Jump to content
Dogomania

DT-Karmelki

Members
  • Posts

    138
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    7

Everything posted by DT-Karmelki

  1. Nieprzyzwoicie długo na tym siedziałam, ale wreszcie jest... Ogłoszenie czarnego kcoiego rodzeństwa. Co myślicie? Nada się?
  2. Specjalnej troski pod wieloma względami. Mały huragan przybiera na sile i nigdy nie wiemy na co padnie. Dziś po południu otworzyła drzwi wejściowe i razem z Lily i Dorotką zwiała do ogrodu. Na szczęście cała trójka dała się stosunkowo łatwo złapać. Widzę, że ustawia się kolejka chętnych do adopcji Kenyi. Eh, mam coraz większy wewnętrzny opór przed rozstaniem się z nią. Niedobrze...
  3. Dostałam dziś informację o psie, który po śmierci właściciela błąka się w Jacni/Kaczórkach. Podobno miał być zaopiekowany przez znajomą rodziny, no ale... Mój kontakt postara się zdobyć rzetelne informacje oraz zdjęcie psiaka.
  4. Dopiero wróciłam z Zamościa. Już sprawdzam. W ogłoszeniu Mini nie ma wzmianki o przebytej parwo ( przyszły dom musi to wiedzieć) i o konieczności specjalnej diety.
  5. Jednym słowem: huragan. Wszędzie jej pełno, wczoraj wskoczyła na dekoder i próbowała bić się z telewizorem... Próbuje wdrapywać się na blat w kuchni. Regularnie siedzi na komodzie w salonie - obok Kredki. Nie ma ani krzty respektu przed nikim. Od starszej kocicy już dwa razy dostala po nosie i nadal próbuje ją zaczepiać. Od Dorotki nauczyła się ciągnąć kocury za uszy. Na dworze wszystko ( liście, gałązki, kamienie) bierze do dzioba. Siku, owszem, zrobi ale koo tylko w domu. Reasumując: ogłoszeniowo przydatnych informacji nie mam.
  6. A może dałoby się gołebiem pocztowym? Taniej pewnie będzie. No comment... Na pewno, że jest kotolubna - nie goni kotów ale wpatruje się w nie z uwielbieniem. Zaczyna już łapać podstawowe komendy i ładnie chodzi na smyczy. Potrafi zosatwać sama ( z Kenyą), przyzwyczajona do kennelklatki - ale nie wiem czy to powinno się pisać. W sumie to dość spokojny szczeniak, ALE ma tendencje do uciążliwego darcia dzioba gdy się zestresuje... No i pokazuje lęk separacyjny nastawiony nie na ludzi tylko na inne psy. Jesli Ava i Kenya 'znikają' z gabinetu to włącza się w/w darcie dzioba...
  7. Może Wrocław? Może pani się pomyliło z Rynkiem Solnym? on chyba od jakiegoś czasu ma nowy w nazwie... Maluchy zawzięcie nadrabiają stracony czas :) Lilka już doszłą do wniosku, że świat zewnętrzny jest super - dopóki jest jasno. Wyjścia po zmroku są na razie nieosiągalne... Ale z zachowaniem czystości u niej to już doży postęp. Za to Kenya absolutnie nie zrobi koo na dworze. Z łapkami lepiej, dietę też udaje nam się powoli urozmaicać. Dzięki Dorotce obie dziewczyny coraz lepiej dogadują się ze stadem, choć Lilka nadal wykazuje dystans do Hathor i Rubensa.
  8. Eh, na okrągło na szczęście nie. Jakąś serię teraz mamy... Oby :) Myślę, że Ava wykorzystała wczorajsze zamieszanie i zeżarła kocią rybkę z sesji... Chociaż nie wykluczam też ciała obcecgo - przy maluchach przeżywa drugie dzieciństwo i też gryzie zabawki.
  9. Moi rodzice jadą do Wrocławia w pierwszych dniach kwietnia, więc ta część trasy będzie bezkosztowa.
  10. Też mnie to niepokoiło, ale zeskrobina nic nie wykazała, może po prostu Lilka ma taką urodę... Obie dziewuszki dostały tabletki Simparica, działają nie tylko na kleszcze i pchły ale też i na nużeńca. Havanko - bardzo dobre ogłoszenie. Wydaje mi się, że ja coś istotnego pominęłam we wcześniejszym opisie, ale dziś nic mi się nie nasuwa. Chyba zbyt zestresowana jestem... Ava od wczoraj ma problemy jelitowe, a dziś po powrocie do domu znlazłam wymiociny i Hathor słaniającą się na łapach...
  11. Zdjęcia wyszły cuudne :) To Kenya ma delikatniejszy żołądek. MiniLilka już może sobie pozwolić na gotowane mięsko ( w małych ilościach) i połknięcie kociej chrupki już nie kończy się... atrakcjami ;) Ale faktem jest, że obie panny będą musiały do końca życia jeść dobrą karmę, gdyż ich kosmki jelitowe nigdy w pełni się nie zregenerują. Nowe domki absolutnie muszą być tego świadome. Lika z charakteru jest małym histerykiem. Na dworze boi się aut, wiatru, na dźwięk ciągnika piszczy wniebogłosy. W domu podejrzliwie patrzy na telewizor i czasami jeszcze ucieka przed moimi dużymi psami. Koty uwielbia - mogę zrobić filmik z kotowatym w dowolnej wersji kolostycznej ;) Ładnie jeździ samochodem. jest przyzwyczajona do zostawanie w klatce. Niestety jest na etapie gryzienia wszystkiego łącznie z meblami i tapetą i jeszcze załatwia się w domu.
