Bębenek
Members-
Posts
529 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Bębenek
-
Gdzie diabeł mówi dobranoc... kociaki z niechianej paki...
Bębenek replied to Tyśka)'s topic in Koty w potrzebie
Ale kocurro to od początku wszystkich zachwyca. Najpierw taksówkarza, potem znajomego który też po coś przylazl, a dziś u weta facet się wrócił pozagladac i przy okazji opowiadał jakie miał jako młody człowiek cudne koty w domu rodzinnym, teraz tak by chciał i "i wie pani..to że żona ma uczulenie..to tam...eee..ale mój pies tak nie lubi kotów.." On jest naprawdę cudownym stworzeniem :) Opcje są trzy. Albo za tydzień (po sprawdzeniu kupy). Albo za dwa po doszczepieniu. Albo za trzy ze szczepieniem na białaczkę... A czy będę płakać...hmm... jeszcze nie wiem, czy będę bardzo płakać, czy nawiedzać często...cieszę się że blisko. Nawet sama myśl że w każdej chwili mogę zajrzeć daje dużo.. to naprawdę nie jest jakiś tam zwyczajny kot.. i chyba ten czekoladowy tyłeczek robi się coraz bardziej czarny i mam takie wrażenie że wcale mi się nie wydaje.. właśnie wetka mi doslala resztę zdjęć, które zrobiła dziś i też mówiła że super fajny kot :) i że futerko coraz ładniejsze :) i że w sumie to wyszło, że szczęściarz z niego.. mistrzem kamuflażu to bezsprzecznie jest Kluska :) Najlepszy numer jaki zrobiła, to schowanie pod ławą, na takiej desce w pionie, pod obrusem. Nie wiem jak ona tam równowagę utrzymała. No i potrafi robić za porcelanowego kota :) znaczy se siedzi całkiem na widoku, w bezruchu, bezgłośnie, trzy razy można przejść koło niej szukając jej a ona siedzi..ten numer przechodził często jak jechała gdzieś ze mną na obcym miejscu.. Szaf, z ciężkimi drzwiami które w magiczny sposób przenika to nie liczę, bo już wiadomo w których bywa :) Blaczek mnie zaskoczył, przede wszystkim tym, że pierwszy raz tak daleko się zapuścił :) wychodził za mną do przedpokoju, ale jak się orientował gdzie jest, to zaraz wracał :) -
Gdzie diabeł mówi dobranoc... kociaki z niechianej paki...
Bębenek replied to Tyśka)'s topic in Koty w potrzebie
Zdurniala, no, na łeb jej coś spadło..poważnemu kotu dawać zabawki dla dzieci?? Ehh..se ziewne... może przez ten czas ogarnie te graty z pokoju I mama! Weź, zabierz mnie stąd! Ja se sam doczyscilem uszy! A kociego kataru nie mam! Schowam się i ci sierści nasypie w ten sweter za karę że kocyka nie wzięłaś! Ooo się do blatem zrównam, nie widać kota, to niewidocznego szczepić nie będą Jak będzie ok, to spokój mamy z wycieczkami. Obsługa tylko kupę doniesie :) uparł się, zawziął i ponad 24h było bez kupy. Nawet w transporterze czysto. Kuweta zaliczona od razu po przyjściu :) ale nie jechałam już. Akurat wszystko mi się zwaliło, łącznie z tym że Blacki w zemście się "zgubił".. oczywiście zgubił się w zamkniętym szczelnie mieszkaniu, było go słychać co jakiś czas a nie widać..pierwszy raz aż do aneksu za mną przyszedł, coś kipiało, miski puste w zlewie, pranie czeka na powieszenie, coś się rozmraża...ot taki sajgon się czasem zadzieje :) niby głowa wie że 5kg na czterech łapkach nie wyparowało przez kratki wentylacyjne pod sufitem, ale zawsze tu stał albo tam stał..no i nie ma...bo i jak ma być jak se stoi za lewą nogą :)) - no i się domyśliła, że w misce to se zupkę chińską może zalać, a mi wygodniej z talerzyka...chociaż nie muszę się tyle namęczyć żeby na podłogę wywlec :) - drzemka poobiednia ponoć bardzo wskazana z medycznego punktu widzenia - a tego to jeszcze nie grali, żeby się obsługa do łóżka ładowała.. - ale jak już przyszła, to niech se będzie .. -
Gdzie diabeł mówi dobranoc... kociaki z niechianej paki...
Bębenek replied to Tyśka)'s topic in Koty w potrzebie
Tak też myślałam że mała Lilka jak już sobie dach nad głową załatwiła, to sobie poradzi :) A z Blaczkiem sprawa wygląda tak..że jutro kupa i umawiamy się na szczepienia... będzie to termin ostateczny.. aż mnie zabolało jak dotarło, że jutro będzie termin ostateczny, chociaż wiem że tam mu docelowo będzie lepiej, ale już pokochałam tego stworka..on mnie chyba też mimo tych niedogodności lokalowo-weterynaryjnych. Nie często się w życiu spotyka takiego zwierzaka, że aż tak zaiskrzy od początku.. Co do puszek, to chociaż tyle, że nie żebra o inne, tylko już wcina co dostaje :) jakby tak przeliczyć na średnią (oprócz tego po zabiegu) to jakieś 400 mokrego i trochę suchego zjada. To chyba tak w sam raz na niedojedzongo kocika, który się mało rusza. Ani to nie jest łykanie na siłę do wymiotów, a tak mu schodzi. Załapał ekspresowo że na zapas nie musi, bo ma pełne miseczki :) Staram się żeby miał mordę też dostępne 24h, niech się organizm nasyci tym czego mu trzeba :) potem, jak już będzie nasycony, to pewnie połowę tego będzie wcinał. -
Gdzie diabeł mówi dobranoc... kociaki z niechianej paki...
Bębenek replied to Tyśka)'s topic in Koty w potrzebie
Początek mam rozszyfrowany, znaczy pierwsze strony (wysłałam znajomej która baaardzo dużo wie o kotach i mi rozszyfrowała) Oridermyl , tolfina, intrawit, catosol P.zap.tolfina Intaw. Catosol mikroem I Wit b Ja widzę Test FIV i FELv (-) Oridermyl Intrawit NaCl Dermo Potem 3.10 kastracja, sanacja ...(?) i kieł /miał jeszcze uszy czyszczone i czipa- wklejone na pierwszej stronie, a ząbek wyrwany ten jeden co był złamany jak już przyjechał to wybił stan zapalny potężny, reszta wyczyszczona przy okazji / Z dziś ta kroplówka NaCl (?) Ringer (?) Reszta kroplówki I to by było na tyle, tego co ja wiem.. A tak poza tym, to w kociu trochę siedzi prawdziwego faceta. Obiad jest, udka tłuściutkie z kurczaka, żeby zdrowy był i siłę miał, to tak niekoniecznie...a indyk to prawie niejadalne mięso... Chodził, szperał, gmerał, aż zaczął pojedyncze chrupki znajdować, które sam gdzieś w kątach porozsypywal.. do tego chodził, coś tam pod noskiem gadał, wyglądał, zaglądał, tak sugestywnie badał wzrokiem kartony w których mam różne kocie chrupki w małych opakowaniach (mimo że tam zamknięte same :)). .brakło tylko żeby lodówkę otworzył, drzwiami trzasnął i skomentował że w tym domu to nic do jedzenia przecież nie ma skoro ani sladu hot-doga, czy pizzy :) no i co.. obsługa puszkę otworzyła i dała samcowi alfa :)) ciężko u niego z tym zdrowym żywieniem będzie, ale się nie poddaje, zawsze to "paskudne mięso" też ląduje w brzuszku jakiegoś futerka. A że zimno się robi, to ilości potrójne schodzą, pewnie dziczki coraz bliżej przychodzą jedzenia szukać.. Ha, nawet niedługo po powrocie, znajomego, którego muszę oglądać co jakiś czas chociaz wcale nie lubię, postraszył krótkim "miu miu" tak zdecydowanie wypowiedzianym. Normalnie dumna byłam z niego :). Miu miu, obszedł, nic się nie polasil, powąchał, siadł dalej na dywaniku i patrzył jak na intruza. Intruz kotów nie lubi, więc wziął co miał zabrać i tyle go widzieliśmy :))) pięknie :) czekałam który pierwszy prychać zacznie, ale tu Blakus wziął niechcianego gościa sposobem i odprowadził wzrokiem, na ile ten wzrok sięgnął :) i...od tego momentu można by zacząć opowieść o psie, który ma jeszcze trochę focha za wszystkie krzywdy u weta, skrywanie pysznych puszek w szafkach i wcale nie chce przyjść do łóżka (zakładam że przez najbliższą godzinę, ale w razie zaśnie i zapomni, to go przykrylam)..no i ma oczywiście sprawcę tych nieszczęść na oku...a w razie by mu się zasnęło, to butów pilnuje..w końcu nawet jak zaśnie to przykryty jest :) /A co do mojej pisaniny, to ja lubię o futerkach, które ze mną czy w pobliżu żyją opowiadać. Znajomi pod tym względem patrzą na mnie jak na kosmitę, więc nie mam komu. A tu też myślałam że już nikt nie czyta nas i nie ogląda../ Czekoladowe futerko oczywiście rano w łóżku namierzylam :) i cd walki z kurczakiem :) - no z ręki to się zastanowię - albo nieeee, roztarty po podłodze ujdzie - a resztę se pozbieraj i wynieś na dwór :) hmm..tak sobie liczę...i wychodzi mi tydzień pod jednym dachem :) Blacki najedzony, przebadany, wykastrowany, średnio skutecznie (chyba) odrobaczony, ząbek usunięty, zaczipowany, odpchlony, odswierzbiony (też jeszcze do kontroli). Pewnie w sobotę będziemy się umawiać na szczepienie :) -
Gdzie diabeł mówi dobranoc... kociaki z niechianej paki...
Bębenek replied to Tyśka)'s topic in Koty w potrzebie
Jesteśmy już w domu..tak się ekspresowo załadował do transportera tam, że szok :)) a domu się brzęczyk włączył od razu. Wiedział już że do siebie wraca jak mnie zobaczył :). On mnie naprawdę już polubił.. w domku po dwukrotnym okrążeniu mnie pobiegł do misek. Już może powoli jeść miękkie, kuraka rozmrozilam wcześniej, to wciął trochę. Znowu nie miałam gdzie jak i czym zapisać, ale...jak ktoś jest ciekaw, to może jedzie z nami nauczyciel, aptekarz, lub inny specjalista grafolog :) setki razy pytam co i na co, a efektów brak.. ze mnie taki egzemplarz, z lepszą pamięcią do map i cyferek.. -
Gdzie diabeł mówi dobranoc... kociaki z niechianej paki...
Bębenek replied to Tyśka)'s topic in Koty w potrzebie
Dziś jeszcze czarny książę (tak p.asystentka mówi o kociku) dostał jeść w kroplówce Niby już konieczności takiej nie było, ale i dziąsła sobie nie "upaskudzi", a musiałam coś pracowego załatwić, więc przy okazji jest pod obserwacją i mają go tam stałe na oku :) dostał pieskowy transporter, to i wygodniej się leży. Jest wszystko ok, szukałam info o alergiach, nawet o jakiś testach po 500 zł, ale opinie o skuteczności cienkie.. w zasadzie to na początku łapały go kaszelki (takie w nocy), było słychać oddech i westchniecia, potem puściło i już tylko raz się przytrafiło jak tu panikować zaczęłam. Myślę, żeby się skupić na robalach, a potem obserwować. Ew jeszcze w fundacji zapytam jak i kto sobie radzi z alergią najbliżej. Ale to po robalach. I tak bardzo mnie cieszy, że z morfologii ta dyskoteka zeszła. Znaczy mamy silny organizm i dobrze się p.doktor zajęła :) Jak mała Lilka już taki bałagan z głowach ludziom porobiła, to chociaż bezpieczna jest :). Czasem jakiś zwierz się pojawia, który przewraca w głowie :) mi tak system popsuła też jedna kocia, raczej taki kotopies, co przy nodze przyszedł za mną do domu kilka lat temu, jakoś ze dwa razy w roku jeszcze dostaje wieści z jej domu. Teraz Blacky...no i po drodze Gucio, który miał być do adopcji, a jak go wyleczyłam już, to zdecydowałam że zostaje. Ale dla Blaczka będzie lepiej u kogoś na emeryturze, z większą ilością czasu i miejsca. Tak sobie patrzę, gdzie mnie ta wariatka taszczy znowu a teraz grzecznie leżę, bo chyba wyjścia nie mam...no tak kota urządzili.. -
Gdzie diabeł mówi dobranoc... kociaki z niechianej paki...
Bębenek replied to Tyśka)'s topic in Koty w potrzebie
A właśnie - co na te lamblię ? To w kupie będzie, czy to właśnie to świństwo co go się w kupie nie da znaleźć? Myślę, że jeśli to jest do znalezienia w kupie, to następnym razem dam do badania kupsko, zamiast znowu coś ładować.. czy jakiś sposób inny jest? Jakby to była alergia jednak i na takim poziomie jak w tych badaniach się utrzymywało, to nie wiem..? Groźne / szkodliwe to? Nie wiem jak koci orgazm, ja mam na mąkę pszenną surową np a chleb obsypany mąką jadam i nic.. -
Gdzie diabeł mówi dobranoc... kociaki z niechianej paki...
Bębenek replied to Tyśka)'s topic in Koty w potrzebie
Najpierw małą do innego pokoju, czy łazienki i niech się przez drzwi czują, można wymienić jakieś legowiska, kocyki, dać przede wszystkim kocikowi żeby się oswoił to na czym malutka leżała. Można coś takiego wybrać https://www.zooplus.pl/shop/koty/kuwety_pielegnacja_kota/feliway/feliway/568572 - nie pamiętam który, trzeba by poczytać, poszperać w opiniach i niestety nie ma chyba nic co by na każdego podziałało :) jakieś obróżki są.. ale w tym nie pomogę, na kocie u mamy nic nie działało, po prostu różnych próbowaliśmy i wtedy bardziej zorientowana byłam, była po prostu permanentnie obrażona.. miałam coś jeszcze ziołowego w insulinowkach, teraz sobie nie przypomnę... Przede wszystkim powoli :) -
Gdzie diabeł mówi dobranoc... kociaki z niechianej paki...
Bębenek replied to Tyśka)'s topic in Koty w potrzebie
Dopiero wróciliśmy i się wypakowalismy. W skrócie bo padam.. niestety morfologia pokazuje że albo robale dalej są, albo alergia.. reszta ok. Jajec i zabka nie ma, za to jest czipek. Jutro jeszcze kroplówka, bez niej by się obyło, ale jak można kocia odżywić to niech tak będzie. Odebrałam już wybudzonego oczywiście, swojego też zostawiałam żeby paniki nie siać :) czujemy się bardzo dobrze, chociaż tak wygląda. Pierwsze co zaliczone to oba zestawy misek w poszukiwaniu szczęścia i kuweta podwójnie. Oczywiście mruczał mi już kochany stworek -
Gdzie diabeł mówi dobranoc... kociaki z niechianej paki...
Bębenek replied to Tyśka)'s topic in Koty w potrzebie
Też mi bardziej po drodze z dorosłymi niż tornado :) tornada bardzo lubię oglądać na zdjęciach :) z takimi się zazwyczaj dobrze dogaduję, chyba że dzika dzicz.. Jakoś mi się wydaje że kocio miał dobry dom kiedyś w przeszłości.. z koteczką u mamy było podobnie. Miała super dom, potem zmarła pani, pan chyba miał wylew i wylądował w ośrodku (może odwrotnie), mieszkanie ktoś odziedziczył (dostał za życia?) najpierw ekipa remontowa dokarmiała kocię, oni skończyli pracę, a rodzina wystawiła zwierzaka na dwór - chociaż taką historię usłyszałam kiedyś od sąsiada, który wszystkie futerka w okolicy znał.. Nasz Blacky totalnie mi z zachowaniem nie pasuje na zaniedbanego kota wioskowego, który został wywieziony...raczej na takiego któremu kiedyś było dobrze w prawdziwym domu, pazurki połamane.. no i taki domek będzie miał :) na początku się bałam, że na dłużej zagości, ale wtedy jeszcze sobie wyobrażałam takiego starszego wioskowego kocurka, który się rzuca po klatce, na okna, próbuje uciec, wspinając się po zasłonach i spadając z karniszem... Ale jego naprawdę "nie boli" nawet klatka. Nie jest nieszczęśliwy. Nawet tą klatkę docenia, to taki prawdziwie wdzięczny zwierzak :) a stresa mam, bo często zwierzak (obojętnie jaki) w czasie kwarantanny, kiedy poczuje się bezpiecznie dopiero pokazuje że coś mu jest.. na każde kichnięcie jestem przeczulona.. wydaję mi się że czuje się bezpiecznie, bo pokazał u weta i w wannie jak kupę trzeba było zmyć , że potrafi okazać strach po kociemu :) odpukac, ale ani złości, ani agresji nie wykazał.. -
Ja się bardziej ze starszyzną dogaduję, ale tornado lubię poobserwować :) Fajnie że mają ogłoszenia, jak ktoś poczeka to i lepiej o nim świadczy, bo decyzja przemyślana i "przespana", a i więcej czasu na przygotowanie. można z ogłoszeniami też pokombinować w parach, fajnie wtedy dorastają, rozwijają się. Ja niestety już nie mam takiego komfortu ze znajomymi, znaczy ci którzy mogą mieć zwierzaki, to mają, a reszcie conajwyjezej bym wpuściła stado komarów :)
-
Gdzie diabeł mówi dobranoc... kociaki z niechianej paki...
Bębenek replied to Tyśka)'s topic in Koty w potrzebie
Tak patrzyłam na psiaczki...z jednej strony niby sytuacja nie jest kompletnie beznadziejna, facet nie jest zbieraczem - rozmnazaczem, chce sterylizować i oddać.. tylko tam by się jakaś fundacja przydała, która by nawet zrobiła zbiórkę i wzięła chociaż na początek suczki które już można na sterylki.. dla jednego starszego człowieka, pewnie bez transportu, na wsi to nie do przeskoczenia -
Gdzie diabeł mówi dobranoc... kociaki z niechianej paki...
Bębenek replied to Tyśka)'s topic in Koty w potrzebie
Wszystko było dziś ok... Czekoladowy kocio nasz dostał jakiś czas temu podgrzaną lekko feringe z maselkiem, żeby się dobrze najadł przed głodówką. Jutro od 9.30 mocne kciuki można trzymać. Bo to już nie jest młodziutki kocurek, a jakby nie było, narkoza będzie.. Dziś już wyszedł do przedpokoju zajrzeć, ale wrócił jeszcze szybciej :) Ogólnie kroczy coraz pewniej, fajniej się porusza. Kojarzy dobrze jak się śpi w łóżku, zabawki sobie przypomina.. możliwe że żył przyzwoicie kiedyś i ktoś dbał o niego zanim wylądował u tego kto go wyrzucił. Dobrze się czuje w domu, w ogóle nie w głowie mu spacery. Nawet nie dotarł jeszcze do szyby, na dwór nie wygląda, trzyma się przeciwnej strony pokoju :) na wejściu była opuszczona roleta i klatka przykryta od góry, teraz ma odsłonięty kawałek świata, wystarczy wejść za klatkę. Na razie jedynym piętrem na którym go widziałam, było łóżko. Ani szafka przy łóżku, ani żadne akwarium, czy półki pod, za szafą też chyba niczego nie zgubił :) z początku klatkę traktował jako swoje miejsce do spania, lezenia, odpoczynku, teraz częściej pod łóżkiem bywa niż w klatce. Podejrzewam że to z tego, że tam jest kuweta, a porządny kot przecież w kiblu spał nie będzie :)) wychodzi sam, nie trzeba go wyciągnąć, czasem wejść wystarczy, czasem trzeba pokiciać na podłodze :) dywan też jest ok :) w ogóle jest kochany :) -
Gdzie diabeł mówi dobranoc... kociaki z niechianej paki...
Bębenek replied to Tyśka)'s topic in Koty w potrzebie
Byłam po 13, sprawdziłam i jest ok :) jak on tak cały czas będzie na brzęczyku chodził, to głos straci kiedy ktoś cały czas z nim będzie. Kocercik był - miał! miał!! MRRaauuUu !!! było (takie smutasowe), chyba myślał że do akwarium coś smaczniejszego daję niż do kocich miseczek. Była druga kupa, dałam jeszcze puszkę feringy, ta już ładnie wchodziła. No i widać załapał apetyt. Może mu tak zostać na dłużej. Dobrze że nie jest tak, że łyka zachłannie, a potem nie wymiotuje. Wodę pije :) mi się wydaje on taki egzemplarz, że nie da się w ogłoszeniu tego opisać, a na zdjęciu zwykły czarny kot... zdecydowanie na żywo nabiera tego swojego uroku, jak przychodzi, barankuje, mruczy, szuka kontaktu, kładzie się obok..taki wdzięczny kocio, przy czym wcale nie nachalny.. wczoraj wetka mówiła, że dużo lepiej też wizualnie. Ja z nim weekend spędziłam, to jakiejś zmiany nie dostrzegam.. Kolor widać np na czerwonym tle ale głęboka czerń odzyska, kwestia czasu i odżywienia :) Widzimy się znowu po 17, będzie ostatnie wcinanie przed zabiegiem :( Dzięki, na razie chyba nic nie potrzebujemy :) zobaczymy jutro morfologię, czy się kwalifikuje do cięcia, przy okazji czy zeszło to, co może świadczyć o alergii. Przelecialam na szybko historię psiaczkow, chyba już jedna sterylka aborcyjna była? Czyli jedna dorosła jeszcze? To może ktoś na miejscu się zlituje...Blaczka dzieci na rękach do weta zaniosły, a wet nie wziął od nich pieniędzy..może tez się zlituje i jakąś zniżkę da się wyżebrać...? Szkraby już takie małe nie są chyba..? -
Gdzie diabeł mówi dobranoc... kociaki z niechianej paki...
