Jump to content
Dogomania

wredne_słonko

Members
  • Posts

    1031
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by wredne_słonko

  1. Agresji w niej nie ma, to fakt. Zjeżyła się tylko dwa razy. Warczenie też nie wydobywa się 'z głębi', to bardziej mruczenie i bulgotanie ;) i jest odpowiedzią na kocie gadanie. Jednak cały czas uprawia kąsanie kotów. Wiecie, jakaś zwisająca z parapetu łapa, czy ogon nie umknie jej uwadze. Kciuki jak najbardziej się przydadzą, bo jutro wracam do pracy. Na ogarnięcie zwierzyńca wzięłam tylko kilka dni wolnego - myślałam, że to wystarczy :/ i niestety zwierzaki zostaną same razem, bo nasz cudowny Zenek potrafi otwierać drzwi więc izolacja nie wchodzi w grę.
  2. Nadal bardzo średnio. Za radą Jastel przedstawiłam Tince mniejszego kociaka, bez rewelacji niestety. Kicia nie dawała sobie w kaszę dmuchać, a Tina nie pozostawała dłużna. Ofukana przez kociaka bardzo się zapultała ;) ale nie zaatakowała ;)
  3. Nikt nie neguje charakteru Tiny. To prawdziwy psi ideał. Śpi wtulona we mnie w łóżku, ładnie chodzi na spacerach, lubi inne psy, jako tako reaguje na komendy ;) uwielbia ludzi i nawet to żebranie o jedzenie ma swój urok. Koty, które są za siatką i nie ma do nich bezpośredniego dostępu, faktycznie, jak mówiła Ewelina olewa. Jeśli kot na nią prychnie to odchodzi. W domu jednak traktuje koty zupełnie inaczej i kot wcale nie musi się ruszać żeby ją nakręcać. Dzisiaj robiłam obiad i nie zwracałam dużej uwagi na zwierzaki, dopiero po około 40 minutach skumałam, że Tina cały ten czas stała na baczność pod parapetem na którym siedział kot i aż drżała z każdym jego ruchem. nie było mowy o tym aby kot zszedł, bo od razu stawała na tylnych łapach i kłapała dziobem. Ja bym się tak nie denerwowała gdybym miała koty dla przyjemności. Wtedy mogłabym żyć w takim sajgonie tygodniami, przystosowując psa do kotów. Niestety nie mogę. Moje obecne tymczasy są odseparowane od Tiny, a nie mogę ich trzymać w zamknięciu w nieskończoność. Większość to maluszki, które potrzebują socjalizacji (której pies również miał być częścią ;) ) i nie mogę zbyt długo z tym zwlekać :( Szukałam psa który zna i lubi koty, właśnie po to aby uniknąć sytuacji w której się znalazłam :(
  4. No właśnie moje koty też takie ciapowate są, a gdyby wpierdzieliły parę razy Tince, to może by się nauczyła, że nie ma żartów ;)
  5. Oczywiście w domu miałam już różne psy, ze schroniska również i wiem, że czasem potrzebują więcej czasu na adaptację w nowym środowisku. Wiem też, że prawie każdego psa da się przyzwyczaić do różnych rzeczy odpowiednim prowadzeniem i poświęconym czasem. Jednak ja nie mam jednego kota, bo lubię ;) Prowadzę dom tymczasowy i szukałam psa który w tym domu odnajdzie się bez większych turbulencji. Chyba nikt nie zdaje sobie sprawy w jak trudnej sytuacji zostałam teraz postawiona. Szukaliśmy psa z dt, który akceptuje koty właśnie po to, żebyśmy nie mieli problemu który teraz mamy. Koty chodzą po ścianach, bo każde zejście na ziemie kończy się gonitwą. Maluchy są pozamykane na innej kondygnacji budynku, żeby dodatkowo nie stymulować Tiny. Także bardzo nie fajnie :shake:
  6. [quote name='Ewelinaaa'] Nie zgadzam się z opinią wydaną przez Ciebie na mój temat i prowadzenia przeze mnie dt. Tina była odpowiednio sprawdzona na koty, i jej reakcja była dla mnie jasna. Z mojej strony zostały spełnione wszystkie warunki.[/QUOTE] Nie wiem w jaki sposób sprawdzałaś reakcję Tiny na koty. Przez pierwsze pół godziny Tina faktycznie bała się kotów - tak jak pisałaś. Później jednak zaczęła je atakować. Kwestię finansów wypomniałam dlatego, że jeśli Tina kotów nie polubi to będę musiała ponieść drugi raz koszta transportu jadąc po innego psa. Tylko dlatego, że Twoja ocena zachowania Tiny do kotów była błędna. A tak po ludzku jest mi zwyczajnie przykro, że taka sytuacja zaistniała, bo pomijając pieniądze, to niestety Twoja podopieczna poniesie największe konsekwencje tej smutnej sytuacji więc nie podchodź do sprawy tak nonszalancko.
