Jump to content
Dogomania

JoSi

Members
  • Posts

    1763
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by JoSi

  1. Malwinka waży 5.65 kg i wymaga dalszego odchudzania. Serce coraz bardziej bezszmerowe i wiek oceniany na góra 12 lat. Mam pobrać mocz (z podłogi) któregoś dnia rano, żeby sprawdzono jego ciężar, jeśli nie będzie już tak lekki, to... można i trzeba operować listwy mleczne. Życie nie oszczędza mi ekstremalnej huśtawki. Albo patrzę bezradnie na suczkę terminalną, której nie można pomagać, albo okazuje się po jakimś czasie, że jednak można o ile siuśki pozwolą. Znów muszę czekać i zawieźć równocześnie z Frotką do weta próbką moczu Malwinki. Może uda się w czwartek, najgorsza jest niepewność. Oby się udało. Dzisiaj wet kardiolog zobaczyła innego pieska, taką czystą i zgrabną suczkę w dodatku ze zdrowszym sercem. Wracając tramwajem przyglądałam się pyszczkowi Malwinki i nie widziałam na nim siwych włosów. Malwinka z wielką ciekawością oglądała świat za oknem. Oczywiście myśli mi się kłębiły, raz euforyczne później trochę mniej, aż przypomniałam sobie o jedzeniu bo obiad mi umknął a truskawki leżały na mijanym straganie. Nie zauważyłam, że już są.
  2. Przyglądam się codziennie z ciekawością i brakiem zrozumienia relacjom Frotki i kota Hackera. Kot podchodzi do suczki z podniesionym ogonem, mruczy, ociera głową o pysk, szyję, gardło i kark psa, Frotka siedzi bez ruchu wyraźnie zadowolona, nie denerwuje jej odcinanie przez kota drogi, którą się wybierała. Na koniec wąchają się po pyszczkach i idą spać. Nie było by w tym może nic dziwnego, gdyby Frotka nie goniła od czasu do czasu Hackera po południu i nie była jedynym psem, wobec którego ten kot tak się zachowuje.
  3. [quote name='sleepingbyday']świat oddaje, co dostaje. dlatego wszystko się u JoSi w porządku. tak, jak powinno.[/QUOTE] Nie tak do końca wszystko. Robię kolejne buty Frotce, takie ortopedyczne, żeby mogła choć trochę chodzić, ale jeszcze nie nie osiągnęłam celu. Jadę z Malwinką do Arki na sprawdzenie czy leki nasercowe działają. Namacalnie jest lepiej, tzn. oddycha lżej i przestała być jak miękki w dotyku, okrągły balonik. Franeczka ma już zdrowo wyglądające futerko, w przyszłym tygodniu badanie krwi i okaże się na ile nastąpiła poprawa. W trakcie jej choroby nie robiłam prania, żeby kotka miała spokój w łazience, gdzie stale przebywała. Pralka czasem sama wychodzi z wielkim hałasem jak działa. Jest duszno i wilgotno, chwilami pada a Barbi tego nie lubi. Łaziła rano powoli i bez entuzjazmu. Wczoraj było gorzej gdy grzmiało, gorzej dla Fafika, który mało mi ręki nie urwał na smyczy i chodził głównie na tylnych łapach z przedniemi na moich kolanach. Gdy się go spuści ze smyczy jest jeszcze gorzej, chce chodzić po moich plecach. Ale ogólnie jest wesoło.
  4. Frotka, Kajtusia nie ma od końca marca. Był w złym stanie od jakiegoś czasu i panienki mu nie były w głowie. Przez dwa tygodnie przechodziłam pod przychodnią codziennie idąc na kroplówki Franeczki, później co drugi dzień, nie widziałam tam psa rasy ogólnopolskiej, jak Kajtuś. Zresztą raczj żaden mi nie umknie. Teraz Sara p. Bogdana jest coraz słabsza. Z jednej str. wiek, z drugiej liczne ciąże, najgorzej jak się uwali na jezdni wewnątrz osiedlowej i nie reaguje na samochody i klaksony. Mam nadzieję, że ten co gonił i najeżdżał psy czarnym samochodem ma już stawiane kolejne świeczki pod którymś drzewem. Frotka (suczka) jest skutecznie odzwyczajana od szczekania na spacerach za pomocą kagańca Fafika. Ona szczeka i kaganiec ląduje na pysku, przestaje, kaganiec tkwi w mojej dłoni. Coraz lepiej nam idzie, zaczyna wystarczać jak mówię: kaganiec.
