-
Posts
1572 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Fusica
-
[quote name='Martens'][B]Fusica[/B] nie myślałaś, żeby założyć wątek o pracy z Twoim psiakiem? Wiele osób chętnie by się więcej o nim dowiedziało, może Twoje doświadczenia pomogą komuś w podobnej sytuacji?[/quote] Wątku nie chcę zakładać, żeby go potem nie zaniedbać ale zawsze tu wchodzę i czytam. Tak jak teraz. Służę pomocą w takich przypadkach, choć może mało fachową. Generalnie wyprowadziłam Rycha z leków metodą "najpierw zrobie z niego rozpieszczucha, rozwydrzeńca i egoiste, żeby potem krok za krokiem, zrobić z niego psa". Nie ukrywam, że baaardzo pomogła mi suka moich rodziców, która zakochała się w Rychu od pierwszego wejżenia i pozwalała mu się zagryzać i poniewierać, co bardzo dobrze wpłynęło na jego psie ego (sunia to mega-wielka astka). Jak się z niego już zrobił rozpieszczuch, to znalazłam mu niegroźne psie towarzystwo i tam bezkrwawo nauczył się, że każda zabawa ma swoje granice ;) Unikałam raczej psów, które cały czas starały się go sprowadzać do parteru. Szkoła życia na psim polu (oczywiście pod kontrolą), bardzo się sprawdziła. I chociaż Rych był tam najmniejszy, to wypracował sobie pozycje (ma własnego ochroniarza - hovka, który strasznie sie nim opiekuje i pilnuje). A co do jego samodzielności, to my mamy taki zwyczaj, że rano chodzimy na godzinny spacer "tylko we dwoje" i wtedy jast czas na aport i naukę komend. Natomiast wieczorami spotykamy się ze stałą psią ekipą i wtedy Rych ma dwie godziny, nieskrępowanego buszowania z kolegami, z małymi przerwami na meldunek a właściwie na ciacho (bo on średnio reaguje na komendę "do mnie", natomiast "ciacho" ma 100% skuteczność):cool3:
-
Uffff... Uwielbiam takie szybkie akcje. Dostaje takiej adrenaliny, że mam policzki czerwone jak burak :evil_lol: Romkowie, jeśli "cierpliwa woda wydrąży kamień", to dam znać.
-
Pewnie, że wytrzymamy. Co nagle to po "jabłkach"...
-
[quote name='Romek-Zamość']Cała ta sprawa z psiakami strasznie rozłościła mojego TZ. Jak mu pokazałam posty na wątku przyznał rację i właśnie poszedł do sąsiadów. [COLOR=red][B]Mój mąż nie jest ułomkiem[/B][/COLOR], już kiedyś ostrzegł w innej sprawie sąsiadów i od tamtej pory był spokój ( a była to ich sprawa rodzinna). Myślę, że sobie poradzi, jak tylko przyjdzie to napiszę.[/quote] No wiemy, wiemy... Zawsze miałyśmy do niego słabość :cool3: Już tyle razy go podrywałyśmy, za twoim pośrednictwem... Ehhh, na bank sobie poradzi...
-
[quote name='GrubbaRybba']Romek, mam nadzieję, że się przełamiesz i zrobisz, co trzeba. W końcu znęcanie się nad zwierzęciem to przestępstwo zagrożone karą więzienia do lat 2. To poważne przestępstwo! [COLOR=green]A tak na marginesie, to nie rozumiem takiej obojętności i znieczulicy[/COLOR]. :angryy: A jeśli ci sąsiedzi biliby dziecko? Czy też byście nie zareagowali? Romek, zrobiłeś pierwszy krok w dobrym kierunku... napisałeś na dogo o problemie. Nie wahaj się zrobić drugiego i pozwolić działać dogomaniakom. PS - Jeśli nawet otarcia powstały od łańcucha, to obowiązkiem właściciela jest zapewnienie suni opieki weterynaryjnej. Jej zaniechanie, jest przestępstwem. Jeśli sunia była bita i głodzona. To też przestępstwo[FONT=Courier New].[/FONT][/quote] GrubbaRybbo, nie przeginaj... Romkowie uratowali już wiele zwierząt i jeszcze wiele uratują. I chociaż nie znoszę takich stwierdzeń, myślę, że w licytacji byś przegrała. Sytuacja jest delikatna i jeśli przeczytałaś uważnie wątek, to wiesz dlaczego. Prosiłam o nie bicie piany na oficjalnym forum, bo można tylko zaszkodzić suni i Romkom (przeczytaj wątek Groma - ludzie, kóry mieli się Gromem opiekować, weszli na forum, poczytali i po psie słuch zaginął). I nie cytujmy ustawy, bo Romkowie ją znają. Błagam skupmy się na tym wątku na szukaniu dla Pestki schronienia... GrubbaRybbo, jeśli oferujesz małej DT, to w weekend mogę ją podrzucić.
