Jump to content
Dogomania

amikat

Members
  • Posts

    3724
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by amikat

  1. Sekcje srobimy każdemu psu który padł poza schrosniskiem po jego opuszczeniu i każdemu uśpionemu. Nadal potrzebujemy wsparcia - i na sekcje i na testy
  2. Wszytkie oststne sekcje które wynywaliśmy pokazuja że psy umierały na nosówkę. Mamy badania próbek z narządów wewnętrznych
  3. POdniosłam a kreatywnej ekipy tylko zazdrościć?
  4. Agnieszka - powiem tyle [U]nie kłam[/U]. Przerzucamy sie tym co kto powiedział. NA fakturach nigdy nie pisałaś za jakiego psa wpłaca sie pieniądze . "Pytałam 2 września pare dni już po fakcie czy pani Aneta chce na to dod. rachunek powiedziała że nie. Bez problemu wet. mógł go wystawić. To czy suka zostala dokryta w hotelu czy nie nie ma żadnego związku z meritum sprawy czyli brakiem " - o nic nie pytałaś. a dla mnie akurat ma ogromne znaczenie czy suka pokryta została w hotelu. Ponieważ nie wystawiasz na bieżąco faktur , na dokumenty trzeba czekać po kilkanaście tygodni sama sie gubisz w tym ile który pies siedzi. A ostatnimi czasy wcale ich nie wystawiasz (czekam od grudnia). JAKI UZI W GRUDNIU???? Uzi pojechał od Ciebie we wrześniu. Wydałabyś go gdyby Ci złotówki brakowało? nie sądzę. Miałas kontakt z Moniką i jej weterynarzem - zawsze tam jechały psy nawet te które po kastracji rozpruły sie w Twoim hotelu. Ściemniasz i jedziesz na opinii biednej i udręczonej. Sory ale mnie juz klapy z oczu opadły. Po raz kolejny prosze i wzywam do oddania suki przez Monikę lub mnie osobiście. Żadnego oświadczenia nie podpiszę. Przez Twoja opiekę suka zaszała w ciaże a teraz choruje. Jak mozna podawać antybiotyk nie widząc czy kaszel nie jest od robali albo serca?
  5. Ciekawe dlaczego skoro były zdjęcia Agnieszka nie raczyła powiedziec że zdjecia mozna przesłać na nasz adres mailowy. Pies zostanie zabrany kiedy tylko Agnieszka zechce go go do leczenia przekazać. Byłam pod urokiem Agnieszki przez długi czas - juz nie jestem . Każdy ma jakieś problemy, kłopoty itd. Co to psy obchodzi?
  6. Pozdrawiam Misie! Ale pięknieje...
  7. Suka miała być sterylizowana aborcyjnie ale było za późno. Faktury za uśpienie szczeniat nie dostałam - też mogę domniemywać co sie stało. Oświadczaam ponownie - w każdej chwili mogę ja odebrać, chcę ja odebrać. Z przyczyn opisanych w moim poście powyżej "roważania finansowe" pozostawiam sobie i prawnikom oraz mojej ksiegowej
  8. To mój błąd. Zmieniliśmy stronę jak nie otwierałam starych adresów. Przepraszam. Jezłi mozesz pośłij mi na priva szczegóły . Sprawdzę
  9. [quote name='bela51']"Pukanie" suki nie ma wiele wspolnego z niezaplaconymi rachunkami za kilka miesiecy. Skoro nie odpawiadały Wam warunki w hotelu, nalezalo psa odebrac.[/QUOTE] To nie jest prawda. Zauważ że nie zapłacone rachunki żyja wtedy kiedy są wystawione. Ja nie mam faktur, a mam żądania pieniędzy za wątpliwej jakosci opiekę i postawienie pod ścianą - mam płacić, bo psa nie odbiorę.
  10. bela 51 - Jaka interwencja? Ja nie dostałam zadnego maila. Jeżeli pisałaś na maila ze starej strony fundacji , nie odebraliżmy my. Prześlij zawiadomienie na [EMAIL="[email protected]"][email protected][/EMAIL]. Fundacja ma 3 telefony 722394982 722394522 722394983 i stacjonarny 32 2458106 Żadnego zgłoszenia nie dostaliśmy wiec trudno mi odpowiadać. Agnieszko - cieszę sie że po roku bez internetu , bez mozliwosci przesłania faktur i zdjęć masz możliwosć pisania. Miłe zaskoczenie.
