-
Posts
5279 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
3
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by taks
-
Młody jamnik z lasu. ZOSTAJE NA STAŁE U KOCHANEJ TAKS !!!! :)))))
taks replied to maciaszek's topic in Już w nowym domu
[quote name='fizia'] Dom, w którym zazna tyle ciepła i miłości, jak u Taks, to szybko się zaaklimatyzuje i pokocha nową rodzinkę[/quote] Czyli po prostu będzie normalnie traktowany - na na prawdę (celowo aby go do siebie specjalnie nie przywiązywać) nie traktuję go jakoś nadzwyczajnie. Uwagę i czas muszę dzielić między wszystkie futra, gdy coś zrobi nie tak jest karcony, pieszczoty dostaje nie na każde życzenie a wtedy gdy mogę. Cały czas sie zastanawiam co za błędy popełniono w poprzednim domu że Stupek tak się długo nie potrafił tam otworzyć .:roll: Może nadmiar uwagi i zbyt intensywne "oswajanie" przy pomocy uścisków, całusków, zagadywania i prowokowania do zabawy - i psisko spanikowało:evil_lol: I uwaga , uwaga - prosze mooocno trzymac kciuki - wieczorem ma sie coś wyjaśnić. Nie piszę głośno żeby nie zapeszyć ale Wasze kciukasy potrzebne:lol: -
Jeśli przepuklina niewielka ( jak napisałaś) to faktycznie warto poczekać. Po pierwsze jeśli wrodzona ( a tak zapewne jest) bywa ,że sama się w trakcie wzrostu psiaka zamyka a w kazdym razie nie powinna sie powiększać ( trzeba to obserwować). Po drugie zabieg a dokładniej narkoza u takiego malucha to trochę większe ryzyko. Po trzecie rzeczywiście, jeśli zamierzasz sterylizować to"przy okazji" zlikwidowanie takiej przepukliny to pestka -wymaga tylko przedłużenia cięcia skórnego i założenia kilku szwów na mięśnie zamykających przepuklinę więc tak na prawdę w minimalnym stopniu rozszerza zakres zabiegu.
-
Młody jamnik z lasu. ZOSTAJE NA STAŁE U KOCHANEJ TAKS !!!! :)))))
taks replied to maciaszek's topic in Już w nowym domu
Szybka relacja bo przez wyprawę do weta mamy "w plecy" 3 godz. Po badaniu fizykalnym ogólnie zdrowy. Musi troszkę przytyć ale nie jest tragicznie, ładnie nadrabia odkąd zaczął normalnie jeść. Waży w tej chwili 9,6 kg. Pazurki można usunąć nawet w miejscowym znieczuleniu ( wskazanie ale nie absolutna konieczność bo na szczęscie dość szeroko stawia tylne nogi) ale to jak pilniejsze rzeczy się załatwi. A z tych pilnych to: dokończenie leczenia uszu - został niewielki stan zapalny i trochę niedobitego świeżbowca Dostał na to Oridermyl . Będziemy zapuszczać w domu a za tydzień kontrola i najprawdopodobniej pożądne czyszczenie kanałów usznych kończące kurację Dostał też Stronghold - na wszystkie ewentualne zew. i wew. pasozyty w tym tego właśnie świeżbowca. Mamy też specjalny szampon do wykąpania pieska za 3-4 dni. Drobne krostki w pachwinach i między paluchami przednich łapek juz praktycznie znikają - najprawdopodobniej to uczulenie na pchełki. W każdym razie dietę będziemy trzymać zasadniczo kurczakowo/ryżowo/marchewkową i pilnie obserwować czy pojedynczo włączane inne produkty nie wywołają nowych wyprysków. Małe prawdopodobieństwo ale byc może ma uczulenie na cos, czym był karmiony zanim do mnie trafił ( albo na daną u mnie wołowinę) . Wetka jednak głosuje, że to od pcheł. Na razie pozostaje tylko poczekac aż zadziała Stronghold i obserwować. To są na prawdę mikroskopijne zmiany i praktycznie juz zaschnięte więc nie jakis problem ale warto wyjasnić do końca zanim trafi do DS. Mamy też Gamolen dla całego stadka bo zaczyna się jesienne linienie Stupek miał też przytkane gruczoły w kuperku - zostały wyczyszczone a smród powalał.:diabloti: A z moczem wyjasniło sie, że nie ma powodu do obaw. Tak jak przypuszczałam to po pierwsze efekt wstrzymywania moczu w okresie nasilonego stresu a po drugie ( czego nie wiedziałam:oops:) "jurny" samczyk jak się z lekka "nakręci" to gubi krwinki do moczu ( przekrwienie w tej okolicy). Teraz jak pije normalnie c.w. powinien sie unormowac i drogi moczowe przepłukać ale na "działanie" :eviltong: moich (mimo że wyciętych) dziewczynek to juz nic nie poradzimy - prawa natury ;) Krew jest juz w laboratorium i jutro podjadę albo podzwonię do wetki o wyniki i ocenę Jestem umówiona na kolejną wizytę juz ze Stupkiem za tydzień. Wtedy zaplanowane jest szczepienie na wirusówki , to czyszczenie uszek o którym pisałam wyżej i wrócimy ew. do tematu pazurków. A teraz ja Stupek to wszystko zniósł. No więc oczywiście wejście do auta i później jazda= totalne przerażenie , stuporek i błaganie w oczach. Jak ja mu miałam wytłumaczyc że to nie jest kolejna przeprowadzka?:-( U wetki w poczekalni była na szczęscie baaardzo atrakcyjna psia dziewczynka ( cieczkująca) i w tych okolicznościach Stupek ( 100% chłopa:eviltong:) wyłączył całkowicie egrystencjalne rozterki co dalej z jego zyciem i przeszedł do bardziej praktycznego myslenia jak dopaść koleżankę.:diabloti: Wszyscy mieli za złe, że babka siedzi w poczekalni z "taką" suką a ja prawie ją usciskałam z wdzięczności:evil_lol: W gabinecie był bardzo grzeczny ,dał sobie bez protestów wszystko poogladać , osłuchać, wycisnąc i pobrać. W drodze powrotnej juz wygladał ciekawie przez okno. No i pędem poszybował po schodach do domu powitać "swoje" dziewczynki. -
