Jump to content
Dogomania

Martens

Members
  • Posts

    11174
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    4

Everything posted by Martens

  1. I wszystko ok dopóki socjalizacja nie odbywa się wbrew woli któregoś z właścicieli :razz:
  2. Pies prawdopodobnie zestresował się nagłą nieobecnością kilkakrotnie dłuższą niż zwykle i z tego powodu nasikał na łóżko. Pies znacząć moczem teren w sytuacji stresowej, lękowej, czuje się bezpieczniej, absolutnie nie robi tego na złość. Trzeba powoli przyzwyczajać go do coraz dłuższej nieobecności. Skoro bez problemu zostaje 2 h, zacznij wydłużać ten czas o 5-10 minut dziennie. Weź pod uwagę, że po atrakcji z 5-cioma h samotności pies możesz teraz gorzej zareagować nawet na krótszą samotność. Powolutku przyzwyczajaj psa, a wszystko będzie ok. Warto zrobić to z myślą o przyszłości, bo nawet jeśli zazwyczaj nie ma potrzeby by zostawał na dłużej niż 2 h, to zawsze może wypaść coś wyjątkowego i wtedy będą problemy z zasikanym łóżkiem czy inne atrakcje.
  3. A kto Ci powiedział, że Purina Dog Chow to dobra karma?? :crazyeye:
  4. Noga nie boli specjalnie, dostałam zresztą Ketonal, ale chodzić nie ma mowy, poruszam się jak to powiedział TZ, jak dżdżownica. Trzeba sunię poogłaszać, może znajdzie się nowy domek stały... Wtedy można pokombinować z transportem, byłabym gotowa zapłacić, żeby ktoś po nią przyjechał... Ale na razie co z transportu, jak nie ma gdzie jej podziać :shake:
  5. Mi się wydaje, że w ogóle gryzienie czegokolwiek nic nie da, a nawet może sprawić jej ból, jeśli ma problemy z dziąsłami. Możesz wstawić zdjęcie? Co w ogóle powiedział wet?
  6. Po pierwsze niczym dziwnym nie było, że szczeniak nie wytrzymywał Waszego pobytu w pracy :crazyeye: 2-3 miesięczne szczenię musi zrobić siku dosłownie co 2-3 godziny. Do wytrzymania 3 spacerów (rano, po pracy i wieczorem) przyzwyczaja się dopiero 7-8 miesięczny pies... Dziwne jest to, że pies zaczął sikać w domu nagle po tym, gdy już długo tego nie robił. Pierwsze co jest do zrobienia, to wizyta u weterynarza i badanie moczu. To może być problem zdrowotny, przykładowo zapalenie pęcherza, na co wskazywałoby między innymi to, że pies nasikał na fotel, na miejsce w którym odpoczywa. Dopiero potem można zastanawiać sie nad problemem leżącym w psychice. Czy w czasie, kiedy pies zaczął sikać, zaszły jakieś zmiany w jego i waszym życiu? Wcale nierzadko pies sika pod wpływem stresu wywołanego jakimiś zmianami. To coś w rodzaju znaczenia terenu, domui swoim zapachem, które ma mu przywrócić poczucie bezpieczeństwa. Pod żadnym pozorem NIE KRZYCZ na psa. Jeśli sikanie wynika ze stresu, możesz w ten sposób nasilić i utrwalić problem. Na kastrację pies nie jest za stary, ale jeśli jest to problem taki jak napisałam wyżej, może ona nie przynieść skutku, a nawet zwiększyć stres (zabieg, weterynarz, ból) i pogorszyć sprawę. Napisz więcej o charakterze psa, o jego relacjach z wami. Czy nagradzacie go, gdy załatwi się na zewnątrz? Niekiedy przy takich problemach pozostaje mozolne uczenie psa czystości od początku, na takich zasadach jak szczeniaka.
  7. Ja w okresie strzalania puszczam sukę tylko na boisku tuż obok bloku - jak zwieje, to tylko 30-40 m pod klatkę schodową. Ale zazwyczaj jestem w stanie uspokoić ją i zatrzymać słowami, zanim opuści boisko, w zeszłym roku tylko raz zemknęła pod blok. Moja suka też boi się strzałów, niekiedy szczeka, zwykle próbuje się schować jak najdalej od okna. I o dziwo najlepiej skutkują metody, których się w takich wypadkach nie poleca, a te propagowane zupełnie nie pomagają. Próbowałam palić głupa na odgłos petard, wołać sukę radosnym głosem do okna, słowami które dobrze jej się kojarzą - reakcji brak, uspokojenia też, tylko mina zdegustowana, że głupia baba ładuje się tam gdzie głowę może urwać (takie miałam wrażenie jak na mnie patrzyła). Odwracanie zabawką czy jedzeniem mogę sobie wtedy w d... wsadzić. Próbowałam CSować kiedy strzelali, w minimalnym stopniu pomagało