Jump to content
Dogomania

DT-Karmelki

Members
  • Posts

    138
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    7

Everything posted by DT-Karmelki

  1. Mnie też to strasznie martwiło, ostatniej nocy znowu nie spałam. Teraz się martwię, że jutro trend znowu się odwróci, eh. Właśnie sobie uświadomiłam, że odkąd Kenya zaczęła jeść, całkowicie zniknęła jej czkawka.
  2. :)) Czasami mi się zdarza. Jeszcze jakbym wpadła na pomysł jak nakłonić naszą Dorotkę do tego, żeby wreszcie zaczęła wychodzić na dwór jak normalny pies, to byłby sukces. Młoda jest u nas od początku grudnia i nadal reaguje kwikiem na próby wynoszenia z domu... Kot z niej wyrośnie, a nie pies.
  3. Kenya je :))) Wymaga to precyzyjnych zagrywek i koordynacji godnej manewrów wojskowych, ale od 15 regularnie ciamka "pasztet" naprzemiennie z pastą. Cały proces jest bardzo złożony i wymaga: strzykawki z pastą ( kijek), Mini czającej się na "miskę" Kenyi, ale trzymanej w pewnej odległości, zeby nie zeżarła ( marchewka). I szczekania innych psów - na szczęście mogą być z YouTube'a (żeby pannica łykała, a nie bawiła się jedzeniem). A wiecie co było kluczowe? Kenya zobaczyła Mini odchodzącą od miski, w której jeszcze coś zostało. Wtedy jakby jej się włącznik przełączył. Dobiegła do miski, wywaliła zawartośc na podłogę ( miski nadal są be), zlizała, wchłoneła kolejne pół łyżeczki z przezroczystej przykrywki, napiła się i dostała tegularnej szczenięcej szajby :))
  4. Ava, moja rezydentka, a dziecko to Kenya. Na poprzedniej stronie jest zdjęcie. Poker, pewnie, że indyk nie był moim pierwszym ani nawet drugim wyborem, ale Kenya nie chce ani Specific Sensitive Digest ( od wetki) ani pasty RC convalescence. Zainteresowała się indykiem, to stwierdziłam, ze już lepiej dać jej tą małą łyżeczkę zmiksowanego na papkę niż żeby 3 dobe nie jadła nic; bo na siłę też miałam jej nie karmić. Biegunka nie wróciła, kupka była lepsza od wieczornej- sprzed indyka. Tola - aż tyle wyszło za same środki higieniczne? Nie mogę powiększyć zdjęcia. Sprawami finansowymi zajmę się później, póki małych nie ma chcę wymyć klatki i łazienkę.
  5. Na 12 dziewczyny jadą do weta. Zobaczymy, może zapadnie decyzja o karmieniu pasta do pyszczka. Ale Kenya pije ( z miski), nie wymiotuje, kupki robi po 2 na dobę. Ta poranna była już trochę ładniejsza, taka ciemnobrązowa, trochę jeszcze glutowata. Przed chorobą przecież jadła u mnie z misek, nie robiło jej różnicy jakich. Teraz próbowałam też malego talerzyka i plastikowej przezroczystej pokrywki, ale nada. Indyka położonego na podkład też nie ruszyła. Chyba po tej wieczornej łyżeczce indyka brzusio ją boli. Głownie leży i odpoczywa, ale nie stęka jak wczoraj. A gdy coś się dzieje to się interesuje i merda ogonkiem. Z wielkiem zainteresowaniem obserwołała moje psy przez drzwi ogrodowe.
  6. Ava ostatnio już adoptowała jedno dziecko - Dorotkę z wątku zamojszczaków, która u mnie miała być tylko na awaryjnym DT. NIe widziały się odkąd maluchy do nas przyjechały, bo Ava siedzi z nimi w izolatce. Mini je i jej kupki są lepsze, ciemno brązowe i na tyle gęste, że chyba niedługo przestanę zakładać jej pieluszki. Kenya boi się misek. Plastikowe, metalowe, duże, małe - nie zje z żadnej. Z ręki też nie weźnie. Zaczynamy kombinować z niekonwencjonalnymi naczyniami.
