Jump to content
Dogomania

Martens

Members
  • Posts

    11174
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    4

Everything posted by Martens

  1. Prawie wszystko bullopodobne jest urodzone, żeby spać w łóżku :evil_lol:
  2. Mam dla Donki pieniążki z bazarku - spora kwota - czy ona jeszcze ich potrzebuje, czy można przekazać je na innego bullowatego w potrzebie? Może macie propozycję?
  3. Się pochwalam całkowicie niespodziewanym domownikiem :D który zwie się Honey, ma 6 miesięcy i znalazła się u nas na warunku hodowlanym od Chrisa z Hot King Staf ;) [img]https://fbcdn-sphotos-c-a.akamaihd.net/hphotos-ak-snc7/382550_423814400993601_866848644_n.jpg[/img]
  4. Martens

    Barf

    [quote name='Bonsai']dopiero już gdy będziecie pewni, że wszystko ok, to kości trudniejsze do strawienia: wołowe etc.[/QUOTE] Ja mam psy 9 i 16 kg, i kości wołowych w ogóle nie daję - są jednak za twarde, za ciężkostrawne. Nawet 25-kilogramowa suka miała wcześniej z nimi problem. Z wieprzowymi też jest różnie, zwykle daję tylko ogony; rzadziej schabowe i karkowe, bo i po nich pies się czasem przytykał. W zamian daję teraz wieprzowe przełyki i tchawice - jest tam dużo chrząstki, tylko że je obgotowuję ze względu na chorobę Aujeszky'ego (a na wołowe pies uczulony). [quote name='Olson']A spytam się jeszcze - czy przy BARFie karmienie wchodzi w grę np. tylko wieczorem? Suchą zawsze tak karmiłam i karmić będę, bo po 1. poza wakacjami rano nie mam czasu, po 2. jeden z psów rano karmy nie tknie.[/QUOTE] Ja kiedyś karmiłam dwa razy, teraz przerzuciłam się z psami na raz dziennie, ok. 11-12. Tak mi to pasuje pod plan dnia, bo rano jak jest jeszcze chłodno, mamy ruch i sporty, przed południem micha i psy pełne na największy upał zasypiają jak aniołki z pełnymi brzuchami, a na wieczór, jak się schładza, to akurat już przetrawią i możemy ruszać w plener. Oczywiście można karmić też wieczorem jak komuś pasuje ;) Ważne, żeby psa nie forsować po jedzeniu. U mnie w ogóle młoda jest od małego u hodowcy na raw food, takim skrajnym barfie - wychowała się praktycznie na kurczakach i owocach z sadu samodzielnie zbieranych ;) Żadnych papek ani innych bajerów; jest u mnie półtora tygodnia i na razie jedyne co zmieniłam to daję indyka na zmianę do kurczaka, no i oczywiście wspomniane jabłka z działki (mam akurat klęskę urodzaju) i Omega3 w kapsułkach. Martwiłam się o barfowanie z Cycem bez nabiału - niepotrzebnie ;) Wstępnie mamy ustalony taki jadłospis: 1. grzbiet z indyka 2. szyja z indyka, skrzydło z indyka 3. obgotowany przełyk i tchawica wieprzowa 4. grzbiet z indyka 5. grzbiet z indyka 6. papka warzywno-liściasta z żołądkami indyczymi i olejem, ew. miodem, algami i tak w kółko. Zaopatrzyłam się jeszcze w kaczkę; planuję do tego dorzucać właśnie ją, może gęś, królika, i może jakieś mielonki z primexu jak będę już miała zamrażarkę. Tak więc i bez nabiału, z alergikiem się da ;) Pies szczęśliwy, już wygląda jak atleta, a nie jak pulpet, i energii mu przybyło :)
  5. Mi jakiś zen ostatnio wszedł i na "chamstwo psiarzy" reaguję nadzwyczaj luzacko ;) Choć gdyby mnie użarł, to zapewne byłoby mniej przyjemnie :evil_lol: Mam za to inne zjawisko - mam na osiedlu zafiksowaną karmicielkę kotków i piesków i spotkałam wczoraj intrygujący obrazek. Pani ze swoim jamnikiem na smyczy, plus w szeregu na spacerze karmione przez nią od ponad roku dwa niskopodłogowe bezdomniaki. Oczywiście do Buca z mordą, jak zawsze, co już zdążyło nieco zniweczyć nasz socjal z psami nad morzem... I co - do kogo ja mam mieć pretensje? Do miasta, że olewa problem, bo psy koczują w przygarażowych ogródkach od zeszłego roku? Czy do baby, z którą chodzą na spacery jak jej własne, tyle że bez smyczy, karmi je, etc. tylko nie ma ich w domu...?
  6. Martens

