Jump to content
Dogomania

sleepingbyday

Members
  • Posts

    23762
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    3

Everything posted by sleepingbyday

  1. A&L, pisanie o uzytkownikach dogo: "bo wy to a tamto" - świństwo . twój post (nie uczestniczę w waszej sprzeczce), obraża mnie w dwójnasób - oskarżasz mnie o to, ze uważam, że inni robia mniej niż ja. kij z tym, choć to po pierwsze nieprawda, a po drugie niemiłe. oskarżasz mnie, że do swojej kieszeni biorę kase z bazarków, które zrobiłam. to nie fair i niegrzeczne. jest parę osób, ktore balansuja na granicy uczciwości - wykorzystują forum do zarobku (nas, innych użytkowników w w takim razie też), wykorzystuja psy do zarobku. ale większość osób taka nie jest, a ty szast prast piszesz - bo WY. wy wyłudzacie, wy się uważacie za lepszych. to wstrętne.
  2. dziuniek dostał wczoraj tabletkę odrobaczającą. dziś dostanie kolejną dawkę. na wysokości zadania stanęła moja złożona rotawirusem ciocia i technik wet mieszkający w tym miasteczku ;-).
  3. [quote name='KiLEw']Dużo osób po mnie jedzie, że stawiam zwierzęta wyżej niż ludzi, ale prawda taka, że za niektórymi ludzmi, gdy umrą, nie będę tęsknić, a na samą myśl, że statystycznie (nie liczę jakichś chorób czy wypadków, ot średnią długość zycia) moje zwierzęta odejdą przede mną wyć mi się chce. Rzuciłam dwie prace biurowe w Wawie, by przenieść się na wiochę, gdzie wreszcie jestem szczęśliwa m. in. dlatego, że mogę opiekować się cudownymi istotkami i choć nie raz mi coś zeżarły, zasikały, zakupkały (3 dni temu zamknęłam niechcący kota w szafie na godzinę i mi klocka strzelił na spodnie męza hehehe), zafafluniły i zasierściły, to nigdy ich nikomu nie oddam. Syla, fajnie, że są tacy ludzie jak Ty, którzy biorą dojrzałe wiekiem pieski. Pozdrawiamy Cię ciepło z Wilczkiem (chrapie bo już śpi, ale pozdrawia) i z resztą ferajny :)[/QUOTE] [quote name='Syla']Mój ojciec ma do mnie pretensje, bo jak umiera ktoś znajomy, nawet z rodziny... to owszem, ale ok.Jak umrze moja matka, nie będę płakać.Za duzo złego mi kiedyś zrobiła, ale nie tu i teraz jest miejsce, by o tym pisać.Jak umierało moje zwierzę, obojętnie które: Wikusia, Mucha, Lejeczek, Majeczka, Nola, Karenka, Łatek, Żabcia...to cierpiałam niemożebnie.Teraz mam 16letniego, ślepego Edzia, u mnie już ponad 3 lata i nie wyobrażam sobie życia, bez niego.Mam też ok 17letnią kicię, Pusię, charakterną jak diabli i wredną niedotykalską, ok 2 miesięcznego kotka Gucia, którego Pusia nie lubi i warczy na niego okropnie.Pusia warczy, bo nie potrafi miauczeć, jest po operacji bioderek, po kilku innych zabiegach, warczy i łapami atakuje.Znajomej osobie dałam kota Mikiego, który przyszedł za mną, do mojej klatki, pod moje drzwi.Płacę jej za opiekę i daję karmę.Tu, gdzie mieszkam, od marca, złapałam 3 koty i 2 psy.Wszystkim znalazłam domy, choć ludzie tutaj okropni są, a Urząd Miasta, do niczego się nie poczuwa, bo hycel jest, a koty są jako wolnożyjące, postrzegane, trzeba uważać, bo za ich dokarmianie można 1000 zł mandatu zarobić.Gdyby mi się to przydarzyło, to nagłaśniam sprawę i nie odpuszczę.Czekam teraz na adopcję starszej suni, z Psitula, przez pamięć na Żabcię.Ma na imię Sarenka i już ją kocham, choć wiem, że znowu problemowa, jak Żabcia.Siku, kupę sprzątałam po Żabie codzennie, to nie problem.Chciałabym żeby dogadała się z moim wiekowym, ślepym Edkiem, z Pusią i tak się nie dogada, ale jeszcze ten Gucio, żeby jego nie goniła.Wtedy będę bardzo szczęśliwa.Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie.Bądź sobą, choćby nie wiem, co.Mimo swoich, prawie, 50 lat, mówię ....mogę krzyczeć, że warto...a innych ludzi, tych "normalnych" mam daleko i głęboko gdzieś.[/QUOTE] ja w ogóle uważam, ze nakaz jakiś dziwny stawiania ludzi wyżej od zwierząt niezaleznie od sytuacji, tylko z powodu gatunku jest totalnie bez sensu, nie ma nic wspólnego z szacunkiem dla emocji. w jaki sposób smierc osoby, której nie cierpie i nie szanuję, ma mnie uderzyć mocniej od śmierci mojego ukochangeo psa??? przecież to nie to samo , co zyczyć smierci komukolwiek. to jest moim zdnaiem to samo, co wymaganie, żeby mnie bardziej obeszła śmierć dalekiego znajomego niż mojego ojca na ten przykład. bez sensu! bliższa ciału koszula. oburzenie na to, ze stawia się swoje zwierzęta wyżej od obcych ludzi jest moim zdaniem jakimś psychopatycznym motywem.
  4. [quote name='ulvhedinn']Ja mówię naprawdę bez jakiejkolwiek złosliwości- weźmy i wymyślmy coś. Bo narazie co by nie było, to czy polskie, czy rumuńskie, czy jakiekolwiek psy udaje się ratować w zakresie pojedynczych sztuk. A reszta to kopanie w betonową ścianę.... oczywiście można, tak dla idei, nic nie robić "bo i tak nie ma sensu". Na razie "dobre rady" to dają przeciwnicy. Ja wolę zrobić odrobinę niż nie robić wcale. I szczerze wisi mi, czy pies szczeka po polsku, czy po kantońsku, czy jest z wiochy, czy z miasta i łaciaty czy kropkowany. Ale jeśli ktoś umie, ma pomysł, wie jak się do tego zabrać, żeby wdrożyć jakieś roizwiązania systemowe- to kurcze naprawdę się z chęcią i sercem przyłączę. Ale nie chodzi mi o ogólne założenia ("więcej sterylek, mniej kasy dla mordowni"), tylko konkretne, JAK udupić pana S, pana P.....[/QUOTE] jestem pesymistycznie nastawiona co do możliwości. tu trzeba zacząć od początku, czyli technicznie np. skutecznych pozwów przeciw gminom, zeby zmusić je do racjonalnego zajmowania się problemem bezdomności na ich terenach. stanowione prawo, przejrzystośc decyzyjna w polsce - przecież to postawione na głowie. bez zmian systemowych dalej bedziemy gasić pożary, nie ma się co łudzić.
  5. transport odbędzie się w przyszły piątek lub sobotę - to sie powinno zdecydować w najbliższych dniach. trzymajcie kciuki, żeby roman dal się złapać! amadorka, dzięki za wejście :-)
  6. no tak, o to mi chodziło, tylko w skrócie myslowym.
  7. no, bo właśnie, już totalne nerwy wyłaczaja myslenie. gol do wlasnej bramki.
  8. dzięki za info :-)
  9. albo miał tylko pół, te trzęsące się ;-).
  10. w swoim poście :-) :-). jak raz zawarczałam na psy dla jaj, to się pokaszlałam.....
  11. obydiwe strony sporu maja za uszami, za daleko zaszło.
