Jump to content
Dogomania

Bębenek

Members
  • Posts

    529
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Bębenek

  1. Takie coś z rana dostalam, a pod wieczór byłam sprawdzić czy mnie wzrok nie myli... No i z naszego Benka robi się miś Benek puchatek :) kocio leżał sobie na łóżku jak przyszłam i miał w zadku że ktoś po coś w ogóle wlazł do jego chalypy.. już jest naprawdę puchaty. Dopiero lniec zaczyna, ale nic dziwnego, jak kociki zaczynały lniec, to on dopiero zaczynał porządnie jeść.. raz pana zdradził i spał z panią :) moze dlatego że on łasuch, a o świcie pan karmi, Benek do rana miski sprząta, a z rana obaj prowadzą do kuchni pod lodówkę :))) fajnie się rozkłada, wykłada, do tego u mnie gdzieś na górę nie próbował w ogóle wskakiwać oprócz łóżka, a tam podpatrzył jak Felek to robi i szybko zgapil, bo z parapetu fajny widok. Więc z chłopakiem wszystko gra.
  2. Jak umiesz wstawić na YT to potem przekopiować link i jest :) przez przypadek raz mi się udało (myślałam że sam link wyskoczy), ale to właśnie był film mojego byłego tymczaska który juz był wrzucony na yt.. Radek, jakbyś kiedyś jeszcze planował akwa, to absolutnie nie słuchaj sprzedawaczy rybek, tylko poczytaj o procesie azotowym w akwarium, kup chociaż trzy podstawowe testy wody (nie paski), no i nie ma prawa się nie udać :)))
  3. Ja to miałam na myśli takie chwilowe karmienie tą kocią karmą póki jakiejś psiej nie będzie...ja to się na tyle znam na karmach, że jak chodzi o większą ilość - to porównuję w tych z promocji zawartość mięsa i..na tym porównaniu cena za kg / ilości mięsa kończę... No chyba że chodzi o jedno futro z jakimiś specjalnymi potrzebami, to pod tą potrzebę patrzę.. no i jak nie jest to dużo zwierzow to patrzę po bezzbozowkach... Przyznam szczerze, że jak potrzeba 8/10/20 kg chrupek, to nie szukam ani bialek, ani tauryny, ani niczego innego, byle "w miarę" mięsna była.. A czarny Edek na przebojowego wygląda :) Ehh...dziś z rana patrzyłam na te moje stworki w wodzie, które jeszcze niedawno miały piaski, kamyczki, mchy, drewna przeróżne i duuuuzo przestrzeni, smutny widok .. :(
  4. Teraz doczytałam o piesiu.. z tego co mi wiadomo, to nic mu nie będzie jak będzie kocią karmę podjadał...znaczy tak słyszałam, pod opieką nigdy nie miałam bezdomnych psiaków, których bym karmiła kocią, raz łapałam psa, który się po sąsiedzku zgubił (jeszcze nie widziałam że on po sąsiedzku wtedy), dwie puchy wsunął jakie miałam "w razie co", dzwoniłam do felineusa i będąc z nimi na telefonie pytałam i co teraz. Pani powiedziała, że bezstresowo mogę dać kocie puszki, nie zaszkodzi mu, tylko odwrotnie nie można.. to i się może ta nadwyżka suchej przyda póki co.. I jeszcze z prywaty - bo nie chcę z ogłoszenia póki co.. poszło mi dziś szkło w dużym akwariu. Jakby ktoś miał chętnych z akwarium 200+l nie przepelnionym, najlepiej biotop Ameryka płn / Afryka (albo chociaż z przyzwoitymi podmoanami), to mam do oddania neony czerwone, mozaiki, kirysy, zbrojniki i przede wszystkim sumy drewniaki i szydliki z odłowu (nie czeskie). Zalozenie prawidlowe nie mówiąc o kupnie akwa to min miesiąc do zakończenia procesu azotowego, inaczej azotany jak nie zabiją to solidnie podtruja szczególnie odlow... Jak ktoś na trasie gdzieś z lubelskiego/podkarpackie/małopolskiego ma miejsce w dobrze prowadzonym akwa to chętnie oddam stworki dowolne. Zagrożone nie są, ale w za małym i przepełnionym akwa, co prawda z potrójną filtracją i dojrzałym, ale miały dużo miejsca i luz, na pewno się teraz dobrze nie czują :(.
