-
Posts
23762 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
3
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by sleepingbyday
-
ach, czekalam, czy ktoś się czepi tego skorka, co to miał być przesadzonym dla zabawy przykładem :-). ale skądinąd nawet posiadanie jakichkolwiek opinii nie jest wyznacznikiem "mania" wartości samej w sobie. dlatego opinia jest stronnicza, bo jest wypowiedziana przez przedstawiciela opiniowanego gatunku. sędzia we własnej sprawie może owszem mieć rację, ale nie ma jej na zasadzie - bo tak. można się uważać za bardziej wartościowego, owszem, jako gatunek, jako naród, jako płeć czy co tam chcesz - ale nie jest to z automatu prawdą. co nie przeszkadza mieć taką opinię :-). a co do pragnienia zemsty, to owszem, na pewnym poziomie tak własnie jest. ale dalej - niech ci będzie, ze to czysty utylitaryzm. czy humanitarne uśpienie rozwiąże problem na stałe? nie chodzi o sposób, w jaki zadasz śmierć, chodzi o to, ze w ogole ona nie gwarantuje ci bezpieczeństwa na ulicach, bo problem wróci, i to migusiem.
-
[quote name='Faustus']Cieszę się że Cię to ominęło (serio piszę, bez sarkazmu). Natomiast liczby mówią same za siebie 10 000 pogryzień rocznie spowodowanych przez zdziczałe psy nie jest kwestią przypadku. To średnio 27 pogryzień na dzień dla całej Rumunii czyli kraju znacznie mniej ludnego niż Polska. Plus co oczywiste tą liczbę rozumiem jako liczbę osób, które zostały poddane zabiegom lekarskim, bo to najpewniejsza statystka. Do tego dodałbym jeszcze parę ładnych tysięcy osób, które do lekarza się nie zgłoszą po pogryzieniu. Więc: super, że Tobie udało się bezproblemowo odbyć podróż po Rumunii, ale liczby jasno świadczą o tym, że problem ten jest jak najbardziej realny. Co do porównań relacji ludzie - psy, ludzie-ludzie....Wybacz, ale uważam, że człowiek jest wartością najwyższą. I dla mnie życie jego jest ważniejsze od życia zwierzęcia. Może porozmawiajmy o tym ile ludzkich istnień zostało zmarnowanych przez te ataki psów? Nie mówię tylko o atakach śmiertelnych. Mówię o trwałym kalectwie chociażby. a czy ja mówię, ze nie jest realny?? pewnie, ze jest! ilość psow i pogryzień (chętnie dowiem się ile bezdomnych, a ile domnych psów w tych liczbach wystepuje) jest spora, ale co z tego? wybijanie wszystkich bezdomnych może daje poczucie zadośćuczynienia za krzywdy poszkodowanym i rodzinom, ale nie przywraca na stałe bezpieczeństwa na ulicach. chodzi o rozwiązanie problemu, czy nie? co do tego, że człowiek jest wartością najwyższą, to odpowiem tak: nie mamy uprawnienia do uznania takiej opinii za prawdę - bo jako ludzie jesteśmy w tej ocenie stronniczy. musiałby się wypowiedzieć ktoś niezaangażowany :-). Jeśli uważasz, że dla ciebie człowiek jest wartością najwyższą, to tu pełna zgoda - każdy może mieć taka opinię o swoim gatunku. także skorek, o ile miewa jakieś opinie. Nie podjęłabym się przekonania skorka, że na bazie prawd ogólnych ja jestem ważniejsza od niego. każdy gatunek ma instynkt przezycia, więc zaden -jeśli miałby możliwość komunikacji takiej, jak my, czyli mowę - nie uznałby swojego gatunku za mniej wartościowy od jakiegokolwiek innego. jeśli uważamy, ze jesteśmy ważniejsi, to nie dlatego, że to prawda kosmiczna, ale dlatego, że kiedyś gwarantowało to przezycie, a teraz gwarantuje wygodę i wolność od refleksji nad swoimi czynami czy opiniami. jednak w dalszym ciągu, nawet jeśli ktos uważa się za wartościowszy gatunek, to jaki z tego wniosek dla wybijania wszystkiego jak leci w tej rumunii czy gdziekolwiek? że w takim razie mogę? nie pozbawiamy się w ten sposób automatycznie tej większej, moralnej wartości? takie tam rozważania przy wycinaniu lasu....