  12. jakie tam uczyć. raz jako pozorant wystąpił. naocznie podkreslił wtedy ludziom pewne często popełniane błędy ;-). w jego silnych nawykach juz baaardzo dorosłego psa nie zaważyło to na niczym, nie ma szans. a duma? mój boże. anegdotę opowiadam, traktując was jak dorosłych ludzi. skąd wiesz, ze nie było mi głupio? przeciez nie o tym rozmowa, tylko o odruchach ludzkich. mam opisać dosłownie CAŁY kontekst faktologiczny i emocjonalny? i gdzie napsiałam, ze beztrosko wszędzie? caly czas czytasz coś, czego nie napisałam, halo! lislaw był celowo wzięty na imprezę po uzgodnieniu. nie łazi wszędzie, choć w wiele miejsc łazi i zawsze ma kaganiec na wszelki wypadek. nie wiesz tego, ale uznałaś, ze wiesz jak się sprawy mają. czytajcie prosze to, co jest napisane, nie dopowiadajcie sobie reszty samodzielnie. pani profesor - bo generalnie psy znoszą od ludzi mega dużo, mega niegrzecznych w ich mniemaniu zachowań. albo głupich. psy sa raczej przystosowujące sie i dużo łapią. np nie rzucają sie na nas hurtowo, jak się uśmiechamy,a przeciez to warczenie i podnoszenie fafli w ich mniemaniu, nie? a jednak kapują, że u tego gatunku to calkiem odwrotne znaczenie ma ;-).
  13. naprawde malina sie popsuła raz -dwa znienacka! odzywają sie pewnie zaniedbania z poprzedniego zycia. trzeba będzie zrobić kolejny bazarek. kinia, ten trovet przyda się jakims waszym psom na pewno, nie?
  14. to dlatego na szkolenie nowych wolontariuszy wzięłam kiedys mojego tymczasa jako pozoranta. ludzi zlewa, o ile czegos od niego nie chcą (np pogłaskać), wtedy gryzie. trącać go nogą można, w tłumie idealny, ale niech no ktoś rękę wyciągnie! no i wiadomo było, że praktyczna instrukcja chwytania na poskrom z psem cieszącym japę do wszystkich nie ma sensu. lisław spełnił rolę pozoranta idealnie, szarpał sie na poskromie i mocno deklarował chęc uczynienia kęsim łapiącemu. widac było, że w praktyce łapanie psa to nie jest prosta sprawa od pierwszego kopa. a najlepsze było, jak lisław puszczony samopas w tłumie udziabał jedną kandydatkę na wolo - powiedziane było, psa nie głaskać, niech łazi gdzie chce, ale nie dotykać. dziewczyna została skarcona przez lisława za próbę spoufalania się. mówię jej, ze prosiliśmy o nie głaskanie, z eon gryzie w takich sytuacjach, a ona na to - myślałam, ze żartujecie. oczywiście nic się jej nie stało, nawet sladu nie miała, to było tylko ostrzeżenie, ale też myśle, ze nauka konkretna, bo na doświadczeniu - nie lecieć z łapami do psa. wyłapując przestraszone, zapędzone często w róg psy nie mozemy oczekiwac słodkich misiów, trzeba zachowac ostrożnośc. tenże sam lislaw w ramach socjalizacji z ludźmi był ze mna keidyś na imprezie, obcy dla niego ludzie mieli za zadanie karmienie smaczkami, ale mieli też nie glaskać, bo za wcześnie, pies musi się przyzywczaic, przemyśleć. no i co? stoję sobie w kuchni z widokiem na korytarz, a tam liśko - 8kg żywej wagi ;-) i nad nim pochylony mój kolega, stojący dosłownie tak, że ma lisława między nogami i pochyla się mu niemal do pyska i go głaszcze. tylko widziałam, przez dłuuuugie ułamki sekund, jak liśko tężeje na ten afront i oczy mu wyłażą na wierzch. nie zdążyłam zareagować - ten kolega miał owszem długo pręgę na przedramieniu - ale dlatego, ze ma jakiś problem siniaki mu sie utzrymują mega długo. a tłumaczyłam namietnie czego nie robić z lisławem i dlaczego. ale to u ludzi (nawet u wolontariuszy) bywa odruchowe, czasem troc,ę potrwa, zanim sie oduczymy. jakiś czas temu rozdawałam witaminy w boksach, przez kraty, i po 20 boksach przestałam mysleć i przyglądać sie psom , no i właożylam łapę bez sensu do takiego jednego wredoty, na szczęście miałam grube rękawiczki ;-).