  5. Poznajemy ? A teraz rebusik :) który nasz
  6. Jakby się taki forumowy nie znalazł, to do felineusa mogą się zgłosić.. /Że malutka umarła jakiś czas temu u nich na stronie przeczytałam...widziałam że walczyli jak mogli, dobrych wetow mają, na pewno zrobili co się dało/
  7. Jedna z korporacji taxi mi napisała że ok.50 zł, z map/km taryfy mi wyszło 90, więc 50 nie tragedia, bo w jedną stronę wychodzi że byłby autobus.. Trochę chrupek i puszek będzie jechać, ale jak to większe stadko, to pewnie na tydzień wystarczy zaledwie...
  8. Świerzb jeszcze nie koniec świata :) a ja się pochwalę, że jak wszystko pójdzie zgodnie z planem, to jedna kociczka z patologii niebawem będzie jechać do mnie :) to też zalecam trzymanie kciuków mocno :) Chyba dziś chrypialam zdrowo komuś z tego wątku do telefonu... tak, to ja.. a póki co - ktoś może kojarzy jaki w razie co byłby koszt od pani która się tym tematem zajmuje do Zamościa taksówki nocną / zwykłą taryfą? Bo dogadalam wstępnie z panem który ma firmę busowa i z którym już jechalam, że weźmie siersciasta pasażerkę do mnie bez ludzia towarzyszącego.
  9. Zdjęcia raczej można dodać :) żadnych charakterystycznych części mieszkania nie pokazuja, ani też państwa :) znaczy żeby była jasność, to nie oni chcieli go oddać tylko jak się dowiedziałam że Benio taki przerażony i tak reaguje, to sama od razu chciałam po niego jechać i zabierać.. dobrze że wszyscy mnie wspólnymi siłami przekonali żeby dać mu czas..potem się pochorowalam sama, do tego trzymałam się z dala od czegokolwiek związanego z futrami żeby nic nie wypatrzeć, a jeszcze był w kolejce kocio z podejrzeniem białaczki..a potem chorubsko mi się odnowiło, ale zdarza się co kilka miesięcy, jeszcze wczoraj lekarz od kroplówki mówił żebym przypadkiem nie próbowała się wybierać dalej niż trasa łóżko - lazienka, a jakbym coś chciała poza tym to mi z kuchni przyniesie... Tak mam fajnie, że chociaż do mnie przyjeżdża, bo ubezpieczenia zwykłego nie mam, a jakbym miała je opłacać żeby w razie co utknąć w kolejce na NFZ a jak na już potrzebuję i z dojazdem bo nie dojadę to i tak bym musiała płacić dodatkowo to dwa razy drożej by mnie to kosztowało.. jego mina jak powiedziałam że pewnie będę musiała po kota jechać bezcenna :) Oni mówili że to nic że tam furczy na nich, rzuca się z zębami i pazurami...ale skoro się tak zachowywał to byłam pewna że zaraz trzeba jechać po niego..ale zdaje się już wspominałam że ja panikara. Teraz już chodzi po całym domu, wchodzi gdzie chce, ponoć jak swoją michę skończy to leci skończyć michę drugiego kocika :) zajada pięknie.. może i aż tak się nie cackaja z Benkiem że jak jedna puszka średnia to dwie kolejne otwierają, bo ja to sobie mogłam, te co były średnie i tak szły dla bezdomniakow... Znaczy Benek zwiał też ze sobą duży karton tego co jadal puszek i trochę chrupek, u nich chrupki są josery to źle nie ma. A suche to mam wrażenie że i najwyklejsza marketowke by wciął :) w każdym razie kocikowi mojemu ulubionemu dobrze, a ja dziś nawet sama do apteki se poszłam. A w dodatku pan, mimo że sam po zabiegu i o kulach, polecał się że jakbym kiedyś jeszcze sobie leżała w domu z kroplówką, to on mi i na zakupy i do apteki pójdzie. Może kiedyś nawet skorzystam jak będę wiedzieć że nie dam rady, chociaż ją nieszczególnie lubię się chwalić jak coś mi jest, najwyżej jak już przechodzi . a...zobaczcie jeszcze jedno - prawie wszystko co tam kociki mają, to ręczna robota :) A część mają z samymi sznurkami bo Felek nie lubi z czymś na końcu, a że Benek lubi to mają i takie z czymś na końcu :)
  10. Już się dogadali... Wydaję mi się że chodziło o to że Benus czuł zapachy innych kociambrow i się czuł zagrożony. Już chodzi wszędzie, lubi parapety i okna a nawet korzysta z dużej kuwety , a nie swojej. Odetchnęłam... Państwo byli cierpliwi i im to jego syczenie drapanie i straszenie nie przeszkadzało, tylko ja panikowałam że kocio się męczy.. Do pana już do łóżka wchodzi, od pana zdjęcia dostałam, pani tel zdjęć nie obsługuje..z resztą on bardzo lubi facetów
  11. Mimo że dom idealny - może wrócić
  12. Kochani Benkowe wieści są złe.. państwo się starają nad wymiar i są i ze mną i z Baltimoore w kontakcie ale nasz Benus nie chce zamieszkać z innym kotem..
  13. Ja dziś z tego wszystkiego pół dnia przespalam. Wychodzą stesy, zmęczenie...z resztą już się przyzwyczaiłam że szukam w łóżku czarnego stworka a jak go nie ma to wołam i leci do mnie rozmruczany.. niebieską obróżkę miałam oddać na pamiątkę, ale sobie na pamiątkę zostawiłam...nigdy nie zrozumiem jak ludzie się pozbywają zwierzaka i żyją dalej jakby nic się nie stało.. Do Benusiowych rodziców jeszcze nie dzwoniłam, żeby za bardzo upierdliwa nie być :) ale się odezwę :) wczoraj zjadł przy mnie na wejściu, to chociaż tyle że nie mam stresa że głodówkę sobie urządził.. fajnie tam kocurki mają.. naprawdę fajnie.. Rzeszów to też takie miasteczko przy granicy.. Strasznie się patrzą oczka tego kocika jeleniogórskiego na mnie, mam nadzieję że znajdzie do poniedziałku coś bliżej, taka podróż to koszmar..
  14. Tu będzie chłopakowi lepiej niż u mnie - pan jeszcze wyszedł za mną z tym pytaniem - nigdzie mu lepiej nie będzie, to jest idealny dom.. Ehh dobranoc Benus A tu chcą kota zabić Pomożecie? https://m.facebook.com/story.php?story_fbid=1849098795159262&id=373133842755772&anchor_composer=false nie mam jak po niego pojechać - nie ma transportu bezpośrednio,.
  15. Ze łzami w oczach... dojechaliśmy..całe kilka km..pani była na dole i czekała, pan dopiero wyszedł ze szpitala, o kulach w domu...pani sąsiadka pomogła bo Benka pudel było trochę.. koło windy i pan nas przyjął..i wchodzę w bajkę, w kocią bajkę.. wszystko pod koty, posłanka, drapaczku, poduszki, schowki.. wszystko ma znamiona czasu i futerek które tam mieszkały.. Już Benio wychodzi, najpierw niepewnie, potem łapki prostuje, a...micha i chrupki :) mniam :) pół pokoju zobaczył..a ja przez ten czas obadalam okna - to nie jakieś żyłki z zooplusa..a reszta w zabezpieczeniach na uchylne (gdzie się nie otwiera), wszędzie kocie kocyki drapaczki (o których będzie później ), myszki najbardziej wyczochrane i popsute na podłodze - nie można wywalić bo koty je lubią! Drapaki pan sam robi i nie jest to linka zwykla a że 4 razy dłuższa..sam mówi że jak rozdrapia znaczy dobre - nowe zrobi, bo nic lepszego do roboty nie ma.. kilka razy się wracałam zobaczyć i pan z Benkiem siedział na podłodze, bawili się przedtym z panią wędkami.. kilka razy fuknal na rezydenta ale nic groźnego.. Wziął ze sobą kuwetę żeby wiedzieć gdzie toaletę ma :) swoje piórka ma, nowa wędka też mu się spodobała.. oczywiście polarki, nawet z Tomasza kocyk wyprany i zaznaczony zapachem.. ma miski swoje na stojącym. drapak niestety tylko tekturowy bo go najbardziej używał A niebieską obroże sama na pamiątkę zostawiłam ..nie oddam..
  16. Ogłoszenie p. Małgorzaty znalazłam chyba wczoraj...zginął im albo ktoś ukradł podobnego rudaska i jej podałam Bezika - znaczy FB, jakby się okazało że to ten sam to w szoku bym była.. a pamiętam że miała na imię Małgorzata.. A o niego się dopytywałam tak ogólnie, bo jakoś się rozglądam delikatnie za kolejną ofiarą... Baltimoore standardowo wymeczylam...i doszlysmy do wniosku, że im wcześniej tym lepiej.. i dla mnie i dla już Benusia. Pani codziennie była w kontakcie, wszystko dla niego przygotowane, mieli koty po przejściach, kocio w pełni jest przygotowany do adopcji, wczoraj jeszcze rozmawiałam z asystentką, a dziś z wetką.. zostało doszczepienie za tydzień u naszej wspólnej wetki.. więc pakujemy się i jedziemy, im później tym gorzej i kocio i ja się bardziej przyzwyczajamy.. trzeba wziąć na klatę i kocika oddać.. mamy już trzy pudła zapakowane... Benek zajmie pewnie jakąś całą szafę :)
  17. Eee...nie mów że Małgorzata ..??? Ja se smarkam, Blaczek ma smutne oczka jak na mnie patrzy, ale mimo wszystko się szykujemy do przeprowadzki.. już za nim tęsknię.. Domek czeka..
  18. Ja się dziś cieszyłam z wierzy kocio był innego zdania .. A może nie miał zdania... ..na wyostrzoną reakcję czas będzie między 4 a 5 nad ranem.. No i wychodzi foch z przytupem na żarcie zaczynało mi chodzić po głowie że kotek chory.. ale kotek nie chory, kotek sprytny i chciał coś lepszego...jak będzie takie szopki robił w nowym domu to szybko wróci... Bo ja i 3-4 zwykle puszki mogę dziennie otworzyć bo i 2-3 mi zejdzie na zewnątrz...ale jak to będzie klonik mało jedzącej Klusi...to 200-300 będzie przejadal.. no nic, na razie otworzyłam żeby sprawdzić czy kotek zdrowy, na wieczór nie będę szaleć, MACsa czy animode dam, a nocy ogólnie Blacki zaczyna działać po kociemu :))) nawet do zabawy budzi :)) dwie noce między 4 a 5 zaczęło się od kuwety, a skończyło na zabawie :) jak zlokalizowalam dzwoniący tel po 9 i nasza wetka ze zdziwieniem zapytała co to się stało że pani jeszcze śpi, to już wiedziałam kto jest sprawcą :)))
  19. W następnej rodzinie czeka go karma z mięskiem,a na łagodne przejście dostanie kilka puszek :) teraz ten wybór mięs, to też nie był efekt do końca mojej woli, tylko najpierw trzaskalam drzwiami lodówki i zamrażarki, aż w końcu przestały się domykać...i wyszło nam do wyboru do koloru mięsa :) bezdomniaczki też będą miały lepsze jedzonko.. dziczyzna miała być do bigosu, wołowina też, dla kociamberkow było tylko mielone i gulasz wołowy w planach, mięso z udek indyczych i kurczaczych i serducha drobiowe.. Kupa była...o 4.30 :) zakopywanie trwało pół godziny :) a potem było pilnowanie mamy, żeby gdzieś nie uciekła No i kupa zaniesiona.. ślicznie wygląda :) A o Beziku jakieś wieści są ..? i..dzięki urokowi osobistemu kocurka miałam znowu podwozke do domu, a Blacki miał odwiedziny jego ulubionego kumpla :) a dal popis czego się u mnie nauczył :)) najpierw spacer przez pół tunelu, wejście na tą zwykłą drapaczke kartonową, patrzę...i oczom nie wierzę, ale słyszę trzask trzask..i znowu trzask trzask :) poganialy chłopy z piórkami, kocik zwolnił i...patrzę idzie do drapaczka z bolcem, opłata łapkami i pyk pyk piłeczkę :))) oczywiście w międzyczasie drobne przerwy na jedzenie, bo kocik bez towarzystwa niewiele jada. Kurczę jaka ja już dumna jestem z niego, chyba aż z tej dumy urosłam :) łapie wszystko :)
