Jump to content
Dogomania

limonka80

Members
  • Posts

    4534
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    27

Everything posted by limonka80

  1. Tyle ostatnio psów w potrzebie, z każdej strony informacje o kolejnych nieszczęśnikach i prośby o pomoc, adopcje stoją - jakiś koszmar, ale ten pies to już jest gwóźdź do mojej trumny - 13 lat w schronie !!! Tylko rok życia na wolności i to pewnie niezbyt dobrego życia .... Rudemu czasu zostało już naprawdę niewiele, nie ma go na debatowanie i czekanie na cud. Odpuszczamy jego życie i potem będziemy lamentować że umarł, czy robimy jeszcze jeden zryw i ratujemy biedaka ? Jeśli odpuszczamy, to będzie to naprawdę podłe z naszej strony, bo On miał już wyjeżdżać, miał deklaracje i miejsce u Jaagi, ale miał też pecha, które okazało się szczęściem Dylana - pracownik nie chciał go wydać bez klatki więc został ... To już ostatni moment, on dłużej nie da rady czekać, więc zapytam - ktoś da mu deklarację a tym samym szansę na ostatnie - nie wiem - tygodnie, miesiące życia na wolności ? Proszę, bo gdyby żył szczęśliwie choć tylko tyle co Feniś, i tak będzie warto.
  2. Oczywiście rozumiem, tak tylko się rozmarzyłam, bo uważam, że ma małe szanse trafić na ludzi, z którymi nawet jako jedynak będzie szczęśliwszy niż z Tobą. Musimy wreszcie zamówić mu karmę, objada Twoje stado już zbyt długo Napisz proszę, jaką teraz je, albo jaką chcesz żeby mu kupić. Wycałuj i wyprzytulaj Odisia ode mnie
  3. To chyba zaczyna się demencja... mój Dżeki ma podobnie, kiedy fizycznie dobrze się czuje, to co prawda nie śpi, tylko dużo chodzi, (również w kółko) ale też wbija się w kąty, szafy, wszelkie zakamarki i uparcie chce przejść przez ścianę, albo wyjść nie tą stroną drzwi która się otwiera... Nie zwracam już na to nie zwracam uwagi, bo bardziej bardziej martwią mnie jego fizyczne choroby, ale przykro patrzeć jak pies który jeszcze niedawno był bystrzakiem teraz często nie potrafi trafić do drzwi, znaleźć miski czy łóżka ... Ale i tak się cieszę że jest, że żyje, ma apetyt i nic go nie boli. Ares jest młodszy, wierzę że jeszcze sporo przed nim. Żyje w swoim świecie, ale on kocha ten świat i jest w nim szczęśliwy, a to przecież najważniejsze. Trzymajcie się zdrowo wszyscy, całe stado
  4. Trochę zaniedbałam aktualizację wpłat dla Szymusia, przepraszam, już się poprawiam Szymuś wzbogacił się o wpłatę deklaracji stałej od Pani Irenki z Katowic i Aldrumki oraz wpłatę z bazarku Aldrumki Bardzo z Szymciem dziękujemy.
  5. Trzymaj kciuki Aga, wiesz, że jeszcze musisz zdążyć go poznać ....
  6. Kiepsko, jest tak jak rok temu, ciężko dyszy, jest bardzo słaby, ledwo stoi na łapkach. Mimo że pije, odwodnił się, wczoraj jeździliśmy na kroplówki, dostał też zastrzyk wspomagający pracę serca (oprócz leków które bierze). Wynoszę go na spacer i kawałek idzie sam, podtrzymuję go gdy się załatwia, bo jest taki słaby słoneczko moje ... Na szczęście nie stracił całkiem apetytu, choć zjada mniej niż zwykle, karmię go z ręki gotowanym królikiem z marchewką. Nie miał już kolejnego ataku padaczki, a tego się bardzo bałam ... Nie mogłam dziś wziąć urlopu, ale o 10.00 byłam w domu sprawdzić jak się czuje, i spał, nawet równo oddychał. W południe podjadę znowu, i jeszcze koło drugiej, na szczęście mieszkam niedaleko pracy. Ochłodziło się dziś, więc mam nadzieję że będzie się czuł lepiej .... Wczoraj byłam mocno spanikowana i dopiero teraz załapałam, że nasza wetka, którą bombardowałam całą sobotę i niedzielę telefonami i filmikami na whatsapie jak Dżeki oddycha, i konsultując z nią co lekarze na pogotowiu chcą podać Dżekiemu, stwierdziła, że on ma duże szanse pożyć dłużej niż ja ... Tak teraz myślę, to chyba ironia była