  11. Najpierw pomyślałam że nie skomentuję ale to by było nieeleganckie. Jeżeli ja jestem cwana , to Ty Agnieszko jesteś manipulatorem pierwszej wody. Fakty są takie: 1. Sunia trafiła do hotelu przywieziona przez mieszkajacą po sąsiedzku (Agnieszki) nasza wolontariuszkę Monikę. 2. Pies trafił całkowicie zdrowy do Agnieszki - zanim trafił do boksu oglądał go weterynarz i przez 3 dni sunia mieszkała u Monika. która jest technikiem weterynarii. ŻADNYCH objawów chorobowych pies nie miał. 3. Ponieważ sytuacja zyciowa sowodowała ze hotel działał "sam sobie" i psy były pozostawione "same sobie" to sunia zaszła w ciążę. O ile pamiętam - dowiedziałam sie o ciąży na kilka dni przed rozwiązaniem kiedy to na sterylizację aborcyjną było zwyczajnie za późno. 4. Przez cały czas kiedy suka przebywała u Agnieszk nie dostalismy anie jednego zdjecia, opisu itd. Mało tego ilekroś próbowaliśmy przyjechać zeby zrobić zdjęcia (my lub Monika) to "Czarkowianka" miała wyłączony telefon lub jej nie było w domu. Sąsiedzi mówili że żadko sie pokazuje a telefon wyłaczony pewnie. 5. W grudniu przelałam z konta fundacji 500 zł i do dzisiaj nie mam faktury. W zwiazku z tym musze oddac na konto fundacji (bo zamykaliśmy rok) 500 zł z własnej kasy. 6. Ilekroć miełam psa w hoteliku u Agnieszki sprawa faktur kulała. Były grubo po czasie. Dodatkowo konto bankowe na które należało wpłacać pieniadze też "umarło". POjawiło sie nowe konto (na to przelałam w grudniu). Do tego momentu pieniądze przekazywałam osobiscie lub robił to Jarek do rąk własnych Agnieszki (kiedy jeszce miała sklep w CHorzowie ) lub przez pana który miał sklep obok jej sklepu - na prosbę Agnieszki. Na faktury czekaliśmy ..... 7. Standard tego hotelu jest taki ze psy wychodza chude, śmierdzące jak ze schroniska. Żałuję ze rok temu polecałam to miejsce. 8. Psy Agnieszki wałęsały sie po okolicznych lasach samopas. To poewnie jest wynik wysmienitej opieki , prawda? 9. w styczniu i lutym Monika chciała odebrać suczkę z tego miejsca ale Agnieszka odmówiła jej wydania . Chciła odemnie oświadczenia o tym ze pokryję wszystkie koszty zwiazane z suką. Mieliśmy dla niej miejsce jednak psa nie udało sie odebrać. 10. Wtedy nie padło słowo o tym ze pies kaszle. Wiem o tym fakcie od niedzieli kiedy dostałam smsa że Agnieszka zamierza nas oskarżyc o "porzucenie chorej i szczennej suki u niej w hoteliku". 11. Uważam, że przez zaniedbanie pes został zaszceniony, zachorował i na dodatek nie możemy go odebrać i leczyć bo Agnieszka działa "na wyrwę". Psa nie odda, sama go nie leczy . Ja mam dać kasę na którą nie dostanę faktury. 12. Przy oddawaniu psa do tego hotelu nigdy nie dostałam umowy do podpisania . NIGDY - takich umów w tym hotelu nie ma. Umowy tu nie funkcjonowały nigdy i dodam ze to jedyny hotelik bez potwierdzenia na piśmie przyjęcia psa. Cóz człowiek uczy się na błędach. 13. Wiem od ludzi , którzy zabierali psy z tego miejsca, że są w złym stanie i fizycznym i psychicznym. Moge to tylko potwierdzić. 14. Psy niepilnowane uciekaja z posesji Agnieszki. WIem o jednym przypadku kiedy pies oddany do hotelowania zniknął . "Podobno" został oddany do adopcji przez Agnieszkę ale nie ma umowy adopcyjnej. Być może uciekł. Jak pisłam nadleśnictwo alarmowało, że psy włóczą sie po okolicy. 15. Współczuję Agnieszcze trudnej sytuacji rodzinnej i przejść które stały sie jej udziałem. Ja jednak jestem od zajmowania sie psami , nie ludzmi. 16. Co do dodzwaniania sie do mnie: po pierwsze każdy moze - Agnieszka nie (zagadka). Oddzwaniam na nieodebrane telefony. Kto mnie zna potwierdzi. 