  5. Malwinka zjadła na spacerze coś jak konserwę z opakowaniem czyli ślimaka winniczka z całą skorupą. Chrzęściło jej w zębach przez kawał drogi tak dokładnie rozgryzała. Pilnowanie niewiele daje bo ma lepszy refleks niż ja a i węch doskonały. Wieczorem uważam, żeby jeża nie zdybała. We wtorek jedziemy do kardiologa, zobaczymy jak działają leki. Szkoda, że nie da się cofnąć czasu i nie można nic na te guzki poradzić. Oby żyła jak najdłużej rozrywkowa, śliczna malutka.
  6. Spotkałam p. Bogusia, bezdomnego z działek, wracając z drugiego spaceru. Ma już tylko dwa psy, Kajtuś poszedł i gdzieś umarł, był bardzo starym pieskiem, p. Boguś szukał go wszędzie na tych działkach i marwi się do dziś bo nie mógł zrobić pogrzebu. Popatrzył na mnie krytycznie, sięgnął do worka i wręczył prawie nowe spodnie - Levi Strauss, które gdzieś znalazł. Na niego niestety za ciasne w biodrach a moje się sypią i te nowe będą dobre -jak stwierdził. Jakaś paranoja, bezdomni mnie ubierają! Udało się wyleczyć kotkę, udało zaleczyć Barbisię, Tusia żyje, Malwinka, jak na nią, w dosyć dobrym stanie a młoda Frotka bez zmian, aż serce boli.
  7. Sparaliżowana Frotka tylko raz miała u mnie cieczkę i wszystkie futerka przed jej miłosnymi zapędami uciekały, włącznie z kotami. Fafika - wydmuszka nieprzyzwoicie wylizywała, stał wtedy jak Kłapouchy wyjątkowo zmarwiony. Po odpowiednim czasie była sterylka i święty spokój, przynajmniej w tym zakresie. Czy nie lepiej było by zrobić z Lolusia wydmuszka, skoro uczucia tak go klinują niebezpiecznie?
  8. TZ-towi się wydaje, że Malwinka robi sobie żarty z niego gdy słyszy "nie wolno". Faktycznie, takiego zachowania nie widziałam u innych psów. Zaciska swoje wielkie oczy z całej siły, trzęsie główką, otwiera oczy szeroko i kontynuuje poprzednie zachowanie mając zakazy w czubku ogonka. Zupełnie nie mogę zachować powagi. Franeczka zdrowieje, znów wchodzi na kolana, otwiera szafki kuchenne robiąc dokładne przeglądy zawartości wnętrz samych szafek i opakowań. Nigdy tak nie cieszył mnie bałagan.
  9. [B]Dr Gawor stwierdził zarośnięcie przetoki[/B], tak po prostu. Nie mogę uwierzyć do tej pory, mimo zapisania Barbisi na zabieg 3-ciego czerwca. Będzie miała leczony kanałowo kieł złamany w rzuchwie prawie przy samym dziąśle. Dowiedziałm się o bezinwazyjnej narkozie, porównywalnej do zwykłego leczenia zastrzykami. Cena jest natomiast inwazyjna, chyba że uda się pomysł lekarza ale o tym jeśli wypali. Sam zabieg w przebiegu jest bardziej skomplikowany niż tej nieszczęsnej przetoki. Mam mnustwo szczęścia, Barbisi pierwszy etap w końcu za nami, Franeczka prawie wyleczona. Barbi była bardzo przestraszona w lecznicy i po drodze w obie strony, strasznie wymiotowała. Nie warknęła ani razu na lekarza, mimo dłubania w zębie. Już w mieszkaniu cieszyły ją znane kąty więc z entuzjazmu zrobiła koo.. na balkonie, pierwszy raz od dawna. Tym razem nie była aż tak przerażona, żeby uciekać przed wieczornym spacerem. Wszystko mi darowała, kochana sunieczka.