-
KWL... Ja sobie myślę, że Wito wrósł w twój dom. Z tego co piszesz, chłopcy się średnio dogadują ale nie ma żadnej masssakry, szycia i krwawych starć. Ja mam nadzieję, że chłopcy poprostu się delikatnie docierają. Musisz zdecydować i jeśli ma być szczera, to mam nadzieję, że posłuchasz serca.
-
Jeszcze raz proszę rozmowy na temat zgłoszenia zwyrodnialców, przenieść na priva. W okolicy Romków wszyscy wiedzą, że zajmują się psiakami i jeśli ewentualne zgłoszenie ma być "anonimowe", to nie rozmawiajmy o nim na oficjalnym forum.
-
Jestem za tym, żeby rozmowy o "ukaraniu" sąsiadów przenieśc na PW. Nie zapominajmy, że przez m.in. zbyt otwarte rozmowy na forum, nie udało się pomóc Gromowi. Na wątku skupmy się na szukaniu pomocy dla... dla... może Pestki?????
-
Cześć Romkowie, jestem... Cholernie nieciekawa sytuacja. Psinie szybko trzeba pomóc... Zaczynam rozpuszczać wici. Mam dwie osoby, które chętnie by ją wzięły. Oczywiście wszystko zależy od ich TZtów, którzy jak zwykle będą vetować. Może chociaż jednego da się uprosić. Te dziewczyny walczą ze swoimi TZtami już od jakiegoś czasu. Gdyby się udało, to znam oba domki. Oba niezapsione. Niestety to nic pewnego, więc gdyby nic się nie znalazło to jedyne co mogę zrobić, to powiesić ogłoszenia i pomóc w utrzymaniu małej w ewentualnym DT. Jak będę coś wiedziałą, to zaraz dam znać na forum lub zadzwonie do Romków.
-
Jak wzięłam mojego Rycha, to przeżyłam prawdziwy szok. Wiedziałam, że istnieją lękliwe psy ale mój Rych był... "nieżywy w środku" (tylko takie określenie przyszło mi do głowy). Na każdy dźwięk, na każde słowo, na każdy gest, siusiał pod siebie ze starchu i rozpłaszczał się w tych siuśkach. Zamieszkał pod łóżkiem i tam spał, jadł i załatwiał się. Jak wyciągałam do niego rękę, to "umierał wewnętrznie". To było coś niesamowitego i już nigdy w życiu nie chciałabym zobaczyć mojego synunia z takim wyrazem pysia... Ehhh aż mi się łzy w oczach zakręciły. W takim nasileniu trwało to prawie dwa miesiące. Przez dwa miesiące pies praktycznie nie wyszedł spod łóżka, nie wyszedł z pokoju. A ja siadałam i płakałam z bezsilności... Spałam na podłodze przy tym cholernym łóżku, żeby mógł mnie widzieć. Któregoś dnia doszłam do wniosku, że kolejny tydzień czy miesiąc nic nie zmienią, że to samo nie minie. Może mnie skrytykujecie za metodę ale myślę, że pomogła. Jak wracałam z pracy, podawałam mu do miski z wodą neospazminę. Kiedy psiak zaczynał przysypiać, wczołgiwałam się pod łóżko, godzinami go głaskałam i gadałam (wszystko jedno o czym). Trwało to jakiś tydzień, może dwa (oczywiście neospazminę dawałam mu przez pierwsze 3 dni). Nie zapomnę dnia, kiedy byłam w kuchni..., odwracam się a tam zza futryny zagląda do mnie mój Rycho. I tak krok po kroku z każdym dniem zwiedzaliśmy mieszkanie. Nie opowiem wam wszystkiego, bo pewnie książka by z tego wyszła. Dzisiaj Rysiek ma 10 miesięcy i jest naajcudowniejszym łobuziakiem pod słońcem. Śpi w łóżku, nie boi się telewizora (śpiewa do reklam), leci do dzwoniącego telefonu, bawi się ze wszystkimi psiakami, uwielbia jazdę samochodem. Tylko jedno mu zostało, boi się ludzi. Jedyne osoby, które moga się przytulić to ja i moja mama. Ale i na to mam sposób :evil_lol: Wszystkim, którzy chcą z Rychem pogadać daje ciacha i prosze o cierpliwość. Na razie ciacha bierze i ucieka ale jestem pewna, że wszystko przyjdzie z czasem. Na "psim polu" mówią na niego mamuni-synunio, bo jak tylko go coś przestraszy, to zaraz parkuje między moimi nogami.