  12. Przy okazji nadrabiania zaległości moich psów, zabrałam dziś MiniLilkę do wetki, bo wróciło intensywne drapanie uszu. Wetka nic nie znalazła, na wszelki wypadek zrobiła jeszcze zeskrobinę z łysinki wokół oczka, ale też nic nie wyszło. Być może małą irytują łoski w uszach. Oba maleństwa dostaną dzis Simparicę, zobaczymy czy pomoże na drapanie.
  13. Nie w biegu, łapki jej się rozjeżdżają. Jest o tyle lepiej, że już nie drżą. Myślę, że z konsultacją na razie się wstrzymamy. Fakt, że do ortopedycznych historii szczeniąt mam duży dystans... Lata temu wzięłam na tymczas szczenię, które mając 7 tygodni z dnia na dzień przestało chodzić. Weci mieli różne teorie: operacje, wózek, eutanazja... Aż trafiłam na orto na Uniwersytecie Przyrodniczym we Wrocławiu. Tam 2 starszych profesorów znalazło przyczynę problemu (zatrzymay wzrost kości długich i niewłaściwe wykształcanie się panewek stawów biodrowych), ale stwierdzili że u szczeniąt najważniejsze jest odzywianie, odpowiedni ruch i czas. MIęli rację - Fredka stanęła na nogi w ciągu kilku tygodni i do dziś jest w pełni sprawnym psem.
  14. Nie , więcej. Łapki są codziennie inne. Czasami w tylnej lewej jest skurcz i wtedy na nią nie staje, innym razem przednia lewa odjeżdża na bok... Innym razem zgina się w łokciu i Kenya wywraca się na bok. No i robienie kupy zawsze jest imprezą wielko-obszarową... Wetka mówi, że wszystko jest wynikiem niedoborów i przy diecie i suplementach się wyrówna.
  15. U nas dużo się działo w tym tygodniu :) Albo tylko mam takie wrażenie, bo ponad tydzień spędziłam sama z 20 futrzakami, 4 żółwiami i zaległościami zawodowymi. Ogłoszenia na pewno będą potrzebne, niestety mam problem ze zrobieniem dobrych zdjęć. Mini na wszystkich wychodzi jak rozmyta czarna kupka futra a Kenya nie jest w stanie usiedzieć bez ruchu... Spróbuję jeszcze innym aparatem. Mini nie reaguje na imię więc zaczęlam na nią wołać Lili, chyba jej się podoba. Dziewczyny łazikują już po prawie całym domu ( muszą być cały czas pilnowane), uczą się kontaktów z innymi psami i kotami, choć początki nie były łatwe... Mini/Lili boi się Hathor, ale już przed nią nie ucieka z piskiem. Ma też wątpliwości czy świat zewnętrzny jest godny zaufania.W ogóle jest taka bardzo ostrożna, wsyzstko robi swoim rytmem. Gdy młode poznawały dom, Kenya zdążyła zwiedzić wszystko zanim Mini/Lili przeszła na druga stronę korytarza. Na początku miałam też jazdę z Dorotką, mała zołza 2 dni spędziła warcząc na maluchy i chcąc je gryźć ( choć sama jest niewiele starsza...). Na szczęście zapoznania z kotami poszły dużo sprawniej i mniej nerwowo. Maluszki we wtorek były na 1 szczepieniu ( termin drugiego wyznaczony jest na 2.04) i zespół w lecznicy był pod wrażeniem jak Kenya urosła, ważyła 6,3kg; Lili 3,9kg. Kenya mniej się wywraca, chodzi stabilnej ale nadal gryzie tylne łapki i wydaje mi się, że przednie mają tendencję do puchnięcia po większej ilości ruchu.
  16. Gacek kompletnie nie potrafił się odnaleźć przy nich :) On zdecydowanie woli "wychowywać" kocięta. Dziś rano, gdy go zawołałam do nowych "dzieci" popatrzył na mnie z wyrzutem, jakby mówił "no i co ja mam z tym zrobić?".
  17. Śliczne maluchy :) Całe szczęście, że szybko doszły do siebie. Moja mama bardzo się martwiła gdy usłyszała o ślinieniu się. A tak wyglądał dzisiejszy poranek u nas :) https://streamable.com/necwu
  18. Informacje z trasy: Emi i Kami są bardzo cichutkie, do Lublina prawie cały czas spały. Na postoju moja mama wymieniła im podkład ( oczywiście w zamkniętym samochodzie, żeby nie było niebezpieczeństwa ucieczki). Jak dotąd nie żadna z maluszków nie ma choroby lokomocyjnej.
×
×
  • Create New...