  10. Dziękuję Jasza oficjalnie za pomoc, mniej oficjalnie na PW. Zastałam szafki w kuchni pootwierane. TYLKO Franeczka potrafi, czyli coraz lepiej. Wczoraj zaszyła się tak przed wyjściem na kroplówkę, że szukałam jej ponad pół godziny. To też specjalność Franeczki, siedzi gdzieś cicho, nie odpowiada na wołanie i dobrze wie, na co się zanosi. Dzisiaj dam jej lekarstwo, nie chowa się, siedzi na kolanach i mruczy, jutro kroplówka. Frotka namawia Malwinkę do zabawy bez sukcesów. Malwinka jest zdziwiona, może trochę przestraszona gdy Frotka popycha ją nosem, robiąc przed nią jakieś wygłupy. Może Frotka jest wzrokowcem widząc, jak ludzie, w Malwince szczeniaka a nie chorą staruszkę? Tusia nadrabia coraz gorszy wzrok agresją. Szczeka na spacerach już nie tylko na duże psy ale i na ludzi. Jeży groźnie sierść ukazując bezzębną paszczę, czym nie straszy a bawi. Gdy obiekt napaści jest blisko, uszy Tusi opadają na boki i robi się z niej niewiniątko.
  11. Cudo nie suczka, Malwinka mała, rzuciła się kolejno w domu na każdego psa prócz Frotki. Na spacerach psów nie widzi. Frotka ma do niej dziwaczny stosunek, zaczepia, popycha nosem, zaprasza do zabawy i Malwinka jest trochę zdezorientowana. Z kotów tylko Franeczka kładzie się przy Malwince, wtedy kocury jej nie zaczepiają i starsze, chore damy śpią razem spokojnie. Sierść suczki nie ma skłonności do tworzenia kołtunów, dredów ani niczego. Musiała ją pobrudzić pod samochodami na parkingu, gdzie była znaleziona, futerko pozlepiało się jakimś smarem. Teraz jest jedwabiste, łatwe do wyczesania, nie kołtuniące. TZ twierdzi, że to najbardziej nieznośna suczka w tym domu z czym się nie zgadzam. Prędko łapie różne polecenia i zasady, już się nie pcha do otwartych drzwi pierwsza, rozumie co znaczy "zostań" stosując do polecenia. Dalej jest krótkodystansowcem, najlepiej zrobić wszystko i prędko uciekać do domu. Na łapkach ma dużo futerka od spodu, musiała mało wychodzić, większość życia spędzać na rękach opiekuna czy opiekunki. Jeszcze przynajmniej raz dziennie siusia w mieszkaniu nawet zaraz po spacerze, na którym trzeba stale uważać bo odkurzacz z niej ogromny i sprytny. Miała nieszczęście być w domu, w którym była tylko maskotką, więc po co uczyć czegokolwiek. A Malwinka jest mądrym (jak większość), pieskiem, świetnym przyjacielem człowieka, w dodatku śliczna i zabawna. Już nie widzę, żeby tęskniła.
  12. Jutro jedziemy z Barbisią do weta, kolejna kontrola. Z nosa leci i zakleja dziurki, czyszczenie raz dziennie obowiązkowe. Chwilami wyciek jest ropny jednego dnia, następnego normalny i tak w kółko. Długa przerwa w relacjach była spowodowana umieraniem kotki. Kotka przeżyła ale dalej chodzimy na kroplówki, teraz co drugi dzień a nie codziennie. Normalnemu człowiekowi w moim wieku ciśnienie by wzrosło przez dwa tygodnie koszmaru, mnie spadło. Barbi zaczęła dzielnie bronić domu i szczeka na gości. Śmiesznie szczeka, jakoś piskliwie. Przestała spać na moim łóżku, czasami jeszcze przychodzi w nocy. Nie mogę powiedzieć z czystym sumieniem, że jest już zupełnie wyluzowanym pieskiem. Jeszcze lęki wracają ale już coraz mniej. Trochę zwolniła na spacerach, tylko rano cwałuje, zwłaszcza jak się oddalam. Czas leci, Barbisia się starzeje, pewnie ma już ok. 13 lat. Duchem młoda sunia, jak zwykle przemiła. Spacery zrobiły się łatwiejsze przez podzielenie piesków na dwie grupy. Najpierw wołam "małe psy", podchodzi Tusia z Malwinką, wracam po krótkim spacerze, wołam "duże psy", wychodzi Barbi, Fafik i Ryfka na dłuższy spacer. Odwrotnie się nie da, małe psy muszą wyjść pierwsze bo szczekają, po powrocie cisza.
