-
Posts
9365 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Hala
-
Pajunia..hehhe...a to Ty możesz psy przygarniać? I czy nie sądzisz ze to jednak daleko? Z Zamoscia do Ciebie?
-
Laponkę (mowa o srokaczu) poznałam w kwietniu 2006 podczas jednej z wypraw do pewnej pięknej stajni. Nie jeździłam tam konno, ale stajnia była tak piękna, że z checią ogladałam boksy i ich zawartosć. I kiedyś własnie tak pojechałam i jak zwykle wzdychałam przy każdym boksie. No i w jednym znich zobaczylam ją...upaplaną we własnych odchodach, brudną, wściekłą i tkającą Przypatrywałam się jej długi czas. A ona cały czas uszy do tuły i tka.. W końcu nie wytrzymałam otwarłam boks i weszłam. Najpierw chciałą mnie pogonić, była niespokojna, albo biegałą w kółko po boksie albo tkała i to tak że łbem waliła w kraty. Zaczepiłam dziewczynę z boksu obok i popytałam o tą klacz. Jak sięokazłąo, włascicielka konia kupiła ją bo ma ładne łatki.. Ale potem okazało sieże kobyłka z charakterem i nie dała sobie z nią rady. Więc kupiła sobie drugiego konia takiego osiołka, a jąpostawiła w boksie i do niej od pół roku już nie wchodzi. Jedynie stajenni przy czyszczeiniu stajni mają z nią kontakt (czylli co dwa tygodnie). Dałam swój numer tel. i czekałam czy włascicielka sie do mnie odezwie. Zadzwoniła. I od tego czasu zaczęłam jeździć do Laponki. Przyznaję że początki były trudne dla mnie. Dogadanie siez Laponką było cieżkie, tym bardziej, że nie jestem doswiadczona z trudnymi konmi i moja wiedz była ograniczona. Podchodziłąm do niej na początku bez lęku, tak jak do innych koni. Jednak Laponka mnie szybko wyprostowała i nabrałam dystansu i nauczyłam sięjąobserwowałać. Szybko nauczyłam się też jej wszystkich wariactw i chyba tylko dlatego jeszcze żyję. :evil_lol: Czyszczenie kopyt nalezało do wyczynów kamikadze...od kopania do przygniatania do ściany boksu..wszystkiego można sie było spodziewać. Przez pierwsze dwa miesiące wyprowadzanie na padok w ogłowiu, po tym jak mnie sponiewierała kilka razy na kantarze. Wprowadzanie na myjkę też było wyczynem nie lada. Wchodziłą ze mną spokojnie, a potem wyskakiwała czterema kopytami pełnym galopem bez znanej mi przyczyny. Dlatego niggy nie mogłam jej przypinać na myjce. Raz przypięłam i źle się to skończyło dla mnie. Ale tak tydzień po tygodniu powolutku zaczynałysmy się rozumieć. Zaczęłam ją siodłać i wsiadać na nią. Zdarzało sięże spadałam, ale potem i tak wsiadałam. :diabloti: Zaczęłyśmy jeździć w teren i pracować na okólniku. Laponka czasem chodziła za mną jak pies i chyba w pewnym sensie było nam dobrze. No i zauważyła to właścicielka i pięknego jesiennego dnia powiedziała mi, że albo ja kupię, albo odstawi ją do stajennego na wieś, do takiej małej stajenki. Usłysząłm też, że ona (właścicielka?) nie ma pieniedzy na to, abym ja woziła tyłek na jej koniu. I tak oto klacz z pięknej stajni trafiła to małej szopki, dużo dalej od mojego domu. Jeźdizłam coarz rzadziej aż w końcu przestałam. nie mogłam patrzeć na to co sie z nią dzieje. Wszystko co wypracowąłyśmy umknęło jej z głowy. Pojechanie na niej w teren było wariactwem. Przy pielęgnacji kopała, szalała i wyrywała sie. Uciakała i wariowała. Właścicielka zapomniała o koniu a stajenny nie miała zamiaru z nią coś robić, bo nie dostawał za to kasy. I Lapona tak sobie tam stała. W lipcu tego roku dotałam telefon od właścicelki, że albo ją kupię, albo jedzier do rzeźni. Oczywiscie był to szantaż psychiczny, bo wiedziała, że mimo wszystko na koniu mi zależy. I wtedy jedna z dogomaniaczek pomogła mi znleźć dla niej dom. Kowal który postanowił jechać zobaczyć konia którego ma zamiar kupić, powiedział mi (ja nie odważyłam się jechać), że czegoś takiego nie widział. Lapona miała okropnie przerośnięte kopyta( rok bez werkowania i przekuwania), była zagrzybiona i wzdęta. I do tego deprecha. Włascicielka nie chciała opuścić z ceny i dopiero jak sięz nią pokłóciłam telefonicznie, to zjechała nieco. Jednak usłysząłam od niej takie słowa przykre, że sie tego nie zapomina. Żal tylko jej drugiego konia. Laponka teraz ma dobrze. Jest jak zwykle zawadiacka i piękna. A to zdjecie moje i Lpaony za starych czasów. Dochodzimy do porozumienia... [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img145.imageshack.us/img145/7296/img0709ey7.jpg[/IMG][/URL]