-
nie z twojej :-). opisy zagrożeń i ich codziennego zasięgu i stopnia uważam za przejaskrawione - rozumem, że źródłem jest twój mężczyzna. co poradzę - nie widziałam tego w takim niebezpiecznym natężeniu. co do porównywania ludzi i psów - to przecież porównuję działania - ludzi wobec ludzi i ludzi wobec psów. dlaczego to nieuprawnione? a co do porównywania do dzieci - to taki bodaj dwulatek rozwojowo stoi mniej wiecej tam, gdzie pies, to nie moje wymysły. tylko, zę dwulatek się potem zmieni w 10latka, a pies wciąz będzie jak dwulatek. ale to nie ujmuje nikomu, bez obaw. nadszarpnięte poczucie wlasnej wyższości ma przyczyny gdzie indziej, podobieństwo z innym gatunkiem nie powinno nikomu ubliżać. och tak, stoimy wyżej w pewnych kwestiach niz psy. ale jaki z tego wniosek w praktyce?
-
owszem byłaś, np. w pytaniu, czy za dlugi napisałaś post, żeby zrozumieć. ironii nie użyłam - ale jeśli jako ironiczny odczytałaś mój post, to niech będzie, ze był ironiczny, to nie ma znaczenia - bo to nie jest niekulturalne. to, ze coś nas wkurza, czy nam przeszkadza, nie oznacza, że to coś jest niegrzeczne. zwłaszcza, że ironia sama w sobie niegrzeczna nie jest (o ile w ogóle występuje). Może objaśnię: odczytałam twój post jako przejaskrawiony opis w stosunku do tego, co widziałam w rumunii, czyli w stosunku do swojego doświadczenia na ulicach, placach, wsiach itd. właśnie w codziennym występowaniu niebezpieczeństwa. nie pisałam, ze twój facet kłamał, czy że jest tam normalnie, to różnica! i nawet dodałam, że nie uważam, ze takie rzeczy się nie dzieją, już specjalnie, bo na dogo ludzie szybko czytają, i często sobie dopowiadają znaczenie. c.b.d.u. co do psów. rozumiem, że ludzie bywa, że się boją, ten gatunek tak ma, często boi się i z tego powodu często zabija. ostatnio w gruzji widzialam psy na postojach podchodzące po 2-3 -4 do ludzi na żebry, część sie oganiała, część olewała, część karmiła. nie wiem, którzy z nich się bali, niektórzy na pewno. w odessie widziałam odpoczywającą na trawniku watahę w centrum miasta, której "strażnik" zawarczał ostrzegająco na faceta przechodzącego z dzieckiem 15 metrów od watahy. bez reakcji ze strony faceta - i to było akurat mądre z jego strony. rozumiem, że istnieje problem, ze ludzie mają prawo się nie bać i że część z tych psów jest potencjalnie lub realnie agresywna, zwłaszcza w watahach ( a propos, tak sobie myslę, że może ta "wataha" wyglądała na ironię?). zabijanie natomiast nie jest rozwiązaniem problemu, bo... problemu nie rozwiązuje. wy myślicie, ze oni teraz wpadli na ten pomysł. pogromy są i będą. ludzie robią sobie to samo, co chwila urządzając to tu, to tam wojenki. za dużo nas po prostu i tałatajstwo trzeba wybić, od razu żarcia więcej, a i koniunktura rośnie. same plusy. tak było, jest i będzie, dopóki damy rade oddychać tym zatęchłym powietrzem i będzie co żreć, chocby zielone pożywki... przy potępieniu metod używających (nieuzasadnionej w dodatku) przemocy, wobec słabszych gatunków i słabszych państw - jestem niestety przekonana, że nic się nie zmieni.
