Wróciliśmy do domu. Postanowiłam również szybko zadzwoonić do pewnej pani spod poznania, która po raz pierwszy dziś zadzwoniła do mnie w sprawie suczek. Pojechaliśmy do niej. Była w domu tylko z synem 7letnim. Też bardzo miła rodzina, która miała zawsze psy ze schroniska i wie jak z nimi postępować. Byliśmy pełni nadzieji, do póki suczki nie zaczęły się bawić wkuchni po swojemu. Wtedy Jasio przytulił się do mamy i zaczłą płakać. Jak sięokaząło, ma złe wspomnienia z psami... Te ruchliwe suki przypomnialy mu ich psa który miał częste ataki padaczki. To bardzo źle wpłynęło na jego psychikę.