-
Posts
6276 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Betbet
-
Przymorze,brazowa wie jakby co gdzie.
-
jestem w 100% dostępna w domu i okolicy. Nigdzie się nie wybieram bo ledwo łażę. Natomiast nie dam rady dojechać autem do Ciebie, bo nie mogę się opierać o nic...
-
Jesli sunia nie wywinie jakiegoś totalnego koszmaru to wytrwam pewnie. Wiele też zależy od pracy Olki, ale na to nie mam wpływu. Z Puka możemy sie spotkać kiedy chcesz ale czy Kejti zaakceptuje sukę, to nie wiem.
-
Wiem, że normalnie powinnam sie uciesyzc, że po 4 h dostałam wieści: Kejti nic nie zrzuciła, niczego nie ściągnęła, nawet koca z łóżka. Nie tknęła też nowej zabaweczki z pulpecikami... Myślę sobie, że: -boli ją oko i straciła trochę rozrabiakowatości -pogoda ją zmuliła -otp o prostu, pojedynczy wybryk z grzecznością Coś z tych 3. Zobaczę co będzie w domu po 17
-
lika no własnie planowalam malucha. ale jakos tak wiesz... wyszło jak wyszło. Fakturę wezmę, mam nadzieję, że dane z książkeczki moga być. No zabawka zobacyzmy jak wyjdzie w praniu, czy małej się będzie chciało gmerac;) Nap ewno łatwiej mi to będzie wyczyścić z resztek niż przewiercone kortówki:P
-
Bazarek idzie nieźle, na karmę będzie i te zabawki się zwrócą chociaż trochę. Dziś priorytet to weterynarz, oczko bardzo biedne:( zjadła pełną michę z rana, wczoraj świńskie ucho, ale dopiero jak przyszłam. Zostawiłam jej gumową zabwkę z szynką i pulpecikami mięsnymi-mini które ugotowałam rano. Jak będzie dobrze kręcić zabawką, to wypadną. Suchej karmy nie wkładam, bo ją mało interesuje. Weekend spędzę sama z nią. Muszę dużo leżeć na brzuchu, ale spacerki odwalimy a jakby wybieg był wolny to polata.
-
To nie była taka operacja chirurgiczna, raczej sprawa kosmetyczno-estetyczna ale fakt, że po prostu nie mam skóry na plecach tlyko wielką ranę. wyleczyłam swoje kompleksy, ot co. Kejti jest u mnie tydzień, do końca czerwca sa dwa tygodnie to daje nam 3 tygodnie. Trzeba się sprężać z ogłoszeniami, szukaniem domu. Mogłam nic nie pisać, ale potem np na poczatku lipca wyszłoby, że pies nie może u mnie być. Przecież to byłaby załamka. Bezterminowość rozprzęga zupełnie. Nikt się nie przejmuje wtedy, bo przecież jest dom, jest miejsce, wszystko gra, kasy nie trzeba zbierać bo bezpłatny dom. Ja wiem, że są furciaczki i inne cudowne cioteckzi, które mają psy miesiącami. Ale to są płatne domy tymczasowe i takie, które mają na to czas i warunki. Jeśli będe miała możliwość, warunki, to nie szmyrgnę jej przecież przez okno już 1 lipca. Ale sprężać się trzeba. Jak stracę siły do demolek, to jest kenel. Ona bardzo nie chce być tam zamykana, ale co poradzę:(
-
Gdyby była spokojna i przyjacielska, tak jak było to mówione i napisane na stronie, nie byłoby problemu. Olenka masz prawo być sobie zła i zawiedziona, ale długo wybierąlam psa, wypytywałam o szczegóły, nawet prowadziłam debaty z Ilonajot na pw o tym, że będzie bardzo źle jeśli pies będzie się zachowywał inaczej niż powinien. Nie mam gdzie jej zostawiać bo atakuje psy. Nawet jeśli już poznała Rumbę, to następnego dnia wyjechała do niej z zębami. A bawiły się wczesniej jako tako:/ Niestety oczyszczałam skrzynkę, nie mam tych wiaodmości, może Ilona ma. Nie mogę sobie na stratę lokum. teraz jest w miarę komfortowo, bo kuzynka jeszcze może sobie w trakcie pracy wyjść na chwilę i po 4 godiznach zajrzeć do Kejti. Ale jeśli zmieni pracę lub jeśli 1 pracownika nie będzie (urlop, choroba) to już nie wolno opuścić oddziału. To oznacza dla Kejti ok 9 h w samotności. Co do czasu. Zaznaczałam, że pies musi być adopcyjny z założeniem, że nie będzie siedział pół roku u mnie. Mam wrażenie, że wcześniej nikt tego nie czytał, dopiero teraz wielkie oburzenie. 