-
Hmmm... Nie powinnam sie odzywać ale jedna rzecz mnie denerwuje i nie utrzymam języka za zębami... Piszesz KWL, żeby Witkowi szukac domu, dobrego domu, jedynego domu... A nie dbasz o wątek i piszesz [I]"Kilka słów na szybko bo niestety ten koniec roku mocno mam zagoniony"[/I]... A co my mamy zrobić?????? Kilka razy prosiłam cię o zgrabny tekścik do ogłoszeń. A w tym tekściku nie opis zachowania Witusia mnie interesuje (bo skoro jesteś tak zajęty, to sama napiszę mimo, że chłopaka na oczy nie widziałam) ale informacje o stanie fizycznym i ewentualych chorobach psiny (kiedyś wspomniałeś o słabym czy chorym serduszku). I mimo, że nie do końca rozumiem powody oddania Witka, to nie zamierzam cię na siłe namawiać do zmiany decyzji ale myślę, że przynajmniej minimalnego zaangażowania w szukanie mu domum możemy wymagać... [SIZE=1][COLOR=cyan]Jeśli zbytnio się uniosłam, to nie miej mi tego za złe... Wciąż nie potrafię się z tym pogodzić. Kiedyś już miałam dom dla Witka ale mówiłeś, że puścisz go tylko jeśli będzie miał lepiej niż u ciebie, więc odpuściłam... Wydawało mi się, że lepiej nie będzie mu nigdzie... [/COLOR][/SIZE]
-
Co powinnismy wiedzieć wyadoptowując poza granice Polski!!!
Fusica replied to Ewkaa's topic in Organizacje
Święte słowa Lupak. AMEN ... -
To nie nużyca. Część zeskrobiny poszła na grzyby. Na razie dostaliśmy maść tranową. Nawet nie wiecie jak niewykonalnym zadaniem, jest posmarowanie psu fafki w tym miejscu... zwłaszcza maścią, która pośmiarduje rybą (a na opakowaniu jak byk stoi, że "do stosowania zewnętrznego"). Żeby to miało jakiś skutek, chyba Rychowi muszę przywiązać język do łapy :evil_lol: No to smarujemy i zobaczymy, co z tego wyjdzie.
-
Myślałam, że jednak KWL zmieni zdanie i Wituś zostanie w "swoim" domu... Ponownie proszę o tekścik do ogłoszeń, wrzucę gdzie się da...
-
Mam identyczny problem. U Rycha też zaczęło się od malutkiej jasno-różowej plamki na fafce pod noskiem (dokładnie tak jak pokazał na zdjęciu israel). Ja również myślałam, że gadzina sobie nochala obtarła. Ale wokół plamki zaczął się robić stan zapalny i ma teraz wielkość 5 groszówki. Byliśmy wczoraj u weta i jesteśmy dziś umówieni na zeskrobinę. Wet powiedział, że nie chce mu nic dawać zanim nie wyeliminuje np. nużeńca idt. Pocieszył, że te zmiany mie są typowe dla nużycy ale musi się upewnić. Podobno często weci nie robiąć zeskrobiny, dają w takich przypadkach maści sterydowe a potem się robi kłopot, bo nużeniec baaardzo lubi sterydy. Dodam tylko, że od środka paszczy na tej fafce też jest stan zapalny. Napiszcie proszę co zdiagnozowali wasi weci i czy wszystko juz O.K?
-
[quote name='Wilejkaros']Gratulujemy przyszłym mamom i żonom. A my z ciotką Fusicą i Eląinfo na wieki pozostaniemy piękne, młode i "bez zobowiązań" ;)[/quote] Ooo toto!!! Masz Ciotka rację. Będziemy sobie kładły bloki lodu pod łóżka (jak Delfina Potocka), żeby się konserwować w zimnie. :evil_lol: A tak na serio..., to ja chyba pierwszy raz w życiu "bezterminowo" chcę pobyć singlem.
