Jump to content
Dogomania

sleepingbyday

Members
  • Posts

    23762
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    3

Everything posted by sleepingbyday

  1. [FONT=arial]a bo to jest tak samo, jak z płatnymi dt. jaki jest sens wyciagać ze schronów do płatnycndt psy zdrowe, młode? nie lepiej energie poświęcić na ogłoszenia etc? a dt tylko dla tych, które tego potrzebują, do socjalizacji, czy leczenia i rehabilitacji, ew szczeniaki w ochronie przed parwo.[/FONT] [FONT=arial]i to jest rozsądne, ale jak ktoś jest z psem związany emocjonalnie, to rozsądek się wyłącza. bo taki pies jest trochę jak swój pies. i to jest rzecz do której się dochodzi (albo nie), stażem i doświadczeniem wreszcie wiekiem (czyli w sumie też doświadczeniem).[/FONT] [FONT=arial]z drugiej strony BOZ sensownie pisze o wielkim okołopomocowym biznesie, który rośnie, karmiąc się tym jakże popularnym zdaniem, że Ratując jednego psa nie zmienimy świata, ale świat zmieni się dla tego jednego psa. to jest niby prawda, ale przecież my tylko zatykamy dziury w popękanej tamie, czy tam gasimy pożary. sytuacja ogólna w kraju się nie zmienia, mega dużo energii i kasy idzie na pojedyncze przypadki a nie na walkę z przyczynami. więc nie ma widoków na likwidację przyczyn.[/FONT] [FONT=arial]20tys? a co wygenerowało takie koszty?[/FONT]
  2. moja zosia i tymczas lisio nie dziadują. wymagało to walki z moimi nawykami akurat ;-)
  3. a, bo wy mówicie o matce pijącej w ciąży. a ja zrozumiałam ten post o sterylizacji generalnie - czyli niezależnie, czy matka, czy ojciec alkoholik. A jak jest, czy sa jakies choroby związane z alkoholizmem ojca, kóre się dziedziczy? wydaje mi się to nieprawdziwe, stąd pytanie, bo o niczym takim nie wiem, a może jest coś, do dowiedzenia się? no i jeszcze - skłonność dziedziczy się czy przyswaja w środowisku (stąd pytanie o adoptowane dziecko)? też w rodzinie mam/miałam kilku alkoholików i sukcesy w ich leczeniu - różne. matka od astmy. źle robiła, bo co najmniej wypierała fakty. a być moze przy wcześniejszych badaniach mozna by było jakos ogarnąć sytuację? z ta astmą same niewiadome, przecież np mijają? albo nie pogarszają sie przy odpowiednim zachowaniu? sama nie wiem.
  4. jakimi chorobami? aaa, przypomniała mi się, a propos astmy, historia sprzed jakichs dwóch miesięcy, szukany był nowy dom dla psa z powodu astmy u dzieciaków. pies był u rodziny kilka lat, bodaj 5-6 i dopiero po tym czasie zrobiono dzieciom porządne badania, co je uczula - jak zaczęły naprawdę źle oddychać. i wyszło, ze faktycznie sierść. mama ponoc unikała tych badań z obawy, że ta sierść wyjdzie, a ona nie chciała oddawać psa. no i być moze astma nie była aż tak ostra. Ale w koncu rodzina ją zmusiła do badań. zwlekanie było bez sensu i głupie, ze względu na dzieciaki, na psa i na samą mamę. ale mimo, że odpowiedzialność (zwłaszcza za istoty od nas zależne) polega też na niefajnych wyborach, to rozumiem jej ból. rozumiem, ze bolało, choć robiła źle. bo jasne, że wygoda i samopoczucie jest niżej, niż zdrowie i bezpieczeństwo.
  5. och, sliczny jest. mógłby robić za owczarka polskiego, nie?
  6. super! jakoś w piątek/sobotę bysmy sie umówiły, ok?
