMIOTY, NP ŚCIANY.
-
bazarki by się zdały, ogłoszenia też. ale nie traktuje tego jako klasycznego długu. niuni załatwiła opiekę fundacji i ch rozliczenie z przytuliskiem to nie nasza sprawa, nie nam się wtrącać. jednak uważam, że jest to nasze zmartwienie, należy się fundacji pomoc. głupio mi, że on jest tak zostawiony praktycznie bez wsparcia. a tak naparwdę co do tego, jak niuni umówiła się z fundacją, tylko ona lub ktoś z fundacji może powiedzieć.
-
Fado w nowym domu! Nie długo poadopcyjna!
sleepingbyday replied to sleepingbyday's topic in Już w nowym domu
a co ci po wzorcu, jak z psem nie pracujesz? pies to nie gotowy produkt dla dzieci, co wszyscy tu wiemy, żadna niania, tylko dobry materiał na nianię ;-). dośc specyficzna rasa wymagająca pracy i ułożenia, zeby do reklamowego czy filmowego wzorca dostawać. tu widze największy problem z labami, a raczej z ich właścicielami - kompletne zero nauki. -
Malutka wyrzucona z samochodu MA JUŻ SWÓJ DOMEK
sleepingbyday replied to DOSIA_GRECIA's topic in Już w nowym domu
no i pieknie :-) -
Fado w nowym domu! Nie długo poadopcyjna!
sleepingbyday replied to sleepingbyday's topic in Już w nowym domu
miałam dwa telefony. pierwszy z góry kalwarii. zabawny trochę, bo pan pytał, czy to czystej krwi labek, czy nie ma jakiejś domieszki ras agresywnych... wtf? ma zadzwonić, jak się zastanowi. drugi telefon z olsztyna, całkiem miły, mam juz namiary na chętnych więc uwaga: POTRZEBNA OSOBA DO PA W OLSZTYNIE. kojarzycie kogos z doświadczeniem?