Bębenek replied to Tyśka)'s topic in Koty w potrzebie
Jak nie będzie alergii to ja bym była za tym domkiem właśnie. Poza ludzką oczywistością, bardzo do mnie przemawiają metalowe siatki :) ogłoszeń nie ściągamy żeby nie zapeszyć, ponoć nie dzwoni banda oszołomów, niech wiszą spokojnie. Dom jest pod opieką wetki u której byliśmy, kojarzą kocia który tam mieszka i zwierzaki które już im odeszły i wetka i asystentka.. Państwo starsi, ale dwójka ich jest. Pan też prokoci-to on z kolegą złapał obecnego rezydenta na działkach, miał uszkodzony ogonek który zaczął gnić i musieli go amputować. Myślę że sama wizyta i umowa to będzie formalność.. ten dom z dziećmi nie był zły, myślę że tam byłby lepszy dwupak - przy takiej ilości ludzi młodych, głośnych, energicznych, dobrze by było jakby futrzak miał też futrzaste towarzystwo.. Baltimoore prowadzi rozmowy, więc zobaczymy co tam wynegocjuje :) Tak czy inaczej Blacky będzie u mnie do końca doleczenia, zaszczepienia. Ja muszę być pewna, że wszystko jest ok, bo bym spać nie mogła i dwa razy w tygodniu ludzi nękała odwiedzinami. Inna sprawa, że nawet jak wiem że dom idealnie dopasowany do zwierzaka, to chcę żeby i tak się przespał z decyzją, a że blisko mamy to i mogą mnie odwiedzić, wymienimy się kocykami na początek, będzie kocio znał zapachy ludzi i domu do którego ma się przenieść.. on pod względem ludzi jest totalnie bezstresowy, ale i tak bardziej płynnie to przejdzie. W ogóle to on jest przekochany.. bałam się jak to będzie, jak się przyzwyczaję jeszcze bardziej, bo się nie spodziewałam że tak szybko trafimy na kogoś odpowiedniego. Tyle kociastych jest do adopcji, rzadko taki strzał się trafia. A Blaczek ani mały, ani puchaty, jego trzeba poznać, bo po ogłoszeniu przecież nie widać nic nadzwyczajnego.. -
Gdzie diabeł mówi dobranoc... kociaki z niechianej paki...
Bębenek replied to Tyśka)'s topic in Koty w potrzebie
W nocy było dobrze. Chyba druga noc w łóżku tak do samego rana. Jak to alergia to też nie dobrze dla kocurra.. ta pani z którą tak się polubiliśmy dość skromnie żyje..kociamberkom kupuje marketowke, dokupuje mięsko i to miesza, boję się że karma wet na stałe mogłaby ich przerosnąć...same biedy mieli, u weta nie mało zostawili, ale to jednak wydatek stały a nie sporadyczny.. a ona nawet gada do Blackiego, tak jak powinno się z nim rozmawiać... Na dzień dzisiejszy w każdym razie nic nie przesuwam, z rana wstał rozmruczany, koło południa przyjdę do domu sprawdzić czy ok, żeby w głowie sobie nie układać teorii chorobowych -
Gdzie diabeł mówi dobranoc... kociaki z niechianej paki...
