Jakoś sceptycznie się nastawiłam do tych ludzi. Może to duża szansa, może to jednak TEN domek, ale logicznie rzecz biorąc troszku nas "olali". Mieli przyjechać - nie przyjechali. Mogli zadzwonić - nie zadzwonili. Broń Boże nie chcę zapeszać ani nic, ale jakieś obawy i czarne myśli mnie nachodzą. Wiedzą co ich może czekać i zero obaw? Nie mieli czasu przyjechać do Odisia a będą mieli czas pomóc mu się zaaklimatyzować, zaprzyjaźnić?
Błagam - tylko mnie nie linczujcie. To tylko moje obawy.