Witam serdecznie..padłam wczoraj jak tylko suczki się przebudziły. Wszystko jak na razie jest w porządku. Jeszcze się nie lizą. Powolutku chodzą po mieszkaniu. Jak przebudziłam się o 4 rano...bo mnie po nosie lizała Olcia...Wstałam i idę szukać Carmen..obchodze całe mieszkanie..nie ma...W końcu wracam do sypialni i patrzę a ona przy naszym łóżku. Jak mnie zobaczyła, nieśmiało zamachałą ogonkiem. Kochane psisko.A o 7 wstałam i najpierw wyprowadziłam Olcie na siku. Olcia zaprowadziła mnie na łączkę przed blokiem...i usiadła w trawie, podniosła pyszczek, zamknęła oczka i grzała się w słonku. Ja ją głaskałam i tak sobie kilka minutek spedziłysmy.Carmen odważniej szła po schodach. I też od razu siku było. I nawet małe cooo się zdarzyło.To ja teraz pójdę do sklepu i kupię jakieś mięsko i ugotuję im rosołek. Chyba bedzie dobrze co?