17. SMS z niedzieli od Agnieszki: "Kieruję sprawę do sądu i poruszam inne fundacje że została porzucona u mnie chora i szczenna suka". Odpowiedziałam "Aga ja też ma prawników, to ty trzymasz psy z sukami w jednym boksie i zaszceniasz. Nawet ich odebrać nie mozna. mam na to swiadków", Agnieszka: "żeby odebrać trzeba uregulować rachunek". Moja odpowiedz: "Pieniadze posłałam faktury nie mam, czy to jest uczciwe?" Agnieszka na to: "Jestem zdesperowana, nie boję sie prawników" 18. W opinii mojej ale tze innych osób które z hotelowania u Agnieszki zrezygnowały , włascicielka hotelu często mija sie z prawdą. Co gorsza nie pamięta co mówiła. Kolejny mój błąd - kiedy na kłamstwie sie kogoś łapie trzeba mu o tym powiedzieć a nie udawac głupiego. Ja często myślę ze ten kto kłamie ten ma mnie za idiotę który nie łapie się w faktach. Skoro ma mnie za głupka to po co go wyprowadzać z błędu? Agnieszka ma rózne wersje zdarzeń na różne okolicznosci przyrody. Na koniec oświadczam publicznie ze psa chce zabrać w każdej możliwej chwili. Jeżeli stan suczki będzie wymagał lecznia zfinansuję je i umieszczę ją w domu tymczasowym - choćby w swoim własnym . [B]"Suczka-porzucona-przez-fundację-SOS-dla-zwierząt-w-hotelu-od-wrzesnia!" - nie porzyucona tylko niemożliwa do odebrania, nie od września tylko od lipca, nie szczenna, tylko zaszczeniona w hotelu, nie chora tylko suka która zachorowała będąc u Agnieszki.[/B] Moja Fundacja współpracuje na stałe z kilkoma hotelami dla psów. Wystarczy wymienić p. H. Korkus, Psią Krainę, Tom-Doga. Nigdy nie mielismy żadnych tyłów. Zawsze płacimy w terminie, nigdy psy też tam nie chorują i nie zachodza w ciążę. NIe zamierzałam niszczyć Twojej "dobrej opinii" ale zostałam wywołana do tablicy a co gorsza opluta. Odpowiadam więc zgodnie z prawdą.
  12. Przeczytałam i zgasłam. Decyzja o uśpieniu Klary to jedna z najtrudniejszych decyzji jakie byłam zmuszona podjąć . Nie czuję się dobrze w roli Pana Boga decydującego o życiu i śmierci. Śmierć zresztą otacza mnie od czerwca szczególnie intensywnie. Uśpiliśmy ją nie dlatego ze nie mamy kasy (leczenie Mantry rok temu kosztowało 2000 zł - właśnie na nosówke). Dla mnie jedynym kryterium takiej decyzji jest szansa na przeżycie ale co ważniejsze - to czy pies cierpi czy też nie. Lekarce - dr Oli ufam . Nigdy mnie nie oszukała, nie zawiodła i nie dawała nadziei kiedy jej nie było. Jeżeli mówi pies ma 5-10 procent to ja wierzę ze tek jest . W DT Klara była kilka dni zaledwie w tym Paoli dwa dni. Uważam ze MOJA decyzja była dobra - dobra dla psa nie dla tych którzy chcą się poczuć lepiej bo pozwalają cierpieć bez szansy na wyzdrowienie przez 3 tygodnie psu bo czują sie tak lepiej. Ja w rolę BOGA wchodzić nie chce i nie będę. Klara została przekazana na sekcję - będzie również zrobiona próba na nosówkę z narządów wewnętrznych To mnie sie uśpione psy śnią po nocach. Jest mi z tym ciężko ale staram sie uczciwie pełnić rolę jaką mi życie wskazało. Jest mi zwyczajnie smutno za te razy i plucie na moją głowę i na fundację którą prowadzę. A tak na zakończenie Paola - ile psów z nosówką mieszkało u Ciebie w ciągu ostatniego roku? Ile wyleczyłaś? Ile znalazło dom? ILE? Może przyjedz do SOsnowca w sobotę, zobacz jak to wygląda od srodka, wynieś kilka umierających psów na własnych rękach z boksów a potem pisz co Ci sie ślina na język przyniesie. JA w ciągu roku miałam 6 psów z nosówką. 2 (w tym Klara uśpione) . Pozostałe leczone. 3 zmarły, 1 żyje ma ostrą padaczkę. Zmienialiśmy kliniki, lekarzy, metodę leczenia - efekt był ten sam. Śmierć lub prawie śmierć. Smutno jest mi ogromnie - z powodu Klary ale tez z powodu dogomanii która staje się powodem frustracji, stresu i mówić po naszemu JAZDY a nie narzędziem pomocy
  13. Chcecie się nakręcać dalej bo tak wam fajnie i to was kręci - to dalej , powodzenia! Bez tego nie istniejecie, to określa wasza byt. Tyle znaczycie ile napiszecie. A skąd Wy wiecie jakie ja czy moje dziewczyny mamy pojęcie o rasie?! Pierwszy raz mam wątpliwą przyjemność "korespondować" z Wami. Zresztą - jaki sens ma ta wymiana zdań skoro macie z góry wyrobione zdanie, Wy już wiecie jak jest , racja po Waszej stronie. I odwrócę pytanie - jak możecie ocenić że ten pies nadawał sie do uratowania skoro go nie widziałyście? NIe znacie kontekstu, schroniska? Jak? Jasnowidzenie czy taka tendencja? Po raz ostatni ostrzegam - ważcie słowa. Jeżeli nie przestaniecie pluć bez zdania i szargać dobrego imienia fundacji i osób współpracujących z nami, wystąpię na ścieżkę prawną.