Młody jamnik z lasu. ZOSTAJE NA STAŁE U KOCHANEJ TAKS !!!! :)))))
taks replied to maciaszek's topic in Już w nowym domu
Stupek kazał powiedzieć wszystkim dzień dobry i....poszedł spać. Dziś czekają go emocje u weta więc niech się biedak relaksuje na zapas. A ja zanim wezmę się ostro do pracy w pracy:evil_lol: zaproszę nieśmiało wielbicieli jamników na stronkę mojej Gajki (jakiś czas temu ją popełniłam i ciągle nie mam czasu uzupełnić:oops:) - mam nadzieję, że Wam trochę poprawi humor z rana;) [URL="http://ultra.ap.krakow.pl/%7Eaharbich/"]strona gajki[/URL] -
Młody jamnik z lasu. ZOSTAJE NA STAŁE U KOCHANEJ TAKS !!!! :)))))
taks replied to maciaszek's topic in Już w nowym domu
Juz miałam iść spać ale przypomniała sobie, że nie odmeldowałam przeciez największej radości dzisiejszego dnia :eviltong:- [B]kupa jest juz wzorcowa[/B]:multi: -
Młody jamnik z lasu. ZOSTAJE NA STAŁE U KOCHANEJ TAKS !!!! :)))))
taks replied to maciaszek's topic in Już w nowym domu
No więc relacji c.d. Stupek bardzo grzecznie zostaje w domu na długo bo od 7 do 15.30( dziś był sam, jednak oddzielony od reszty w kuchni bo bałam się czy nie "podłączy sie" pod jakies komputerowe kabelki itp) W kuchni miał drugie ukochane ( po moim łóżku - bo tego nic nie przebije:evil_lol:) posłanko i zaraz sie tam ułożył i jak wychodziłam to juz przysypiał. Umówiłam sie z sąsiadka aby nadsłuchiwała i odmeldowała mi ,że była idealna cisza przez cały czas. Czyli może spokojnie trafić do domu gdzie wszyscy pracują/uczą się Spotkaliśmy na spacerach kilka dzikich kotków. Dokładnie rzecz ujmując były w zasięgu jego wzroku ale zupełnie nie reagował - powietrze . A spostrzegawczy jest bo psy dostrzega z daleka. Bedę to jeszcze drążyc ale byc może on jest kocioobojętny :cool3: Spacery tez juz coraz przyjemniejsze - widać że więcej radości mu sprawiają niz stracha. Na wieczorny to nawet sie jakby ucieszył bo po założeniu szelek podrałował pod drzwi a nie jak dotąd szpula do łózka. No i powolutku, ostroznie ale pokonał lęk przed schodami.( w góre bo w dół nawet go nie zachęcam - nie wolno, za długi jest) Wydaje mi sie że w tym psie tkwi ogromny potencjał tylko trzeba mu dać szansę i czas na oswojenie. Charakter ma bardzo fajny. Jest pogodny i przyjazny i ciekawy swiata. Na spacerach wobec psów i suk przyjaźnie nastawiony - jak go jakis ofuka to po prostu odchodzi. Nie ma tez tego paskudnego jamniczego zwyczaju jazgotania , jest bezgłosny , co najwyżej zalotnie popiskuje i gulgota do panienek;) Małych całkiem dzieci unika ( spokojnie schodzi z drogi) ale juz od takich 7-8 letnich nie odchodzi i daje sie pogłaskac. Choc trzeba przyznac że jak do psów ciągnie tak z ludzmi sam nie inicjuje kontaktu ale tez nie ucieka przed wyciagnietą ręką i daje sie pogłaskać I jest przpocieszny jak mnie prosi o głaski - robi pokracznego "słupka" , przednie łapki składa w pozie "oranta" i gębę szczerzy w idiotycznie uroczym usniechu - moooże uda mi sie to złapac na fotce choć bedzie to diablo trudne bo chłopaka peszy aparat i od razu traci humor. Mam wynik badania moczu. Chemicznie jest wszystko ok. ale w osadzie jest troche za dużo leukocytów i swieżych erytrocytów, sluz i bakterie no i c.w. na granicy górnej normy. Na moje oko lekki stan zapalny dolnych dróg moczowych , byc może efekt tego wstrzymywania sie z siusianiem. Na razie staram sie przemycic jak najwiecej płynów żeby "przepłukac rury". Jutro zaraz po pracy jedziemy do weta na badania krwi to przy okazji dowiem się co jeszcze robic i z tym. A i jeszcze : apetyt mamy coraz lepszy , obiadek został z dużym entuzjazmem pochłonięty do samego dna:lol: -
Młody jamnik z lasu. ZOSTAJE NA STAŁE U KOCHANEJ TAKS !!!! :)))))
taks replied to maciaszek's topic in Już w nowym domu
To na rozweselenie miłośników jamników ( i nie tylko;)) [URL="http://wiadomosci.onet.pl/131473,21,11,pokaz.html"]Parada jamników - Fotoreportaż - Onet.pl Wiadomości[/URL] przepraszam za post pod postem ale nie działa mi ( mam nadzieję ze chwilowo) funkcja edycji -
Mecia123 - sam fakt krycia w zawężonej puli genetycznej ( czyli spokrewnionych osobników)jest jak juz wcześniej napisano metodą znaną w hodowli od dawien dawna i nazywa się inbredem. W dużym uproszczeniu chodzi o to ,że potomek dziedziczy geny po rodzicach w połowie od kazdego z nich. Jeśli występuje jakach wada/choroba dziedziczna to prawdopodobieństwo ,że niespokrewnieni rodzice oboje będą nosicielami wadliwych genów jest znikoma. Dlatego w najgorszym razie przy takim kryciu potomek odziedziczy tylko połowę tych wadliwych genów (po jednym z ew. obciążonych rodziców) a drugą połowę dostaje "zdrową" . W efekcie minimalizuje to wystąpienie u niego tejże choroby i przekazanie jej dalej w następnych pokoleniach. Natomiast przy kryciu krewniaczym jeśli w danej linii wystąpi jakas wada przekazywana genetycznie to zarówno ojciec jak i matka przekażą potomkowi 50+50=100% wadliwych genów i praktycznie nie ma szansy aby potomek nie przejął tej wady. Dlatego krycie krewniacze gdy nie zna się dobrze puli genetycznej jest bardzo ryzykowne i do "powszechnego użytku" czyli dla laików i rozmnażaczy amatorów wersja ,że nie wolno jest jak najbardziej do podtrzymywania i rozgłaszania. Zupełnie inaczej to wygląda w Twoim wypadku - psiaka masz z hodowli ,która najwyraźniej preferuje ten sposób hodowli. Wyjściowo jak sądzę dysponowano wartościowym i czystym genetycznie "materiałem" czyli protoplastami hodowli ( co potwierdzono kolejnymi "rodzinnymi" miotami)i teraz inbred pozwala utrwalić pozytywne cechy i chroni przed wprowadzeniem do hodowli ew. wadliwych genów z zewnątrz. Jak dla mnie wszystko jest w porządku i życzę aby psiak się zdrowo chował. W każdym razie to, że rodzice i dalsi przodkowie byli blisko spokrewnieni w niczym Mu w tym wypadku nie grozi.:lol: ps Grey - jesteś niezawodny jak zwykle - a juz myślałam, że odpuściłeś;) i będzie smutno na dogo:evil_lol:
-
No to się znowu wetnę;). Nie zawsze najtańsze rozwiązanie jest dobre- niestety często nie. Sterydy to bardzo ryzykowna terapia, owszem tania i na krótką metę efektywna. Niestety jest to rozwiązanie ze względu na baaardzo duże i rozległe działanie uboczne do zastosowania jako ostatecznośc. Na pewno należy zacząć jak już od [U]niesterydowych [/U]leków przeciwzapalnych. Przepraszam za stanowczy ton ale niestety widzę m in. z licznych wpisów na dogo że lekkomyślne podawanie sterydów a zwłaszcza enkortonu to bardzo powszechny zwyczaj u wetów. Efekty są szybkie a laikowi trudno skojarzyć pojawiające się w efekcie komplikacje z tą terapią więc klienteli nie ubywa ( wręcz przeciwnie). Wszelkie terapie sterydami wiążą się z dużym ryzykiem , wymagają bardzo ścisłego rezimu prowadzenia kuracji ( dawki, czas podawania, sposób odstawiania) - a juz enkorton jako hormon o szerokim spektrum oddziaływania w szczególności. A co do butów - zakładane tylko na spacery i odpowiednio dobrane ( moje mają polarową wyściółkę i nie są "hermetyczne") bardziej ochronią przed kontaktem z drażniącym środowiskiem ( chemikalia, drobiny piasku, alergeny) niż spowodują "zapocenie" - bez przesady , pies owszem ma gruczoły potowe w stopach ale to bardziej gruczoły zapachowe niż ujście strumieni potu;) Adresu do wysyłki jak dotąd nie mam:shake: - moja oferta jest jednak nadal aktualna:lol:.
-
W obroży łatwiej jest sterować ruchami psa - nie mówię oczywiście o jakiś siłowych rozwiazaniach( bo przeciez nie na szarpaninie z psem prawidłowe szkolenie polega)ale [U]lekkie[/U] pociagnięcia za obrożę są bardziej czytelne dla psa, łatwiej "załapie" jakiego ruchu ( w która stronę) od niego oczekujemy. Na etapie szkolenia , gdy pies ma dopiero skojarzyć wydaną komendę z wymaganiem określonego ruchu , obroża po prostu ułatwia zadanie.
-
Młody jamnik z lasu. ZOSTAJE NA STAŁE U KOCHANEJ TAKS !!!! :)))))
taks replied to maciaszek's topic in Już w nowym domu
Jak to zwykle bywa nie ma uniwersalnych i idealnych rozwiązań i wszystko trzeba rozpatrywać w konkretnych przypadkach. Po pierwsze dużo zależy jakie szelki i czy dobrze dobrane rozmiarowo. Jeśli guardy to tu akurat cała siła "ciągu" opiera się na mostku i barkach- fizycznie to wyglada tak jakby pies pchał przednią częścią piersi - obciążenia na kręgosłup idą jak najbardziej fizjologicznie czyli w osi. Drugi atut szelek to w wypadku gwałtownych szarpnięć na boki - przeciążeniu ulega mocniejsza część kregosłupa a więc odcinek piersiowy a nie szyjny. Przeciw szelkom ( tym żle dobranym i "wchodzącym pod pachy") może przemawiac zwłaszcza u młodych psów ( tzn w okresie wzrostu i kształtowania się sylwetki) udstawianie przednich łap - po prostu pies nawykowo odgina łokcie na zewnątrz i to sie może utrwalić. No ale przecież łatwo zauważyc że szelki uwierają i ograniczają ruch i skorygować paski- no chyba że ktoś całkiem nieświadomy:cool3: Mam jamniki "od zawsze" i od zawsze toczy sie zażarta dyskusja na temat przewagi szelek nad obrożą i odwrotnie. Każda strona wytacza argumenty i co? Ano trzeba wybrac co dla konkretnego psa najlepsze. Obecna moja jamnica ma zmiany dyskopatyczne w odcnku szyjnym równiez i tu nawet nie ma dyskusji - obroża absolutnie wykluczona. Poprzednie miały i szelki i obroże. Wszystko zależało od tego czy ciagną , czy raczej skaczą na boki, czy mają napady panicznego lęku ( np bojacy sie wystrzałów w tym z gaźnika Karat był prowadzony na szelach bo z obroży potrafił wyskoczyć) itd itp A wracając do Stupka ( bo to w końcu Jego wątek:eviltong:) to rano ładnie zjadł i posiusiał na spacerku. Teraz całe towarzystwo zostało w domu aż do 15.30 samiutkie - pierwszy raz w tym składzie na tak długo. Zobaczymy co zastanę. Spodziewam się super wyspanych psów i żadnych niespodzianek;)Zdam relację wieczorem Stupek nie wykazuje jak dotąd żadnych niszczycielskich zapędów , jest cichutki ( u mnie tylko pare razy zaszczekał a głosik ma cieniutki jak szczeniak) i absolutnie nie załatwia sie w domu. To zaznaczenie framugi zaraz na początku to był klasyczny rytuał i popis przed sukami a nie złe maniery. a jak o siusianu mowa to wczoraj uzbierałam tyle moczu ( nie pytajcie jak - po prostu jestem krakowianką od pokoleń więc ciułactwo mam we krwi:diabloti:) że przyjęli w lab. i dzis odbieram wynik. Z krwią musimy poczekać do jutrzejszej wizyty u weta ps. odkryłam że Stupi nie ma jednego pazura w przedniej łapie - to chyba wrodzone bo nie dopatrzyłam sie we włoskach jakiejś blizny. Za to na tylnych ma wielgachne 5-te pazurki. Można by pomysleć kiedys o ich usunięciu bo w biegu może się kaleczyć - spoko , to właściwie kosmetyka bo te pazurki trzymają sie tylko na skórze. Dowiem się czy tego nie da się zrobic w miejscowym znieczuleniu -
Młody jamnik z lasu. ZOSTAJE NA STAŁE U KOCHANEJ TAKS !!!! :)))))
taks replied to maciaszek's topic in Już w nowym domu
tak, tak, nie potrzebuję -
Hej:lol: wyszukiwarka mnie tu sprowadziła bo o mnie mowa:evil_lol: podeślijcie na PW adres to juto wyślę 4 średnie butki ( powinny byc rozmiarowo dobre). Innych na razie nie uszyje bo mam teraz tymczasa i nie wyrabiam czasowo ale te zostały mi z zapasów więc będzie w prezencie dla Paka. Długo pewnie nie wytrzymają ( a może?) ale przynajmniej będzie okazja zaeksperymentować jak butkowe rozwiazanie sie w ogóle sprawdza i dopiero pomyslec o czyms profesjonalnym ( to juz jednak spory wydatek:shake:)
-
Młody jamnik z lasu. ZOSTAJE NA STAŁE U KOCHANEJ TAKS !!!! :)))))
taks replied to maciaszek's topic in Już w nowym domu
No tak, jak ktos z jednym podpadnie to potem wszystkie winy świata się mu przypisuje:evil_lol: Dlatego najlepiej mieć czyste sumienie to człowieka nie posądzają tak łatwo;) W kazdym razie przepraszam panią za posądzenie o zatrzymanie części stuporkowego wiana:oops: -
Młody jamnik z lasu. ZOSTAJE NA STAŁE U KOCHANEJ TAKS !!!! :)))))
taks replied to maciaszek's topic in Już w nowym domu
O widzisz to ważna inf. z tym uchem. Surolanu oczywista nie dostałam ( podobnie jak miski , która chyba miała byc) ale to pikuś bo Surolan w domu mam . Wstrzymam sie jednak do wizyty u weta bo gdyby okazało sie że to wznowa to wymaz będzie konieczny ( a po leku może byc spaczony wynik). Nie wykluczone jednak że to po prostu pokłady leku zaschnietego w uchu dają te brunatne wykopaliska. Nic, na razie rozpuszczam i zbieram co wypłynie. W ciągu dnia juz tylko sporadycznie trzepie głową. Zobaczę przy wieczornym czyszczeniu ile będzie "urobku" ;) -
Młody jamnik z lasu. ZOSTAJE NA STAŁE U KOCHANEJ TAKS !!!! :)))))
taks replied to maciaszek's topic in Już w nowym domu
Z ostatniej chwili...:lol: Spacerek popołudniowy się Stupkowi niespodziewanie wydłużył a właściwie zdublował.;) Jako, że miałam "odwody" w postaci koleżanki, najpierw próba wyjścia w asyście mojej jamniczki - super udana ( co prawda każdy zwierz miał swojego przewodnika ale dało się iść w miarę wspólnym tempem). Po takim pokazie grzeczności Stupek zaliczył drugi spacer tym razem z Dużymi i ładnie dotrzymywał kroku. On to sikanie ma opanowane do perfekcji - praktycznie podnosi łapę "w locie":evil_lol: i juz patrzy gdzie następny punkt. Troche też kluczy na smyczy ale daje się korygować - myslę, że to kwestia krótkiego czasu żeby stał się "miastowym" i smyczkowym ideałem. Kupa dalej taka sobie ale moim zdaniem nie ma powodu do niepokoju - najwyżej dam mu do wieczornego jedzenia ze dwa węgle. To jest najprawdopodobniej po prostu skutek mieszania w diecie. A przy okazji ( to podpowiedź dla przyszłych opiekunów żeby drugi raz prochu nie wymyślać;)) mamy specjalne kupkowe wymagania - robimy tylko w głębokich chaszczach wbijając dupsko w ciernie i kolce ( no cóz o gustach się nie dyskutuje:diabloti:) . Gdzie indziej nie zrobi, choć wyraźnie mu się chce to dzielnie chłopak trzyma. Niby dobrze bo dyskretne to eleganckie ale sprzątnąć taką kupę to prawdziwe wyzwanie i zegarmistrzowska robota Wklejam dzisiejsze zdjęcie sprzed bramy ( ten moment zawahania zanim ruszy w trasę) i zwróćcie uwagę na te wklęsłośc, zarysowane żebra- i prosze o opinie czy mam rację, że jednak nawet jak na młodzieniaszka to trochę za duże wcięcie :roll:? [IMG]http://img2.imageshack.us/img2/3547/stupi4.jpg[/IMG] ps. szelki mamy nowe ( taksowe "firmówki":eviltong:)bo jednak guardy dla jamniora wygodniejsze i pod pachy nie włażą -