-
co z wami jest ludzie?? Odpowiem, jeśli zdecydujesz się na kulturalną wymianę zdań, bo byłaś wobec mnie niegrzeczna. w dodatku bez powodu.
-
przejechalam niemal 3/4 rumunii. w większości marszrutkami i autostopem, nie raz szłam drogą ileś tam km, czy stałam na parkingach, poboczach - nie widziałam tych watah czyhających na ludzi, o jakich opowiadasz. psów bezdomnych, ulicznych, jest tam b.duzo, to fakt, ale do ludzi podchodzą te, ktore miały farta i cos od ludzi kiedys do żarcia dostaly. nie podchodzą te, które sie ludzi boją, też z doświadczenia. psy nie urządzają sobie polowań na ludzi dla zabawy. opisy twojego narzeczonego sytuacji codziennej i tak wyjątkowego zagrozenia są przejaskrawione. uwaga, to nie znaczy, że w mojej opinii jest słodko i niebezpieczne sytuacje nigdy nie wystepują.
-
[quote name='ulvhedinn']Ok, ja rozumiem uzasadnione wątpliwości co do zasadności akcji, ba, nawet wątpliwości co do kasy (tylko dajcież im na miły Bóg czas na rozliczenie, te psy nawet jeszcze nie są w domach!!!!), aczkolwiek i z Mondo i z Przystanią miałam osobiście do czynienia i mam jak najpozytywniejsze wrażenia, także, jeśli idzie o rzetelność.... Ale to co tu się działo, ten... festiwal pogardy, nienawiści, jadu..... to przechodzi moje wyobrażenie. SBD - dzięki za wyważony post. Oczywiście, że uratowanie 13 psów to kropla, promil kropli w morzu. Być może bez znaczenia - a może własnie nie. Bo takie akcje maja swoją wartość medialną, w sumie większą niż petycje, nic nie wnoszace, a rozpowszechniane w sumie w zamkniętym środowisku. Ale nie wyobrażam sobie odwracać się od bestialstwa "bo u nas też jest niefajnie". Zbyt często ignorujemy coś strasznego, co się dzieje, bo to nie nasze, bo daleko, bo są wazniejsze sprawy. Nie wierzycie że jest tam aż tak źle. Jest gorzej. I nie ma co chować głowy w piasek "że niemożliwe, żeby takie okrucieństwo było mozliwe". Jest możliwe. Ja wiem, że tak wygodniej- przekonać samego siebie że nie jest az tak źle, a może w sumie to co się dzieje to i lepiej. Wiecie, że ludzie ze Stanów i zachodu Europy tak reagowali na wiadomości o Holokauście? Sterylizacja, mówiecie. A i owszem, najlepsze rozwiązanie, tyle, że.... Rumunia dostała sporą kasę z Unii na program szczepień i sterylizacji. Wykorzystano zgodnie z przeznaczeniem mały procent. A nawet to jest teraz marnowane, bo zabijane są psy, które są wykastrowane i zaszczepione (i oznakowane specjalnymi kolczykami). co racja, to racja. zareagowac należy. jakoś na pewno, ale rozumiem, że cała ta dyskusja tutaj, niezależnie od poziomu, jest rozważaniem, jaka reakcja jest właściwa i sensowna. w rumunii byłam, sytuacja nie rózni sie od tej z ukrainy czy gruzji (gdzie też widziałam mnóstwo psów niczyich). jestem przekonana, że takie akcje dzieją się co kilka lat nie od dzis i w każdym z tych krajów (oraz w paru innych), tylko że akurat teraz z rumunii poszło w świat. jak przed euro na ukrainie. [quote name='ewunian']Ulv, dziwisz się, że ludzie powątpiewają, kiedy każde posty o rozliczenie WYDATKÓW (paliwo, głupie obróżki i smycze, może jakaś karma specjalistyczna dla tych psów, wizyty u weta) są w najlepszym przypadku zbywane milczeniem, lub kasowane? Dziwisz się podejrzliwości dogomaniaków, którzy przeżyli niejedną grubszą aferę ze zbieraczkami kasy? jeśli tak faktycznie na fb było, to faktycznie - nic dziwnego, ze ludzie mają wątpliwości.
