-
Posts
23614 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
2
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by maciaszek
-
**Smutna, zrezygnowana sunia** z Katowic, JUŻ W DOMU!
maciaszek replied to __Lara's topic in Już w nowym domu
[quote name='Ajula']czy jej historia jest znana?[/quote]Trafiła do schroniska z ulicy. Nic o niej nie wiadomo :shake:. Boję się, że ona sobie nie poradzi i nawet z kwarantanny nie wyjdzie. Ona się chyba poddała... -
[quote name='dorota1']Co słychać u Fizi? Jak się teraz zachowuje? Czy dalej taka zagubiona bidusia:shake:?[/quote]W boksie troszkę odżywa. Szczeka na odwiedzających schron. Troszkę nerwus się z niej zrobił...
-
***Misiek z Katowic*** jest podgryzany przez psy,dt jest, MA JUŻ DOM
maciaszek replied to __Lara's topic in Już w nowym domu
To taki fajny pies... A smutek w jego oczach jest przerażający :(. -
**Smutna, zrezygnowana sunia** z Katowic, JUŻ W DOMU!
maciaszek replied to __Lara's topic in Już w nowym domu
Ach, gdybyście widzieli jaka ona jest spokojna, smutna i zrezygnowana :-(. Żal mi jej bardzo :(. -
***Mocno wychudzony husky*** z Katowic, JUŻ W DOMU!!!
maciaszek replied to __Lara's topic in Już w nowym domu
Myślę, że jego wychudzenie mogło się wziąć z długiego błąkania/biegania. W schronie pewnie nabierze masy. Tym bardziej, że w boksie jest sam, więc nikt nie będzie mu podjadał. -
O wolontariat trzeba by pytać Amikat. Ja nic nie wiem. Tak, aktualizować stan zwierzaków i wprowadzać wszelkie zmiany na stronę będzie schronisko. Oto wczorajsze, pierwsze, wieści z dt Jamniora, czyli od Agi Frejno: "[I]Mam juz w domu Pajdę:lol: Z pierwszych spostrzeżeń: 1. W aucie krecił sie i chodził cały czas 2. W domu z moim jamnikiem spokojnie się zapoznali ale są zazdrośni o siebie nawzajem, który pierwszy skoczy na kanapę to szczeka na drugiego,:mad:powoli dochodza jednak do konsensusu jak siedze w środku to kazdy po innej stronie kanapy, głaskać tzreba oba naraz. 3. Pajda "załatwił" juz dwie zabawki i kocyk w aucie teraz daje rade gumowej kości takze strach pomyśleć:evil_lol: każdy dostał inny kolor i teraz pilnują tych swoich zdobyczy, 4. Załatwia sie TYLKO na dworze oczywiscie je ładnie, dał sie wykąpać na dworze nie zaczepia psów.[/I] " A tak wylegują się schroniskowce przy tej pięknej pogodzie... [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/9/ba9413fbba79031d.jpg[/IMG][/URL] [B]_Laro[/B],Twoja wpłata wpłynęła dzisiaj :). 55,30 zł z bazarku. [B]Mamy[/B] teraz na koncie [B]1309,96 zł[/B]. Dziękuję za założenie wątków :loveu:. Już tam zaglądam. [I]Na ten 3 wątek możecie wejść tędy: [/I][URL]http://www.dogomania.pl/forum/search.php?searchid=5313759[/URL] [I]Tytuł wątku: ***Misiek z Katowic*** [/I]
-
Poznań - Dog Argentyński - Biała odeszła za TM
maciaszek replied to GoniaP's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
No właśnie. Popieram w całej rozciągłości. -
Fundacja SOS dla zwierząt - Chorzów - Maciejkowice!!!
maciaszek replied to sosiczka's topic in Fundacje i stowarzyszenia
Kolejny bazarek na SOS i katowicki schron: [url]http://www.dogomania.pl/forum/f99/ponczo-sliczna-delikatna-filizanka-na-prezent-koszula-kolczyki-na-2-cele-20-04-a-135128/#post12093540[/url] -
Właśnie rozmawiałam z Romina_74, która znalazła sunię. Romina porozwieszała ogłoszenia w okolicy, w której sunia została znaleziona, poinformowała schronisko i lecznice. Na razie cisza, zero odzewu. Czyli Olu, nie ma potrzeby potrzeby byś robiła ogłoszenia.