-
rzeczywiscie cudeńko
-
Oskarka (Olcia) i Carmen błękitnookie huski. Są wieści z nowego domu. :)
Hala replied to Hala's topic in Już w nowym domu
[URL=http://imageshack.us][IMG]http://img150.imageshack.us/img150/8473/img2076mo0.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img141.imageshack.us/img141/9900/img2090nh7.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img142.imageshack.us/img142/4637/img2093xk2.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img141.imageshack.us/img141/9752/img2094bf9.jpg[/IMG][/URL] -
Dzięki Paulinka. :loveu: A teraz coś z niepokojących wieści. Wczoraj rano Danka musiała wyjechać na studia do Wrocławia. Czyli...psy muusiały zostać same w domu. Miałam nadzieję, że jak Sonia jest z Cortezem, to wyć nie będzie..ale cóż... Kiedy szybko wracałam z pracy, pierwsze co zrobiłam to chwyciłam Sonie na smycz iszybko siusiu... I kiedty wstałam na trawniku przed blokiem, widziałąm, że sąsiadka "ta moja ukochana" stoi na balkonie i się w nas wpatruje. Coś mi serducho mówiło, że znowu zacznie się awantura z sąsiadami. Ale akurat przyjechał też tz z pracy i do domu wchodziliśmy razem. Sąsiadka pewnie wystraszyła się, że jesteśmy razem i nie odważyła wyjść. Zaraz potem pobiegłam z Cortezem i spotkałam sąsiadke inną z klatki, co ma bigla. I pytam czy słyszała aby u mnie sie coś działo. No niestety potwierdziła moje obawy że Sonia wyła jak mnie nie było. A dzisiaj jak wracałam z psami z siusiu, to spotkałam innąsąsiadkę co ma boksera i ta to mi jużwyraźnie powiedziała, że Sonia odstawiała arie operowe. :cool1: Ale nie mam się co martwić, bo ona już miała starcie z policjantem z naszej klatki i narazie ma spokój. I z tego co wie, to i mnie to nie ominie. :shake: I ze mam zaszczepić szybko Sonię, bo pewnie będę musiała sięwylegitymować książeczką. :cool3: No i co wy na to? A o Sonię nadal nikt nie pyta. Oj.chyba pomimo upodobania do tej rasy, kolejnego husia nie wezmę. A tak bardzo je lubię... :placz:
-
Schronisko Poznań-Dinuś z padaczką [']
Hala replied to MonikaP's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Monika, czy w schronie mogą uśpić Dina? -
Oborniki Wlkp. Luna - błękitnooka suka huski już w domu!!
Hala replied to Hala's topic in Już w nowym domu
Nie wiem co siędzieje...nikt nie dzwoni i nikt nie pyta o Lunę... :placz: -
husków coraz więcej w schronach a nowych domów nie za dużo...wiec różnie to może być.
-
Danka jest studentką...i jak to wiadomo z kasą krucho. A dziewczyna bardzo chce mieć to konisko, niekoniecznie młode i piękne. Ale żeby dało siękochać i jeszcze można by mu na grzbiet wsiaść i na spokojny terenik pojechać. A jeśli chodzi o konie, to nie wiem czy niektórzy pamiętają, jak szukałam domu dla klaczy ktrą się kiedyś opiekowałam? Tej co miała iść do rzeźni... I jedna z dogomaniaczek pomogła znaleźć mi dla niej domek, cudowną pańcię i ciepłą stajenkę. Odwiedziłam Laponkę! Jest śliczna, zadbana, mieciutka i szczęśliwa! [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img508.imageshack.us/img508/9260/img3738gh9.jpg[/IMG][/URL]
-
Oborniki Wlkp. Luna - błękitnooka suka huski już w domu!!
Hala replied to Hala's topic in Już w nowym domu
Chcicłabym pojechać w sobotę do schronu. Ale jak tu zostawić moje psiaki i jechać do innych? -
Ania, a nie wiesz, czy Mrówka może u Oli zostać długo czy krótko? Coś Ola mówiła na ten temat? Bo szczerze powiedziawszy, nie pytałam jej. :cool1:
-
Oskarka (Olcia) i Carmen błękitnookie huski. Są wieści z nowego domu. :)
Hala replied to Hala's topic in Już w nowym domu
No wiesz..protezy kolana, biodra. halluxy, zespolenia kosci..takie tam. :p -
Oskarka (Olcia) i Carmen błękitnookie huski. Są wieści z nowego domu. :)
Hala replied to Hala's topic in Już w nowym domu
Z życiowych tematów...we wtorek będę miała przyjemnosć stać do operacji amputacji nogi...czuję stresa...ehhh... -
Oborniki Wlkp.Dusia ma ukochany dom! Wielkie podziekowania dla Wandy!
Hala replied to Hala's topic in Już w nowym domu
Co wy za psakudztwa opowiadacie...moje pieseczki zawsze grzeczne i układne. :evil_lol: -
kto wie, kto wie...DT u Halici to fajna sprawa, można na fotelu posiedzieć.... :loveu: