Jump to content
Dogomania

Ulaa

Members
  • Posts

    11377
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Ulaa

  1. Hej. Moge wziac cos na DT jesli jest taka potrzeba.
  2. No, straszne u niego to lanie :shake: U ciotki też się zlał na koc z łóżka, tak się wkurzyła, że nie wiem czy pozwoli mi jeszcze spać u niej :razz: A tu zaległe fotki z podróży. W pociągu grzecznie spał i gniótł mi nogi, a ja uczyłam się do egz. [IMG]http://img216.imageshack.us/img216/4197/img7301iv2.jpg[/IMG] [IMG]http://img216.imageshack.us/img216/5950/img7302nq3.jpg[/IMG] w szkole, taki oto widok zastałam gdy wyszłam na chwilę i wróciłam z kawą :evil_lol: [IMG]http://img90.imageshack.us/img90/7641/zulusen2.jpg[/IMG] tymczasowe posłanko po męczącym dniu [IMG]http://img220.imageshack.us/img220/4206/img7306gf1.jpg[/IMG]
  3. Przyszedł taki mail, co odpisać? [QUOTE][SIZE=4]Witam, Jestem Łukasz i mam skończone 20 lat, jestem uczniem , bardzo zainteresowałem się tym zwierzakiem który bardzo mi się podoba i chciałbym mu pomóc, to znaczy jestem zainteresowany jego adopcją.Chciałbym się dowiedzieć jakie muszę spełniać warunki jako nowy właściciel? Motywując swoją decyzję chciałbym opisać kim jestem, i dlaczego akurat on: mianowicie jestem spokojnym nastolatkiem nigdy nie miałem zatargów z prawem, uczę się, mieszkam na przedmieściach miasta Krakowa we własnym domu z rodzicami, co prawda nie ogrodzonym do końca ponieważ brakło pogody na dokończenie ogrodzenia, mam 10 letnią siostrę. Z psami mam do czynienia od dziecka tzn. rodzice nabyli mi owczarka niemieckiego i miałem go od małego sam go nauczyłem wielu komend, potem gdy miał 11 lat był po nosówce więc musiałem go z wielkim bólem uśpić, ojciec przyprowadził kundelka ale też był stary i miał problemy z kręgosłupem i wkrótce zdechł, obecnie mam w domu owczarka ale ciągle moja siostra mówi że jest jej i mam mieszane uczucia co do niego bo nie jest ze mną tylko z nią a bardzo chciałbym mieć psa takiego jaki mi się podoba, jestem dorosły i myśle że podołam, poza tym rodzice nie mają nic przeciwko temu ponieważ wiedzą jak bardzo chciałbym mieć psa i jak bardzo się zżyłem z psami. A dlaczego on ? Cóż postanowiłem kupić szczeniaka Amstaffa ale żaden nie był taki jaki bym chciał żeby był więc postanowiłem wziąć psa ze schroniska czy hoteliku dla zwierząt myśle że to słuszne i akurat jakiś miesiąc temu go zobaczyłem i od razu polubiłem i to bardzo, rozmawiałem z rodzicami i nie maja nic przciwko. Wiem że nie będzie łatwo ale rodzice pomogą i będzie dobrze tak myśle. Wszystkie psy które miałem były ze mną w domu, co prawda mam kojec na polu ale czasem w lecie pies był zamykany.Obecnie pies jest z nami w domu. Moje pytanie polega na tym w jaki sposób przebiega proces adopcji i jakie dokumenty są potrzebne, jakie warunki musze spełniać i czy potrzebna jest zgoda rodziców? Z treści ogłoszeń wnioskuję że Ramzes jest w Cieszynie a ja mieszkam w Krakowie więc musiałbym po niego pojechać swoim samochodem czy zapewniają Państwo transport? Bo jeśli nie to przyjade o ile oczywiście spełniam warunki oraz sprawę da sie załatwić w ciagu jednego dnia. [/SIZE][/QUOTE]
  4. [quote name='Ada-jeje']Oczywiscie jak zwykle od wczoraj wieczora Uli telefon jest wylaczony, po to zeby mogla w spokoju balangowac a pozniej sie dobrze wyspac. Zero odpowiedzialnosci tylko ze tym razem to juz przebrala sie miarka i wiem ze nie tylko u mnie stracila zaufanie ale i u innych tez. Nawet niektore wirtualne ciotki juz sie na niej poznaly.[/quote] Telefon nie był wyłączony. Przykro mi, że zawiodłam. Niestety nie będę się już w nic angażować, bo nie jestem w stanie się wywiązywać, a będzie jeszcze gorzej. Przepraszam za kłopoty i dziękuję, że Wy nie zawiedliście. To fajnie, że sunia jednak nie boi się swojego imienia.