  13. Sama już nie wiem, czy mój komputer wymaga transplantacji narządów czy raczej serwer dogomanii. Dwa dni temu Frotka siała zgorszenie swoim zachowaniem po wyjściu na spacer. Pogoda była piękna, ławki zatłoczone więc ludność przyglądała się ze zgorszeniem dzikim wyczynom suczki. W drodze powrotnej Frotka wędrowała bez szczekania, wywracania wózka i innych ekscesów czyli można było pokazać ludności jaka to mądra suczka. Genialnie reagowała na wskazania ręką w którą stronę ma skręcać, nie musiałam wydawać dźwięków. Ktoś nie wytrzymał i z ławki doleciało: - ale pani wytresowała tego pieska. Nie chcialo mi się mówić o mądrości samego psa a nie żadnej "tresurze", i tak nie zrozumieją. Wczoraj udało nam się wrócić przed burzą do domu. Frotka nie boi się grzmotów. Do wieczora grzmiało, chwilami padało, czasem lało. Spacer z udziałem Fafika był koszmarny, pies dostaje świra ze strachu więc "chodzi" opierając przednie łapy o moje kolana, w domu chowa głowę pod poduszkę leżąc bez ruchu. Barbi, Ryfka, Tusia i Malwinka nie panikują. Okazuje się, że skleroza wpływa na wyczerpanie nóg, które wchodzą do... i wyjść nie chcą. Pierwszy raz zapomniałam zabrać smycz Frotce na spacer co zobaczyłam na samym dole klatki schodowej, musiałam wejść na górę zostawiając Frotkę na parterze. Siedziała grzecznie wewnątrz przed zamkniętą bramą nie opuszczając torby. Było już po kilku zejściach i wejściach, najpierw z małymi psami, Tusią i Malwinką, następnie "dużymi", Fafikiem, Ryfka i Barbi, później Franeczką do weta gdzie już skleroza działała i nie wzięłam pieniędzy. Ostatni spacer zaczął się w deszczu, znowu grzmiało, Tusia była bardzo niezadowolona, Malwinka obojętna na aurę. Wszystko było w żółtej poświacie a zieleń seledynowa, na zachodzie pojawiło się słońce, na wschodzie ołowiana chmura i na niej dwie tęcze. "Duże" psy chodziły chwilę po tym już bez deszczu i grzmotów ale i bez tęczy. Franeczka czuje się coraz lepiej.
  14. Wczoraj Malwinka przegięła rzucając się na Ryfkę i dostała lekko w tyłeczek. Przygotowałam jedzenie psom, miski stały wysoko na szafkach kuchennych więc powodu nie było. Natychmiast po skarceniu okazało się, że Malwinka dobrze wie gdzie należy czekać, poszła do przedpokoju i siadła w miejscu gdzie miała znaleźć się jej miska z jedzeniem. Żadne przemowy nie skutkowały wcześniej za to później była śmiertelnie obrażona przez pół godziny a gdy jej przeszło sama przyszła, położyła się koło nóg i zasnęła przytulona. Mam nadzieję na koniec złego zachowania, które grozi samej suczce jak już wyczerpie cierpliwość innych. Kotka czuje się coraz lepiej, teraz kroplówki ma mieć co drugi dzień. Wczoraj nie miała, dostała tylko pastylkę bo czekały nagłe przypadki do operacji, dwie suczki z ropomaciczem i kotka z marwymi płodami.
