Jump to content
Dogomania

Ulaa

Members
  • Posts

    11377
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Ulaa

  1. Z radością donoszę o dalszych postępach :multi: Dzisiaj mała jadła mi już z ręki!!!!!!!!!! Najpierw tradycyjnie-zbierała kulki, które kładłam coraz bliżej dłoni - tak, aby jedząc zblizała się do ręki (w zamiarze było dotykanie nosem, językiem, dłoń oczywiście nieruchoma na podłodze budy). Ja cały czas bez słowa, za to "przesadne" cs'y czyli generalnie z nią zasada jest tak, żeby człowiek był bardziej psem niż człowiekiem w kwestii zachowania i komunikacji ;) Zbierała te kulki, dość szybko zaczęła dotykać nosem dłoni. Gdy zrozumiała, że to bezpieczne i nic się nie dzieje, ostrożnie i powoli wzięła z ręki! Później już z górki : mogłam trzymać rękę wyżej, wyjąć ją z budy, sunia wystawiała głowę i brała kulki, spokojnie, delikatnie i pewnie. To bardzo bardzo obiecujące - każdego dnia jest jakiś postęp :):multi: Nie jest już na łańcuchu (sam się odpiął, dziwna sprawa), chodzi sobie po całym dużym trawiastym kojcu. Gdy wyszłam po tym karmieniu ręką, ona wylazła z budy i wiodła wzrokiem za mną. Nie domknęłam bramki kojca i... chciała wyjść z niego :evil_lol: Snopik dostał jakiejś korby. Potrafi całymi dniami stać przed kojcem i ujadać, łapie taki "zawias" i musi być jakiś bodziec który go wybije, bo inaczej nie przestanie. On jest zdecydowanie najgorszym przypadkiem z jakim miałam do czynienia :mad: Zobaczymy co z Petrą. Mam nadzieję, że chociaż jakieś minimum uda się z nią wypracować i nawet jeśli nie będzie nigdy psem domowym, to może choć stróżem itp. W kwestii ran - trzebaby się nimi zająć, bo mam wrażenie, że coś tam się dzieje. Jedyny sposób to podać małej Sedalin i wtedy szybko oporządzić :razz: Ze szczęką też lepiej. Zapomniałam napisać, ale miała problemy z braniem pokarmu i gryzieniem, dzisiaj już lepiej.
  2. To Ci się udało mały :) A taki smutny byłeś. Dopisuje się do wątku. Mam czasem jeszcze telefony o boksery.
  3. Kanna, teraz nie jest tak ciężko, jak było zimą gdy miałam 7 czy 8 psów dorosłych z różnych źródeł (w tym chore) i swoje, oraz chore szczeniaki z Olkusza. Dopiero był hardkor, izolowanie psów od siebie, wszędzie nasrane itd. bo głównie w mieszkaniu siedziało towarzystwo. Teraz sobie łażą, więc luzik ;) Można się przyzwyczaić-pierwsze dni zawsze najgorsze zanim się stado dotrze i oswoi z miejscem, ale kiedy już się leczą i robią postępy w pracy, to wstępuje w człowieka nowa nadzieja :) ------ Dziękuję za śliczną obrożkę dla Pamelki. Rozmiar ok i bardzo ładnie wygląda :loveu:
  4. Sliczne allegro, dzieki :loveu: Uzupelniam info: do psow zgodna (boi sie ich) koty toleruje (olewa ;)) male dzieci - nie (delikatna i boi sie)
  5. Niestety nie ma szans :shake: Nie pozwoli się dotknąć... Musiałaby być to akcja wywlekania albo Sedalin :razz:
  6. Zatem napewno będą wiedzieli jak z nią pracować. Super. A gdyby w PL do tego czasu znalazł się odpowiedni dom, to też chyba nie będziemy czekać prawda?
  7. [QUOTE][IMG]http://img269.imageshack.us/img269/7407/img1825o.jpg[/IMG][/QUOTE] Labkowata :cool3: a Berno-Hasior jest jeszcze?
  8. Pamcia do Niemców? wow :cool3: Jakie tam są warunki w DT?
  9. Prosto z kwarantanny poszła? Szczęściara :cool3:
  10. W końcu jakiś postęp :multi: Petra zaczyna nareszcie kojarzyć mnie z jedzeniem :evil_lol: i zaakceptowała moją obecność przy budzie - nie ma już histerii. Bez większego strachu zbiera sobie jedzonko które wkładam jej do środka (już nie wrzucam, ale specjalnie dłuugim ruchem wkładam aby skojarzyła rękę z czymś dobrym). Dzisiaj w ten potworny upał dałam jej dużo wodnistego jedzenia do środka do budy i zjadła z miski przy mnie! Pierwszy raz :multi: Siedziałam zaraz przy otworze, zatem pooglądałam jej rany na głowie. Wyglądają ok. Suche w miejscach szwów, z sączków leje się ropa, ale nic nie czuć ani żadnych nietypowych zmian nie widać. Martwi mnie to, że w taki zaduch ona w tej budzie, bo rany powinny być na powietrzu, ale na to nic nie poradzimy. Pod koniec miesiąca wyjeżdżam na tydzień, będę pertraktować z mamą na temat opieki nad psami - szczególnie Petra nie powinna zmieniać miejsca i być znowu stresowana zmianami. Niestety nie mam aparatu aby cyknąć foty - teraz spokojnie bym mogła to zrobić siedząc przy budzie, ech.