  5. [quote name='wapiszon']cudotwórcy!!!! Jak to zrobiliście????[/quote] To pytanie do rodzinki Sorbona, a jak się komuś z nich zadaje to pytanie to tylko wzruszają ramionami i uśmiechają się tajemniczo :roll:
  6. To mam po nią przyjść, czy może być u pani do niedzieli, bo przez weekend i tak nie mogę jej trzymać, nie ma mnie. Potem mogę, do końca miesiąca przynajmniej.
  7. Transport padł. Ludzie rozwalili auto i jadą pociągiem.
  8. Jeśli jest potrzeba, to przetrzymam sunię dzisiaj i rano na 7:00 zawiozę na zakopiankę, gdzie przejmą ją państwa z Rabki i zabiorą w dalszą drogę, Fiefiurka pojedzie po nią do Opola Lubelskiego i weźmie do domku.
  9. Koszałeczek odszedł spokojnie, byłam z nim, dopóki był świadomy i przytomny... Leżał z główką na mojej ręce, na swoim kocyku, oddychał coraz spokojniej i coraz mniej boleśnie... Potem niestety wet nas (z mamą) wyprosił, ale on już spał, twardo jak kamień, wreszcie sobie odpoczął, biedny umęczony maluszek... Przed chwilą TZ skończył kopać grób... kolejny, w tak krótkim czasie... cholerna ziemia dalej zmrożona... Ale udało się, głęboko. Koszałek leży w ogródku, między porzeczkami... Tak bliziutko domu... Koszałku mój kochany masz już wreszcie swój domek, zostaniesz w nim na zawsze, na zawsze, nikt mi Cię już nie odbierze, nikt nigdy Cię nie skrzywdzi, nie zawiedzie, nie sprawi Ci bólu i nie przestraszy, nie będziesz popychany, przepędzany ani wyśmiewany. Przepraszam, że tak późno Cię odnaleźliśmy.... Byłeś tutaj dokładnie 4 miesiące i 4 dni, cóż to znaczy wobec całego długiego smutnego życia...? Żegnaj kochany dobry piesku. Bądź szczęśliwy tasm, gdzie jesteś... Znowu młody śliczny zdrowy sprawny... Ciekawe jak wyglądasz? Napewno wspaniale. Baw się ze swoimi przyjaciółmi, spaceruj, wygrzewaj, opychaj do woli... Nigdy o Tobie nie zapomnę i nie przestanę Cię kochać!!!!
  10. Jak to zwykle bywa, wszystko się pokomplikowało, nie wiem czy dam radę :shake::-(
  11. Przeżyliśmy tą koszmarną noc (gonia66 dziękuję za wiarę, gdy ja ją traciłam!). Koszałek wreszcie dostał pić do woli, ale.... on już nie może pić. Ma szczękościsk, który trudno mu pokonać. Jedziemy :-( Dziękuję, że byliście z Nim przez ten cały czas...
  12. Dałam mu spokój... Jakoś mu lepiej. Łazi tak jak wieczorem, wszędzie mu niewygodnie po kilkunastu minutach, ale radzi sobie teraz, zmienia pozycje sam, nawet raz sam wskoczył na fotel... Żal mi go tylko że ciągle chce pić, ale nie może, pozwalam mu tylko na kilka chłeptów, inaczej by się chyba całkiem zalał :shake: tak patrzy zdziwiony czemu mu wodę zabieram... Już nie idzie do drugiego pokoju, znowu chce być koło mnie, na swoim fotelu, próbuje spać.