  7. [quote name='Ewelinaaa']Ogromną sumę pieniędzy zapłacilibyście jakbyśmy przyjechali samochodem. Koszt paliwa przekraczałby trzykrotnie sumę, która zapłaciliście za nasze bilety. Wybraliśmy najtańszą możliwość przetransportowania psa do was. To trochę nie w porządku,że zwracasz uwagę na tym wątku o "ogromnych" kosztach poniesionych przez was. Przypominam ,ze ta propozycja została przez was przyjęta. Uważam ten temat za zamknięty. [/QUOTE] Już się tak nie unoś. Jeśli tak bardzo zabolała Cię kwestia finansów to już Ci tłumaczę. Jadąc do Poznania i płacąc za Wasze bilety wydaliśmy ponad czterokrotnie więcej. Być może dla Ciebie jest to nieznaczna suma, dla nas jest to ogromny (nie wiem po co złośliwy cudzysłów) koszt. Chcieliśmy mieć psa i liczyliśmy się z dużymi kosztami podróży, jednak nigdy nie wybralibyśmy się w taką podróż po psa, który nie jest sprawdzony. Byłaś pewna, że Tina lubi koty, a my Ci zaufaliśmy. Uznaliśmy, że skoro prowadzisz DT potrafisz poprawnie ocenić zachowanie psa. Teraz poczekamy jak się rozwinie adaptacja Tiny do kotów. Nikt jednak z nas nie ukrywał, że akceptacja dzieci i kotów były warunkami koniecznymi. Jeśli Tina nie zaakceptuje kotów to oczywistym jest konieczne bedą kolejne ogromne koszta i stres dla psa by tą sytuacje rozwiązać. Pamiętaj że to Ty, dokonałaś oceny zachowania psa do kotów. My Tiny na razie nie skreślamy, bo wiemy że oswajanie zwierząt nie trwa 5min, ale nie przestawimy funkcjonowania naszego domu i działalności DT dla kotów tylko dlatego, że źle oceniłaś sytuację.
  8. [quote name='pomóżpomagać']Ja pierwsze mialam psa, on był psem na koty niecierpiał ich że hej... potem siostra wzieła kota i pies moze nie pala do niego milościa ale udało nam się doprowadzić do tego że go toleruje i jego jedynego jako przedstawiciela rasy kociej zostawia w spokoju. Tylko że to wymagało pracy, duuuużooo pracy....:roll:[/QUOTE] Być może chce się wykazać dlatego jej od razu nie skreślamy ;) Jednak powtarzałam 100 razy, że akceptacja kotów jest warunkiem koniecznym. Prowadzimy dom tymczasowy i przez kilka dni możemy izolować koty itp. jednak nie możemy na długo postawić domu na głowie, bo psiak którego wzięliśmy atakuje koty. Całe szczęście zaatakowała dorosłego, kumatego kota. Gorzej gdyby dorwała jakiegoś maluszka :( Jest nam bardzo przykro, bo Tinka to na prawdę super psinka. Poza tym na podróż do Poznania oraz bilety dla Eweliny i jej kolegi wydaliśmy ogromną (jak na nasz budżet) sumę pieniędzy. Na prawdę nie chcielibyśmy aby to wszystko poszło na marne.
  9. Niestety Tina poluje na koty :( Na początku była bardzo zdystansowana, wręcz się ich bała. Teraz kiedy emocje opadły najzwyczajniej w świecie robi przyczajuchę ;) na leżącego kota i leci. Nie zareagowałam w porę i jednego już capnęła. Mam nadzieję, że uda nam się ją tego szybko oduczyć inaczej będzie mega lipa :( Pokazałam jej tylko dwa koty - naszych rezydentów, które nawet do niej nie podchodzą więc nie powinna czuć się jakoś osaczona, czy coś w tym stylu..
  10. Wróciliśmy, cali, zdrowi.. tylko obrzygani :D Tinka przez pierwsze dwie godziny zwymiotowała kilka razy, na szczęście później jej przeszło i resztę podróży spędziła na moich kolanach. Nie dało jej się zrzucić! W domu spoko. Koty zamknięte, dzidziuś u babci więc dzisiaj Tinka jest panią na włościach ;) na początku była troszkę niepewna, a teraz czuje się już jak u siebie. Wszędzie chodzi za nami, ciągle merda ogonem i żebrze o jedzenie :)
  11. [quote name='yoshi22']W schronie wszystkie są zaszczepione i są zdrowe.[/QUOTE] Łał ;D U nas w trójmieście często się zdarza, że ktoś bierze kociaka z pp :/ Kociaki będą szczepione dopiero w przyszłym miesiącu. Ewelina, w takim razie czekamy na relacje z testowania.
  12. [quote name='yoshi22']Ewelina zawsze możesz iść z Tinką do kociarni w schronsiku na sprawdzenie :) Jak cos to służę pomocą. Trzymam kciuki![/QUOTE] Nie wiem czy kociarnia to dobry pomysł. Mam w domu 3 nieszczepione kociaki..
