Brązowa, ale żeś przesadziła z tym tytułem:oops:. Aż się zawstydziłam. Poza tym zapomniałaś o swoim wielkim udziale. W końcu to nie ja szłam na piechotę przez pół Gdańska...
Boss jest genialny. Oszczędził moje autko. Łaskawca.
On generalnie sprawiał wrażenie psa, który od ręki nadaje się na pupila domowego. Nie ciągnął na smyczy, nie wariował, nie obsikiwał wszyskego dookoła... Do auta po prostu wsiadł. Jak zaczął się kręcić to wystarczyło krótkie upomnienie Brązowej.
Nie wiem jak to określić, ale on jest po prostu "kontaktowy".
Po cichu wspomnę, że dorobił się wyjątkowo wrednej właścicielki, która porzuciła psa w rekordowym czasie.