Pani Ania pewnie przeżywa duży stres, bo nie dzwonimy do podanych osób i nie sprawdzamy domku... powód prozaiczny... nie jesteśmy w stanie... ani Formica, ani ja... Wega pogryzła kabelek do ładowarki (w końcu psiak ma mnóstwo energii, a mnie całymi dniami nie ma z powodu matur... we wtorek koniec!), komórka się rozładowała, a kupić nowej ładowarki nie mam kiedy, tak samo jak kabelka do fotomatu... jednak oficjalnie piszę, że nic z naszej strony się nie zmieniło! Pani Ania zostanie sprawdzona i może po psiaka przyjechać w czwartek. Najwyżej pojadę z nią do Krakowa i osobiście obejrzę sobie warunki, w jakich przyjdzie mieszkać Wedze... :diabloti:
ps: mam megadoła... patrz link w podpisie...