  13. Gorączka spada, okłady z ręcznika pomogły... Koszałek się podnosi, siada, a gdy podchodzę nastawia uszka tak po swojemu... kochany... W drugim pokoju chłodniej, chociaż fotel wyższy, tam mu lepiej... Był sikać 2 razy, po każdym też lepiej Gdybym wiedziała, że noc będzie takim koszmarem, że minuty będą pogarszały jego stan i przysparzały cierpienia, nie oburzyłabym się tak na tą buteleczkę w rękach Gosi... Człowiek głupi naiwny wierzy w marzenia w cuda :placz: to wydawało się tak absurdalnie szybko! Ranek już niedługo, ukojenie... Kochany dzielny Koszałek. Każdy zawsze jest zaskoczony, że on taki maleńki... ja sama także... gdy go podnoszę, można bez trudu jedną ręką... gdy patrzę na ten jego guziczkowaty maluśki nosek... :placz:
  14. dobrze Doddy, następnym razem odeślę ludzi do Ciebie, gdy będą siedzieli w gabinecie z psem do uśpienia, podejmiesz "mądrą i dorosłą decyzję", za co będziemy Ci wdzięczne.
  15. Co za horror :placz: Koszałek kilka minut poleży i zaczyna się dławić, mam wrażenie że jest już bardzo rozdęty w klatce piersiowej od tego płynu, zbiera się go coraz więcej z minuty na minutę! Koszałek słabnie, traci przytomności i ją odzyskuje na zmianę, ruszam nim, poprawiam, zmuszam do chodzenia co kilkanaście min. Męczy go to, ma mnie dość, ale inaczej zaczyna się dusić! Schowałam wodę, bo chce stale pić, a nie może... i tak za dużo płynu, zresztą widać, że nie daje rady nawet się napić... ma okropną gorączkę, tak wielką, że zaczyna pękać mu skóra na nosku, pomogły trochę okłady z mokrego ręcznika, aż poszedł do drugiego pokoju... Ma dość męczenia! Nie wiem co robić, czy dać mu się dusić (topić) czy męczyć go dalej i ruszać... Jeszcze tyko niecałe 7 godzin i nadejdzie ukojenie.... biedactwo bże co za koszmarna choroba, co tak szybko postępuje!!! :placz:
  16. Ale karuzela :huh: oby jak najlepiej dla Melonka (na odwagę niech mu kupią pasztet z królika). A tutaj meilik z allegro, co odpisac?: [QUOTE] Dzien dobry, mam na imie Justyna i pochodze z Warszawy. Mam juz strasznie kochanego kotka znajdke, ktory jest moim oczkiem w glowie i rozpieszczany do niemozliwosci w pieszczotach :) to moj wielki PRZYJACIEL, caly czas jest przy mnie i pociesza mnie po stracie MOJEGO CALEGO SWIATA MAMI - niestety moja Mamulka odeszla 27 pazdziernika 2008, nie moge sie z tym pogodzic, choc mam 33 lata, ale zostalam zupelnie sama. Moj kotek jest bardzo czuly, motorek ma ciagle wlaczony, uwielbia pieszczoty, lubi rozmawiac. Chcialabym jeszcze jedna uratowac znajdke, tylko nie wiem jak zareaguje moj peiszczoch na nowego domownika? Choc jest bardzo spokojny i przyjazny, oczywiscie wykastrowany. Bardzo mi sie spodobala Felicja, z tego co czytalam by pasowala do mojego kotka, ktory jest bardzo lasy na pieszczoszki. Tak sie zastanawiam, ze jak byla moja Mama a ja szlam do pracy, to kotek nie byl sam, teraz jak pojde bedzie sam i bedzie mu smutno, dlatego moze dobrze by mu bylo w tow arzystwie? Prosze mi podpowiedziec, bo nie chce nic robic na sile Dziekuje i czekam na odpowiedz pozdrawiam [/QUOTE]