-
pieskie MEMY, MUZYKA, KAMPANIE SPOŁECZNE...
sleepingbyday replied to sleepingbyday's topic in Off Topic
hahaha! zajefajne! patrzcie, co znalazłam. wtym smamym sklepie do kupienia np beethoven action figure... [IMG]http://4.bp.blogspot.com/_mibEQN3JCGs/SNu5TJ3qILI/AAAAAAAABAY/eGdKEZblxIU/s400/catladyzr1.jpg[/IMG] -
co do wykładania nie swojej kasy, to jasne - ja moją wykładam na psy, a na dzieci nie. myśle, że tu raczej chodzi (przynajmniej moje wątpliwości z tego wynikają), że akcja przywożenia psów do PL kompletnie nie pomoże sytuacji psów rumuńskich (bo nie wpływa na ustawodawstwo i praktykę tamże), a faktycznie sami na tym polu mamy dużo do zrobienia w kraju, czyli wojtyszki i inne takie. i jakkolwiek prywatna kasa to prywatna sprawa, tak fundacje podejrzewa się o strategiczne rozeznanie w dziedzinie bezdomności psów - i strategiczne działania. oczywiście akcja ma na celu wyciagnięcie pieniędzy, ale moim zdaniem w pozytywnym znaczeniu. nie wiem, ile kasy zebrali, mówicie, ze dużo, i bardzo dobrze. ona naprawde się przyda i naprawde nie na perfumy dla prezesa. moje wątpliwości wynikają z przekonania o bezcelowości działania, jeśli psy są zabijane, to beda, akcja oczyszczania raz na kilka lat będzie, dopóki ktoś nie wyda kasy na masowe sterylki. ale z drugiej strony podpisałam petycje i widze, ze jakkolwiek dla nas, obeznanych w temacie, rzecz jest z gatunku gaszenia pożaru i nie będzie mieć skutków dalekosiężnych, strategicznych, tak dla opinii publicznej, laickiej w temacie, jest to coś w rodzaju aktywizacji, za przeproszeniem - wabika na zaangażowanie, choćby finansowe. w małym stopniu mamy to przecież na dogo - bardzo poszkodowany pies przez tragiczną historię zbiera sporo kasy, a ew. nadwyżka pomaga innym psom. wszystko rozumiem, w dalszym ciagu mam mieszane uczucia, ale jedno jest pewne - wszelkie wątpliwości i oskarżenia naprawdę powinny być wyważone i poparte choćby poszlakami. brak rozliczenia teraz nie jest dowodem na defraudację, jak rany. człowiek musi spać. choć z drugiej strony to delikatna sprawa, taka zbiórka, na taką skalę - w sprawie na taką skalę medialną. i fakt, rozliczenie uwiarygadnia. ale jego brak - jeszcze - nie uniewiarygadnia, ze tak powiem. jedno to wątpliwości co do zasadności akcji,a drugiej to małe wojenki, kiedy nawet jeszcze casus belli nie wystepuje - bez sensu!
-
jak już, to podejrzane ;-). ja mam mieszane uczucia co do tej akcji (pomijam rozliczenia itd). ale to znaczy, ze mam mieszane, a nie że jestem przeciwna.
-
no i super, mój tymczas to pultał się w klatce jak wściekły, ponad 10 minut go wyjmowaliśmy, a po kilku smakach wywalił koła do góry i jeszcze tego dnia sprawdzałam, czy mogę z miski jedzenie mu zabrać. mogłam :-). generalnie on obcych nie ten teges, tzn ludzi ignoruje kompletnie (na granicy chamstwa często), ale jak go taki obcy chce np go pogłaskać (albo jak kolega chciał mnie połaskotac), to nie ma zmiłuj, jest atak i tyle. Ja mogę z nim zrobić wszystko wszystko :-). zganiaj go z tej drogi do kibla i z innych skrzyżowań domowych, bo on ci faka pokazuje, że on ma waaadze ;-). lisław też lubi na środku sie położyć i czasem pamiętam, żeby go zgonić, ale nie zawsze ;-). no, on się strasznie rządzi!