  7. Kenya wreszcie zjadła! :))) Niedużo i nie karmy specjalistycznej a gotowanego indyka, i nie z miski tylko z podłogi, ale zjadła - po 2 dobach niejedzenia. Mini je wszystko co przed nią postawię i głośno twierdzi, że ta łyżecka na godzinę to zdecydowanie za mało :) I jeszcze taki obrazek tu zostawię: Ava nie cierpi tej klatki, nie cierpi, ucieka przed nią, nigdy do niej nie podchodzi. A teraz sama tam weszła, żeby pobawić się z Kenyą.
  8. Bardzo duo przydatnych informacji. Muszę sobie później notatki porobić, ale na razie szybki update. Mini nie ma świerzbowca, faktycznie za to pojawiły się drożdżaki. Obie dziewczynki są ożywione, pogorszenia nie ma. Kenya w gabinecie burczała na koty i wyrwała sonbie wenflon, bo chciała ruszyć w pościg za jednym. Zaraz po powrociedo domu zrobiła kupę, nadal smrodek ale już bez śluzu, za to z... sierścią Mini... Teraz śpią, jak wstaną będę karmić. Dostały do jedzonka pasztet, nie RC, Specific Digestive Support. W gabinecie Kenya bardzo interesowała się kocią Animondą Maurycego, więc mam nadzieję że zje.
  9. W nocy nie było biegunek. Kenya zrobiła wprawdzie śmierdzące kupy ( jedną wieczorem i jedną dużo mniejszą niedawno), ale tylko dwie i rano też poczekała aż wypuszczę ją z klatki, mimo że ma pieluszkę. Mini zaczęła jeść. I wieczorem i rano rzuciła się na pierwszą łyżkę, zjadła, wylizała miskę, domaga się więcej po czym dokłądkę ignoruje... Ale ważne, że je. I wieczorem zrobiła gęstą papkowatą kupkę, która nie śmierdziała parvo :) Kenya nadal nie je, jest tak jak u Mini wczoraj: podchodzi do miski, wącha ale jak orientuje się, że to nadal gotowany kurczak to odwraca głowę. Zaraz spróbuję dać jej trochę pasty z Royala. I spytam dziś wetkę o inną dietę, może gastro intescinal? Aha, Mini abrdzo próbuje drapac się po uszach. Zajrzałam i w jednym jest brązowo, więc zrobimy dziś test na świerzba.
  10. Dosłownie kilka minut po powrocie dziewczyn z lecznicy, wysiadl nam prąd, dlatego tak późno ten dzisiejszy update. Nie ma pogorszenia u żadnej z maluszków. W lecznicy nie było ani wymitów ani biegunki. Mini miała trochę odruchów wymiotnych i jest obawa, że w nocy może pojawić się biegunka ( bardzo jej się przelewało w brzuszku). Za to po powrocie zjadła małą porcyjkę i nawet nawarczała na Kenyę. Kenya na razie nie je ale oczy jej się same zamykają. Mini zresztą teraz już też. Pieluchy póki co suche. Gaszę dziewczynom światło i znikam, żeby sobie pospały parę godzin.
  11. De facto nie mamy pogorszenia, ale z optymizmem ja się jeszcze wstrzymuje. Wieczorem obie panny zrobiły po jednej kupie ze śluzem, ale od tego czasu pieluchy są OK. Obie piją wodę, łazikują, wieczorem się intensywnie bawiły. Kenya zjadła kolację. Mini nie ma apetytu, liźnie raz i kręci nosem.