Bębenek replied to Tyśka)'s topic in Koty w potrzebie
To na dobranoc - trzeba było nie wyłazić z łóżka Próba przekupstwa na najnowszy i najbardziej milusiński kocyk z domu I zakończenie powodzeniem ...znaczy już oddycham...i jestem prawie zupełnie spokojna.. Niestety prawie wszystko u mnie w takich kolorach.. jeszcze gdzieś zielony był ale na tamten nie pójdzie, bo to nie głupi kocio :) a na bordowym nie wygląda korzystnie, jeszcze sierść nie ta, parę zdjęć cyknelam, niestety odbijają się rude odcienie futerka -
A ja zapomniałam dopisać, że symboliczne parę zł przesłałam na to konto od szczeniaczków...taka byłam zajęta sianiem paniki, że mi uciekło.. Jak sunia jedzie to bardzo dobrze, zawsze już o jedną mniej tam.. tylko mi przez głowę inna myśl przeszła..czy to że nie do adopcji u nich czasem nie znaczy że taka chora, że nie wydadzą..? Jakoś mi się wydaje, że jeśli ktoś wyciąga zwierzaka z takiego miejsca, zadał sobie trud żeby wypatrzeć, zarezerwować i przyjechać, to chce świadomie pomóc takiej biedzie. Jest tyle od olx-a, po regionalne portale ogłoszeń "zupełnie jak rasowych" małych puchatych kulek, podrostków zaszczepionych i przebadanych na wszystko z wyprawka do pilnego oddania z powodu "alergii/wyjazdu", czy nawet przyzwoitych schronisk, gdzie można zwierzęta poznać, wziąć na spacer, dowiedzieć się wszystkiego od wolantariuszy...do wyboru do koloru... jakieś mam takie poczucie że jak ktoś jedzie po psa właśnie tam, to ma dobre zamiary..
-
Gdzie diabeł mówi dobranoc... kociaki z niechianej paki...
Bębenek replied to Tyśka)'s topic in Koty w potrzebie
On przemega super kot jest. Dziś w ogóle z drugą panią się widzieliśmy, oboje państwo na emeryturze i to było TO!! Osluchany był i w piątek i dziś dokładnie.. USG nie miał bo osłuchowo wetka w piątek powiedziała że lekko przeziębiony, leki dostał, a dziś ok.. i teraz już ok. Od kiedy kasłał mamy permanentną ciszę i z pół godziny nie słyszę nic niepokojącego. Dostał na kłaczki od wetki dodatkowo chrupki (nie takie sklepowe). Jutro wygrzebie co braliśmy, ale tyle tego było, że jeszcze pasty zwykłej nie chciałam pchać.. kupa nie była mega zaklaczona, co może znaczyć że ma i chce zwrócić kłębki włosów.. robale też to mogły być.. może też być zwykły stres, psychicznie źle znosi jazdę. Poprzednio jak wracaliśmy też była kupa ale brzydsza, znaczy rzadsza. Ostatnim mało brakuje do ideału. Na mnie też poprawkę trzeba brać, bo zazwyczaj pierwsza opcja jaką biorę pod uwagę to ta najgorszą. Ok godziny temu zrobiłam jeszcze zdjęcie które wysłałam Baltimoore jak pod kołderką jest i ugniatał chyba z całej siły. Wtedy oddech wracał do normy. Wyszedł z łóżka, zagryzł chrupkami, umył się na dywanie i wrócił już na kołdrę i teraz nic nie słyszę tak leży, oddycha spokojnie, brzuszek nie boli, jak posmyram mruknie charakterystycznie. To i ja się trochę uspokajam :) Spokojnie, zrobimy wszystko czego chłopak będzie potrzebował, chyba paniki trochę zasialam, ale po 20 jak właśnie z Baltimoore rozmawiałam do esma spod kołdry był szczyt mojej paniki, pewnie jakby nie to że nie szczepiony to bym go na ostry dyżur zaciągnęła.. dla pocieszenia dodam, że moja wetka ma ze mną to stale.. A...bym zapomniała, jako że zawsze wszystko się może popsuć, to każdy zwierz u mnie jeździ do weta w klatce która jest w sportowej torbie a rozmiar torby dopasowany do rozmiaru klatki, a ta do zwierza..od góry zamek jest otwarty i wsadzona górna "klapa" do środka torby, a spięte na rączki, czyli przewiew od góry tylko, więc i przeciągów nie ma. A to tak wykombinowane na wypadek że coś pęknie, wyleci, czy inaczej się popsuje żeby futrzak nie nawiał, ma główne wyjście zblokowane...ale też też go nie zawieje...to i się bardziej nie pochoruje niż jak jest standardowo niesiony.. Blackusiowi w autobusie odslaniam wyjście, żeby mnie widział, bo się stresuje, ale nie forsuje kratki, tylko łapkę zazwyczaj trzyma na niej :) -
Gdzie diabeł mówi dobranoc... kociaki z niechianej paki...