  14. Ja nie straszę, ja informuję. Proponuję nauczyć sie brać odpowiedzialność za wypowiadane słowa. Nasz prawnik czytając forum ocenia nasze szanse zgoła inaczej . Dlaczego nie została uśpiona w schronie? Bo w tym schronie usypia się każdego amstafa - rozumiecie? Do tej pory ratowałyśmy - także z Tomkiem - bo psy rokowały, bo była szansa. Ta sunia od tygodni nie miała sprzątanego boksu , behawiorysta który badał ją jeszcze w schronie zalecił eutanazję ale nie - my się uparłyśmy żeby dać jeszcze szansę szansę, ocenić obiektywnie. Nawet testu na nosówkę nie mogłyśmy jej zrobić bo nawet uśpiona narkotykiem reagowała. Powtarzam - żadna z Was je nie widziała, nie przebywała z nią. Jak długo ratuję psy takiej szalonej agresji nie widziałam .Nie macie podstaw do wyciągania wniosków zawartych w postach.
  15. Szanowne Panie i Panowie. Prowadzę Fundacje S.O.S. dla Zwierząt . Trafiają do nas psy łatwe, trudne, miłe , czasami niebezpieczne. Decyzje o eutanazji amstafki Laluni podjęłam razem z szkoleniowcem , który starał się jej pomóc. W schronisku była szczuta, drażniona ale też od samego początku wykazywała zachowania agresywne do tego stopnia, że aby ją przewieźć do Hotelu musiała narkotyk zaaplikowany z wiatrówki. Trafiła do szkoleniowca który od 20 lat pracuje z psami do którego mam bezgraniczne zaufanie. To człowiek o wielkim sercu, ogromnym doświadczeniu , prawdomówny i solidny. Ufam mu tak ja ufam tylko sobie. Przez cały czas pracy z psami podjęłam decyzje jedynie o 3 eutanazjach z powodu agresji u psa. Zawsze poprzedzały ja testy , badania behawiorysty, leczenie farmakologiczne lub krople Bacha itd. Lalunia była właśnie tą trzecią. To pies tak głęboko skrzywdzony przez ludzi , że skrajnie niebezpieczny. Suczka nie rokowała żadnej nadziei na wyjęcie z tego zaklętego kręgu. Jeżeli Panie szanowne mają coś konkretnego do powiedzenia w sprawie Laluni - jeżeli macie uzasadnione pretensje to proszę uwagi kierować do mnie. Przekazałam w swoim życiu kilkanaście astów, pitków , buli do adopcji a także kilkadziesiąt dobermanów. Współpracuje zarówno ze szkoleniowcami pracującymi metodą tradycyjną jaki metodami "pozytywnymi". Jeżeli Panie nadal zamierzają opluwać nie, fundacje, sosnowieckie schronisko to ostrzegam że będę to traktowała jako publiczne pomówienie, wystąpię o udostępnienie danych i złożę wniosek na policje o ściganie pomawiających nas i szarganie naszego wizerunku. Za długo na niego pracujemy. Szczególnie i oficjalnie ostrzegam Agage21 i Agnieszkę 32 Żadna z Was Lali w akcji nie widziała. Nie widziałyście jak rzuca się na dzieci, mężczyzn, kobiety, miotły. NIe widziałyście jak atakuje kraty żeby się dostać do człowieka. Nie widziałyście jak próbuje wciągnąć buldoga przez kraty żeby go połknąć. Nie macie pojęcia jak się zachowywała przy próbie sprzątania boksu - gryząc miotły łopaty i buty ochronne pracownika. Nie reagowała na żadne bodźce. Nie słyszałyście jak warczy gardłowo 24 godziny na dobę - no z przerwą na sen - nawet przy jedzeniu. Dodatkowo - miała światłowstręt. Uważamy ze była przetrzymywana w piwnicy i często rodziła szczenięta. Nie jestem samobójcą, ani zabójcą - aby takiego psa przekazać do adopcji. Mam na swoim koncie ponad 600 adopcji (w tym psy z łatką "agresywny"). W przypadku Laluni innego wyjścia nie było. W razie pytań - telefon do mnie 722 394 982 Aneta Motak Prezes Fundacji S.O.S. dla Zwierząt Ps. Jeżeli ktoś uważa ze dołozył sie do morbitalu - prosze o informacje zwrócę przekazaną darowiznę dla amstafki Laluni