ziewanie. A dwie rzeczy które najlepiej pomagają na wariacje petardowe to te najbardziej odradzane :roll: Mizianko - oczywiście bez panikowania, tylko wołanie do siebie, chowanie pod swoimi nogami, głaskanie, titu titu - wyraźnie się uspokaja choć nie do końca, ale nie trześie się, nie drze się, nie skacze po drzwiach. Oraz mój ryk "NA MIEJSCE!!" :-o Podobno na psa który się boi, nie wolno krzyczeć, ale ja widzę po niej, że kiedy "przekrzyczę" ten jej strach przed hukiem, ona jakby się uspokaja, tak jakbym zarządziła plan ewakuacji i teraz już nie musi się martwić, bo jak wysadzi dom to będzie wina tej złej co krzyczała ;) Może za bardzo uczłowieczyłam ją w tej wypowiedzi, ale chciałam obrazowo opisać jej reakcje. I od razu mówię, że jeśli ktoś postanowi pociuciać nad przestraszonym psem, a ten wpadnie w jeszcze gorszą histerię; albo ryknie na niego, a pies ze strachu się zleje, to ja nie biorę odpowiedzialności :evil_lol: Napisałam to jako ciekawostkę, co u nas pomaga, a nie jako radę, że tak będzie dobrze z tym konkretnym psem.
  8. [quote name='yamayka'] Władczyni - tak,to by było rozwiązanie, proste i myśle że skuteczne, grunt to zawsze mieć zabawke przy sobie ale ostatnio na każdy spacer zaczęłam zabierać, staje się powoli wazniejsza niż smakołyki. Wylałabym raczej rzut zabawką niż przeciąganie żeby gryzienie wściekłe(nawet sznurka w mojej dłoni)się nie utrwaliło. Wkurza mnie troche to że jak jest spacer z zabawą zabawką to większość komend jest robionych niestarannie bo Młody nie moze się skupić tylko non stop w napięciu czeka kiedy rzuce albo mu dam do ryjka.Leżeć to jest bez położenia łokci na ziemi... :shake: A smaki schodzą na dalszy plan... (Sorry za skok w bok od tematu.)[/QUOTE] Zabawka może być równie dobrą nagrodą co smakołyki ;) Tylko po prostu dajesz ją na koniec ćwiczenia. No i zamiennie ze smakołykami. Używasz tylko jednej zabawki? Może wypróbuj taką, która jest mniej atrakcyjna? Ta niestaranność przy komendach i skupienie nie na mnie, tylko na nagrodzie znam z mojego własnego psa - zachowywał się tak, kiedy smaki były zbyt atrakcyjne. Przy wędlince szaleje, ale np. przy odrobinkach chleba jest już bardziej skupiona; chce je dostać i wykonuje polecenia, ale mózg jej się nie odłącza :) A zabawkę chowaj do kieszeni, żeby nie rozpraszała, i wyjmuj dopiero w momencie gdy zwalniasz psa.
  9. Ha ha, ja rozwaliłam znajomych tym, że mój pies wraca na wołanie :lol: I to na pierwszą komendę, kiedy biega i przykładowo się czymś bawi.. Ona pędzi do mnie, bo myśli, że mam jakąś zabawkę albo będziemy robić coś ciekawego, a oni uważają to za przejaw niespotykanego posłuszeństwa i mądrości. No ale cóż, skoro ich psy nawet na 30-ste "Sonia!!" się nie obejrzą :roll: A "siad" przy manewrach ze smyczą to już w ogóle kosmos :eviltong: O reszcie nawet nie mówię.
  10. Dzięki ;) Wzięli i podziękowali. Generalnie są chętni do współpracy, nie znęcają sie nad tymi psami, co najwyżej krzykną czy dadzą klapsa, ba nawet pozwalają im skakać po kanapach - tylko po prostu nie zapewniają im odpowiedniej opieki, psy nie są dopilnowane, należycie nakarmione, etc. Choć i tak mają lepiej niż niejeden wiejski kundel. Ale ci ludzie mają problem z ogarnięciem siebie samych, a co dopiero 3 psów.
  11. Jestem... Ze zdjęciami trochę ciężko bo mam problemy z kolanem. Miałam w piątek operację, a za 2 miesiące kolejna :shake: TZ zajmuje się spacerkami, więc może to jego zagnam do focenia. Ale postaram się na dniach wstawić choinkowe zdjecia ;)
  12. Sunia jest tam gdzie była, TZ zaniósł karmę.
  13. [quote name='RCookie']Pierwotni ludzie nawet gum nie żuli :lol:. [/QUOTE] Pierwotni ludzie nie jedli słodyczy :evil_lol: Co do mojego psa, Też osiadał mu kamień, i na gotowanym, i na suchym; jedyne co trochę pomagało, to Royal weterynaryjny z polifosforanem sodu. Też już rozważałam mycie zębów, ale zaczęłam barfować i suka lat 10 ma idealne zęby, akmień zniknął, nie miała takich czystych już w wieku 2-3 lat...
  14. Martens

