Jeny kobity ale sie dzisiaj działo :crazy:
Byłam z Maziakiem i psami na rolkach i znalazłyśmy takiego pekinczykowatego pieska. Stary, bbyło widać po zębach...
zlatałyśmy całą naszą okolice, pytaliśmy ludzi i nic...
niestety żadna z nas nie mogła go przenocować :(
ja już musiałam isć do domu a Mziak, Kingilka i jesczze taka kolezanka dalej latały i pytały...
w końcu poszli na straż miejską żeby oddać tego psa, a oni powiedzieli że trzeba zapłacić (takie durne przepisy naszego miasta, za psa z książeczką 150, bez 250 zł żeby do schroniska oddać)
Maziak miała do mnie przyjść powiedzieć co z tym psem ale narazie bez odzewu... jutro sie jej zapytam...
teraz to ona chyba juz do domu wróciła ale chodziła jeszcze potm z siostrą...
biedny piesek.. :( dałam mu pić, jeść nie chciał... cudowny był ale moja mama mi go nie pozwoliła zatrzymać choćby na tymczas :(