-
Barbara borzymowska znów wali ludzi po głowach. słucznie skądinąd....
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
sleepingbyday replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
[quote name='Majkowska']To zależy od psa jaki na tej flexi idzie i od ręki która ją trzyma. Wielu ludzi też pozatym nie potrafi trzymać psa na flexi i smycz im zwyczajnie z rąk wypada. Potem efekt jest taki że leci po osiedlu z wyciem york, bo go coś goni i wydaje przeraźliwy dźwięk - nieraz widziałam. Ja na flexi prowadzałam zimą jak nasypało tyle śniegu że się nigdzie nie dało wejść. To było wygodne, ale na codzień sobie nie wyobrażam, w każdym razie nie takiego psa jak mój :D Zresztą jak chcę mu zapewnić przestrzeń to go zwyczajnie puszczam, a jak idziemy na smyczy to staram się żeby szedł obok mnie, a nie skakał po krzakach.[/QUOTE] ha, ja kiedys na totalnie pustej ulicy, zero ludzi, zasypanej na biało, puściłam ze smyczy stara, głucha i ślepwawą sukę, żeby własnie w zaspy nie włazic. jak zrobiła siku, to ja zapięłam, ale patrol myślał, ze to ze strachu przed nimi i chcieli mi wlepić mandat za niemanie psa na smyczy. nie przyjęłam. to w ogóle była dluga historia, ale tak mi się skojarzyło z tymi zaspami [quote name='Ajula']Są pewne granice w żartowaniu, ale skoro tego nie rozumiesz, to znaczy, że ktoś poważnie zaniedbał Twoje wychowanie. Tak, szkoda, że w Twoim przypadku ktoś popełnił błąd - nie wiem, rodzice, czy szkoła, w każdym bądź razie czegoś ci brakuje, ktoś Ci zapomniał wytłumaczyć, że zespół Downa to jest wada genetyczna, ludzie posiadający tą wadę nie mają wpływu na swój rozwój, ale są za to wyjątkowo dobrymi, empatycznymi ludźmi. Ty jesteś zapewne zdrowa, mądra i piękna - niestety nie masz empatii i brak Ci szacunku do tak ciężko poszkodowanych przez los osób. Pewne żarty są po prostu nie na miejscu, naśmiewanie się z ciężko chorych ludzi jest po prostu denne. Pomyśl o tym, jeśli rzeczywiście masz coś więcej, niż ową nitkę.[/QUOTE] [quote name='Floriska']A słyszałam, że to ja tu przejawiam cechy przewrażliwionej... Słowo ,,dałn" w języku polskim przyjęło formę żartobliwego przezwiska. Nikt, używając go nie zastanawia się już nad tym skąd samo słowo pochodzi... że kogoś obraża. Jest śmiesznym przezwiskiem, czasami nawet nacechowanym pozytywnymi emocjami (jak np w przypadku wypowiedzi a_niusi co do jej psów). Pisałam pracę licencjacką dot. dzieci z Zespołem Downa. Mój promotor mówił na nie ,,dałniaczki". Kurcze! Jak on mógł? Dorosły, wykształcony profesor i tak mówić? Na pewno nie ma empatii, a to że przez całe życie zajmuje się pomaganiem dzieciom z tym zespołem jak i innym niepełnosprawnym ludziom to tak przy okazji, na pewno nie z dobrego serca i zamiłowania do pomocy ludziom.[/QUOTE] [quote name='evel']A co za problem nacisnąć guziczek i zablokować flexi tak, żeby się poluzowała, kiedy nasz pies wita się z innym? Nie ma napięcia smyczy, nie ma stresu, działa to jak normalna luźna smycz. A na awaryjne sytuacje jest komenda "stój" albo "wracaj". Można też w miejscach typowo zaludnionych przywołać psa do nogi i tak z nim przejść kawałek aż zrobi się luźniej, wtedy można popuścić smycz. Żeby to wszystko zrobić wystarczy mieć wychowanego psa i używać trochę szarych komórek. Nie bardzo widzę to ZŁO flexi :diabloti:, może dlatego, że sama używam i uznaję to za genialny wynalazek tam, gdzie nie mogę psa puścić luzem, a chciałabym żeby miał więcej swobody niż te 2-3 m zwykłej smyczy. Niemniej jednak owszem - większość ludzi nie ogarnia obsługi smyczy automatycznej, co dość przykro świadczy o ich poziomie inteligencji.