  15. ale to i tak będzie drobiazg do spłacenia, kwota wyjściowa była mega!
  16. może pensjonat potraktowac jako przejściową sytuację i zakolejkowac sie w międyczasie do porządnych, a tańszych hotelików? ania milva ulver, murka...
  17. [IMG]http://img2.repostuj.pl/20130918212206uid2368.jpg[/IMG]
  18. [quote name='Mazowszanka2']Nie odważyłam się adoptować mojej Onki do domu z suczką yorkiem. Ale jeśli macie jakieś suczki do 2 lat lubiące koty i yorki to proszę o zdjecia na mejla: [EMAIL="[email protected]"][email protected][/EMAIL][/QUOTE] jakies wielkości ma być?
  19. z bazarku będzie nadwyżka zatem, bo już jest 158 zł :-)!
  20. nie, to ja źle zrozumiałam murke, bo pisze mi o znalezionych domach, ale się nie zrozumiałyśmy do końca, bo to jeszcze nie oznacza załatwionego transportu - tak to widzę po wczorajszej/dzisiejszej wymianie postów. czyli czekamy na sygnał od murki - ja tymczasem zalatwiłam odrobaczenie dziuńka- to troche zlożona operacja, bo tam nie ma weta, ale może się uda.
  21. Emis pisze: "Rozumiem, że ludzie mogą mieć wątpliwość. Czy w ogóle był sens jechać tyle kilometrów, wydawać tyle kasy, ściągać kolejne psy do Polski, gdy u nas nie jest różowo itd. Ale przy KAŻDEJ akcji można mieć podobne wątpliwość. Czy jest sens wydawać setki, albo tysiące złotych na leczenie i diagnostykę jednego psa? Czy warto brać na DT „mało adopcyjne” psy, które będą blokować miejsce innym, tym bardziej adopcyjnym? Czy jest sens wieźć psa do domu na drugi koniec Polski, a czy jest sens ściągać na DT psa z innego województwa. A czy jeśli wezmę psa z sąsiedniego miasta, to jeszcze jest ok, czy już nie? Bo może powinnam tylko z mojego? Albo tylko z mojej ulicy? Jutro jadę po bezdomniaka na DT z Pszczyny, bo za chwilę będą miały wywóz do owianych złą sławą Mysłowic. Czy to jest w porządku? Mogę przecież wziąć psa z Katowic. Ale jeśli z Katowic, to czemu nie z Sosnowca?" odwieczna dyskusja na dogo. i także głowny wątek dyskusji rumuńskiej, rzecz w tym, ze rozlewa się publicznie, wsród, ze tak powiem, laikatu (który wyciagnie z tego tylko kłótnię o kasę, a przecież clou sporu to sensowność takiego działania w świetle sytuacji w polsce i w rumunii), ale prowadzona w środowisku ma sens. czy dojdziemy do jednego slusznego wnisoku jednak? nie sądzę. mozna się kierować racjonalnością, matematyką, ze np lepiej kasę wydaną na leczenie zaawansowanego nowotworu 16letniego dziadka wydac na 3 inne młode bidy - ale jak już sie tego dziadka zna... to trudno taką decyzję podjąć. konia z z rzędem temu, kto na zimno będzie umiał. ludzie to też emocje ( a nawet głównie emocje). 13 psów bardzo adopcyjnych, ktore niemal już w całości rozeszły się po ds? i 10 000 zł zebrane? moim zdaniem super. sporo kasy zostanie na działalność statutową fundacji, inne psy - przecież nie zeżrą tej kasy. kasy, ktora inaczej nie byłaby zebrana, bo w większośc dawał ją "laikat" wzruszony akcja medialną. i bardzo dobrze! może niektórzy z nich zaczną regularnie dzięki tej akcji wspierać schroniska, np wirtualną adopcją? pisze berek o licytacji tragediami - i ma świetą rację, tylko że to nie jest pomysł na kasę wolontariuszy, a wyciąganie wniosków z reakcji ludzkich. na wielkie tragedie łatwiej szukac pomocy, niż na zwykłą, codzienną nędzę, bo taką każdy ma pod nosem na codzień. to nie moga być pretensje do organizacji, a raczej do tego, jak urządzone w głowie ma przeciętny człowiek. tacy są ludzie, takim prawom emocji podlegamy i można mieć tego swiadomośc, ale trudno to zmienić.
  22. [quote name='__Lara']Yoda znalazł domek - o ja CIĘ!!!! :D :D :D A ponoć to najbrzydszy pies na świecie :roll: :loveu::loveu::loveu:[/QUOTE] pewnie dlatego ;-). i jeszcze dlatego, że ma niezwykły urok osobisty.
  23. dziewczyny, niemal 100% pewności mam, że roman będzie u amadorki, gadałyśmy przez pw, ja tez zasięgnęłam języka :-). Amadorka pewnie tu wjedzie zapoznać się z chłopakiem. miejsce byłoby u niej od poniedziałku, czekam tylko na potwierdzenie tego miejsca i załatwiam transport. z balbina rozmawiałam, faktycznie kicha, czyli jak sie nie obrócisz, doooopa z tyłu. ale to jedno mamy załatwione, że jak juz będzie data transportu, to balbina będzie wyłapywac romana i coś pokombinuje, żeby go móc przetrzymać.
  24. no tak - zostawmy dywagacje. Cały czas piszę ze to rozwiązanie ma jeden feler - nie załatwia sprawy, jest tylko pozornie rozwiązaniem. w imię niczyjego dobra nie działa, ani skorka, ani ludzi. to akurat wiadomo: zabicie ileś tam bezdomnych psów jest działaniem pozorowanym, za 2 lata będziesz miał to samo. podstawowy dla zwolenników tej akcji cel nie będzie miał miejsca. pal sześć prawo do wymierzania sprawiedliwości zbiorowej - to nie zadziała.
  25. nie, nie tylko ty to widzisz, lolkontent został zapewniony... ------ stan faktyczny wyklucza tych innych ziemskich sędziów nie dlatego, że żadne zwierze poza człowiekiem nie ma żadnych opinii o niczym (bo to akurat jest nie takie pewne), ale dlatego, że inne gatunki też są - byłyby stronnicze. ze względu na instynkt przetrwania. własnie w tym wszystkim nie chodzi o to, ze człowiek jest mniej ważny, ze ktoś jest mniej, lub więcej ważny na zasadzie ogólnej prawdy objawionej. sens tego wszystkiego jest taki, że nie ma ogólnie kosmicznie prawdziwie - ważniejszego lub mniej ważnego gatunku. nasza opinia o naszej ważności jest bzdura, ale jako gatuunek będziemy się chować za jakąś tam moralnie wyżej cenną (dla kogo?) wartością. uczciwiej byłoby powiedzieć, że zabijamy, cz\y wykorzystujemy (innych ludzi, inne zwierzęta), bo mamy przewagę, ale my to ubieramy w jaką mistyczną wartość gatunku na tle kosmicznej otchłani, co jest akurat potwierdzeniem wyższości rozrośnięcia umysłu nad innymi gatunkami, bo nikt żaden inny takiej ekwilibrystyki mentalno-emocjonalnej nie jest w stanie przeprowadzić ;-). skorek pewnie mógłby nam powiedzieć - ale ja mam więcej nóg. a my na to - i co z tego? a on na to, lepiej chodze po drzewach. a my na to - nam to nie potrzebne. a korek na to -a mi mowa nie jest potrzebna. i tak w kółko :-)
×
×
  • Create New...