Co z PyZulcem ?? Najprawdopodobniej w brzuchu pozostał fragment jajnika lub wycięto samą macicę. Pod koniec tygodnia idę na kolejną kontrolę i zrobimy badania. Maksio cały w skowronach, bo ma prywatną dziewczynę ;) Dzisiaj pół dnia, odganiałam go od Zuli :mad:
W ostatnim czasie mam OGROMNE szczęście, do wizyt u weterynarza. Dzisiaj ( przed godziną ) była kolejna - z PyZulą :cool1:
Zabrałam psy na wieczorny spacer, a sucz musiała coś wymyślić :shake: Znalazła ropuchę i chciała ją zjeść ... co skończyło się niesamowitym ślinotokiem ( to końcowy efekt ) W czasie kilku sekund zaczęła się ... cholernie pienić, targała łapami po pysku, kładła się na ziemi ... Ale miałam nerwy :-o Sprintem wróciłam do domu i za telefon do weterynarza ... Powiedział, że mam przyjechać :-o Więc się wybrałam na wycieczkę do KrakVetu. W międzyczasie, zadzwoniłam do znajomego biologa ( uwielbia gady, płazy i pajęczaki ) ;) Powiedział, że psu nic nie będzie, ale był ciekawy co zrobi lekarz. A weterynarz oglądnął psa, pomarudził ( chciał dać zastrzyk, ale w końcu zrezygnował ) i powiedział, że psu nic nie będzie :razz: ... pieniędzy zainkasował sporo ( nocna taryfa, było grubo po 20 ) ;)
A teraz idę spać ... bo mnie te psy wykończą :mdleje::grab: