Jump to content
Dogomania

Agnie Koty

Members
  • Posts

    3948
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Agnie Koty

  1. [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img156.imageshack.us/img156/4677/75440015fx4.jpg[/IMG][/URL] taka Fisia zawieruszyła mi się w aparacie, a w tle ogon Buni :evil_lol: .
  2. [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img256.imageshack.us/img256/6545/75440004zr7.jpg[/IMG][/URL] ten nochal chyba duży wyszedł, khe.potem zabiorę się za resztę zdjęć. Ale czy Kiwi nie wygląda na maltretowaną? Ten wzrok, ta mina....
  3. nie otwiera mi się imagshack, na koci ogon. ale i tak mnie odganiają od kompa, spróbuję może później. Całkiem śnieżny pies z tej naszej Kiwy...
  4. hm, a ja wiedziałam tylko o jednej suczce w fabryce, takiej starej i chorej. Ale ostatnio nie rozmawiałam z p.Heleną, :oops: . Ludzie tam zaglądają, owszem. Ale niezbyt czesto. Helena pytała się ich kiedyś czy ktoś ją karmi ale nikt niczego nie wiedział i nie chciał wiedzieć.:angryy: . O jamnikopodobnym nic nie wiem, moze on tam nie mieszka, moze wchodzi towarzysko... Helena karmi sukę codziennie rano, o ile nie pamięc nie myli to potrafi przeskoczyć do niej przez płot pomimo 77 lat.
  5. i dlatego jak poszlyśmy na hopy to wziełam....termosik z herbatą. Nina się ucieszyła i wszystko wypiła, mnie kropelkę zostawiła. Kompletnie było biało, nic odkrytego nie zostało. Trochę mnie to wszystko przerazalo ale czego się nie robi dla psa. Galopowała, wściekała się, tarzała, kopała, słowem była szczesliwa. Teraz się suszymy, tzn. Kiwi leży na Filipa łóżku z pasiastym łebkiem na poduszce. Na hopach były inne dzieci ale na szczęscie ich nie skubała, okazywała umiarkowane zainteresowanie....Oj, żeby ta zima już się skończyła...
  6. Tak, to są tzw. różnice indywidualne.....
  7. u nasz strasznie dużo śniegu, Hania pewnie rączki zaciera, :cool3: . Aha, jeżeli się zaziębię to będzie to wina Kiwi. Dzis o 6.30 rano biegałam za nią w śniegu po kostki. Nadmienię, że byłam w kapciach na bose stopy i w szlafroku. Przyzwoitość jednak /i mrozek/ nakazały mi włozyć kurtkę. A Kiwi mi UCIEKŁA po prostu. Brama była otwarta bo tata odśnieżał a ona wykorzystała sytuację. Dobrze, ze nic nie jeżdziło. Poganiała chwilę po zakazanym terenie ale na szczeście tacie udało się ją złapać /ona go uwielbia !/. Wierzcie, mi niewesoło się czulam. Pomijam fakt że gołe kończyny jakoś dziwnie mnie bolały . Cóż, chyba pierwszy raz w życiu miałam je oblepione śniegiem....... Za to Kiwi w szampańskim nastroju.....
  8. kocham lato, ekstremalne upały może nie ale takie ze 25 st..... Moje kości wtedy dobrze się czują. Powiem Helenie, powiem. Niech nie myśli że w tym internecie sami zboczeńcy siedzą, same Wojtki12.......:evil_lol:
  9. niestety nie mam cyfrówki, tzn. mój mąż ma ale zwykle późno wraca i nawet nie mam sumienia go jeszcze ciagac po śniegu.:evil_lol: Ale zrobię moim trupem i jescze w tym tygodniu postaram się je oddać do foto. Bo jutro idziemy z Niną i Kiwą na hopki to popstrykamy. W zasaf=dzie będzie widac jednego bałwana...
  10. Jest świetny! wcale się nie dziwię ze masz do niego słabość! a to zdjęcie z makaronem jest po prostu bombowe! Co do tych piłeczek to ona na spacerze nie weźmie smakołyku ode mnie. W mieszkaniu tak. Tak, testowalam piłeczki i smakołyk ale brak mi samozaparcia. Wie, za mało sięs taram.....
  11. jak ja nienawidze śnieżku, mrozku, etc. Brrrr. A wiecie że pani Helena musi przekopywać się łopatką do kocich siedlisk? Mleko w butelkach ma owinięte w gazety, miski z karmą też zapakowane. Zeby kociny trochę ciepłego dostały.Ale w silne mrozy nie donosi ciepłego posiłku, psiakrew. Helena to taki koci katering........
  12. wyszłyśmy jeszczer az na zaprzyjaźnione osiedlowe boisko i Nina urządziła zapasy na śniegu. Tarzały się obydwie w tym białym puchu i miały radochę. Po przyjściu do domu Kiwa padła, Nina też spokojniejsza. I jednej i drugiej się to przydało, :evil_lol: .
  13. Kiwa też lubi latanie za piłką, nawet przynosi w pobliże mnie a czasami prosto pod nogi. Ale ona generalnie woli galopować jak wściekła.
  14. Ojej, jakiś śliczny banerek Puchatku! Napisalam że na Kiwi śnieg raczej nie zrobil wrazenia. Moze dlatego że była zaspana...I ta galopada też taka niemrawa była. Errare humanum est, ona ma świra na punkcie śniegu. W dodatku do zabawy zaprosiła ją Nina i jej przyjaciółka, u której wczoraj zdiagnozowano nadpobudliwość psychoruchową i niedojrzałość emocjonalną /strasznie to brzmi, wiem/. Bilans był taki, zlachany pies /alleluja/, dwie mokre dziewczynki /ech, wysuszą się/ i dwie pogryzione kurtki, dokladnie rękawy. Już pocerowalam artystycznie, wielkie nie były zniszczenia ale zawsze. Dobrze, ze mama tej dzewczynki jest jednocześnie moją przyjaciółką. I kto tu się nad kim znęca? Niech ten rycerz przyjeżdża, może w końcu jakiś sir Lancelot z Jezioran się zlituje, albo jakiś Ivanhoe dla ubogich!
  15. spokojnie, nie zamartwiam się, :evil_lol: . Wydaje mi się ze na Kiwi śnieg nie zrobił wrazenia. Ale trochę pogalopowala jak szalona.
  16. i teraz już wiem skąd Twój nick, :evil_lol:
  17. też mam takiego bzika generalnie podrózuję z Niną i bagażami. Ciągle mi się wydaje że zgubie gdzieś dzieciaka... Najgorszy jest moment wsiadania......
  18. wiesz, Aniu, mialam napisac o tej kolejce ale stwierdziłam ze nie będe ludzi męczyć swoimi wynurzeniami. ale skoro o tym mowa...NIENAWIDZĘ TEGO! Kiedy stoję w kolejce, ktoś dyszy mi w kark, ociera się o mnie swoją naftalinową kapotą, dźga mnie torbą lub parasolem. Od razu zaczynam mieć duszności. To jeszcze nie jest najgorsze loozerko. Ale jeśli ktoś wydziela niemilą woń? Ja umieram wtedy. Któregoś razu stałam w kolejce w aptece, zmęczona jakimś przeziębieniem, był to akurat 9 marca. Stałam za jakims śmierdzącym obrzympałą i rzęsy wypadały mi z tego smrodu.Na chwilę wyszłam z kolejki zeby zerknąć na coś przy okienku a ten pan ktory był przede mną powiedział" Gdzie się pani pcha? Wczoraj był dzień Dzień Kobiet"! I mnie wtedy trafił szlag. Najzwyklejszy szlag. Powiedziałam głośno " A czy dzisiaj jest Dzień Śmierdziela? Śmierdzi pan tak że nie mogę wytrzymać"! I wiesz co on zrobił? Wypadł z apteki jak oparzony...:diabloti:
  19. tak, tak, zgadzam się ! Tylko że byłam pewna że to mnie się dostanie. Dlatego dyskretnie obserwowałam całe zajście z bezpiecznej odleglości... Chyba wiem na czym polega problem Kiwi a dokładniej problem jej adopcji.... Po pierwsze jej wielkość. Nie oszukujmy się, ona będzie duża.... Po drugie, tym nie ciągnie się za nią jakaś dramatyczna, rozdzierająca serce historia /i alleluja, no, chyba że moja opieka/ i ludzie nie zabijają się żeby ją ratować, ulżyć w cierpieniu czy coś w tym stylu. I to tyle moich przemyśleń na dzisiaj...
  20. ja tez nie tęsknię za tłumem, za tą bliskością, :evil_lol: ... Nawet w kinie nienawidze jak sala jest pełna....
  21. a ja jeżdziłam nad morze samochodem i byliśmy poupychani do niego jak sardynki w puszce. Nikt nie narzekał, humory dopisywały, no i nie mieliśmy pasów bezpieczeństwa. Ani dzieci podkładek. I przeżyliśmy!
  22. Boze w niebiesiech, Kiwi miala dziś mały wypadek drogowy! Spokojnie, spokojnie, ona nawet tego nie zauważyła, jest klasycznym piratem. Otoż byłyśmy na hopkach i w pewnym momencie Kiwa pogalopowała w kierunki Nina na placu zabaw. Obok, drogą /prawie polną/ jechała jakaś pani na rowerze. Kurcze, musiała widzieć pędzącego psa ale pewnie myślała że zdąży. Bo gdyby zwolniła ciut nic by nie było. No i wygladało to tak jakby pani chciała przejechać naszą sunię... Byłam pewna ze ta kobieta nie zapanuje nad swoim rowerem i będe musiała ją zbierać z gleby , tak to wyglądało....Oczywiście Kiwa nawet nie pisnęła, nawet nie przekoziołkowała tylko pomknęła dalej ale pani... Miała chyba jakieś problemy z przednim kołem :oops: . Aha, na hopach byli też chłopcy z rowerami /skaczący/ i Kiwa jakoś nie reagowała na nich histerycznie ani oni na nią.
  23. ja również pamiętam ten dreszcz emocji na peronie, te widok ludzi z obłędem w oczach pakujących się przez okna. Ktoregoś razu jechałam na zimowisko i oczywiście znowu był tłum. My co prawda jako zimowisko mieliśmy rezerwację ale ludzie szaleli. W pewnym momencie usłyszeliśmy krzyk, zrobiło się zamieszanie. Okazało się że jakiś pan wpadł tak jak Twoja koleżanka loozerko, może nawet głebiej. A potem znowu krzyk że ten pan nie ma ręki! Suma sumarum okazało się, że owszem, ten pan nie ma ręki ale stracił ją dużo wcześniej! I bardzo zdziwiliśmy, że z jedną łapą usiłował wskakiwać w biegu!
  24. hm, a moja najnowasza kocica kiedy mieszkala w magazynach zjadała ...chipsy/były tam skladowane jakieś przeterminowane/... Loozerko, ja jestem fanem takich polskich warzyw na patelnię. Tylko ja jeszcze na koniec dodaję łyżkę ketchupu. Uwielbiam je, czuję się po nich syta i nie mam wyrzutów sumienia. Mąż mój , wegetarianin z bożej łaski, woli te chńskie mrożonki. Natomist jeśli chodzi o Kiwi zjadłaby chyba wszystko włączająć materie fekalne na hopkach. A swoją drogą, czy ludzie nie mogą oddawać hołdu naturze w jakichś miejscach do tego przystosowanych? Rozumiem, piękne okoliczności przyrody ale bez przesady! A wydaje mi się ze tam bardziej ludzie paskudzą niż psy.
  25. ale czy to ja musze się tym zajmować? czy nie może tego robić nowy właściciel?:diabloti:
×
×
  • Create New...