  13. Oczywiście, że nie zostanie zapoznana z większością tymczasów ;) jednak nie ma możliwości izolowania jej od rezydentów. Nie oczekuję od psa, że z kotami będą wyjadać sobie z dzióbków, czy coś w tym stylu ;) Ale nie może reagować nerwowo na jakieś próby bliższych kontaktów z ich strony, np ocieranie się. Dlatego jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości co do jej stosunku do kotów to proszę sprawdź to jeszcze. Pozytywne nastawienie do kotów, jak już mówiłam to warunek bezwzględny :mad:
  14. [quote name='Ewelinaaa']Tak ,ciocia wredne słonko zabiera ją do siebie :)! To wspaniały domek ,z tego co słyszałam. Rozmawiałam z nią osobiście i jest naprawdę świetnie! Oby tylko Tinka nie zawiodła i sprawdziłą się w 100% . Boję sie tylko o te kociaki, bo jeden kot to nie to samo co 8 :) Mam nadzieje ze w razie czego domek do którego jedzie nie zrezygnuje z niej nigdy na świecie![/QUOTE] Witam się ;) Ewelinko nie strasz mnie. Czemu boisz się o kociaki? Nie mamy zamiaru rezygnować z Tinki ale tak jak mówiłam przez telefon - często już 2 miesięczne maluszki biegają u nas luzem po mieszkaniu. Z doświadczenia wiem, że takie malce bardzo garną się do psów ( nasza poprzednia suńka robiła wręcz za mamkę ;) ) Musimy mieć pewność, że psiak, którego weźmiemy nie uszkodzi żadnego kociaka :)
  15. Akuszko, bardzo mi przykro :( Nikt nie spodziewał się tak przykrej wiadomości.. Nie będę się rozpisywać, bo i tak nic nie przyniesie Ci ukojenia. Mi nadal brakuje Dianki. Z Panią Kasią styczność miałam tylko raz ale wywarła na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Dobrze, że Pynia była otoczona życzliwymi ludzmi. Ściskamy Cię mocno :calus:
  16. O mamo :( Jak będą jakieś ogłoszenia w formie elektronicznej to poproszę jakiegoś linka.
  17. No co Wy Ciotki Czartka nie możecie znaleźć ;) http://www.dogomania.pl/forum/threads/34695-Czartek-przylepiec-Od-2006-roku-na-Dogo-ZAADOPTOWANY-TRZYMAC-KCIUKI!/page84
  18. Karolka bardzo lubiłam. Taki fajny, bezproblemowy.. Kolejny odszedł ;(
  19. Strasznie mi przykro, Berek był jednym z pierwszych psów które poznałam w sopockim schornie. Wyjątkowy, piękny pies o spojrzeniu Kłapouchego ;) Prawie wszyscy weterani już odeszli. Ehh.. Idę sobie popłakać :( A Berek i Nana? Fantastyczny, niezapomniany duet..
  20. Zagłosowane :) Brązowa pisała chyba o fundacji Rottka?
  21. Okazało się, że Dianka ma niezłośliwy nowotwór - brodawczaka. Niestety została zdiagnozowana zbyt późno i mimo podjętego leczenia we wtorek 20 września nie obudziła się już z popołudniowej drzemki. Mnie niestety nie było w kraju i chyba nigdy nie pozbędę się wyrzutów sumienia, że nie byłam wtedy przy niej lub że nie pomogłam jej odejść zanim stan się bardzo pogorszył. Była na prawdę wyjątkowym psem i jest nam bardzo ciężko :( Została pochowana z Felkiem i resztą naszych małych przyjaciół. Mam nadzieję, że jest jej dobrze i nie czuje się samotna, bo ja niestety tęsknię ogromnie :( Chciałabym podziękować wszystkim którzy od początku kibicowali Diance i interesowali się losami tej małej panny niedotykalskiej...
  22. Dopiero odzyskałam prawdziwy dostęp do kompa :) Dziękujemy Wiolu, że znalazłaś dla nas czas :buzi: Z Dianką od jakiegoś czasu jest fatalnie. Guz między oczami zrobił się ogromny :( Na Elbląskiej po prześwietleniu powiedzieli, że to rak kości i w zasadzie nic się nie da zrobić. Poszłam więc do Kiezy. Po niedzieli powinny być dokładne wyniki.. Tak czy inaczej Kieza oczyścił jej nos i podał jakieś leki przeciwzapalne po których Dianka w końcu może normalnie oddychać i w zasadzie już nie kicha krwią. Na Elbląskiej się trochę zawiodłam, bo zostały nam zaproponowane jedynie leki przeciwbólowe po których pies w zasadzie nie funkcjonował. Ja wiem, że ona jest już stara jak świat ;) ale należy wykorzystać wszystkie możliwości. Z weselszych wieści - Alisia w poniedziałek kończy roczek :multi: Imprezka będzie jutro. Właśnie piekę biszkopt, który już opadł ale mam nadzieję, że da się zrobić torta :) Reszta zwierzakowego towarzystwa jest w jak najlepszym porządku :)
  23. Szukałam ostatnio tego wątku i za nic nie mogłam znaleźć.. Ależ się postarzał. Jak się czuje?
×
×
  • Create New...