6 czerwca pisałam: [I]Bardzo się boję, bo nie wyobrażam sobie wziąc na DT i oddać psa do schronu, to się w pale nie mieści, jakieś nieporozumienie i koszmar. A zarazem pies nie może mi niczego wywinąc, bo i tak zaplaciłam za mieszkanie majątek, babka ma moją wielką kaucję i za zniszczenia mi ją zabierze:-( Co jest nornalne...raczej... ale stąd mój strach paniczny. nie mniej jednak jestem gotowa na tymczasowanie, po to własnie wybrałam przeprowadzkę i to lokum Wszystkie są cudne i piekniaste, ale adopcyjne to te takie bardzo pożądane... boje się, że coś u mnie zalegnie, a ja nie mogę osbie na to pozwolic:-([/I] Więc jak możesz pisać Olenko "gdybym wiedziała"? Dziś czeka nas znowu weterynarz. oko wygląda coraz gorzej ,ale wczoraj padłam po zabiegu i już nie wstałam. Dziś spróbuję powolutku pójść do weta, co prawda trn pod blokiem nie ma jakiejś super renomy, ale może da jakieś kropelki.
-
zdejmuje, chowa, przekłada, moje kapcie trocę memla. Powinnam chowac ale czasem wylatuję i po prostu zapominam. Uwielbia "zdejmować". ręczniki, kurtki, bluzy z wieszkaów, krzeseł, swoją smycz wiszacą na korytarzu. Co wisi trzeba zdjąć, co leży na półce trzeba sparterowac;) Drzwi nawet gdyby drapała u mnie nie będzie chyba widać. Nie wiem... hm ale raczej nie.
-
nie wiem czy wyje. Na pewno piszczy, ale póki co nie wiem czy wyje, sąsiedzi sięni e zgłaszali jeszcze. W klatce piszczy bardzo, jest taka wystraszona, nie mam sumienia jej tam zostawiać. Zamykam gdy wychodzę na pół godziny do sklepu. Jeszcze trzeba miec miejsce w domu na klatkę... Głównie rozwala. czyli wywleka wszystko, przestawia, przewraca, ściaga ze stołu. Ogólnie nie ma opcji żeby coś zostało na półkach: świeczki, lustra, wiszace na firanach ozdoby-motylki, narzuty, poduszki. Rozwala po pokoju. Dziś weszła na parapet i zdjęła z rur od kaloryfera przypinaną ozdóbkę. Gryzie kijek i przeznaczone do tego zabawki. Najgorzej, że wtedy jak nasikała, to poroznosiła to po domu, weszła łapami na koc, na poduszki. Koc musi byc, bo inaczej oberwałoby łóżko. Poduszki są już w łazience, bo w łóżku nie mam miejsca tam gdzie pościel. Poki co już się nie załatwiła, ale ma spacery co 4 godziny 4 razy w ciągu dnia. Byla chętna u mnie w pracy i na spacerze, ale na wiadomośc o tym ,że pies póki co rozrzuca rzeczy po domu zrezygnowały:(
-
Pewnie nie oddam, będę wtedy szukać hotelu. Ale musi znaleźć dom. Po prostu tymczasy bezterminowe zalegają u ludzi miesiącami, latami nawet. Na to nie mogę pozwolić. Kejti nie jest psem, którego można zostawić 9 h w domu. Jestem uziemiona, zaabsorbowałam kuzynkę która chce zmienić pracę(nie będzie już mieszkała pod nosem) i być może lokum. NIkt nie zajrzy do domu. Ja czasem po pracy od razu jadę na zakupy, coś załatwić. Wychodzi 10-11h nieobecności. Dla niej to jest koszmar... Kejti miała być super przyjazna innym psom i kotom. dzieki temu były opcje że w razie gdybym chciała na cały dzień wybyć czy na noc, to ona może mogłaby zostać u znajomych/ sąsiadów. Ale ta opcja odpada. Uwierzcie, że jestem trochę przerażona całą tą sytuacjąi choć brzmię jak najgorszy kat, to nie chcę przecież dla niej źle. Robię co moge. Ćwiczę, uczę, wyłażę na spacery ile się da i to na długie. Wymyślam zabawy, zabawy, co i tak niewiele daje. Dziś standardowo wszystko narozwalane. W tej chwili mam gorączkę, jestem obolała więc od dziś wieczór idziemy tylko na siuśki. Wszpasia planowałam ale nie do końca, bo myślałam, że jednak będę mogła przełożyć termin. Co gorsza na dzisiejszym nie koniec, za miesiąc ciąg dalszy.
-
Kejti ma bazarek, pomożecie podrzucać? [url]http://www.dogomania.pl/threads/209620-Targowisko-Psiejskie.-Pendrive-szaliki-na-Euro2012-ani%C5%82y-z-psami.-Do-24.06-godz.22?p=17075001#post17075001[/url]
-
Własnie nie wiem skąd taki kubrczek zdobyć? Bardzo by się przydał. Siedzei dłubię bazarek dla małej. Ma coś czerwone oczko i ropieje jej trochę od wczoraj:/ Jak właścicielka amstafki (chyba Akira się wabi) sie zgodzi, to zabierałabym suczki dwie razem na spacery wieczorami tlyko nie wiem czy ja dam radę. Nie wolno mi się będzie spocić...
-
Zobaczymy, dzisiaj z rana na spacerze dwa razy koo z czego druga już gorsza. Martwi mnie absolutny brak reakcji na ogłoszenia. Nikt nie dzwoni, nie pyta... żadnych maili. Ona musi znaleźć dom przez kolejne 2 tygodnie. Po prostu M U S I... Bawiła się dziś z dwiema sukami ale na inne psy dalej reagowała jak wariatka, labradora próbowała zabić, kundelka też:( Z sukami też tak bawiły się na smyczy jak szalone, ale miała momenty gdy pokaywała zęby.
-
Nie odrbaczałam bo dziewcyzny nie kazały, bo obciążę jej jelita a była odrobaczona w schronie. Czasem nie wiem kogo słuchać:P Przed chwilą koo do polowy ok bo z węgielkiem, a od polowy poleciałooooo
-
Przedstawicielką psa na watku jest Kasia, która okazuje się nie ma pojecia co u psa, bo zjamuje się nim tylko wirtualnie. Z AFNu się nikt nie odezwał. Ze schroniska milczą. Zwolennicy sugerują żeby na hurra kilkaset osób dzwoniło do schroniska. Wedle innych pies zjadł dziecku twarz bo robił miejsce na swoje młode. To nie jest kabaret To jest połączenie Mody na sukces z Cesarem Milanem, odrobiną Szybkich i wściekłych, także Mission Impossible oraz Misia. A jesli na watku nie są przedstawiane fakty, to jak najgorzej świadczy o organizatorach akcji, bo jest tu wiele osób które chcą pomóc Kodiemu, czekają na wieści a zostali właśnie szeroko olani, jak się okazuje...
-
Z kupą jest dziwnie. Np 2 w ciągu dnia sa do przyjęcia, a potem nagle leci z niej. I tak znowu. Dziwacznie:/
-
po zabiegu będę miała rozorane plecy w okolicach lędźwi. nie mogę prowadzić auta ani siedzieć opierając się więc niestety nie pojade nigdzie dopóki nie znajdę szofera. Nie mam sił pisac co i jak. Nie została dziś kenelu na cały dzień. Była w nim po mojej pracy na 40 minut gdy wyszłam po zakupy a nie chciało mi sie już całego pokoju znowu przenosić do łazienki. Bo w łazience trzymam poduszki od łóżka, mopa, klatkę z myszami itd itp. Chyba przeżyła te 40 minut. Demolka mała była, ale bez siurania w ciągu dnia. Ogólnie zajmuję się produkcją skomplikowanych zabawek dla kejti, kupiłam zabawki, kostki, uszka, znoszę do domu gałęzie, przewiercam kortówki i chowam w nich szynkę. Codziennie będzie inna zabawka zostawiana, czy dwie zabawki żeby aż tak się nie nudziła. to jej stanowoczo nie starcza, ale lepszy rydz niż nic. A, może niepedagogicznie, ale dałam jej dziś puszkę. Bo drugi dzień nie chciała nic jeść. Dalej trochę z tyłka leci mimo węgielka. Kupiłam też mielone, jutro będę gotować mięso, ona musi coś jeść... [IMG]http://img31.imageshack.us/img31/2812/kejtucha8.jpg[/IMG] Dowód, że nie jest przymuszana ani zamykana w ciągu dnia i sobie tam lezy: [IMG]http://img833.imageshack.us/img833/4235/kejtucha9.jpg[/IMG]
-
Jaki jeden raz? pies atakował już wczesniej, ten człowiek był za szczucie karany... Więc pies atakował a żeby ł na smyczy to nie dopadł... A jeśli Twoim zdaniem pies nie odróżnia dorosłego od psa... i nie spotkałaś się nigdy z tym że peis nie lubił dzieci, a do dorosłych nic nie miał... to ja nie wiem... W tej chwili problemem Kodiego nie jesteśmy my, zowlennicy jego eutanazji. Problemem JEGO sa Ci, którzy chcą pomóc i na werbalnej pomocy się kończy. Deklaracje, spekulacje a nitk nie wejdzie do psa, nikt nie wyprowadzi go na zewnątrz, nikt nie szuka tańszego transportu... To jest problem tego psa.
