-
Posts
11174 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Martens
-
ONka TARA z Makowa - w hoteliku w Serocku, szuka DS
Martens replied to Martens's topic in Już w nowym domu
Dodałam zdjęcia. Jutro najwcześniej mogę coś zadziałać w UM, ale z tego co wiem w sprawie psów ktoś już interweniował (btw psów gromadzących się właśnie tam gdzie teraz sunia) i nikt zwierzaków nie zabrał, powiedziano, że koszty są za duże i jeśli zbierze się więcej psów do wywiezienia, dopiero moga pomyśleć. A przede wszystkim boję się, że ona po prostu zginie po drodze, jak większość psów, która z Makowa nigdy do schroniska nie dotarły :( -
Ja bym sobie kota darowała - a jeśli już koniecznie to spróbowała z malutkim kociakiem wychowanym w domu z psami, który suki by się nie bał i miałaby może chęć go poniańczyć - i oczywiście najpierw sprawdziła dokładnie jej reakcję na kociego malucha. I po tym co piszesz, absolutnie nigdy nie zostawiałabym zwierzaków razem bez nadzoru człowieka...
-
[quote name='kbk']Chodziło mi o to, że post ŁukaszaPoznan wygląda jak typowa reklama, nie mająca nic wspólnego z uczciwą dogoradą.[/QUOTE] Rozejrzyjcie się i po innych działach, pełno jest takich użytkowników widmo, którzy wszędzie polecają karmy i akcesoria z konkretnego sklepu internetowego czy jedną karmę, z której dystrybucją są pewnie związani. I nie ma to nic wspólnego z obiektywną radą, to po prostu dobrze zakamuflowana reklama i szkoda, że modzi/administracja nic z tym nie robią, mimo że wiele razy zgłaszałam takie posty - zwykle użytkowników, którzy nigdzie nie piszą o niczym innym, tylko we wszystkich swoich postach polecają produkty i karmy ze sklepu xy :roll:
-
Kraków - Owczarek pogryzł buzię pięcioletniego chłopca
Martens replied to Kinya's topic in Owczarek niemiecki
Mam nadzieję, że to ironia :roll: -
Zostawić swoją przepoconą koszulkę do przytulania, bardziej ją zmęczyć przed wyjściem. Jak nie pomoże, pomyślec o przyzwyczajaniu do klatki, ale w tym wieku w klatce 4-5 h to max.
-
A dlaczego nie chodzi na smyczy?
-
[quote name='Paulina_mickey']Pachnie mi biochemią i podobną sytuacją.[/QUOTE] Dla mnie biochemia przy metodach to był pikuś ;) A nigdy nie lubiłam chemii.
-
ONka TARA z Makowa - w hoteliku w Serocku, szuka DS
Martens replied to Martens's topic in Już w nowym domu
Maków, jak już. Kiedyś co pół roku robili łapankę i wywozili psy do Ostrowii Maz. - teraz z tego co wiem umowy żadnej nie ma i z psami dzieje się wola nieba. Zresztą kilka psów którym próbowałam pomóc jak jeszcze były na ulicy, po drodze do Ostrowii zniknęło bez śladu :roll: -
Pies-podróżnik znajomych przyprowadził do nich na podwórko takie nieszczęście; sukę w typie dużego ONka, burą, prawdopodobnie zaraz po cieczce, bo biegały za nią psy. Ma na oko jakieś 10 lat, ucho przegryzione na pół po jakiejś starej ranie i jest bardzo płochliwa. Boi się panicznie obcych ludzi, wszelkich narzędzi typu młotek, łopata. Nie chce wejść do domu, śpi na podwórku pod starym samochodem. Nie mam pojęcia co z nią począć. Nie jest ani młoda, ani urodziwa. Szanse na nowy dom ma znikome, na DT pewnie też, a ja nie mam kasy na hotelik. Wiecznie tam zostać nie może, bo przez podwórko muszą przechodzić sąsiedzi mieszkający w głębi i się jej boją, mają pretensje, tym bardziej, że jest tam już wspomniany pies, który ją przyprowadził i mój szczeniak-znajda. Wieczorem tam pójdę i postaram się zrobić zdjęcia do wątku, bo