Staruszki jamniki po śmierci Pani mają swój domek
taks replied to Basia i Barni's topic in Już w nowym domu
Dołączam do prośby Isadory. To co nazwaliśmy roboczo "agresją" może byc tak na prawdę tylko reakcją obronną na stres i w normalnych warunkach minie. Kiedyś bronił swojej suczki , teraz sam czuje się z pewnością zagrożony ( przecież swiat zawalił mu się na głowę)- jamniki niestety w takich sytuacjach najczęsciej reaguja nie wycofaniem tylko jazgotem i "prężeniem muskułów". -
Młody jamnik z lasu. ZOSTAJE NA STAŁE U KOCHANEJ TAKS !!!! :)))))
taks replied to maciaszek's topic in Już w nowym domu
Stupek robi postępy z godziny na godzinę:lol:. Ja to nazywam "rozmrażanem" ;) bo "technologicznie" zobaczcie ile podobieństw... Dostałam skrajnie przerażoną kuleczkę nieszczęścia, taką bryłkę lodu o której własciwie nic nie wiadomo co w sobie kryje... Trzeba tylko ciepła i troche czasu... Teraz Stupek powolutku zaczyna się odsłaniać no i sam odczuwać cos jeszcze poza strachem. Pobudka była wspaniała bo Psiurek tym razem dołączył do reszty stada i zgodnie całe towarzystwo asystowało mi w kuchni przy przygotowywaniu żarełka. Stup nie jest chyba żarłokiem z natury jak moja Gajka ( ta to zje wszystko do dna miski chocby miała eksplodować:diabloti:). Dostał kurczaka z ryżem i łyżeczką oleju lnianego na okrasę. Ładnie spałaszował ( sam a nie z ręki:multi:) jakieś 3/4 porcji i reszte zaczął już "selekcjonować" w poszukiwaniu samego mięcha. Porcja była przyzwoita więc uważam że tyle ile zjadł jest OK - tym bardziej, że ma na pewno skurczony zołądek i "podtuczanie" Szkieleciora trzeba robic powoli i z umiarem. Dla mnie w kazdym razie kamien z serca bo jest nadzieja że od jutra ( praca :-() uda mi się sprawnie całe stado nakarmic przed wyjsciem. Jestem zażartym wrogiem tuczenia jamniorów ale Stupek powinien przytyc tak na moje oko z 0,5 kilo - po prostu teraz widać mu żebra a brzuchol przyschnięty do kregosłupa:placz: nie wygląda to dobrze Poranny spacer tez przyniósł optymistyczne wieści. Jeszcze oczywiście zesztywniał przy wynoszeniu z domu ( o dobrowolnym wyjściu na własnych łapach na razie nie mam co marzyć) ale po chwili niepewności ruszył jednak spod bramy odświeżyć swoje wczorajsze ślady na wszystkich kolejnych drzewkach,latarniach. Bosz.. odwykłam juz od wyprowadzania psich facetów (bo ostatnie lata mam same sunie) i to zapamietanie w zaznaczaniu wszystkiego co wystaje centymetr nad ziemię mnie :diabloti::diabloti::diabloti: - no ale skoro musi to niech ma:evil_lol: No i Stupek już zapamietał gdzie jest jego "hotel" - bezbłędnie doprowadził nas do własciwej bramy. [B]Uwaga[/B] - noworozpoznana cecha Stupka - wychodzi po schodach tylko parę stopni na najblizszy parterowy podest - dłuzszych schodów się boi. Staje u podstawy i przerażenie w oczach. A więc do windy dojdzie ale jeśli trzeba tuptac na nogach wyżej niz na parter to , przynajmniej na teraz , wynoszenie w obie strony konieczne. I jeszcze z techniczno /medycznych odkryć: Trochę sie już zrelaksował i pewnie dlatego zaczyna odczuwać i reagować na drobne uciążliwości. Po przebudzeniu trochę się drapie i trzepie uszami. Zrobiłam dokładny przegląd. Prawe ucho ma dośc brudne ( lewe jakby lepsze ) - na razie tylko przemywam bo może to tylko zwyczajnie brud. Nie chcę wprowadzac w tej chwili żadnego antyseptyka bo jesli wet uzna za konieczne zrobimy wymaz i dopiero po tym wprowadzi sie lek. To nie jest stan zapalny, nie smierdzi, nie boli - raczej tylko swędzi i to tylko po przebudzeniu . Być może świeżbowiec uszny sie przyplątał- no zobaczymy i z pewnością do 18.09 sobie z tym poradzimy:lol:. Pchlich kup ani samych pcheł tez nie widzę , skóra czysta i bez żadnych wyprysków czy innych zmian. Jest tylko trochę brudny. Byc może dlatego od czasu do czasy sie drapie i ...wylizuje jak kot:crazyeye: . Będziemy pewnie kąpać tylko szamponik jakis hiper super alergiczny zakupimy i troche się jeszcze ze sobą oswoimy. Na razie szczotka i wilgotna szmatka w uzyciu - a baaardzo to lubi. Na żadnego kotka jeszcze nie natrafiliśmy ale że jest w mojej okolicy sporo dzikich, to tylko kwestia czasu - na razie nic na temat tych relacji nie wiem. A z psich relacji to w domu pewna zmiana: 100% chłop:diabloti: - podrywał , czarował, do nóżek padał , serca łamał a teraz zachowuje sie jak mąż z 40 letnim stażem. Moje dziewczynki nieśmiało proponują igraszki a Pan