no tak udało się jej :p
ostatnio coraz częściej ją z smyczki spuszczam tyle, że bardziej w polu gdzie widze, że nikogo nie ma, wiesz wole ją pilnować, przeżyłam już moment grozy, gdzie bokser leciał by się pobawić a raczej pogonic małą a ja za nimi. Miałam przed oczami już ten moment, że na nią wleci i ją zgniecie jak puszke.Na szczęście udało się w pore ja złapać.