    Barf

    Można, tylko do 10-12 tygodnia życia w całości można podawać tylko mięciutkie części, chrząstki, np. szyjki z kurczaka; większ3e kości mielimy. Od 10-12 tyg. stopniowo w całości. No i proporcje dla szczeniaka są nieco inne niż dla dorosłego psa. P.S. Jadłospis sklecę Ci pewnie dopiero jutro bo 4 dni nie było mnie na dogo i ogarniam dopiero powoli.
  15. Jeśli ważna jest też niska cena, polecam Brit Senior albo Acanę Senior. Można zamówić przez internet.
  16. Wyszłam dopiero ze szpitala, jutro pomogę z ogłoszeniami...
  17. Martens

    Zywienie

    [B]aniyae[/B], ja bym tak pochopnie nie osądzała, że karma be, a barf cacy. Jak już zauważono, są karmy o wiele lepsze od wymienionych to raz. A dwa - zdarzają się i psy nie tolerujące karmy, a świetnie działające na barfie, i odwrotnie. Jeszcze co do jedzenia - jeśli chodzi o gotowane posiłki, moja suka zawsze miała biegunki po tym wszędzie polecanym dla psa, lekkostrawnym ryżu, a po wstrętnym, ciężkostrawnym makaronie - kupka idealna. I co teraz, mam wszystkim wmawiać, że ryż jest szkodliwy dla psów i trzeba je karmić makaronem, skoro u większości psów jest odwrotnie? Ja tam nie demonizuję, bo nie jest aż tak ważne, czy ktoś barfuje, czy kupuje dobrą karmę, czy gotuje - ważne, żeby jedzenie było dobrej jakości i służyło danemu psu.
  18. Ja dziś wróciłam ze szpitala, przez ok. 2 tygodnie za bardzo nie dam rady wyjść z domu. Niestety w niedługim czasie czeka mnie kolejna operacja i zanim kolano wróci do poprzedniego stanu, minie kilka miesięcy.:shake: Sunia ma się dobrze, nie ma cieczki, jutro pokombinuję z zastrzykiem, jeśli dostanę pieniądze, w tym tygodniu nie zdążyłam, bo błyskawicznie trafiłam do szpitala.
  19. [quote name='GoPo']Brightlion | In Hope - Polish Chyba wszyscy znają tu ten filmik niemal na pamięć - tylko że sterylizacja jako zapobieganie ciąży nie rozwiąże problemu tego mrowia szczeniąt, które są już poczęte. I zostaną, zanim ludzie staną się bardziej odpowiedzialni za swoje zwierzęta. Chyba wszyscy by chcieli, żeby ani sterylki aborcyjne, ani eutanazja, ba nawet sterylizacja w celu zapobiegania bezdomności nie były potrzebne. Żeby każdy pies miał szansę na dobry dom, odpowiedzialną opiekę i miłość. Może kiedyś faktycznie to wszystko nie będzie potrzebne. Ale do tego jeszcze długa droga.
  20. Kurczę, nie mogę się powstrzymać :evil_lol: Niby dlaczego ważniejsze jest życie suki?? Ona ma swoje lata, ma małe szanse na adopcję, a szczeniaczki na pewno będą śliczne, odchowa się na buteleczce i znajdą cudowne domki :diabloti: Nie mogę się nadziwić niekonsekwencji w twoich poglądach. Niby wszyscy mają takie same prawa (oprócz ludzkich płodów, może w myśl zasady "dzieci i ryby.." - bo te według Ciebie mają mniej więcej takie prawa jak ogórek czy parasolka) a jednak są równi i równiejsi, psia fasolka ma większe prawa do życia niż kilkuletni pies...