  20. Właśnie patrzyłam, że u Beza się kręci, ale to młody kocio, wygląda na zdjęciach zdrowo, więc dach nad puchatą główną powinien się szybko znaleźć :) A ja czekam na kupę..im lepiej jada, tym tego mniej w kuwecie, a dwa ostatnie dni w większości mięsko wchodzi.. jeszcze paniki nie sieje, dopiero 1,5 dnia.. za to coraz śmielej drapaka używamy :) jeszcze tak nietypowo, bo łapiąc piórka na nim, ale jakby nie było, łapcie chodzą.. i pewnie niedługo będzie przeprowadzka...powoli zaczynam szykować puszki, poslanko wypralam, żeby jeszcze zdarzył zapachem naznaczyć...on chyba czuje że coś się święci... dobrze że taki towarzyski stworek, wydaje mi się że bezstresowo to zniesie. Z resztą ta sama droga do nowego domu co do weta, blisko będzie..u mnie momentalnie się wpasował i wszystko załapał, łącznie z łóżkiem i pościelą. Tylko ten pierwszy raz tak nieśmiało zaglądał, ale widziałam że ma ochotę, to go podsadzilam, ale od tego momentu sam wchodził. Już wie że na kocyku wygodnie, a na szlafroku idealnie. Lubię jak wskakuje, ugniata szlafrok i się tak układa na pełnym luzie rozciągnięty Dziś było kocie spaghetti znaczy wołowina mielona.. jutro się szykuje dziczyzna. Trochę katastrofa, trochę przypadek. Musiałam nie domknąć drzwi od zamrażalnika i...już nie da się ich domknąć tak przymarzlo. A że ostatnio boję się rachunku za prąd otworzyć bo tony lodu się mrożą, to lodówka wyłączyłam, co się dało rozpakowałam..jutro / pojutrze z futrami będziemy jeść No i gdzie się wybiera? Kota zrzuci.?
  21. Widzę...że ktoś się zgłosił dla szczyli na dt :) Dajcie mi proszę znać (jeśli będą), to kiedy będą jechać... /Doczytalam, coś na miejscu się znalazło i nie jadą do Krakowa/
  22. Jeszcze tak na dobranoc Szlafrok chyba lepszy od kocyka :) w szlafroku od razu ugniata :) i podszerstek zaczyna chyba mieć, nie wiem ile czasu to odrasta, ale główka czarniejsza i od pysia, między łapkami po brzuszek taki mięciutki się robi. Trochę pewnie i to, że pomijając kryjówkę pod łóżkiem ma czysto i się domyl sam, trochę witamin dostał od wetki.. Jak mnie nie ma, to chyba nowe miejsce testuje - polarki pod oknem.. czasem zaczyna nieśmiało spoglądać przez szybę. Aż przeszło mi przez myśl, że może trzeba okno umyć, ale sprawdziłam - jeszcze przezroczyste :) jak go tam zobaczyłam to tak pomyślałam, że nawet jak ktoś za kotami nie przepada, a np został mu w spadku, to to taki totalnie niekłopotliwy stworek. W nocy nie biega, nie budzi, mebli nie drapie, z szafek nic nie zrzuca, praktycznie na przetrwanie by mu starczyło rzucić stary polar na podłogę i garść chrupek, a nie taką traumę fundować.. Bezik młodszy, to i większa szansa że szybciej go ktoś wypatrzy..byle tam przeżył do tego czasu.. aaaa...i też kumpel mi mówił, żebym go nie oddawała, bo poza tym że drugiego takiego nie znajdę, to on nawet się kolorystycznie "wpasował" w mój klimat :)))
  23. Ehh...bardzo poważnie myślałam o zostaniu Blaczka, bo takiego "swojego" kota, to się często nie trafia... Jakbym miała w perspektywie trzy pokoje i jak to ludzie mówią "normalną" pracę planowała, to by został... Tymczasowo, to i sensowna firma jest na miejscu - dziewczyna by przyszła ogarnąć moje zoo jakby mi wyjazd wypadł na kilka dni, a nikt ze znajomych by nie dał rady.. ja bym chciała, ale latem spędzam po 2-3 dni poza domem w tygodniu.. będzie mu lepiej z kimś kto będzie miał dla niego więcej czasu.. on nawet zupełnie inaczej jada sam i w towarzystwie.. lubi jak z nim się coś na podłodze rozciąga, albo chociaż palcem pogmera w misce.. sam też bardzo sporadycznie leży w łóżku, a jak przychodzę to od razu leci.. bankowo będzie mi go brakowało, to nie jest jakiś zwykły kot, którego się oddaje i tylko cieszy, że znalazł dom. Dziś był bardzo wytęskniony, z samego rana wciął sporo wołowiny, jak mnie nie było mało co ruszył, potem przy mnie od razu pół michy poszło :) widzę że do obcych aż tak się nie przymila, przyjdzie, obejdzie, się pogłaszcze jak ktoś kotolubny, a jak nie sam odpuszcza, siada minimum metr dalej i się patrzy. Na samym początku mam wrażenie że to taki kot wszystkich był, teraz tych co go lubią, ale "najmojszy". A inna sprawa, że jak ktoś zwierzolubny, to nie da się go nie lubić czy przejść obojętnie :) Bezik, to taki też nie wędrowniczek ? Bardzo ładnie i tak zdrowo wygląda na zdjęciach... akurat trafiło na cieplejsze dni, ale długo to nie potrwa.. :(
  24. Kamuflaż :) bez światła i pereleczka :) total luz :)) Dziś tak stwierdziłam, że chłopak za dużo się obija :) z piórkami już działaliśmy, potem trochę spokoju dałam, ale już ma się dobrze po zabiegach, więc czas kosteczki rozprostować. Było kilka skoków za piórkami, takich super skoków, jeden przelot przez tunel się udał, a nawet z lekka zmotywowałam do przejechania kilka razy łapkami po drapaczku. Nie było to takie zwykłe użytkowanie drapaka, tylko łapanie piórek na leżąco przez belec do drapania :) ale myślę, że drapak jak i tunel jest jak najbardziej do opanowania. Pewnie za jakiś czas się przekona że to przydatne kocie zabawki, a nie tylko jakieś tam graty :) No i pierwszy raz coś sobie przy szybie obserwował. Może jakiegoś kotka, na ptaki było za późno, a po zmroku średnie dzikuski przychodzą jeść, w nocy dzikie dziki, a za dnia wychodzące kociaste sąsiadów..skład tu bywa przeróżny, te dzikie dziki tylko z daleka widziałam jak uciekały. Ogólnie to taki bardziej żywotny, zainteresony otoczeniem się robi. Może to być też efekt zrobienia porządku w pysiu, bo wiadomo, nikt zadowolony i radosny nie jest, jak ma złamanego zęba i stan zapalny... Na koniec dnia dałam troszkę puszki smilli z promocji urodzinowej, jak bezdomniaczkom szykowałam kolację i...hicior :) ciekawe, czy będzie jeszcze coś innego jadł.. żadnych sensacji oddechowych po tym nie ma, ale trochę inny plan żywieniowy miałam.. trudno, jutro pół 200 zostawię, kilka chrupek, no i jakąś tajemniczą niespodziankę która się rozmraża. Albo gulasz wołowy, albo serca z kurczaka miałam plan trafić :) ale może być wszystko, grunt że było na miejscu dla futrzaków więc teoretycznie się nada i z pewnością jadalne..
×
×
  • Create New...