  12. Wiem, że czekacie na informacje o Mini i Kenyi, ale piszę przez łzy, dlatego tak wolno. Kenya rano zwymiotowała, od czasu do czasu ma torsje, ale nic nie udaje jej się już zwymiotować. Kupę w nocy zrobia raczej normalną ale oczywiście rozmazala, więc pewności nie ma. Wieczorem i w nocy jadła. Teraz też, mimo nudności jest ożywiona. Mini czuje się dobrze, nie wymiotowała, kup ę zrobiła normalna, piła wodę ale na jedzonko kręci nosem. Za to chciała zainteresowała się miską rezydentki ( Avy) i nawet na nią nawarczała. Musiałam jej zalożyć kołniez bo próbowała memłać wenflon. Rano, moja Lara ( nie mająca żadnego kontaktu ze szczeniakami ani z Avą) zwymioowała. Mam nadzieję, że to tylko jej zwyczajne historie, ale ze względu na wiek i historię medyczną, Lara ma podwyższone ryzyko zachorowania... Zaczynam się bać.
  13. O to właśnie. Szałwia właśnie teraz taka jest. Po powrocie z lecznicy była niewyraźna, bo kwadransie sę ożywiła, dała sobie wlać 4ml do dzioba, pospała, znowu piła, a przed chwilą zwymiotowała...
  14. MIni je. A mówiąc dokładniej - zeżarłaby wszystko razem z miską gdyby jej pozwolić. Pozostawiona w transporterku drze się jak mały husky Podczas zmiany pieluchy 5 razy wskoczyła mi z przewijaka na biurko , przed chwilą wdała się w wyszczekaną dyskusję z rezydentką o to, kto ma prawo siedzieć mi na kolanach. A teraz pchła łapki na klawiaturę... Objawy, owszem są. Od wczorajszego ranka: jednokrotne wymioty i woda w dzisiejszej porannej kupie. NIe wiem jakie pogorszenie było w dzień w lecznicy, gdy rozmawiałam z wetką o 17 mialam strasznie kiepski zasieg, ale Mini chyba też nie wie... Kenya też je jak odkurzacz, przerwy miedzy porcjami przesypia z głową w misce, żeby przypadkiem niczeho nie przegapić.
  15. Jesteśmy. Później niż zwykle i w pośpiechu, dalego że karmię Szałwię, a to bardzo czasochłonny proces. Od 5:30 zdjadła kolejne 8ml, broni sie strasznie przed strzykawka ale nie wymiotuje. Mini i Kenya jadły, teraz odsypiają. Więcej jak wrócę z lecznicy.
  16. Uffff, Szałwik wypiła w sumie 8ml pasty. Przy drugiej połowie miała już zdecydowanie mnieszy odruch wymiotny i udało się już niczego nie oddać. Maleńtwu należy się kilka godzin nieprzerwanego snu
  17. Moje zmęczenie jest teraz najmniej istotne. Najważniejsza jest Szałwik. Dam jej spać jeszcze z 20min i podam kolejne 2ml. A ja mogę tak siedzieć do 3-4, wreszcie moja bezsennosć się na cos przyda.
  18. Babki, trzymajcie wszystkie możliwe kciuki za Szałwika. Maleństwu 30min udało się ( wreszcie, przy 3 próbie i 2 godzinach) przełknąć pierwszy ml Convalescence Support i nie oddać. Za kilka minut próbujemy podać kolejne krople. No więc, kciuki.
  19. Tak na szybko, bo jesteśmy w trakcie karmienia. elik - dziewczyny noszą pieluszki, a od początku objawów Szałwia ( i Meliska[*]) siedziały w osobnych kenelówkach w osobnym pomieszczeniu. Kenya i Mini mają założone wenflony, w lecznicy siedziały 5godz pod kroplówkami i dostały wszystkie leki. Szałwia jest stabilna, zmęczona jazdą ( ma silną chorobę lokomocyjną). Za chwilę ją budze i będę karmić specjalną pastą.
  20. Wszystkie 3 maluchy sa w tej chwily w lecznicy, wroca po 18. Ja caly ten czas wykorzystuje na dezynfekcje... Staramy sie zorganizowac surowice, ale w rym rejonie to strasznie trudne. 1 dawke dziwczyny dostaly od razu po tescie - w piatek
×
×
  • Create New...