zalega na łózku i nawet zdaża mu się pomruknąć na odczepkę. Żeby była jasność - to nie agresja.Za chwilę bowiem schodzii łaskawie i inicjuje zabawę. Jeśli znam sie na psim języku ( a wydaje mi sie że troche tak:oops:) to Stupek ustawia sie w pozycji przywódcy stada i to on chce decydować o "rozkładzie zajęc" i oczywiście wyborze najlepszego legowiska.Jak ogląda mecz, drzemie albo czyta gazetę to choćby nie wiem co przeszkadzać nie wolno... No cóz , po pierwsze jamnik ( jak z wyglądu mozna się czepiać, że nie do końca, to z charakteru 150%) po drugie facet:evil_lol:. Nie ważne że nowy , że kurdupel ale facet i dyrektorski stołek mu sie należy:mad: - skąd ja to znam? Na szczęście moje dziewczynki to nie sufrazystki i patriarchat im najwyraźniej nie przeszkadza. -
Młody jamnik z lasu. ZOSTAJE NA STAŁE U KOCHANEJ TAKS !!!! :)))))
taks replied to maciaszek's topic in Już w nowym domu
[quote name='diana79']Taks on ma u Ciebie jak w raju :loveu::loveu::loveu: i gdzie my taki domek dla niego znajdziemy:razz:[/quote] No faktycznie chyba mu się spodobało i też prawda, że mam słabość do jamników ale Cioteczki błagam nawet między wierszami ;)nie sugerujcie tego co i tak mam w tyle głowy. Ja go NIE MOGĘ zatrzymać nawet na dłuzszy tymczas. Na prawdę serce by chciało ale nie mam warunków ani mieszkaniowych ani ludzkich. Trzy psy to juz i tak igranie z losem .Mieszkam sama, mieszkanie malutkie i co choćby w przypadku choroby... Powiedzmy z goraczką niby mozna wyjśc jeśli trzeba ale jak złapie ból kręgosłupa ( a bywa:-() to żadne zaciskanie zębów nie pomoże - po prostu nieda się "na siłę" bo łapie omdlenie i tyle. Zorganizować pomoc w wyprowadzaniu 4 psów nawet przez kilka dni choroby to niewykonalne ( minimum 6 spacerów dziennie bo razem sie 4 prowadzic nie da). Moje sunie to juz dojrzałe kobitki a Stupek młodziak - nie , nie i nie - dla jego dobra nawet nie myslmy o takim rozwiązaniu:shake: edit popołudniowy spacerek w przebłyskach słonka juz nam lepiej poszedł ale tez super szczęsliwy nie był .A od progu zaraz pognał na łózko - szelki musiałam mu w biegu ściągać. I najważniejsze - [B]zaliczyliśmy gigantyczną kupę[/B]. Super piękna nie była ( trochę za luźna) ale zero śluzu,krwi czy innych żywych dodatków. Przepraszam za mało apetyczne szczegóły ale sądząc po kolorze to jeszcze jedzenie sprzed zawitania u mnie. Po surowym mięsku spodziewam się czegoś innego. Najwyraźniej w poprzednim miejscu faktycznie nie miał ochoty niczego zostawiać :) -
Młody jamnik z lasu. ZOSTAJE NA STAŁE U KOCHANEJ TAKS !!!! :)))))
taks replied to maciaszek's topic in Już w nowym domu
No to kolejna porcja relacji z nocy i poranka.:lol: Łóżko przeżywało prawdziwe oblężenie - oczywiscie Stupek, oczywiscie jamniczka Gajka ( jak zwykle;)) ale niestety i Foka ( postura niewielkiego labka) i momentami Szara (mix dużego sznaucera ). Poniewaz to jednak [U]moje[/U] łózko więc wykazałam się asertywnością i tez na siłę wlazłam. Nie musze Wam mówić, że nie jestem specjalnie wyspana mimo że Szara choć bardzo się starała utrzymac na stanowisku , jako najwieksza domowa gapa co chwile spadała za burtę, i tak było masakrycznie ciasno. O swicie dziewczynki wstały grzecznie jak zwykle gotowe do karmienia i spacerku. Stupek otworzył oko , popatrzył z wyrzutem i ... zasnął spokojnie znowu. W tych okolicznościach ranny jego spacer to była kompletna porażka. Wyjechał na rękach ( zero współpracy a raczej bierny opór) , postawiony na trawniku stał pokulony i nieszczęsliwy. "Przestawiłam" go więc pod drzewko żeby choc siusnął ( to się udało) i pędem spowrotem do domu i do łóżka. Dziubnął troche kurczaka z ryżem ( jadł jak własne ciało:diabloti:) , na deser dałam kawałeczek watróbki( lubimy :lol:)- niestety je tylko z ręki. Póżniej musiałam wyjśc więc całe psie towarzystwo zostało samo w domu na prawie 4g. . Próba wypadła pomyślnie - wydaje mi się, że po prostu spały. Pogoda w Krakowie od rana jest typowo "barowa" więc trudno mi ocenic ale z tego co widze to Stupek jest klasycznym jamnikiem kanapowcem. Myślę że pozbawiony mozliwości przytulenia się, wkopania w ciepłe kołderki byłby nieszcześliwy. Czyli taki dom z marzeń to suczkowe towarzystwo i zgoda na buszowanie po łóżku. Nad jadłospisem nadal pracujemy . Samo miecho "wchodzi " bez problemów ( no poza tym karmieniem z reki)ale to nie do przyjęcia. Może uda sie wersja z makaronem i choc kawałek marchewki ( planowany jadłospis na obiad:lol:). I jeszcze zamierzam się z siemieniem lnianym - będzie dobre na sierść i może kupkę podgoni przy okazji. kolejne zdjęcia z ostatniej chwili- obawiam się czy nie znudzę Was tymi łózkowymi scenami:evil_lol: ale zwródzcie uwage że pozycja w spaniu jest coraz bardziej wyluzowana. Moim zdaniem jest z kazdą godziną coraz pewniejszy siebie. Daje mu więc spokojnie odespac wszystkie stresy i poza karmieniem i wyjsciem na siusiu starm się nie budzić ... [IMG]http://img205.imageshack.us/img205/7192/stupi3.jpg[/IMG] [IMG]http://img529.imageshack.us/img529/9580/stupi2.jpg[/IMG] -
