Niejednokrotnie stałam przed taką decyzją. U mnie wygrywał rozsadek niestety okupiony gorzkimi łzami. Niejednokrotnie myślę jak się sprawują i czują: Kropeczka, Lubisia, Myszka. Je byłam gotowa zatrzymać. Lubisia była u mnie 7mcy i zdecydowaliśmy, ze jeśli do końca tygodnia nikt nie zadzwoni Lubisia zostaje z nami
Byłam bardzo rozczarowana, kiedy w piątek zadzwonił TEN człowiek. Pociesza mnie jednak fakt, że wszystkie sunie mają wspaniałe domy i są bardzo kochane.
Mazowszanko, nie zazdroszcze Ci walki serca z rozsądkiem :)