[/QUOTE] ajula ma rację, przez analogię wam zapodam: jakos nie broni się słowa "żydek\" jako zartobliwego określenia dla osoby interesownej czy skąpej, prawda? język kształtuje świadomośc i o ile bez negatywnych intencji uzywacie "dałna", o tyle intencje te bledną przy ich skutku (bo dałn to głupek), czyli niegrzecznego mówienia o osobie chorej. uczymy sie wszyscy całe życie, i jednak warto przemyślec i zmienić nastawienie w róznych sprawach, często dotyczących nawet wiekowych przyzywczajeń (patrz psy na łańcuchach i poseł kłopotek bredzący o uświęconej tradycji polskiej trzymania psów na tychże). spokojnie mozna sobie pieszczotliwie kadzić: "ty głupku", albo "ależ ze mnie idiotka". ja do swojej suki mówię ty wstrętna klusko i jest to bardzo pieszczotliwe określenie ;-), ale nikogo to nie obraża. człowiek się uczy i na dobre mu to wychodzi. mogę się tez podeprzeć badaniami, mój przyjaciel napisał kilka lat temu doktorat o stereotypizacji językowej, na przykładzie pewnych grup społecznych [quote name='a_niusia']"stój", "wracaj", "poczekaj" moj kundel zna i dlatego nie potrzebuje flexi. jednak generalnie smycz flexi bardzo czesto uzywana jest przez osoby, ktore maja psy niewychowane totalnie i uzywaja jej po to, aby taki niewychowany kundel z zerowym stopniem posluszenstwa mial troche wiecej swobody. ja wlasciwie codziennie spotykam ludzi z pieskami, ktore robia rozbieg na flexi i bez zadnej kontroli wypruwaja na te 8 czy 5 metrow czy tam ile im fabryka dala tej smyczy. i to nie chodzi o to, ze flexi to zlo mimo ze faktycznie moze uczyc psa bardzo zlych nawykow i jak widze np. szczeniaka na flexi to kurde:))) serio nic dobrego z tego nie wynika, to zlo i wynalazek szatana, ale badzmy szczerzy taka smycz bardzo czesto przysparza bardzo duzo klopotow.[/QUOTE] [quote name='Pani Profesor']ja mam wrażenie, że psu się trochę lasuje mózg od flexi. mój pies, kiedy jest na krótkiej, to wie, ile ma wolności i nie prze do przodu, bo wie, że zaraz się coś zaciśnie na szyi. jak biorę linkę 8m na dłuższy/łąkowy spacer, to aż się czasem dziwi, że nagle ma tyle luzu i automatycznie przez moment ciągnie, żeby rozwinąć całe 8m, a potem nieprzyjemnie nim szarpnie, zanim się skapnie, że to już koniec. przy flexi miałby raz luz, a raz krótko - podejrzewam, że podświadomie próbowałby uwolnić tyle smyczy, ile tylko może (bo przed chwilą przecież była długa), a to by się pewnie skończyło ciągnięciem i testowaniem, ile tym razem może odbiec. myślę, że to nie jest smycz dla takich psów jak mój - on myśli dość automatycznie, jak słyszy odpinanie karabinka od obroży i dostaje komendę 'siad', to wie, że za sekundę zaczyna się gonitwa i biega jak dzikus, to samo ma czasem na ośmiometrówce,więc na flexi by się chyba zadusił :shake:[/QUOTE] jak patrzę w parkach i na chodnikach, to na flexi sie może da, ale tylko w teorii. flexi zablokowana luźna praktycznie w użyciu nie istnieje ;-). -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
sleepingbyday replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='omry']Takie hobby, co poradzisz :niewiem:[/QUOTE] rzadko sie tu odzywam, choć podczytuję, ale mam potrzebę poinformowac, że oplułam ekran :-) -
FRED i Baca za TM, teraz majestat rządzi a rudy dodaje kolorytu ;)
sleepingbyday replied to 3 x's topic in Już w nowym domu
szukają benka lub kaukaza: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/246847-Dom-dla-szczeniaka-lub-m%C5%82odej-suczki-w-typie-bernardyn-lub-kaukaz%21%21[/URL] -
no, tu niestety nie o alergie chodzi.