Młody jamnik z lasu. ZOSTAJE NA STAŁE U KOCHANEJ TAKS !!!! :)))))
taks replied to maciaszek's topic in Już w nowym domu
[quote name='maciaszek'][B]Taks[/B], jak myślisz - robić już ogłoszenia czy dać mu/Wam z 2-3 dni na lepsze poznanie, żeby móc więcej w ogłoszeniu napisać? Może lepiej poczekać chwilę?[/quote] sama nie wiem:roll: może faktycznie daj mi pare dni... Mam juz pewien plan na te 2 tyg. zeby mały był na prawdę przygotowany na nowa drogę. Na początku tygodnia podjadę z nim do mojej wetki i jeszcze sie naradzimy ale byłabym za zrobieniem mu jednak podstawowych badań laboratoryjnych ( ja to funduje więc spokojnie;)) Niepokoi mnie bowiem jego chudosc i ten brak zapału do jedzenia noi brak szczepien. Trzeba by to wszystko szybko uzupełnic i wyjasnić ( odrobaczanie, jakies zabezpieczenie na pchły bo je niestety ma, szczepienie) a z drugiej strony nie wykończyc go przy okazji zbyt duzym tempem. Dlatego rzetelna inf. o stanie zdrowia byłaby cenna wskazówką na co i kiedy mamy czas. Kupy jeszcze nie zrobił ale tez i pewno nie bardzo ma po czym- brzusio zapadnięte. Śierść marniutka ale poszczotkowałam (jaka była błogość:eviltong:) i troche połysku odzyskała. "Na oko " nie wygląda na zarobaczonego ale na oko to chłop umarł. Morfologia z rozmazem by juz wiecej powiedziała. Ja bym jednak ( jeśli odrobaczanie opóźni szczepienie) przede wszystkiem na te wirusówki zabezpieczyła bo jednak miasto to cholerne zagrożenie że cos podłapie. Przez te moje trawniki tabuny psów sie przewijają. No nic , zobaczymy co zadecyduje wet ( a mam na prawdę kochanego) a tu na deser zdjecie zrobione parę minut temu Stupek mówi wszystkim dobranoc [IMG]http://img197.imageshack.us/img197/4892/stupi.jpg[/IMG] ( gdzie ja będę dzis spała - łózko mam zajęte:placz::evil_lol:) -
Młody jamnik z lasu. ZOSTAJE NA STAŁE U KOCHANEJ TAKS !!!! :)))))
taks replied to maciaszek's topic in Już w nowym domu
Przepraszam - miało byc jeszcze o samym odbiorze, No więc tak , najpierw rozmowa tel. w której umawiałysmy sie na spotkanie i przekazanie psa: "biedny piesek', "kochany piesek" "ale taki jakis smutny i w ogóle ..." , "a ja chcę radosnego , takiego żeby mnie rozweselał bo po przejsciach jestem..." olałam i dopytywałam o to czy ma jakies symptomy choroby , czy pije, czy je , czy sika - po prostu chciałam to wiedziec żeby uwzględnic w planach ew. wyprawe do weta jeszcze dzis. Odpowiedzi nie dostałam bo pani musi konczyc - "impulsy się kończą"( to pani do mnie dzwoniła) ustaliłam więc tylko szybko miejsce spotkania i godzinę. Pani była super punktualna ale tu sie zaczęło dopiero przedstawienie .No po prostu rozdzierajaca scena pożegnania - mało mnie nie trafiło:angryy:. Wyszło na to że to pani jest ta biedna - znowu była próba opowieści jaka samotna i po przejściach. Wyglada na to że nie ma we mnie za grosz zrozumienia dla ludzkich cierpien ale jakoś nie umiałam sie zdobyc na odrobine nie tylko współczucia ale nawet cierpliwości by wysłuchac do końca . Przerwałam te wywody , poprosiłam chłodno o rzeczy Stupka ( dostałam ksiazeczke i witaminy i tabletke na robale) psa zabrałam ( był w szelkach i smyczy) pod pache i pa pa. A przepraszam - pani jeszcze zapowiedziała że będzie dzwonic i pytac jak sie Stupek u mnie ma " bo bardzo jej lezy na sercu" - niedoczekanie że czegos się ode mnie dowie:mad: Proponuje nie wracac do tematu pani więcej. W gruncie rzeczy to biedna osoba - egoizm i elementarny brak empatii to wystarczajaca kara -takim ludziom tez jest cięzko w życiu, nie tylko z nimi... Pewnie bedzie próbowała brac kolejnego psiaka - może spełni jej oczekiwania. Umieszczenie w czarnych kwiatkach niewiele da - przeciez nie tylko dogo wyadoptowuje a i nie wszyscy z dogo tam zagladają . Dlatego jeszcze raz prosze dajmy juz temu spokój i zajmijmy sie Stupkiem bo to na prawde fajny psiak i warto mu znaleśc suuuper dom. Na razie twierdzę, że koniecznie z dziewczynam:evil_lol: Relacje z kotami sprawdzimy póżniej jak nadarzy się okazja. c.d. chciałam zabrać całe towarzystwo razem na spacer ( trafiły mi sie pomocne dodatkowe 2 rece do trzymania smyczy w postaci przyjaciółki;))ale rozpacz i przerażenie Stupka gdy próbowałam zakładać szelki była tak wielka że wyszliśmy póxniej tylko na chwilke i osobno. Biedak myslał pewno że to kolejna przeprowadzka. Serce sie kraje ile ten psiak przechodzi:placz: No i jest mały problemik - Stupek boi sie schodów. Może to i lepiej bo wymusi na przyszłym włascicielu to co jamnikom sie słusznie z racji budowy nalezy - czyli noszenie po schdach;) Ja swoją Gajkę noszę od lat ( zmiany zwyrodnieniowe w kregosłupie) więc przynajmniej u mnie nie ma problemu, zwykła rzecz... -