  17. Nie ma za co, za prawdę się nie przeprasza. Państwo z Rabki zaoferowali dowóz do Fiefiurki, są ze sobą w kontakcie.
  18. Dano mi do zrozumienia, że nikt nie może przyjechać w ciągu najbliższych dni, nawet w przyszłym tygodniu... Chyba nie do końca zdawali sobie sprawę, że to nie "jakiś tymczas" albo "jakiś pies fundacyjny"... Dopiero jak powiedziałam, że on śpi u mnie w łożku i że go pokochaliśmy przez te miesiące, że ma swój fotelik... a w lecznicy się boi... Zapadła cisza niezręczna, ale nic więcej. Jedyny wybór to był dzisiaj albo jutro. Przykre to bardzo :-( Koszałkowi napewno nie będzie to obojętne, ani mnie... Jednak ostatnie był już często w lecznicy i nie odbierał tego jako traumy, zaakceptował... Może znowu będzie myślał, że go pooglądają, pokłują i wróci do domku... Przed chwilą wstał, podduszał się. Poklepałam go, odkrztusił, dostał tabletki, popił, zażyczył sobie Abrowej Acany suchej (dietowej), co mu będę odmawiać... Chciał wyjść, ale potem chyba mu się odechciało albo zapomniał... A może chciał tylko sprawdzić, czy zareaguje odpowiednio szybko gdy będzie chciał wyjść naprawdę... Teraz znowu leży na łóżku, troszkę lepiej oddycha. Ale woli jak jestem przy nim, więc nie będę już siedzieć przy kompie... Poleżymy sobie razem. Dobranoc...
  19. Stan Koszałka pogarsza się z minuty na minutę. Nie wiem czy dotrwa do rana. Zaraz z rana pójdę z nim... Ada-jeje nie jadę na spotkanie do Olkusza, muszę znaleźć miejsce... Z minuty na minutę, nie wiem co robić :placz:
  20. a jednak... może się uda, wszystko w rękach Fiefiorki i państwa z Rabki!
  21. To nie jest tak... On wie, że nie jest mój... wie, że był tutaj tylko na chwilkę... Bo.. chyba czuje, że ma być gdzie indziej. Nie wiem, czy wiedział to wcześniej, chyba nie myślał o tym, bo było mu dobrze. Teraz chce odejść. To dziwne... ale on się spieszy. Jest niespokojny, gdy się budzi, drepta, szuka. Okropnie je, jakby na zapas, przed daleką podróżą albo na czarną godzinę. Wącha wszystko, przystaje, stara się dojrzeć... Źle mu oddychać.. ciężko się poruszać... nie radzi sobie. Czy on mi to wybaczy? :placz: Czy wie, że jutro go zdradzę, odbiorę mu wszystko co ma? Mimo że tak ufnie kładzie główkę na mojej ręce, że prosi o dropsika, choć nie może już go zjeść, a rano jeszcze mógł... Zbyt twardy, mały mleczny dropsik... Dorixx ja też mam w pamięci te święta. W wigilię Koszałek był najszczęśliwszy na świecie. Jadł smakołyki, dostał prezent, szalał i skakał... A teraz ledwo może wejść po schodach... Czy nie powinnam poczekać, aż... zacznie... bardziej się męczyć...? Ngdy nie musiałam podejmować takiej decyzji o swoim psie. O moim dobrym kochanym staruszku, który miał w marcu iść do nowego domku, a może nie, może miał zostać i wygrzewać kosteczki na słońcu... Odbiorę mu to. Czy on wybaczy? :placz: Czy jest szansa, że jutro będzie lepiej, że przetrwa weekend? BŁAGAM o te kilka dni, ale kogo?
  22. a ja chyba zobacze Smarka w sobote :cool3: Till, o ktorej wracasz? mysle ze jak wpadne na godzinke to wystarczy :)
×
×
  • Create New...