    Barf

    Mi się wydaje, że to była na tyle krótka przerwa, że spokojnie możesz wrócić od razu do surowego ;) Tylko np. dosuplementować ją rumen tabsami. Cyc od dziś znowu barfowy i szczęśliwy jak nie wiem :loveu:
  7. Ja dzisiaj musiałam wchodzić do klatki schodowej prawie po żywopłocie, bo pewnie z nogawek zostałyby mi frędzelki - sąsiedzi mają pekińczyka, który jak wściekły rzuca się na smyczy na widok moich psów, a od niedawna i mnie samej... Akurat pani siedziała na ławce z pieskiem na smyczy wyluzowanej na całej długości i nie widziała, że się zbliżam - piesio wyskoczył mi z rykiem do kostek i musiałam robić spory łuk, żeby mnie nie sięgnął... Ja rozumiem, że pekińczyk, że mały, że płaski ryjek - ale skoro pies rzuca się na przechodniów z zamiarem gryzienia niemal dusząc się przy tym na smyczy, to wypadałoby mu jednak kaganiec założyć, bo nikt nie ma ochoty mieć podartych ciuchów czy blizn, jak smycz się urwie czy pani nie zdąży jej skrócić... Tylko zapewne zabawnie będzie wyglądało, jak właścicielka ttb bez kagańca zwraca uwagę właścicielce włochatej ozdóbki, że ta kaganiec powinna nosić :evil_lol:
  8. Przeżyliśmy ;) Wakacje - pies już jest wodny jak należy, a nie szczur lądowy jak do tej pory :p [IMG]https://fbcdn-sphotos-a.akamaihd.net/hphotos-ak-prn1/534478_421585587883149_1308199000_n.jpg[/IMG] [IMG]https://fbcdn-sphotos-a.akamaihd.net/hphotos-ak-snc6/179595_421585607883147_652229218_n.jpg[/IMG] [IMG]https://fbcdn-sphotos-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash3/544586_421585697883138_509297173_n.jpg[/IMG] [IMG]https://fbcdn-sphotos-a.akamaihd.net/hphotos-ak-snc6/602598_421585724549802_641156335_n.jpg[/IMG] [IMG]https://fbcdn-sphotos-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash4/306517_421585744549800_190603326_n.jpg[/IMG] [IMG]https://fbcdn-sphotos-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash4/3667_421585781216463_777123073_n.jpg[/IMG] [IMG]https://fbcdn-sphotos-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash4/376323_421585927883115_1230415186_n.jpg[/IMG] [IMG]https://fbcdn-sphotos-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash4/396044_421586007883107_1285090825_n.jpg[/IMG]
  9. Ale jest chyba różnica, kiedy pies sobie dziamie na smyczy z bezpiecznej odległości (różne są psy i nie od razu Kraków zbudowano), a kiedy ktoś sobie wychodzi z budynku i ma nagle prawie na nodze rzucającego się agresywnie zwierzaka, bo komuś zacięła się flexi, a kagańca się nie chciało założyć... I tym bardziej dziwne, że ktoś nie był z tego zachwycony, nie? :evil_lol: Komentarz wakacji - jesteśmy ze staffikiem na dzikiej plaży, pies świata nie widzi poza patykiem, aportuje sobie z morza, niedaleko właściciele z różnymi psami, był sznaucer, był lab, był kundelek, jedne na smyczach, inne bez... Idzie sobie pani w średnim wieku brzegiem morza i mówi do mnie i tzta: - Ale TAKIEGO psa to byście wzięli na smycz... Ja ciut zdziwiona, bo pies wypierdek do pół łydki, 90% czasu w wodzie, resztę czasu wpatrzony w kijek w mojej ręce, a obok dokazuje luzem wielki lab... No to pytam: - Dlaczego? - Bo