Młody jamnik z lasu. ZOSTAJE NA STAŁE U KOCHANEJ TAKS !!!! :)))))
taks replied to maciaszek's topic in Już w nowym domu
Jestem , jestem korzystam, że Stupek bezczelnie podrywa moje suki ( szczegóły po 22 ;)) i szybko zdam relacje. A więc najpierw stan Stupka z pierwszych obserwacji jest faktycznie chudziutki ( chyba wyraźnie mu ubyło w stosunku do tego co widze na zdjeciach) ale wszelkie podejrzenia o jakies wirusówki możemy spokojnie odrzucić. Odbierałam go "z ulicy" kawałek od domu ( o samym odbiorze za chwilę) i szliśmy troche ulica , troche po trawnikach. Podsikiwał wszystko po drodze , bardzo przyjaźnie i z ożywieniem witał sie z mijanymi psami ( a dokładniej suczkami bo akurat tylko taka płec była dziwnym trafem na spacerkach:evil_lol:) W sumie na początku lekko wystrachany ale w miarę spaceru coraz śmielszy. Na smyczy chodzi tak sobie;) To znaczy odniosłam wrażenie że raczej nie był tego uczony ale jest dość uległy i ładnie reaguje na lekkie pociągniecie. Na pierwszy raz zostawiłąm mu jednak max swobody żeby nie stresować więc na automacie spokojnie obwąchiwał sobie slady i jak pisałam namiętnie i dokładnie wszystko zaznaczał. Z racji tego że mam aż trzy domowniczki technicznie nie mogłam inaczej i zapoznanie nastąpiło juz w domu tyle że dziewczynki były przedstawiane koledze po kolei. Na szczęscie ( bo tego pierwszego spotkania sie bardzo bałam) Stupek stanął na wysokości zadania i od razu zabrał sie za podryw a moje wydawałoby sie pożądne ( hee hee te matczyne złudzenia:diabloti:)dziewczyny od razu oczarowane. Skonałybyscie ze śmiechu widząc Stupa w akcji - ta wypięta klata, ta postawa,błysk w oku, ogon śmigajacy z szybkościa wiatraka no i te popiskiwania, gulgotania...klasyczny chłopy "w akcji" , pręzenie muskułów i te rzeczy :evil_lol: Następnie zauroczone juz kompletnie moje dziewczynki zaprezentowały Stupkowi dom. Było wypróbowywanie wszystkich legowisk, z moim łózkiem oczywiście włącznie, wycieczka do miski z wodą , gdzie całe towarzystwo zdrowo zatankowało. ( a więc proszę wymazać gumką myszką opowiesci że nie sika i nie pije) . Następnie ( bo przeciez nie może byc za różowo) Stupek w błyskawicznym tempie podniósł nogę prz szafie i framudze - został za to słownie pouczony o grożącej na przyszłośc karze ( sądząc po przepraszajacych oczkach, zrozumiał). Następnie komisyjnie slady zostały wyczyszczone a zaznaczony teren spsikany. Podjełam następnie kolejną próbe z karmieniem. Jeszcze w drodze do domu oferowałam parówkę daną w posagu z książeczką zdrowia , karme Orijena z rybkami , plasterek szynki i zero zainteresowania Nawet nie powąchał - tak jakby to były zupełnie niejadalne rzeczy Podeszłam go więc tym razem na surową mieloną wołowinę - tak, to jemy:lol: To juz cos -przynajmniej wiem jak go zachecic do jedzenia. Do mięsa dodałam troche zmiksowanych , gotowanych jarzyn - to juz gorzej ale ostatecznie przejdzie... Więc odpada kolejy mit że nie je . Oporów przed jedzeniem ( w sensie choroby czy np. kłopotów z gardłem, zebami) nie ma. Prawdopodobnie nie jest z natury łąkomczuchem i /albo do wielu pokarmów nie jest przyzwyczajony. Spokojnie to rozpracujemy:lol: Wiadomośc z ostatniej chwili - towarzystwo zaległo zmęczone przeżyciami. Chcecie zgadywać gdzie zasnął Stupek? No dobra - pewno i tak się domyślacie;) Stupek spi [U]na srodku[/U] mojego łózka a u jego stóp trzy gracje ( na podłodze - co im sie baardzo zadko zdarza:evil_lol: bo przeciez wygodniej na legowiskach) To na razie tyle , lece gotowac zarełko dla zwierzyńca i może jakis obiad zjem:oops: -
Młody jamnik z lasu. ZOSTAJE NA STAŁE U KOCHANEJ TAKS !!!! :)))))
taks replied to maciaszek's topic in Już w nowym domu
Dobra , dobra - na oklaski (jak już:oops:) to będzie jeszcze czas jak się porządnie wywiążę z zadania;) A gdybym padła na posterunku ( 4 psy = 9 spacerów dziennie + praca no i cała zyciowo/bytowa reszta ) to liczę na Wasze uczestnictwo w pogrzebie a zamiast kwiatów proszę o datki na psy z dogo to taka moja ostatnia wola na wszelki wypadek:diabloti: a teraz poważnie - postaram sie jeszcze dziś zdac relację ale wybaczcie jeśli to chwilę potrwa bo najpierw muszę z lekka przemeblować chatę no i ustawić towarzystwo w nowych realiach. -
Młody jamnik z lasu. ZOSTAJE NA STAŁE U KOCHANEJ TAKS !!!! :)))))
taks replied to maciaszek's topic in Już w nowym domu
psu nic nie jest je ,siusia jest tylko totalnie zestresowany "po prostu":angryy: nie spełnił oczekiwań - pani chciała coś wesołego jestem juz umówiona na odbiór- pies ląduje u mnie do czasu powrotu Kenny. Mam nadzieję, że jakoś to przeżyję;)