  21. [quote name='bonsai_88']saJo ja kiedyś słyszałam podobną historię - z miłości do słonie część stada nie została odstrzelona, mimo odgórnego nakazu... po pewnym czasie trzeba było odstrzelić słonie, ponieważ... stado było zbyt duże i te przepiękne zwierzęta zaczęły zdychać z głodu... historię słyszałam 10 lat temu, więc nie pytajcie mnie o szczegóły - pamiętam tylko sens historii i zdjęcie, na którym szedł taki wygłodniały, słaniający się wręcz na nogach dorosły słoń :roll: Cóż, niektórzy inaczej pojmują miłość do zwierząt. Grunt żeby żyły, JAK to już inna sprawa. A schroniska to przecież z gumy są, i nie mogą się opędzić od wspaniałych chętnych do adopcji. [quote name='GoPo']Czy zło może być mniejsze lub większe? Nigdy nie chciałabym być zmuszona do podejmowania takich decyzji. Czy mniejszym złem jest aborcja poczętego miotu - który ma szanse być może przeżycie w ciepłym domku reszty egzystencji kontra stary pies który i tak nie ma szans na adopcje? Tylko taki pech, że osoby pomagające stale psom, są zmuszone do podejmowania takich decyzji na okrągło... Czy Tobie decydować, że stary pies nie ma szans na adopcje? Podobno każdy ma równe prawo do życia :roll: Więc co byś zrobiła będąc zmuszona wybierac? Wszystkich nie uda się uratować ani zapewnić im godnego życia. Załóżmy że wybierzesz te nienarodzone jeszcze szczeniaki. Co zrobisz z tym starszym psem? Powiesz mu, że fajny z niego piesek, że cierpliwie czeka na pana, ale trzeba zrobić miejsce dla tych, których jeszcze nie ma naświecie, i zaprowadzisz pod igłę? To nie jest takie proste. Owszem, każdy ma prawo do życia, ba do GODNEGO życia, ale gorzej z warunkami na to godne życie.
  22. A kto decyduje o życiu dziecka w łonie matki?? Bo chyba nie ono samo? A przecież też jest człowiekiem. Matka podejmując decyzję o aborcji decyduje o życiu nie swoim, a drugiego człowieka :cool1: Zakładając że płód jest pełnoprawnym człowiekiem (skoro psi ma prawo żyć, to ludzki chyba też..?), to dlaczego ktoś decyduje za tego małego człowieczka , że ma isć do kanalizacji i to jest ok? :razz: Z kolei psi płód jak najbardziej żyć ma prawo, niezależnie od tego, czy wyraził pogląd na ten temat, czy nie? Zupełnie nie rozumiem, dlaczego promujesz prawo do życia dla psich płodów, a ludzkie według Ciebie można potraktować jak rzeczy, przedmiot należący do matki, który nie ma prawa się urodzić, jeśli ktoś tak zdecyduje za niego? Wiesz, zastanawiałam się kiedyś, czemu nie stosuje się powszechnej sterylizacji kobiet, w takim kształcie jak sterylizacja suk (usunięcie jajników i macicy). I dlaczego? Bo taki zabieg skutkuje bardzo negatywnie na równowagę hormonalną i zdrowie kobiety. Zapytaj zresztą ginekologa czy endokrynologa. Gdy taki zabieg jest konieczny ze względów zdrowotnych, podaje się preparaty hormonozastępcze. Bo hormony płciowe nie są potrzebne tylko do rozmnażania, ale dla zachowania równowagi zdrowego organizmu. Nie inaczej jest u suk, co prawda u nich ze względu na nieco odmienny cykl płciowy zmiany chorobowe nie są tak częste jak u kobiet, jednak występują i nie są rzadkością. Można o tym poczytać zarówno w temacie o wadach i zaletach sterylizacji, jak i w bardziej "politycznym" wątku o pomyśle obowiązkowej sterylizacji. Stąd pomysł "profilaktycznego" sterylizowania wszystkiego co żyje i nie ma uprawnień hodowlanych jest nieco hmm.. niewłaściwy. Schroniska, suki bezdomne, niepilnowane - tak, ale nie wszystkie suki w Polsce jak leci "bo tak lepiej".
  23. Ja też (mniej więcej) jestem za, ale nie wiem w takim razie czym to się różni od poglądu na sterylizację aborcyjną. Powiedziałabym raczej, że to człowiek ma świadomość, do czego prowadzi współżycie, ma możliwość uprawiania seksu przy zabezpieczeniu się środkami anty - no to chyba bardziej nie na miejscu jest w takim razie aborcja u kobiety, niż usunięcie ciąży u suki, która w ciążę zaszłą nie przez swoją, a człowieka nieodpowiedzialność, i w żaden sposób nie ponosi winy za los swój ani swych dzieci. I sterylka aborcyjna jest nie tylko na sumieniu osoby, która o niej decyduje/wykonuje ją, a także (a może przede wszystkim) tego, kto dopuścił, żeby ta suczka zaszła w ciążę i wypiął się na los jej i jej dzieci.
  24. Więc - po pierwsze, gdzie podziejemy te wszystkie fasolki jak dorosną, bo nie zdajesz sobie chyba sprawy, co stanie się gdy nagle w Polsce przestanie się usypiać ślepe mioty i wykonywać sterylki aborcyjne. Schroniska już pękają w szwach, nie starcza pieniędzy, psy z przepełnienia zagryzają się nawzajem.. Dorzućmy do tego dziesiątki, jeśli nie setki szczeniąt na każde schronisko :loveu: Miejsca dla wszystkich po prostu NIE MA! Więc co proponujesz, pousypiać dorosłe psy, żeby zrobić miejsce "fasolkom"? Po drugie zaprzeczasz sama sobie, bo z jednej strony piszesz, że fasolka ma takie samo prawo do życia co dorosły pies, z drugiej, że jednak "fasolki" w czymś są lepsze (szczerze mówiąc nie do końca zrozumiałam o co Ci chodzi). Ojej, zaraz rozpęta się piekło :eviltong: No niestety, po pierwsze przepis o obowiązku powszechnej sterylizacji ma nikłe szanse na wejście, po drugie, sterylizacja niestety ma sporo możliwych skutków negatywnych dla zdrowia - nikt nie ma prawa decydować w tej sprawie za właściciela i nie będzie miał na szczęście, przynajmniej w naszym kraju. Co do obowiązkowego znakowania - jak najbardziej TAK.
×
×
  • Create New...