on jest WE WYKAZIE! :evil_lol: - Nie, proszę pani, tego pieska nie ma na liście :) - O! A co to za rasa? - Staffik. - A ja myślałam, że amstaff. - Ale proszę pani, amstaffa też nie ma na liście, jest tylko pit bull. - Niemożliwe! Ja rok temu sprawdzałam i był! :evil_lol: Nie wiem, co ta pani sprawdzała, powiedziałam, żeby sprawdziła jeszcze raz... :p Btw wspomniany lab podniósł mi OCZYWIŚCIE ciśnienie, bo kiedy zobaczyłam, że państwo nadchodzą z labkiem na smyczy prosto po linii brzegowej, gdzie się bawiliśmy, specjalnie odeszłam kilka metrów w bok, trzymałam psa przy sobie na piłce, bo nie byłam pewna, czy wytrzyma, że mija nas o 30 cm taki wielki pies, skoro tu jest JEGO patyczek, no i czekam aż przejdą. Dla każdego normalnego właściciela, to że ktoś schodzi mu z psem z drogi na bok i go zajmuje to czytelny sygnał, że piesek się nie bawi, prawda? Dla państwa od laba nie, bo kiedy nas mijali w przypływie nie wiem czego, debilizmu? spuścili laba ze smyczy i uśmiechnięci przyglądali się jak galopuje prosto na Cyca... :roll: Cyc spiął się jak struna i nie wiem jakim cudem się nie wypruł, kiedy ten pies wsadzał mu bez ceremonii łeb pod brzuch - nie o*doliłam beztroskich państwa tylko dlatego, że bałam się, że jak krzyknę, to sprowokuję psy do bójki.... EDIT: A, zapomniałam, idąc z psem na smyczy w stronę plaży usłyszałam za plecami komentarz: - To ten obronny, one są niebezpieczne... Jezu, już bym wolała, żeby bronił mnie mój królik miniatura (który np. warczał przy misce) niż staffik...
  10. [quote name='gops']a no moja nie pisnęła jak dostawała chipa :evil_lol: ostatnio jakieś twarde psy są bo Baster przy głupiej wściekliźnie piszczał jakby nie wiadomo co się działo :) widze że przygotowania do wyjazdu trwają :lol: zazdroszczę wam tego morza.[/QUOTE] Kto się przygotowuje ten się przygotowuje; ja chyba robię coś odwrotnego, bo tylko znoszę nowe psy do domu :evil_lol: A Gina i tak jest najokropniejszą istotą jeśli chodzi o wrażliwość na "ból" - przy ukłuciu do pobierania krwi wyła jak potępieniec i wyrywała się jakbyśmy jej ogon na żywca obcinali... Nawet moja Dziunia panikara to przy tym oaza spokoju...
  11. Jeśli nie macie możliwości na codzień pracować z tamtą suką, nie planujecie często tam jeździć, to ja chyba bym postawiła na izolowanie Twojej od tamtej, a dbała tylko o przyjazne kontakty z innymi, nieagresywnymi psami... Tamtej w tydzień nie naprawisz, swojej możesz tylko zrobić uraz i rozwinąć agresję...
  12. Cycuś Mamusi Jedynaczek lepiej zgrywa się z innymi psami na neutralnym terenie niż w Swoim Własnym Domku ;) ;) ;) Włochaty troll jutro jedzie do W-wy na diagnozowanie i leczenie, za to przyjeżdża ze mną na tydzień inny mały psiaczek na petsitterowanie, więc Cycek do wyjazdu i tak pewnie wyląduje na Prozacu :diabloti:
  13. To niestety bzdura na kółkach... Każdemu mojemu psu na każdej karmie (nawet weterynaryjnej z cudownymi dodatkami na kamień) nic się nie czyściło. Jedyne co naprawdę czyści zęby to barf - a konkretniej surowe kości.
  14. Gina jest na dobrej drodze jeśli chodzi o miejsce i pieniążki, prawdopodobnie jutro znajdzie się w W-wie i będzie diagnozowana i leczona ;) I na razie tyle.
  15. Cycek ma problemy emocjonalne :p Od zawsze wiedział, że w kuchni straszy - materializujące się nagle butle z gazem, pies przedrzeźniający go z piekarnika... A teraz TO - jakiś włochaty (!) śmierdzący psopodobny troll :-o Drze dzioba z klatki za każdym razem, kiedy wnoszę Ginę ze spaceru - chyba się łudzi, że z nią wyszłam i zrobię z nią co należy, wywalę do śmietnika, a toto wraca jak bumerang i po każdym spacerze Cyc dzielnie wrzeszczy z klatki, że to jego domek i czemu ona tu włazi... Jak jest zamknięta w kuchni, on łazi po przedpokoju na palcach, pofukuje pod nosem i zbulwersowany obwąchuje to, czego dotykała. Postępy są bardzo powolne; wczoraj trochę chodził po kuchni, kiedy ona siedziała tam w klatce i ze wszystkich sił próbował nie patrzeć w jej stronę - zawsze to jakiś postęp po burczeniu i patrzeniu na nią z drgawkami ja w febrze :roll: Cycuś Mamusi Jedynaczek ma ciężkie czasy :diabloti: A tu Gina: [IMG]https://fbcdn-sphotos-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash3/531176_414077715300603_770104475_n.jpg[/IMG] [IMG]https://fbcdn-sphotos-a.akamaihd.net/hphotos-ak-prn1/554222_414077675300607_779503577_n.jpg[/IMG] [IMG]https://fbcdn-sphotos-a.akamaihd.net/hphotos-ak-snc6/165844_414077695300605_914687215_n.jpg[/IMG] [IMG]https://fbcdn-sphotos-a.akamaihd.net/hphotos-ak-snc7/s720x720/575556_414077751967266_1304501174_n.jpg[/IMG] Wydarzenie Giny na fb: [url]https://www.facebook.com/events/180933032037224/[/url]
  16. Noc w miarę spokojna, sunia chodzi na długiej lince; trochę nie bardzo wie co zrobić, jak się napina, ale jest coraz lepiej. Załatwia się na zewnątrz, w domu grzecznie leży albo śpi, nie szaleje. Przed 4 rano miała mały epizod charczenia, powiedziałabym, że czegoś na kształt kataru wstecznego, i grom wie, czy to przerzuty dają o sobie znać, czy się przeziębiła w chłodne noce na ulicy, czy migrują jej robaki (wczoraj dostała tabletkę), czy może to od serca, czy jeszcze czego innego? :roll: Ciężko jej wchodzić z tym guzem na górę po schodach; próbowała, dała radę do 1 piętra, jakoś się gramoliła, ale potem stanęła i patrzyła na mnie smutna, więc pojechała na rękach. Na szczęście jest taka rozmiarowo, że nosić ją można bez problemu. Jeśli chodzi o DT w Warszawie głucha cisza :( a już jutro rano miałabym możliwość ją zawieźć, i można by było zacząć diagnozowanie... :( Pisałam do znajomych lecznic, znajoma do kilku fundacji, rozesłałam gdzie tylko mogłam po wszystkich znajomych, sunia jest na fb, ma wydarzenie, nie wiem co jeszcze robić :(
  17. Ale mieliście wrażeń; dobrze że wszyscy mniej więcej cali ;) Jakie one robią wrażenie jak idą wszystkie na smyczy z Tobą ;)
  18. Wydarzenie na Facebooku!!!! Rozsyłajcie.... [url]https://www.facebook.com/events/180933032037224/[/url]
  19. [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/Gina5.jpg[/IMG] [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/Gina4.jpg[/IMG] [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/Gina7.jpg[/IMG] Ten guz na focie i tak wygląda na mniejszy niż jest... W realu on ma ten sam obwód co jej cała talia :-(