-
Ona nie zje pod nieobecność niczego. Zostawiam jej rarytasy, które przy mnie połyka, ale momentalnie gdy zamykają się drzwi pies nie je. Dzisiaj nie jadła praktycznie nic, nawet gdy byłam, a na dworze i tak poleciało z niej jak z sikawki:/ Ja wiem punk. Gdyby to było moje mieszkanie, gdyby nie fakt, że przeprowadzałam się ostatnimi czasy 4 razy pewnie byłoby prościej. Tęskniłam za tymczasami ale kiedyś wyglądało to inaczej. Olewałam uczelnie, nie szłam na zajęcia, nadrabiałam potem to mogłam sobie tymczasować co chciałam i siedzieć z tym w domu. Zapomniałam, że te czasy już nie wrócą. Ma szelki. Wybiegac nie mam jak aż tak. Wybiegi dla psów są zajęte, nawet przed chwilą sprawdzaliśmy. Ona się na psy rzuca z zębami. Chce się bawić, na plaży dostała głupawki, chciała pobiegać, pościgać się, no ale jak, gdy cała zaplątuje sie w długą smycz aż sobie zaciska co chwila ją gdzieś. Aaaa bo ja wyczytałam że mam nauczyć psa żeby nie dreptał za mną. Że mam prawo do prywatności i że jak zostanie sam w drugim pokoju na komendę zostań to poprawi opcję wychodzenia z domu. Od czwartki przez 2 tygodnie nie wolno mi będzie wysiłku fizycznego. Bede miała gojąca się, rozległą ranę. Nie mogę jej zapocić. Kejti będzie wychodzić tlyko na szybkie siuśki. Siła wyższa.
-
Jak wróciłam do domu było wszystko rozpiździelone ale już nie nasikane. 1. Postawiłam kenel. Wsadziłam kiełbasę. Weszła, położyła się, ale nie mam sumienia jej zamykać w tej klitce na tyle godzin. Ona oszaleje. 2. Kejti poluje. Dziś zauważyła, że w domu są gryzonie i chce je zjeść. Nie mam zbytnio gdzie ich izolować a klatka nie ma zaczepów więc modlę się, żeby Kejti mi nie zjadła myszek. 3. Umiem siad, umiem zostań. Z tym, że zostań działa któtkofalowo. Pozwala mi to jednak wyjśc do kuchni bez jej dreptania za mną. No, chyba że mam jedzenie albo przypomni jej się o myszkach w kuchni... Jutro nie zamknę jej w kuchnio-korytarzu. Dostaje jeszcze jedną szansę... oby tego nie spieprzyła
-
nie mam póki co czasu porozwieszać duuużo ogłoszeń papierkowych, muszę zakupy zrobić, ogarnąć dom jakkolwiek, czekać na klatkę dzisiaj. Spróbujemy jeszcze z zostawaniem w korytarzu - pytanie czy będzie wyła albo w klatce. Nie chcę sięłatwo poddać, a zarazem Ilonajot pewnie pamięta moje obawy i nasze rozmowy o tym, co zrobić gdy pies niszcyz NIE NASZE mieszkanie. Dużo pije dziś, niczego nie zjadła od rana, może to cieczka.
-
baba ma klucze;>