-
[quote name='Ola la']jakie info zawrzec w plakacie?[/QUOTE]Powinno być tam info, kiedy i gdzie sunia została znaleziona, jej zdjęcie i informacja gdzie się teraz znajduje. Tych dwóch pierwszych informacji udzieli Ci lena_zet. [quote name='Ola la']kurcze oby wlasciciel jesli jest ...byl na tyle madry ze zajrzy do schronu.[/quote]Obawiam się, że jeśli w ogóle zajrzy to zajrzy do sosnowieckiego, bo w tym mieście sunia się zgubiła...
-
Byłam dziś w schronisku. Dodałam nowe psiaki na stronę internetową. Starą. Nowa ruszy lada dzień. Są już na niej wszystkie psiaki, jeszcze muszę wprowadzić koty. [B][COLOR=Red]Ważne![/COLOR] [/B]Wraz z ruszeniem nowej strony moje zadanie będzie się ograniczało TYLKO do robienia zdjęć zwierzakom i wprowadzania ich na stronę. Resztę (czyli m.in. aktualizację) będzie robiło schronisko.
-
Frodo to ma z Tobą życie :multi:. Super :). widać, że jest szczęśliwy! [quote name='sandrulka']Doczepil się do nas wyżel niemiecki który od dłuższego czasu biega sam,bez właściciela po osiedlu.[/quote]A ten pies ma właściciela, tylko jest tak wypuszczany samopas czy został wyrzucony/zgubił się, czyli jest bezdomny?!
-
[B]Ewatr[/B], to po tym głupim jasiu tak długo do siebie dochodził i serce nie do końca dobrze pracowało :shake:. I było mu zimno. Bo generalnie jak się zmęczy, to też poleguje, ale jest mu gorąco... [quote name='rufusowa']Bazyli pięknie spał w poczekalni - i ten wystający jęzor :loveu:[/quote]Prawda? Też mi się podoba :loveu: :loveu:. [quote]ciekawe co to za mazy w płucach :mad:[/quote]Też jestem ciekawa. Moja mama wymyśliła, że weźmie te zdjęcia do "znajomego" lekarza, który świetnie odczytuje RTG. Może on coś wymyśli? [quote]no i skoro sie serducho powieksza, to cus trzeba z tym zrobić...[/quote]Będę sie upierać przy lekach! wczoraj wyszłam z białasem na spacer. 30 minut, żadnego szaleństwa. Do domu się wlókł, a jak wszedł to padł i taki padnięty był przez dobre pół godziny :-(. [quote]a swoja drogą moze go nieco odchudzicie zeby mu lzej było :razz: moze to niewielka pomoc ale zawsze te 3-4 kg mniej do dzwigania ;)[/quote]Sugerujesz, że Bazyl jest gruby ??? :mad: :evil_lol: Waży teraz 54 kg, nawet niecałe. Sam sobie schudł :). [quote]Przy okazji wspomne, ze w przypadkach takich jak zawał kiedy zalezy nam na czasie a pogotowie nie odbiera trzeba dzwonic na straż, bo oni mają obowiazek po ilustam sekundach odebrać i wtedy przekazują pogotowiu zgloszenie. Doradził tak znajomy strażak.[/quote]Myśmy wtedy dzwoniły z 2 telefonów. Mama ze stacjonarnego na 999, a ja z komórki na 112. I obie nas połączyło z Centrum Powiadamiania Ratunkowego, bo u nas (a może już i w całej Polsce?) jest tak, że jak zadzwonisz pod jakikolwiek numer ratunkowy to zgłasza się CPR. I najpierw pytają co się dzieje, a potem przełączają do odpowiednich służb, ale sami te służby na miejsce kierują. Ale najczęściej miejsce ma to pierwsze, co jeszcze wydłuża czas... A to wczorajszy Bazyl wiosenno-spodkowy :) [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/8/cd89fe48234d38e6.jpg[/IMG][/URL]
-
Obawa - juz nie przerazona sunia!Ma swoj wymarzony domek!