  20. Nie mam jeszcze pojęcia... RTG płuc to będzie ok. 80 zł, potem jeśli nie ma przerzutów to konsultacja z chirurgiem, a ile zabieg to nie mam pojęcia, to będzie można ocenić dopiero jak zobaczą ją w W-wie, a na razie ona nie ma się tam gdzie zatrzymać :( Zaraz dorzucę nowe foty.
  21. [quote name='malagos']Rozumiem. Zaraz popytam dziewczyn z Warszawy.[/QUOTE] Dzieki, mam nadzieję, że ktoś się znajdzie, w końcu chodzi tylko o kilka tygodni i wożenie do weta; karmę dam, fundusze mam nadzieję się uzbiera...
  22. [quote name='malagos'] Martens, do jakiego lekarza jeździsz, masz kogoś w Makowie? - tak przez ciekawość. mam zaufanie do Leszka Slusarza w Ostołęce, ma rtg i doświadczenie.[/QUOTE] Jeździmy do Karniewa, mamy ok. 7 km od nas. Jeśli już sunię wozić to chyba najlepiej znaleźć specjalistę w Warszawie; pół biedy z rtg, gorzej z chirurgiem, który podjąłby się zabiegu czy w ogóle ocenił czy to się da - na tyle co oglądałyśmy z wetką, guz listwy mlecznej przerasta mięśnie, zajmuje prawie całą dolną połowę brzucha, jest wiekszy niż głowa suni, pewnie mocno unaczyniony, i nawet nie wiadomo czy skóry starczy do zaszycia po usunięciu :( Weta w W-wie znajdę bez problemu, moja wetka nas skieruje - najważniejsze, żeby znalazł się ktoś, kto w Warszawie przetrzyma sunię te kilka tygodni... U mnie i tak może zostać maksymalnie do 9 lipca, bo wtedy wyjeżdżam, i wracam koło 20 - wtedy mogę ją wziąć z powrotem na dłuższy czas. Ale wiadomo, im szybciej by pojechała i zaczęła być diagnozowana, tym lepiej. Pojutrze w sobotę znajomy jedzie do W-wy i mogę się z nim zabrać ją podwieźć, jeśli do tamtej pory znajdzie się ten czasowy DT; w inny dzień nawet nie mam jak za bardzo jej zawieźć, zostanie ew. 6 lipca (piątek) i deadline, 9 lipca, kiedy znajomy będzie nas odwoził do W-wy na pociąg...
  23. Dziewczyna jest odpchlona, dostała pić - karmy nie chce, zjadła tylko kawałeczek parówki. Nie jest wychudzona. Kiedy wyszłam do sklepu, spokojnie została sama w klatce, więc z tym nie ma problemu - zobaczymy jak z sikaniem, na razie spokój.
  24. No to teraz laski PEŁNA MOBILIZACJA: [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/228827-Sunia-z-ogromnym-guzem-DT-w-Warszawie-na-czas-diagnostyki-i-ew-operacji-NA-CITO[/url]!!! Cyc ma chwilową towarzyszkę :razz: [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/sunia2.jpg[/IMG] Małą sunię z wielkim guzem... Szukam pilnie DT w Warszawie na czas kilku tygodni - u mnie na miejscu weci nie mogą jej pomóc, trzeba zdiagnozować i przeprowadzić ewentualny zabieg w W-wie, a ja mam ciut za daleko, żeby ją wozić tam i z powrotem; teraz nawet nie mam czym... Około 20 lipca mogę ją zabrać z powrotem do siebie na DT, bo minimum do końca roku nie przewiduję powiększania stada. Reszta szczegółów na jej wątku...
  25. Lupus ma nową sąsiadkę, która bardzo pilnie potrzebuje pomocy :( - szczegóły w wątku... [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/228827-Sunia-z-ogromnym-guzem-DT-w-Warszawie-na-czas-diagnostyki-i-ew-operacji-NA-CITO[/url]!!!
×
×
  • Create New...