teraz nie chciała wyleźć spod auta, nie chce nawet do mnie za bardzo podejść. Najważniejsze to chyba sterylka, nie wiem czy jest w ciązy, nie mam na to kasy, a co gorsza ona jest tak płochliwa, że nie wiem w ogóle jak dostarczyć ją do weta jakieś 7 km, bo nie mam teraz auta, a suka jest wielka, wystraszona, nadal mi nie ufa no i nie pachnie pięknie, więc marne szanse, bym przekonała kogoś znajomego na transport. Po prostu nie wiem co robić. Idzie zima, psów na ulicy zrobiło się mrowie, a w Makowie nie ma nikogo z dogo, kto pomaga... :( EDIT: Wreszcie udało mi się ją zastać i wywabić spod auta... [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/IMG_0002-2.jpg[/IMG] [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/IMG_0005-1.jpg[/IMG] [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/IMG_0003-2.jpg[/IMG]
-
Wczoraj znalazłam psa. Widziałam go już wcześniej na moim osiedlu, biegał chudy i wystraszony, myślałam, że komuś się zgubił, choć nie wyglądał na zadbanego. Wczoraj wieczorem padało, szłam do sklepu i zobaczyłam czarną szmatkę na chodniku. Patrzę, to ten pies. Myślałam, że nie żyje. Kiedy podeszłam i zawołałam, pogłaskałam, ledwo na mnie popatrzył. Chyba po prostu padł ze zmęczenia tam, gdzie stał i leżał na mokrym betonie, totalnie nie reagując już na otoczenie, i tak nikt się nim nie interesował i stracił już nadzieję. Nie mogłam zostawić go tam tak jak leżał, nie mogłam zabrać do siebie, bo mam dwa psy i z trzecim w bloku nie dam sobie rady. Umieściłam pieska u znajomych, w niezbyt fajnym co prawda miejscu, ale chociaż ma dach nad głową, a ja chodzę go karmić. Na zawsze nie może tam zostać, bo jest już tam jeden pies plus przybłąkała się stara prawdopodobnie szczenna bura ONka, która śpi pod starym samochodem (też założę jej wątek jak zrobię fotki). Miś ma pchły i wszy, wyciągnęłam z niego dziś 5 kleszczy i dałam Fiprex. Na szczęście je, mam nadzieję, że nie złapał babeszjozy, ale jest wykończony bieganiem po ulicy, od wczoraj podobno tylko śpi i wcina na zmianę. Myślałam, że ma około roku, ale jest młodszy; ma jeszcze mleczne kły, więc to jeszcze szczeniak, ma jakieś 4-5 miesięcy. Potrzebuje ogłoszeń, domku stałego. Psiak w rzeczywistości jest dużo chudszy, niż wydaje się na fotkach... [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/IMG_0016.jpg[/IMG] [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/IMG_0010-1.jpg[/IMG] [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/IMG_0025.jpg[/IMG] [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/IMG_0024.jpg[/IMG]
-
Piesek od kilkunastu dni koczuje przy ul. Ciechanowskiej w Makowie. Śpi na chodniku, na mokrym betonie. Ktoś chyba dokarmia go z okolicznych posesji, bo trzyma się tamtej okolicy. Pojawił się jak to u nas, po jarmarku - ktoś ze wsi najwyraźniej uznał, że piesek już niepotrzebny i przywiózł; takie doładowania w okolicy mojego osiedla mają miejsce 2 razy w miesiącu. W skrócie pies nie ma domu, nie ma DT, nie ma nic. Idzie zima, na ulicy zginie marnie. Fotki: [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/IMG_0004.jpg[/IMG] [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/IMG_0003-1.jpg[/IMG] [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/IMG_0002-1.jpg[/IMG] [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/IMG_0005.jpg[/IMG]
-
Ale i tak lepsze to niż iść prosto na kogoś - to już w psim świecie niemal atak.
-
[quote name='deren']dodam ze pies jest na suchej karmie a kosc miala byc tylko urozmaiceniem diety.[/QUOTE] No to trochę drastyczne te urozmaicenie na początek ;) bo nawet w barfie zaczyna się od miękkich lekkostrawnych kości, np. szyjek z kurczaka - a kości cielęce to już wyższa szkoła jazdy i trochę trudniejsze zadanie dla żołądka. Jeśli to były takie jednorazowe wymioty to tragedii nie będzie, po prostu może pies za słabo pogryzł, może to było trochę za dużo na początek - i zwrócił.
-
[quote name='Pies Pustyni'] Nie mam zamiaru nikogo obrazac,ale zaloze sie,ze Magda nie robila wam miejsca,tylko zeszla z drogi ze wzgledu na swojago psa. [/QUOTE] Co ja bym dała, żeby ludzie z psami agresywnymi czy podbiegającymi do nas "chamsko" (czyt. 40kilowe labradory skaczące mojej suce radośnie na grzbiet) tak właśnie robili... I naprawdę byłoby mi wszystko jedno, czy robią to, żebym mogła przejść, czy ze strachu o swojego psa. A mój gnojek mały wczoraj totalnie mnie zaskoczył. Podbiegł do mnie osiedlowy psi zabijaka (do innych psów tylko) i chciał się ze mną przywitać, dotknął merdając ogonem mojej ręki, a Bucefał ni burknął, ni szczeknął, tylko... wyskoczył i szczypnął go w nos :-o Byłam w szoku, bo nigdy tak na żadnego psa "z zazdrości" nie zareagował - znając tamtego myślałam, że będzie jatka, ale tamten pies ciężko obrażony zignorował Bucefała i poszedł w swoją stronę, a moje gówniarstwo się "napompowało" z dumy :roll:
-
Może z yorka wyrósł sznaucer, na razie jest średni, i chce się dziewczyna zapytać, czy jeszcze olbrzym może się z tego wykluć :lol:
-
No tak, niektórzy widać wolą psa martwego niż skopanego prądem z potwornego narzędzia - którego btw sama kiedyś dotknęłam goła ręką przy ogrodzeniu dla koni (!) i nawet trudno mi powiedzieć, żeby to uczucie było bólem. Po prostu było nieprzyjemne. I w przeciwieństwie do aut, obcych psów, ludzi-sadystów - niegroźne. Więc jeśli hasło "ogrodzenie elektryczne" kojarzy Ci się wyłącznie z psem tarzającym się w drgawkach i pianą lejącą się z pyska, to może po prostu oglądaj mniej horrorów. Życzę Ci dosiu poznania kiedyś przyjemności pracy z psem, który po 2 h intensywnego spaceru i nauce sztuczek przy każdej okazji, włazi po 2,5-metrowym płocie jak po drabinie i spiernicza nie oglądając się na nic. Dodam, że pies przybłęda, u znajomych, jakiś czas z nim pracowałam, kiedy czas mi pozwalał. Gdyby właścicieli było stać na ogrodzenie elektryczne, to pies może nie miałby teraz potwornych blizn na całym ciele i złamanej łapy. Powiesz, że podli ludzie, nie powinni go mieć? Cóż, spał w 20-stopniowym mrozie na śniegu, pewnie już by nie żył, gdyby go nie zabrali. Jeśli znajdziesz mu dom przy jego zachowaniu (a są i inne kwiatki) to Ci ludzie z radością go oddadzą tam, gdzie będzie miał lepiej. Przecież dobre troskliwe domy aż biją się o problematyczne kundle. Może więc kochająca psy Cioteczko sama go weźmiesz i pokażesz nam sadystom jak się z takim psem pracuje? :cool1:
-
Nierefolmowalny uciekinier czyli pies który jeździ autobusami!
Martens replied to marra's topic in Wychowanie
Tylko że nie każda osoba chcąca przygarnąć z dobrego serca bezdomnego psa bierze pod uwagę, że będzie trzeba mu codziennie zapewniać długie godziny rozrywek (bo nie każdy pies jest tak problemowy i takiej pracy wymaga) - a dla tego psa jak rozumiem alternatywą było schronisko albo ulica. Łatwo sypnąć tekstem "trzeba znaleźć psu nowy dom" - tylko ciekawe co z tego wyjdzie w praktyce. Mam pytanie do osób krytykujących właścicieli tego zwierza - że niby się nie ruszą z fotela, że psa traktują jak element podwórka - pracowaliście kiedyś z psem, który przez kilka lat się włóczył i nie miał domu, i po prostu cholernie to lubi, a wychodzenie z posesji ma opanowane do perfekcji, i żeby tego nie robił, ktoś musiałby przy nim siedzieć i zajmować się nim DOSŁOWNIE 24/7? Próbowaliście kiedyś wyadoptować psa, nawet ślicznego, który ucieka przeskakując 2,5 metrowe ogrodzenie, nie tając przed nowymi właścicielami jego wad? Ja próbowałam i z jednym i z drugim, i to o wiele trudniejsze niż napisanie z ciepłego fotela, że pies ma beznadziejnych właścicieli, którzy nic z nim nie robią i powinni go oddać. Znajdźcie mu lepszych opiekunów i po kłopocie :p -
Z tego co mi wiadomo u nagich grzywków wągry, a nawet ropne krostki to norma... Skóra grzywaczy wymaga specjalnej pielęgnacji, smarowania oliwką - czytaliście o tym? Skontaktujcie się jeszcze z hodowcą w kwestii pielęgnacji psiaka; może jeszcze niech wypowie się ktoś z większym doświadczeniem z rasą.
-
Znaczy z tymi na zamówienie z hifici jest coś nie tak?
-
Żeby spożytkować zapał do ciągnięcia u mojego staffiora chcę zacząć uprawiać z nim marszobieg i inne dyrdymały, przy których ciągnąłby mnie na ile ma ochotę przypięty do mojego pasa. Szukam szelek odpowiednich do takiego zajęcia - żeby ładnie rozwinęła się psiakowi "klata" i zarazem żeby był y wygodne i bezpieczne. Jaki typ lepszy dla staffika przy takim zajęciu guardy [url]http://www.hifikia.webd.pl/hifica/liny/GH/szelkiclassicPA-foto.jpg[/url] czy sledy? [url]http://www.hifikia.webd.pl/hifica/liny/spa-s/spa-s%20A.jpg[/url] Mi bez różnicy, obie wersje są szyte na miarę, ale na szelkach się nie znam i nie wiem co lepsze dla niego.
-
[quote name='Magda25'] Zdarzają sie tacy, zwykle świadomi właściciele agresywnych psów, którzy sami wiedzą co robić, normalnie czytają mi w myślach, idą łukiem, zajmują psa, zawracają, skręcają w uliczkę, albo czekają aż ja skręcę czy zasłonię psa swoim ciałem. I tak dwa agresywne psy mijają sie bez jazgotu... Można? można. Trzeba tylko myśleć.[/QUOTE] A wiesz, że ja też chyba najbardziej lubię większość właścicieli agresywnych psów czy ras z gorszą opinią? Mijamy się na spokojnie, pies na smyczy, jak ktoś wie, że pies może fikać, to schodzi na bok, jak widzi, że ja psa łapię, to i łapie swojego... A właściciele maluchów i "łagodnych ras" w większości zaczynają interesować się psem dopiero wtedy, kiedy już jest jatka...
-
Nierefolmowalny uciekinier czyli pies który jeździ autobusami!
Martens replied to marra's topic in Wychowanie
No właśnie, bo z psem, który przez lata zasmakował w ucieczkach, i po prostu je lubi i uważa za jeden z głównych celów swojego życia, praca i zmęczenie go pomoże w niewielkim stopniu... Może być tak, że po odpięciu od roweru, czy skończeniu sesji treningowej, albo w dniu kiedy nikt nie będzie miał czasu zajmować go przez kilka godzin, pies po prostu wylezie i pójdzie sprawdzić swoje ścieżki, bo to jego "psi" obowiazek, a właściciele pewnie nie są w stanie być z nim i pracować, męczyć 24 na dobę. Praca, szkolenie, ruch mógłby pomóc u młodego psa, który dopiero co zaczął uciekać, bo mu się nudzi, bo nikt z nim nic nie robi - tutaj nawyk jest chyba za silnyi za dużą przyjemność sprawiają psu te wyprawy. Kastracja może jeszcze dużo pomóc, bo tak krótki czas to tyle co nic; w ciągu kilku miesięcy powinno być lepiej, a w połączeniu z pastuchem i pracą z psem może uda się wyeliminować ucieczki w ogóle. -
[quote name='Lottie'] Nie lubi się też dalmatów własnie dlatego, że często mówi się o nich "agresywne psy". Trzeba pamiętać że dalmatyńczyki mogą być psami agresywnymi w takim samym sensie jak amstaffy czy bullteriery, ponieważ są psami strużującymi, dawniej były psami bojowymi, nawet widać w ich głowach czasem te "bullowate" rysy... może nie są spokrewnione z bullami (nie wiem, nie wnikałam tak dokładnie)[/QUOTE] TTB psami stróżującymi nigdy nie były, ich agresja kieruje się najczęściej w stronę innych psów, szczególnie samców - ale fakt, tą cechę widać i u niektórych źle prowadzonych dalmatów - są przyjazne wobec ludzi czy uległych psów, ale kiedy upatrzą sobie rywala, czy jakiś pies nie chce uznać ich podporządkowania, wypatrują go potem na spacerach i zaczynają chryję. Te rasy są spokrewnione - dokładnie dalmatyńczyk jest jednym z przodków dzisiejszego bullterriera ;)
-
Wychodzi na to, że najbezpieczniej podawać jednak kości mięsne przemielone - tylko że zębów to one już nie oczyszczą, a tego mi szkoda, bo moja staruszka w sumie dzięki barfowi uniknęła ściągania kamienia pod narkozą i w wieku 11 lat ma ładniejsze zęby niż w wieku 5... wyjściem są też te kostki mrożone - wszystko w jednym, zmielone, ale to też jakoś mnie odpycha bo w zasadzie nie wiem, co jest w środku. I teraz dylemat, czy bezpieczniej mielić mięsne kości, a całe podawać czasem, czy dawać jednak na żywca wszystko w całości... Może raz na jakis czas jeszcze gorzej, bo przewód pokarmowy nieprzyzwyczajony? karjo2, a to co Wam utkwiło, to była drobiowa kość, czy z jakiegoś większego zwierza? Co do tego, czy barf musi być od początku - ja wprowadzałam go u suki 8-letniej, całe życie na karmach suchych i czasem gotowanym, i wyszło super, nigdy nie wyglądała, nie trawiła lepiej, ani nie miała lepszych wyników. I szkoda mi teraz z tego rezygnować, a z drugiej strony to starszy pies i boję się, że coś w końcu pójdzie nie tak...
-
[quote name='Magda25']Niestety niektórzy myślą że ich psy to święte krowy - nietykalne. Sory wolny świat. Podobnie sprawa tyczy sie pana z amstaffem przy płocie. Odwołać swoje plujące sie pod płotem psy, to zabawy dla owego pana nie bedzie. Proste jak obręcz.[/QUOTE] Zgadza się... Co za różnica dla naszego psa, czy pies plujący się za płotem jest tam sam, czy gdzieś sterczy człowiek? Nasz pies ma się umieć zachować i tyle. Można pomyśleć lub powiedzieć coś o osobie, która swoim psom na ten jazgot za płotem pozwala, ale nie usprawiedliwia to nas i naszego psa, który z równą furią na te zaczepki za płotem reaguje. I nie podoba mi się też, że ktoś szuka na siłę usprawiedliwienia dla zachowania psa - "bo on jest po przejściach". Zaznaczam od razu, że nie piszę o Sybel, bo po wyjaśnieniu nie widzę w jej zachowaniu nic strasznego, ale raczej o osobach, które pozwalają psu na agresję, na podbieganie z jazgotem do ludzi, czy na inne stosunkowo łatwe do opanowania choćby za pomoca smyczy zachowania, tłumacząc, że piesek dużo przeżył i tak ma...