maciaszek replied to Ola la's topic in Już w nowym domu
To sama przyjemność patrzeć jak ona się zmienia :loveu: :loveu: :multi: :multi:. -
Piesek kudłaczek bez oczka w schronie -MA JUŻ DOM !!!!!!! :D
maciaszek replied to __Lara's topic in Już w nowym domu
Cykluś wciąż jest w schronisku. Pod kontrolą weta. Dostaje jakieś leki na ranę po oczku. Na razie powiek zaszyć się nie da, najpierw trzeba pozbyć się stanu zapalnego w oczodole. [B]Ihabe[/B], podaj mi proszę na PW swoje imię i nazwisko, żebym mogła zapowiedzieć Cię w schronie. A Gufi jest bardzo ładny, na pewno znajdzie dom. Trzeba tylko czasu. -
A co tutaj taka cisza ??????!!!!!! Sunia jest w katowickim schronisku. [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images6.fotosik.pl/450/b5a84a9c299acdc0.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images6.fotosik.pl/450/d84d254484dda18c.jpg[/IMG][/URL] Wszyscy mają jej tam dosyć. I wcale się nie dziwię. Szczeka jak opętana. Jak nakręcona. CAŁY CZAS! Bez przerwy. I tak jest prawie cały dzień, prawie całą noc. Robi przerwy tylko wtedy, gdy już jej sił zabraknie albo gdy śpi... Wszystkie psy wokoło niej są zestresowane. Nie uspokaja ich ani nie nastawia pozytywnie do wrzaskunki nawet, że ta ma cieczkę. Ja nie wiem jak ona dom znajdzie (jeśli właściciel jej nie odbierze). To jakiś koszmar jest. W schronisku stawiają nad nią krzyżyk. To pies nieadopcyjny. Poza tym znerwicuje i zestresuje wszystkie psy w schronie. [B]Jest duże prawdopodobieństwo, że czeka ją uśpienie... Czasu ma mało...[/B] Dziewczyny czy rozwiesiłyście w okolicach miejsca, gdzie została znaleziona, jakieś plakaty, info gdzie ona jest?
-
[quote name='ewatr']witajcie no faktycznie wrazliwy psiak z niego zeby tylko forma dopisywała bo juz wiosna przyszła i trzeba brac na rozruch ;)[/quote]Witajcie Armaniowcy :). No niestety z kondycją kiepsko. Upałów jeszcze nie ma, a już krótkie spacery i pies z jęzorem do ziemi... :-(. Dzięki za miłe słowa i życzenia zdrowia :). I sorrki, że obiecałam i zniknęłam. Ale wczoraj miałam 11-sto godzinny dzień pracy + wprowadzanie schroniskowych psiaków na nową stronę internetową, a dziś dalszy ciąg wprowadzania. Jutro część ostatnia - koty. Ponieważ na dziś skończyłam i mam chwilkę (ale tylko chwilę, bo TZ czeka na kompa) to opowiem Wam jak to było z tym wieczorem. A działo się, oj działo. Ale po kolei.... Wracam Ci ja późniejszym wieczorem pod blok i zmierzam do chałupy. Kątem oka widzę jakąś jasność. Obracam głowę i widzę dość mocno zaawansowany pożar. Koło naszych 13-piętrowych bloków są bloki niższe, 4-piętrowe, z 4 klatkami schodowymi. I właśnie w jednym z tych bloków paliło się mieszkanie na ostatnim piętrze. A w zasadzie palił się na razie tylko jeden pokój. Złapałam za telefon, zadzwoniłam na 112, podbiegłam bliżej, żeby sprawdzić dokładnie jaki to numer bloku. O dziwo wyjątkowo szybko ktoś się zgłosił (jak mój ojciec miała atak serca czekałam na połączenie ok. 5 minut...) i okazało się, że już są poinformowani i jadą. Podeszłam bliżej, było już kilku gapiów, mieszkańców okolicznych bloków i tego. Jakiś starszy pan stał na balkonie (sąsiednia klatka) i krzyczał, że tam mieszka kobieta. Nikt się nie ruszył. Mieszkanie paliło się