  7. LadyS - nie skomentowałam tej astmy, bo nie załapałam "przykładowości". teraz wystarczy mi się podpisac pod ulvheddin. i co do praw podstawowych - kto się godził, ten się godził ;-). tzn owszem, ja robię to, co robię i o czym pisałaś, np. ograniczam wolność wyboru co do mania jajek przez azora, ale z powodu takiego, ze jest to na mnie wymuszane (patrz post o usypianiu miotów, to się w sumie stosuje). i uznaję swoją winę, która ofkors byłaby większa, jakbym pozwalała na zwiększenie bezdomności, stąd wybory. Ale stosowanie innej etyki jest przemocowe, a nie słuszne. wymuszone okolicznościami, a w przypadku przeciętnego człowieka - zwykłą przewagą nad zwierzętami. nikt nam nie dał takich prerogatyw, sami je ukradliśmy. dla mnie to nie etyka. i owszem jesli jesteśmy uczciwi i o etyce nie piszemy abstrakcyjnie, to nie wiem, dlaczego jeszcze nie jestem siwa ze zgryzoty ;-). jasne, wypieram tak na co dzień myślenie o tym, bo szału można dostac, natomiast fakt pozostaje faktem. nasza inna etyka jest wygodniejsza dla nas. i bum - przestaje być etyką. co nie znaczy, ze pies równa się człowiek. osobno pytanie z ciekawości - alkoholizm się dziedziczy? tzn dosłownie, nie pytam o wpływ wychowania. np oddane do adopcji dziecko alkoholika (zakładając adopcję przez nienałogową rodzinę) jest obarczone ryzykiem?
  8. przeciwnicy eutanazji mają - wydaje mi się, ze słuszne - obawy o stopniowe, ale nieuchronne przesuwanie granicy, kiedy mozna. jako gatunek mamy wprawę w tym przesuwaniu wyrobioną na zwierzętach domowych./ zakres, kiedy można, jest prawnie większy, niz u ludzi, a zwyczajowo - to ho ho. bo brak personelu do opieki nad sparalizowanym azorem czy pracy nad przerażoną perełką. bo za tą samą cenę więcej psów się wyleczy z prostszych chorób. itd etc. i to racja, wiadomo, ale co to zmienia dla martwego azora? i dla naszych sumień?
  9. mi nie szkoda - zainteresowało mnie to, bo było zupełnie niezrozumiałe, a ja lubię rozumieć ;-)
  10. zapominacie, o czym pisalismy wcześniej! że łatkę "agresywny" przypina się zbyt łatwo. stąd niejednoznaczność systemu szybkiego usypiania "bo nie rokuje". przyzwyczajenie jest mega niebezpieczne, tu jest problem, zbyt łatwo podejmuje się decyzje nieodwracalne. o, może podkreslę, pozbawieniu życia. stąd porównanie do dzieci (czy żołnierzy, czy alkoholików etc) - automatyzm w ocenie, z przyzwyczajenia, takiego trochę, jak mają lekarze czy policjanci - jest zły. nie chodziło mi o usypianie dzieciaków, to chyba jasne? to się oczywiście tyczy tez drugiego bieguna - pozwalanie na mękę psów chorych nieuleczalnie, fizycznie i psychicznie "bo nie usypiamy". Stąd to pytanie, czy PETA została wystawiona z powodów politycznych, czy faktycznie ma za uszami ze zbyt łatwą oceną "agresywny". To jest jedyne pytanie, jakie mi się nasunęło po przeczytaniu tego njusa. My z tym nic nie zrobimy, min dlatego, bo mamy swoje podwórkio do ogranięcia, jak trzeźwo pisze waldi. Ale chcieć wiedzieć co i jak, to inna sprawa. Zresztą, co do usypiania i konsekwencji, jest jedna ważna sprawa, może powiem na przykładzie. uważam, że musimy usypiać ślepe mioty, natomiast pracuję nad nie pisaniem, że "jestem za usypianiem ślepych miotów". nigdy nie jestem i nie byłam za tym. ale muszę podejmować takie decyzje, bo wyżej stawiam problemu rozwiązanie bezdomności nad pseudo-spokojem swojego sumienia. co nie zmienia faktu, że nie mam wątpliwości, że te wszystkie ślepe mioty obciążają moje sumienie. ponieważ psy mają prawo do zycia i je uznajemy, to to samo dotyczy ślepych miotów. i to nie jest jakaś teoretyczna abstrakcja, tylko konkretne psy, o śmierci których zadecydowałam nie z powodów zdrowotnych. jest w tym schizofrenia duszy i o to mam pretensje do ludzi (społeczeństwa), że wymuszają na mnie takie świństwa swoimi ohydnymi czynami i robaczywymi duszami. ps - o co chodzi z tą astmą? ps -oburzenia z powodu porównania dwóch gatunków, skoro uznajecie, że mają etycznie takie same prawa podstawowe - nie skomentuję.
  11. here we go again... uważasz, ze podstawowe prawa, do życia, braku bólu, pełnego brzucha - dotyczą tylko jednego gatunku? dzieci żołnierze są spaczone na całe zycie. nigdy nie wiadomo, czy praca psychologa z nimi da wyniki. uważasz, ze powinny być izolowane od społeczeństwa na wszelki wypadek? bo ja - nie. tego dotyczyło to porównanie. co w nim tak cię oburzyło?
  12. pamietam, jak zośka nie chciała wejśc do kuchni, bo okno otworzyłam. no bo tak - adoptowałam ja w lutym, więc jakos tak do kwietnia nigdy okno nie było otwierane. i nagle jest! zgroza :-). ale szybko poszło, micha z obiadem przeważyła.... myszka jest prześliczna :-)
  13. [URL]http://images39.fotosik.pl/1471/c3ba35040da1a81egen.jpg[/URL] to zdjęcie jest jak te, które chyba ty robiłas zosi na jej urodzinach, no nie?
  14. dziewczyny, planuje pojechać w najbliższą niedzielę do Dauli. ktoś ma ochote mi towarzyszyć?
  15. jasne, że nie usprawiedliwienie. ja myśle tak - jak tylko zaczyna się iść na kompromisy w kwestiach etycznych, to jest początek końca. strach przed błędami doprowadza sytuację do skrajności, usypia się psy normalne, tylko przestraszone, na przykład sztuczną łapą. nic tego nie tłumaczy. tej dyskusji nie byłoby, jak bysmy rozmawiali np o dzieciach zołnierzach. wystarczy takie same miary etyczne przykładać do obydwu gatunków. wtedy jasno widać, co po prostu się nie godzi.
  16. podejrzeam, że nie widac w nim było modnego szitsu, patrząc na fotkę schroniskową.
  17. cholerna śledziona! bardzo często do ostatniego momentu nie daje objawów. biedny żwirek!
  18. można, można. sama nie jestem fanką, wyjątek robię dla migotki, amor ma plusa po znajomosci, bo jego lisiowata cecha - darcie japy - mnie wkurza.
  19. [quote name='mmd']i pomyśleć, że moja babcia nawet majtki prasowała... ech, ta dzisiejsza młodzież ;)[/QUOTE] ja sama za dziecięctwa prasowałam nawet skarpetki. prasowanie było we wtorek, przy izaurze :-). ech.... [quote name='gameta']tylko nam potem powiedz co wyszło :) Ech prasowanie... Ja prasowałam co niedziela 10 koszul, żeby jeden złamas miał w czym do pracy chodzić i na swoje spotkania po pracy. Odkąd żyję bez niego (a będzie już lat parę) żelazko dotknęłam dwa razy - żeby koszulę na chrzest młodemu uprasować i sobie bluzkę. Mam prasowstręt ;)[/QUOTE] a ja jestem leniwa :-) :-). słuchajcie, dalej nie rozumiem, co miał na myśli ten kolo pisząc, że jest radykałem. jak to się ma do niezgody na drastyczne zdjęcia? ktoś ma jakąś teorię?
  20. gary spoko, zmywac też całkiem lubię, ale prasowania nienawidze, nie pamietam, kiedy ostatnio prasowałam, prawie wszystko mam takie, co od biedy ujdzie bez żelazka.
  21. u zosi ewidentnie blednie włos, niestety.
  22. tu szukają duzego kudłatego, najlepiej kaukazowatego: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/226148-Dom-dla-duzego-psa!?p=19001334#post19001334[/URL]
  23. a tu szukają dużego psa: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/226148-Dom-dla-duzego-psa!?p=19001334#post19001334[/URL] która ola, ja? ja mam ten, co zawsze, na 507.
×
×
  • Create New...