ja półtora roku temu postanowiłam wziąć ze schroniska 10 letnią sunię.Była w domu kilka godzin. Nagle zaczął siniec jej język. wet stwierdził ogromną niewydolność krążenia i obrzęk płuc. Ta sunia wegetowała w tym schronie, była chora, cierpiała ale objawy nie były tak gwałtowne. Stres zabił ją- po domu biegała szczęśliwa i nagle. Był to dla mnie szok. Nie dało się jej uratować.
Sunia też była maleńkim pieskiem