-
Naklejki dla fanów Depechów powiadasz..... Hehehe... No to masz do czynienia z kolejną fanką... Jak dziś pamiętam jeszcze moja deemkę na rzemyku, martensy z blachami, ramoneskę i niedzielne Hybrydy :evil_lol: Tak się kiedyś nosili depeche. A marteny z blachami na palcach to mi koleżanka musiała od angoli przywozić bo u nas takich nie było. Ehhhhh, cudowne wspomnienia. Awantury z rodzicami o wyjścia do Hybryd (miałam wtedy jakieś 15 lat)... A co do naklejki, to logo dogomanii + adres, było by super. I jak dla mnie może być w to samo miejsce co depe-ludki. Aha. Może dobrze było by zmienić tytuł, żeby przyciągnąc zainteresowanych???? "KOSZULKI FORUMOWE I NAKLEJKI NA SAMOCHODY" ...
-
A ja tak trochę "od czapy" ale jako, że koszulkę już posiadam i chwalę... To chciałam zapytać czy nie można pomysleć o naklejkach na samochody dla dogomaniaków??? 1. może uda nam sie zainteresować "człowieków". 2. fajnie będzie spotkać w korku dogomaniaka. Normalnie chętnie bym nakleiła na mojego "strupa" taka naklejeczkę...:cool3:
-
A ja już zaczęłam ciułać na zabieg dla Karola... Niestety "starość się Panu Bogu nie udała" ale myślę sobie, że ma chłopczyk najcudowniejszą z możliwych starość i najwspanialszych ludzi obok. Nie jestem i nigdy nie byłam za uporczywym leczeniem staruszeczków. Ale w 100% jestem za umilaniem im czasu, który z nami spędzają. DZIĘKUJEMY ZA WYMARZONĄ I PEŁNĄ MIŁOŚCI STAROŚĆ DLA KAROLA :loveu:
-
Już wczoraj przeczytałam informacje o Witusiu ale.... przyznam, że jestem trochę zdezorientowana :roll: I żeby nie było, że się czepiam. Nie czepiam się, bo nie mam ani takiej ochoty ani takiego prawa. Tylko tak sobie po cichu myślę, że czasem lepiej zostać w małym domeczku, z psiurami i zapracowanym Pańciem, niż iść na salony i mieć wszystko bo... właśnie ten domeczek, te psiury i tego Pańcia się kocha... Jedyne co mogę zrobić to pomóc w wystawianiu ogłoszeń. Czy mam wstawić zdjęcia i tekst z wątku, czy będą nowe???
-
:crazyeye::crazyeye::crazyeye::crazyeye: W głowie się nie mieści :shake: Nawet nie wiedziałam, że molosy robią wam takie problemy :mad: Jestem wściekła... Mam nadzieję, że tak się to nie skończy. Przyznam, że przy okazji głosowania miałam poważne wątpliwości co do "nieczytelnego" regulaminu. Zastanawiałam się o co chodzi... Można wstawić tyle postów ile się ma sierściuchów i każdy z nich zawiera formułkę "blablabla oddaje głos blabla bla" (czyli w moim przypadku dwa psy) a w efekcie można tylko raz kliknąć na wybrane schronisko (czyli jednak jeden głos???). Czytałam ten nieszczęsny regulamin chyba ze 20 razy i w końcu wstawiłam jednak dwa posty = dwa psy, bo pomyslałam że lepiej wstawić za dużo niż za mało.
-
Oskar, Kruch, Kruszyna znalazł swoje szczęście w Berlinie :)
Fusica replied to kacha_wawa's topic in Już w nowym domu
[IMG]http://images34.fotosik.pl/1/22d32c54d0dfd674.jpg[/IMG] Ufffffff.... Troszkę tych zdjątek było :evil_lol: Przecudny sierściuch. Ma farta jak nic... -
Oskar, Kruch, Kruszyna znalazł swoje szczęście w Berlinie :)
Fusica replied to kacha_wawa's topic in Już w nowym domu
[IMG]http://images34.fotosik.pl/1/9d8ab152a37dbf2c.jpg[/IMG] [IMG]http://images33.fotosik.pl/1/07fd575db1034486.jpg[/IMG] [IMG]http://images31.fotosik.pl/1/0d2cefed2a0a75a4.jpg[/IMG]