-
o tej słyszałam, ze to różdżkarka!
-
hej. polecacie dembele czy dermawet (karaś - tęcza)? a może wszystko jedno, bo obydwa adresy są dobre?
-
Madox już w domu :-). Powodzenia!
sleepingbyday replied to sleepingbyday's topic in Już w nowym domu
[quote name='zachary']Sbd, tak cicho o tym pomyślałam wczoraj, gdy to przeczytałam. Na rozerwanym woreczku będzie leżał na ziemi, błocie, piachu i zakażenie gotowe...Szkoda psiunia ale skoro nie ma nikogo, kto by mu pomógł....musi cierpieć a potem....???.[/QUOTE] [quote name='zachary']balbina51, czy gdybyś dostała pieniądze na leczenie Romcia i na paliwo, to zawiozłabyś go te 20km do weta? Czy sprawa "rozbija się" o czas po zabiegu, bo nie ma dt ani miejsca, gdzie doszedłby do siebie?[/QUOTE] dołączam się do pytania. ja bym mu zapodała przeciwzapalny chociaż, oczyścila ranę, może antybiotyk. nawet bez dt, jakieś doraźne działanie jest pomocą dla organizmu w walce z zakażeniem. Balbina, zabij mnie, nie pamiętam, jak facet sie nazywał, szukaliśmy weta w drzewicy na necie,znaleźlismy, zadzwoniłam, powiedział, ze nie da rady, bo ma wizyty domowe i tyle tego było. [quote name='mdk8']czegoś tu do końca nie rozumiem. Chcecie mu pomóc czy nie? Bo jak na razie zrozumiałam tyle, że jest sponsor nie ma miejsca w h. ale jak podałam namiary na Amadorkę to nikt nie napisał czy kontaktował się czy nie. U Murki czekacie na dwa wolne miejsca....tak to można czekać do.... Mało konkretów dziewczyny. Jak tak dalej pójdzie to odstraszycie potencjalne osoby chcące wspomóc Romanka. A obawiam się że w niedługim czasie nie będzie już komu pomagać....[/QUOTE] też się boję,czy sprawa z siusiakiem jest poważna, czy nie. co do Amadorki - nie znam jej, czy ją polecasz? jaki ma procent adopcji? bo Murka jest w tym dobra, a Roman juz jest wyżej w kolejce, bo własnie się zwolniło to dla dziadka. Rzuciłam okiem na wątek, ale lubię bezpośrednie opinie, każdy z nas lubi - znac plisy i minusy. nie wiem, czy to mało konkretów. jestem zdalnie zainteresowana romanem, bo nie jestem na miejscu, i mimo, ze to tylko ok 100km, to dla mnie aż. załatwiłam sponsora na hotelik, załatwiłam transport, próbuję pomóc mu weterynaryjnie,a le nie mam się jak oszukiwać - w działaniach bezpośrednich jestem zależna od balbiny. jasnym tekstem - czego balbina potrzebujesz, zeby móc pokazać romana weterynarzowi? -
FRED i Baca za TM, teraz majestat rządzi a rudy dodaje kolorytu ;)
sleepingbyday replied to 3 x's topic in Już w nowym domu
[quote name='inka33']Jak [B]Targ[/B]ówek, to może bazar terier...? :hmmmm:[/QUOTE] no, to ja z angielska pojechałam tym market terierem ;-). fred jest przecudny!