  16. Wiesz co Leonarda..... mam dość. Bądź szczera za mną - będzie mi łatwiej pracować.
  17. Cóż ... przyjazne państwo.... przyjazne inaczej.
  18. piękny!! Niech idzie za 5 tysięcy
  19. Wiadomość z ostatniej chwili- Kuba mówi ze jest dom dla Bazyla. Za 2-3 tygodnie mógłby jechać. Jeżeli Bazyl jest uciążliwy i blokuje tymczas to go w poniedziałek zabierzemy.
  20. [quote name='Ambra']Joma byłyśmy swięcie przekonane że Bazyl jest fundacyjny, opiekę nad nim sprawowała Kuba123 - która jeżdziła z nim na kontrolę do dr Czogały - i dowoziła leki do Ewy. Tak wiec jestem mocno zdziwiona! Dziękuję za rezerwację miejsca - jeśli by sie zdarzyło że wczesniej by którys znalazł chętnego - chetnie zwolnimy miejsce innem psiakowi![/QUOTE] Bazyl jest fundacyjny. Tak zresztą jak inne biedy wyciągnę z Sosnowca. Zresztą pies to pies - jakie to ma znaczenie czy z Fundacji czy z forum ...... Ja zrozumiałam że zaczniemy mu szukać domu kiedy będzie pewne co mu jest, jakie robi postępy, czy choroba cofa się czy postępuje. Oczywiście idzie na silesie i spokonie ja nie znajdzie domu pojedzie do mnie. Żaden problem
  21. Bigielka ze schroniska nie jest chora ale ma lęk separacyjny - wyje gdy zostaje sama i wyje , miotając sie od drzwi do okna w mieszkaniu nawet gdy ktoś z nią jest. Z tego powodu po kilku dniach wróciła z dobrego skąd inąd cierpliwego domu.
  22. A dlaczego Hiro nie może mieć zbieranych funduszy oficjalnie na konto fundacyjne? Dlaczego jest jakoś tak że Fundacja do tej pory wyłożył a18 tys. na Sosnowiec ale nadal funkcjonuje pospolite ruszenie i konta prywatne jeżeli chodzi o zbieranie pieniędzy? Źle mi z tym. I uspokoję Cie Leonardo (bo wiem ze komentarze w stylu "od tej fundacji rozliczeń nie można sie doprosić" wyszły od Ciebie) - to strasznie krzywdzące. Ja nie rozliczam każdego psa ale rozliczam Fundacje przed 5 różnymi urzędami. Zreszta po co ja to pisze - pewnie nadal będzie jak jest. Czuje, że fundacja i wolontariusze to nie to samo. Nie wiem dlaczego.
  23. Ufff. trwało to trochę - bo weryfikowali konto non profit. Mamy juz czynne!!!! Dzieki za wsparcie jogolciu!
  24. A co! A oze wszystki przywiozzę - w tym Dikiego?:razz::angryy:
  25. dom Tyci pisze tak: Proszę się nie martwić,u Tyci wszystko OK.,dotąd jeżeli wszyscy są w domu,jak ktoś wychodzi to jest dramat i płacz.Co do Puszka to bardzo się polubili,Tycia chce koniecznie wejść do jego klatki,może dlatego ze Puszek wchodzi do jej legowiska,a ona mu na to pozwala.Pozdrawiamy gorąco!
×
×
  • Create New...