  15. Potworna Malwinka dziabnęła Fafika. Warczała, szczekała i Fafik położył na nią przednią łapę, wtedy odwróciła się z jeszcze większym jazgotem gryząc po obojczyku. Zęby utknęły w futerze psa, suczkę wyprosiliśmy do drugiego pokoju, Tz był oburzony, mimo że sam wywołał awanturę rozdając kawałki surowego wołowego serca. Reszta stada, w tym koty, ustawiają się na swoich miejscach spokojnie czekając na swoją kolej. Nasza primadonna dopiero drugi raz jadła takie mięso, wcześniej nie chciała. Trzy dni temu, gdy zobaczyłam jak Franeczka zaczyna jeść po 7-miu dniach głodówki, wpadłam do pokoju z tą wiadomością i TZ pokroił sobie palec zamiast surowizny. Poszło mu dobrze, krew się lała długo. Dzisiaj była 10-ta kroplówka kotki, jutro c.d.
  16. [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images49.fotosik.pl/121/9a8009e2926a0fce.jpg[/IMG][/URL] Ludzie naszej planecie zgotowali ten los.
  17. Bardzo chora Franeczka [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images44.fotosik.pl/121/21176dd6e730151cmed.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images44.fotosik.pl/121/f57097f2f54cae61med.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images48.fotosik.pl/120/bc018a9b9d0d6abbmed.jpg[/IMG][/URL]
  18. Witaj Jasza na dogo, dziękuję za propozycję. Jeszcze nie mam tragedii finansowej, jeszcze żyje moja mama (86 lat w czerwcu), która pomaga moim psom i kotom bez entuzjazmu lecz ze znajomością swojej wrednej córki, która prędzej nakarmi zwierzęta niż sama zje. Tym sposobem ubożeje kościół. Jest wiele potrzeb w ratowaniu zwierząt, najlepiej skontaktuj się z wolontariuszkami (jeśli chcesz jakiemuś psu pomagać) bo nawet tu znajdziesz przekręty, tzn. ludzi podszywających się pod potrzebujących dla zwierząt, by wyciągnąć pieniądze. Podoba mi się cytat z Kotarbińskiego. Twój nik mnie powalił z przyczyn osobistych.
  19. Franeczka jest cały czas na lekach dodawanych do kroplówek. Od paru dni dostaje też do pyszczka. Je często małe porcje, musi mieć bardzo skurczony żołądek. Dzisiaj pierwszy raz mnie obudziła z głodu. Karmę ma specjalistyczną w saszetkach taką na nerki i inną, na przybranie masy. Kroplówki codziennie dalej, nie wiem jeszcze jak długo. Wetki ostrzegają przed nagłym załamaniem się poprawy. Kreatyninę miała wyższą 7x od normy, mocznik znacznie przekroczony. Jest za wcześnie na ponowne badanie krwi, wyniki wykazywały uremię ale cudem coś jeszcze żyje w nerkach i zaczęło działać. Malwinka dożywotnio na vetmedinie 2x dziennie. Patrząc na nią od pleców wydaje się zdrowa, na brzuszek nie trzeba patrzeć, guzy są fatalne, dobrze że bez przerzutów. Dzisiaj na spacerze śmiesznie podskakiwała na przednich łapkach, uprawiała biegi wolne. Jej cała mimika to układ uszu, czasem przylegających do głowy, czasami sterczących na boki a w każdym przypadku zabawnie wygląda. Niepokojąca jest tolerancja innych psów na rzucanie się na nie Malwinki przy miskach. Zwierzęta wiedzą lepiej. Koty nie zaczepiały Franeczki podczas jej choroby, Maurycy zaczepił pierwszy raz pół godziny przed jej rozpoczęciem jedzenia. Zdziwiłam się zadając sobie pytanie: -zdrowieje?
  20. [QUOTE=karolciasz28;12255418 Ale gromadka:eviltong:[/QUOTE] Gromadka bez Tusi i Malwinki, za słabych suczek na dłuższe spacery. Gdyby nie Fafik, Barbisia jeszcze dłużej uczyła by się chodzić normalnie na wolności. Codziennie rano wykonuje swoje biegi w kółko dookoła reszty grupy, wpada w poślizgi na zakrętach. Wtedy jest najweselsza.