na razie w głębi, od strony drzwi wejściowych nie. Ale nikt się nie ruszył. Było kilku młodych facetów i nic... Mnie przemknęło przez łeb, żeby tam polecieć, ale rozsądek zwyciężył. Bo nawet jeśli udałoby mi się drzwi wywalić to jak ja bym tą babkę wyciągnęła? :roll: Może co prawda wtedy ktoś by się zreflektował i pomógł, ale jakoś nikt się nie kwapił, żeby robić cokolwiek. Natomiast prawie wszyscy wykazali się głupotą, brakiem pomyślunku i dbania o siebie samych. Ogień buchał przeogromny, zawijał na dach, na okoliczne okna, pękały szyby, leciało szkło (ogromne kawały) i kawałki palącego się drewna. A ludzie spokojnie stali tuż pod blokiem, wychodzili na balkony (w tym samym bloku!, np. 2 piętra poniżej pożaru) i sobie oglądali. Pani z mieszkania w sąsiedniej klatce, mieszkania graniczącego z tym, które się paliło, spokojnie sobie co chwilę odsuwała firankę i patrzyła jak jęzory ognia liżą jej okna :crazyeye:. I nawet nie wpadła na pomysł, żeby wyjść z domu... Minęło dobrych kilka minut, a straży ani widu ani słychu. Pan Krzykacz Balkonowy podjął nowy temat, temat dość ważny - że trzeba jak najszybciej odciąć gaz - wszak wszytko może wylecieć w powietrze... :roll: Nawet wizja wielkiego wybuchu nie skłoniła ludzi do opuszczeni domostw, balkonów, okien i trawniczka obok bloku. Dalej spokojnie stali i usuwali się jak coś z góry leciało... Tu opadły mi ręce po raz pierwszy. Po raz drugi opadły mi jak zajechał z piskiem opon wóz Straży Miejskiej i wyskoczyło zeń 2 strażników i 2 policjantów. Wyskoczyli, zapytali w której to klatce się pali i w zasadzie nic nie zrobili więcej. Nawet nie odgonili ludzi, nie zaczęli ewakuacji, nic... Wtedy Krzykacz Balkonowy znowu zakrzyknął o gazie. Jedne z policjantów podszedł do skrzynki z zaworem od gazu, ale tam oczywiście była kłódka, więc szarpnął tą kłódką 3 razy i na tym skończyło się jego zainteresowanie :crazyeye:. Ogień był coraz większy, widać było, że obejmuje już 2 pokój. Pan Krzykacz ponowił krzyk o kobiecie, która tam mieszka (choć nie wiadomo czy tam jest). Jeden z policjantów to usłyszał i rzucił się galopem do klatki schodowej. I to chyba była jedyna prawidłowa reakcja tych służb... No może drugą było wyjście na przeciw straży pożarnej (której wciąż nie było), żeby ich pokierować (troszkę tam jest małych uliczek i zamkniętych wjazdów). Ale tego też nie zrobił sam z siebie tylko po sugestii Pana Krzykacza Balkonowego. Ogień coraz większy, pali się już drugi pokój, widać, że ogień dochodzi do okien, które zaraz zaczną pękać, a ludzie dalej spokojnie stoją przed blokiem, na balkonach i w ogóle wszędzie tam, gdzie ich być nie powinno. Pan krzyczy o odcięciu gazu, publika zaczyna coś tam szmerać, że jak wszystko wyleci w powietrze to będzie okropne, ale nie ewakuują się, nawet nie zabiorą nic z domu, tylko stoją i się gapią. A policja/straż nic. W końcu słychać sygnał straży, podjeżdżają, ale ani im w głowie wjechać bliżej bloku (mogliby, tylko musieli trochę gałęzi z drzew skosić dachem). Zatrzymali się przy uliczce, z dobrych 100 metrów, a może nawet więcej od klatki schodowej i spokojnie, POWOLI, wyciągają wąż. Ogień objął już 2 pokój, wylatują szyby. I wtedy widzę, że ten policjant, który pobiegł