Bębenek replied to Tyśka)'s topic in Koty w potrzebie
Ehhh....i byłby wspaniały dzień, jakby nie to że znowu coś się z oddechem dzieje.. niby nie tragedia i niby nic strasznego, na ostry dyżur się nie wybieramy (jeszcze), no ale nie jest oddech jak z rana. Mam nadzieję że się ode mnie podziebił , bo cięgle brak mi jakoś czasu żeby się wyleczyć, z już nieźle przeziębiona po Blackusia jechałam..do tego dziś wróciliśmy od weta w stanie który się kwalifikował jedynie do mycia w wodzie do połowy. W drodze powrotnej zrobił taaaaaką kupę, którą był umazany po pachy. Nie biegunka, ale wtarte równo. Nie było mowy o wyczyszczeniu mokrą ściereczką, musieliśmy się myć razem.. raz bardzo nieładny kaszel złapał, taki jakby miał kłaczki zwymiotować. Z pewnością coś mi w środku burczy nie tak jak powinno. Inna opcja to to, że dałam mu jako "urozmaicenie" whiskasa dziś po przyjściu. Może mieć uczulenie na to świństwo. Ale daje kotom czasem takie "smakołyki" jak lubią, na takiej zasadzie jak u człowieka mc'donald - nie zaszkodzi jak jest raz na jakiś czas.. w sumie wciął sporo od powrotu, ponad pół saszetki świństwa, ponad 50g animoda senior, 100-150 g MAC'sa i zagryzł chrupkami, które bardzo lubi, a że sporo pije wody też groźne nie są. Tak czy inaczej, jest to dopiero połowa czasu w którym może jakieś paskudztwo wyjść jeśli w kociku siedzi...nie mamy robionych testów na fip i panleuopenie - nie wiem jak teraz , kiedyś wet mi powiedział że zrobić może ale równie dobrze mogę sobie monetą rzucić. Bawił się przed snem piórkami jak koci podrostek, biegunki nie ma...jutro dopytam o testy pozostałe - jak to wygląda na dzień dzisiejszy. Jak się kaszel nie powtórzy działamy zgodnie z planem - w środę morfologii powtórka i kastracja z ząbkiem (jak da się zabka - nie będziemy grzebać przed narkozą). Jak będzie jak dziś przesune o dzień wszystko, jak gorzej idziemy od razu. Nie chcę też na zapas latać z każdym pierdnięciem , bo chłopak nie był szczepiony... -
4 października, to prawie już - ekspresowo działacie, fajnie że długo już psinka tam siedzieć nie będzie :) z ogłoszeniami może się wstrzymam, o dziwo dwie sensowne rodziny się odezwały, o ile nic nie wypadnie to jutro się zapoznamy z drugą, a zanim chłopak gotowy będzie to jeszcze trochę czasu zejdzie...i na szczęście mam ten komfort psychiczny, że nie ja odbieram telefony, bo jak futrzaste od początku było tylko moje, to dreszczy i białej gorączki dostawałam jak tylko tel zabrzeczal.. ale jak nikogo nie wybierzemy, a będzie ten czas, to się przypomnę ;)
-
Gdzie diabeł mówi dobranoc... kociaki z niechianej paki...
Bębenek replied to Tyśka)'s topic in Koty w potrzebie
Grrrr... taką relację wysmarowalam i wcielo W skrócie - indyk fuj, chyba że z ręki rozsmarony po podłodze Pod łóżkiem syf - mama sprzątaj nie tylko na święta, bo kocio łapcie zasyfi A na jutro też wstępnie umówieni jesteśmy na wizytę zapoznawczą z panią chętną na Blaczka - małych dzieci brak, chyba w ogóle dzieci w domu brak, emeryci, kocio w domu jeden też seniorek spokojny, dom zabezpieczony ponoć - ale się sprawdzi czy nie kłamią jak coś. Pani korzysta z weta tam gdzie jutro będziemy, więc jak nic nie wypadnie widzimy się ok.16 . A ja w końcu nie mam białej gorączki jak telefon dzwoni bo nie ja odbieram.. ulga na maxa.. nie dość że umowa nie będzie ręcznie napisana to nikt nie zadaje pytan w stylu po ile sztuka kota :) A...i najlepsze miejsce do spania na noc to koniecznie środek łóżka, na kołderce, z zachowaniem odpowiedniej odległości, aby ludz się dał rady wcisnąć koniecznie od strony zewnętrznej, nie przesuwając przy tym kocia :)) normalnie moja krew :) też takie strategiczne miejsce zajmowałam, kiedy ludz mi w łóżku miejsce marnował :) -
Gdzie diabeł mówi dobranoc... kociaki z niechianej paki...
Bębenek replied to Tyśka)'s topic in Koty w potrzebie
Z dziś, znaczy, "chyba jestem w prawdziwym domu, a ten kawałek łóżka może być mój" :)