  7. Moim zdaniem nigdy nie jest się przygotowanym, bo się nie da. Niby człowiek się z tą myślą oswaja, ale kiedy ten moment przychodzi ... A coś złego się u Was dzieje ?
  8. Jedno i drugie ... Adoptowaliśmy go jako 10-latka ze schroniska, teraz ma 17-18 lat, padaczkę, niedomykalność zastawek i zwapnienia na płucach. Lato to dla niego najgorszy czas, rok temu było tak samo.
  9. Dziękuję, staram się ale słabo mi idzie...
  10. Na teraz wpłacę 50zł, deklarację stałą też dam, tylko muszę policzyć na jaką mnie stać.
  11. Nie spodziewałam się tak pięknie uśmiechniętego pyszczka u Szymusia aż tak szybko Bardzo się cieszę, zwłaszcza że u mojego Dżekusia źle .... Dziś całą noc czuwałam i wsłuchiwałam się czy oddycha ....
  12. Ale wpadka, własnej Weny nie poznać ale to zaćmienie z radości że Szymuś taki fajny
  13. Bardzo się cieszę, jaki Szymuś się wydaje malutki wśrod stada Widzę, że i Wena przyszła zapoznać nowego kolegę
  14. Pieski nie mają nic - ani pieniędzy ani miejsca. Elik próbuje znaleźć miejsce , ale bez pieniędzy znalezienie miejsca nic nie da. Temat jest zupełnie świeży, informacja o psiakach dotarła w czwartek. Napisałam tu, w pierwszej chwili pomyślałam żeby poratować psy z funduszu po Basi, ale zdalam sobie sprawę, że bez choćby częściowych deklaracji stałych, czy jednorazowych wpłat, zebranych po śmierci Basi pieniędzy nie starczy na długo. To dwa psy, a przecież są jeszcze Gajka, Sabinka, Odiś i Lola - wszystkie Basine sieroty. Na ten moment nie mam pomysłu jak pomóc tym psiakom, nie mam też do tego teraz głowy - z moim Dżekusiem coraz gorzej, widzę że starość osaczyła go ze wszystkich stron.
  15. Bardzo się cieszę, że Szymuś opuścił schron, wygląda jakby był trochę przestraszony, ale odnajdzie się .... Piszę dopiera teraz, bo mój Dżekunio wczoraj gorzej się czuł, a w nocy miał atak padaczki, byliśmy na pogotowiu i bardzo się martwę ... Ale myślałam też o Szymciu, i mam nadzieję że wszystko będzie dobrze, że szybko będzie szczęśliwym psem
  16. Napisałam to samo tutaj i na wątku Rafiego gdzie jest sporo zdjęć Dunaja, (od str. 26) a dzięki któremu poznałam Basię ....
  17. Kolejne biedaki ... ten mały przypomina trochę Dunaja, któremu Basia znalazła DT, a który póżniej umarł na raka mózgu. Chyba musimy jakoś pomóc ...
  18. Kolejne biedaki ... ten mały przypomina trochę Dunaja, któremu Basia znalazła DT, a który póżniej umarł na raka mózgu. Chyba musimy jakoś pomóc ...
  19. Trzymaj się Jagna, Tobie najciężej... Też od wczoraj wciąż o Nim myślę, nie mogę przyswoić że nie żyje ... Przeczytałam od nowa cały Jego wątek, początki - jak poruszył nasze serca, jak błyskawicznie ruszyła pomoc i potem, jaki był szczęśliwy ... Jagna, tak dobrze że Go wypatrzyłaś i zdążył mieć dom i być kochany. Spij spokojnie Boryniu ...
  20. Jak byłam tam trzy tygodnie temu na wizycie, to ta trawka ledwo kiełkowała, a Molciowa pani się martwiła czy Molcia ją polubi (bo to specjalnie dla Molci jakś kocia trawa) - jak widać, Molcia polubiła A tak się martwiłaś
  21. O mamo, jaki kochany pyszczek .... a taki biedak przestraszony początek życia miał raczej marny, ale i tak szczęściarz z niego bo teraz jest u Was. Wiele nie mam , ale parę złotych przelałam dla chłopaka, i będę się kręcić w pobliżu
  22. Ja mocno trzymam, taki mądry pyszczek .... Walcz piesku.
×
×
  • Create New...