na górę, klęczy obok leżącej na ziemi kobiety. Nie wiem czy to babka właśnie z tego mieszkania, czy ktoś z sąsiadów się zaczadził/zemdlał/zawału dostał/ czy jeszcze co innego. Zresztą nie ważne kto to, ważne jak nasze służby są wyszkolone. Pan nachyla się nad panią i mówi do drugie mundurowego, że "ona nie oddycha, ona nie oddycha. Trzeba by chyba zrobić sztuczne oddychanie". I co? I NIE ROBI... Dodam jeszcze tylko, że położył ta kobitę tuż pod blokiem, gdzie co chwilę spada coś z palącego się mieszkania. No i właśnie coś poleciało, więc się zreflektował i razem z drugim przeniósł babkę w drugie miejsce, a potem w trzecie i w końcu w czwarte. O sztucznym oddychaniu można zapomnieć. Już sama miała tam podejść i zaproponować, że je zrobię, kiedy okazało się (nie wiem czy w wyniku tego noszenia i majtania ciałem) pani odzyskała oddech. Więc leżała sobie n zimnym trawniku , tylko w koszuli nocnej. W końcu ktoś wpadł na pomysł, żeby ją przykryć. W międzyczasie ogień objął już całe mieszkanie. Straż dotoczyła się z wężem pod klatkę. Pan Krzykacz Balkonowy jak mantrę wrzeszczał "odciąć gaz, odciąć gaz", a ja w swojej naiwności myślałam, że to będzie jedna z pierwszych czynności, jaką wykona straż pożarna. Ale gdzie tam... W tym momencie nie wytrzymałam już nerwowo i zwinęłam się do domu. Oczywiście musiałam ominąć naprawdę spory już tłumek ludzi, którzy robili zdjęcia, kręcili filmiki i ogólnie się rajcowali. Jeszcze przy swojej klatce schodowej słyszałam "odciąć gaz, odciąć gaz"... A karetka przyjechała dopiero z jakieś 10 minut później, choć szpital jest pół kilometra dalej... Nigdy nie pojmę jak ten kraj funkcjonuje i jak daleka jest głupota ludzi :crazyeye:. Nie dość, że się nie bali, że się spalą/wylecą w powietrze i nie ruszyli tyłków z domów, łapiąc po drodze co najważniejsze, to jeszcze na dodatek nie wpadli na to, że jak straż zacznie ten pożar gasić to wszystko będę mieli w domu pływające... Ech... I tylko jedna dziewczyna mi zaimponowała. Młoda kobieta. Po kilku minutach od momentu, w którym się tam pojawiłam wyszła z tego bloku z torebką, jakąś druga torebką (pewnie tam miała najważniejsze rzeczy) i kotem w transporterze. Oddaliła się na bezpieczną odległość i zadzwoniła do kogoś chłopaka? męża?) informując co się dzieje i że wyszła z domu. Reszta to debile... Super historyjka, prawda? No bomba... Jak wróciłam do domu, to pierwsze co powiedziałam - "wynoszę się z tego pieprzonego kraju!". A sztuczne oddychanie i w ogóle udzielanie pierwszej pomocy powinno być obowiązkowe w szkole! To na poprawę nastroju fotki Bazylego z piątkowego wieczoru (wysiadło mu troszkę krążenie i zimno mu było). [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/8/f103cfaac4281a39.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/8/3c2195cb6508802e.jpg[/IMG][/URL]
-
Poznań - Dog Argentyński - Biała odeszła za TM
maciaszek replied to GoniaP's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Ale za to jak cudnie! :loveu: -
Obawa - juz nie przerazona sunia!Ma swoj wymarzony domek!
maciaszek replied to Ola la's topic in Już w nowym domu
Tak, to zdjęcie na trawie było zrobione tuż po przyjęciu małej do schronu. Te dwa pozostałe jakieś 3 tygodnie temu.