ufff, kotka po zmarłej pani okazała się pięknym czarnym kocurem, jakąś mieszanka maine coona czy norweskiego. Cuuuudo! Jeszcze w gabinecie, będąc w narkozie został adoptowany przez ludzi, którzy sąsiadują z gabinetem wetki. Maja już maine coona, potrafią czesać.:evil_lol: Stara prawda się potwierdza, ładnemu w życiu łatwiej.....
ps. a pani nie umarła tylko jest w hospicjum, :-(