Podziwiam,mój Filip z niedowładu wyszedł sam,bo sie dotknac nie dał,ale dobre warunki pomogły.Natomiast ogon rozruszałam mu na spacerach,kiedy nie zwracał na mnie uwagi,szłam schylona i ruszałam mu ogonem,oczywiscie ludzie widzieli durnowatą...Było podejrzenie,ze martwica,odmrozenie,przetracenie,a teraz w górze pióropusz,po 1,5 roku sam nim wywija.Ale nie wierzy swoim nogom,boi sie parkietu i nie wyjdzie na schody,ale nie ma takiej potrzeby.