  21. Dziękuję, przydało się, Franeczka po siedmiu dniach zaczęła jeść. Nie chce mi się wierzyć by ktokolwiek mógł uderzyć Malwinkę, taką uroczą sunię upartą jak osiołek. Zachowuje się Malwinka śmiesznie, cały czas na spacerze szuka czegoś do jedzenia, łapie kawałki wyrzucanego chleba, czasem peta jakiegoś przypominającego kolorem skórkę. Na zakazy reaguje dalej tak samo, zamyka oczy i trzęsie głową, otwiera oczy dalej szukając. Chodzi tylko na smyczy z uwagą przyglądając się Tusi, bo musi zaznaczyć teren po niej. Rano przestała siusiać na podłogę, pokazuje jak bardzo chce wyjść i wytrzymuje, wieczorami jeszcze się zdarza. Chyba nie była przyzwyczajona do regularnych spacerów. Słabo widzi, nie wiem jak słyszy, momentami głuchnie gdy jej coś nie odpowiada. W dzień zasypia byle gdzie na podłodze lekko pochrapując, w nocy na łóżku leży na plecach bezgłośnie. Psy i koty jej nie interesują, z człowiekiem znanym wita się serdecznie.
  22. Trawa i kwiatki wszędzie takie same tylko teren różny. [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images49.fotosik.pl/119/2fa13cda940473b5.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images46.fotosik.pl/119/1f409d382bac16e3med.jpg[/IMG][/URL] jeszcze widać nasz blok [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images39.fotosik.pl/115/9eb71cfa896b170c.jpg[/IMG][/URL] Droga na łąki. Kiedyś, nie tak dawno, płynęła tam rzeczka, dzika kaczka miała gniazdo na wierzbie z którego kaczątka wyskakiwały prosto do wody.
  23. SBD, dziękuję, chyba razem z aparatem musiała bym przesłać. Czekam na syna by pokazał jak wgrywać do mojego komputera i usuwać niektóre fragmenty, np. przypinanie Frotki do wózka gdy TZ z upodobaniem filmował moje 4-ry litery.
  24. Barbisia w obcym terenie czuje się niepewnie. Minęło 8 miesięcy i nie jest wyleczona. Wyciek z noska zaczyna być znowu ropny. Zobaczymy co powie wet. Zmiana jej zachowania jest bardzo duża, coraz rzadziej okazuje lęk, coraz lepiej reaguje na polecenia. Potrafi wyciąć numer z ucieczką pod bramę gdy złapie kawałek chleba, chociaż wie, że nie wolno. Parę dni temu jakaś kobieta wpuściła ją do pierwszej klatki z brzegu, Barbisia z chlebem w pysku uciekła aż na 4-te piętro i dopiero tam ją złapałam. Po drodze zjadła zdobycz. [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images43.fotosik.pl/119/6408962c8d1ed96bmed.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images45.fotosik.pl/119/8591611d627f6efemed.jpg[/IMG][/URL]
  25. Wczoraj po południu, nagle, Franeczka zaczęła jeść i pić normalnie. Wieczorem upominała się o kolację, rano o śniadanie. Jest chuda jak patyk. Oczywiście idziemy do weta, pewnie teraz będą pastylki. Mam nadzieję na koniec kryzysu, opadłam z sił psychicznych w oczekiwaniu na śmierć, w życie nikt nie wierzył. Tylko sama kotka przekazywała mi nadzieję. Pierwszy raz spuściłam Frotkę ze smyczy na polach i łąkach. TZ nagrał filmik tego zjawiska na aparacie fot., tylko wstawić nie potrafię. Frotka w wózku gnała niesamowicie, udało jej się jednym kółkiem przejechać po Ryfce kopiącej w ziemi, Ryfka się wściekła i przez chwilę trochę się biły. Wysoka trawa przystopowała nadmiar energi. [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images41.fotosik.pl/115/e7d84ca20dadb317med.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images46.fotosik.pl/119/5cb42f83ad9eab93med.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images43.fotosik.pl/119/8e60286e1322a0f4med.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images44.fotosik.pl/120/751bac19e686c925med.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images44.fotosik.pl/120/488dd5d3f34101aemed.jpg[/IMG][/URL]
×
×
  • Create New...