  11. Wstawilam Angel na NK z taka oto wizytowka: (text jest w wersji "roboczej", nie mam w tej chwili czasu ani weny, ledwo wyrabiam w tym psim szpitalu :/ ) [QUOTE] [IMG]http://photos.nasza-klasa.pl/2727959/71/main/7547461824.jpeg[/IMG] ANGEL z karcera!!! Ludzie tak bardzo mnie zawiedli... Wylądowałam w jednym z najgorszych schronisk w kraju nazywanego psim Auschwitz - widziałam krew, śmierć i cierpienie współtowarzyszy.... Znam ból, głód, strach, samotność... Mnie się udało wyjść stamtąd żywa. Czy to miało sens? Czy czeka na mnie ktoś, kto pokocha? Komu nie będzie przeszkadzał mój "dziwny chód" i ...rozchlapywanie wody przy piciu? Czy ktoś pokocha psa z porażeniem nerwowym w świecie, gdzie liczy się idealność? Imię dostała za charakter - mimo tego, co przeszła jest wspaniałym dzielnym, ufnym i łagodnym psem. Kocha ludzi, tak bezinteresowanie jak potrafi tylko pies... Da wiele radości nowym właścicielom, nawet bez doświadczenia z psami (ma bardziej charakter labradora niż dobermana). więcej info o Angel na forum Dogomania: [url]http://www.dogomania.pl/forum/f1160/angel-sunia-mixdoberman-labrador-zolkusza-porazenie-ukl-nerwowego-kto-pokocha-142125/[/url] PS. Angel zostanie zaszczepiona, odrobaczona i wysterylizowana na koszt Fundacji Pro Animals ([url=http://www.proanimals.org]Fundacja Pro Animals – Na Pomoc Zwierzętom[/url]). mix Doberman-Labrador. Wiek ok 3,5 roku. [/QUOTE]
  12. W nocy wyłaziła z budy, chyba załatwić się. Słyszałam jak łancuch trzaska (inaczej bym się nawet nie zorientowała). Pies-widmo.
  13. Każdego dnia jest coraz lepiej :) Dzisiaj Pamcia obskakała mnie radośnie, wleciała do mieszkania pełnym galopem, zawołana przybiega natychmiast i cieszy się. Bardzo intensywnie szuka jedzenia :razz:
  14. Tak, ona spokojnie może iść do domu. Z czym ma problem, to gdy załatwia się, nie czuje od razu lecz dopiero kiedy już zacznie, czyli np z sikami biegnie na trawę dopiero w trakcie, tak samo kupa, wypada jej zanim doleci do trawnika. Ale na zewnątrz, w domu trzyma, zresztą cały czas leży. Mogłaby także iść do budy, bo ją zna i lubi, a zimą do domu.
  15. Nie wiem czy jest się z czego cieszyć, czy raczej pocieszać... Petra wychodziła dzisiaj z budy w ciągu dnia, bo zjadła jedzenie z miski postawionej z 0,5m przed budą i wypiła pół gara wody. Czyli walczy o siebie. To już coś. Dodatkowo z nowinek - wrzuciłam jej do kojca Snopika, który jest najmniejszy w całym stadzie, z nadzieją, że może do niego wyjdzie albo chociaż sobie popatrzy na to, jak pies lgnie do człowieka i jak to się psu czasem opłaca ;) Snopiczek sam wleciał do kojca, za którym się stęsnił przez te 2 dni :diabloti: i spokojnie sobie wąchał trawkę, zwiedzał. Petra poruszyła się w budzie wywołując u niego przerażenie i szok. Chyba jej się to spodobało - że wreszcie nie ona jest ofiarą - bo potem wyskoczyła z budy połową ciała, aby go odgonić (widziałam z okna, na widok człowieka ona nadal wtapia się w ścianki). Na szczęście zastrzyki zamienione na tabletki, kamień z serca, że obędzie się bez wywlekania. Szkoda, że musiała zyskać dostęp do budy. Bez niej szybciej by się oswoiła... tam zamknięta w norce zamyka się. Musimy czekać, nie ma wyjścia.
  16. 4 to max. Angel wypoczęła już chyba całkowicie. Solidnie się wyspała - sama grzecznie wędruje na swój kocyk pod stołem, decyduje kiedy (najchętniej cały czas, chyba że ręce do głaskania na horyzoncie), wystarczało tylko raz z początku pokazać jej miejsce. Cud pies). A! najważniejsze! Nabrała sił i coraz lepiej wstaje i kładzie się sama :multi: Wogóle to nieźle się już rozgościła. Przegoniła 2 razy Pamcię, nachalnie wymusza pieszczoty i uwagę (w rozkoszny sposób zresztą :loveu:), pcha się pierwsza do wszystkiego. Uznałam zatem, że spokojnie można ją zabrać na spacer i wybadać reakcje. A więc: - niebardzo potrafi chodzić na smyczy, zachowuje się jak szczeniak - boi się samochodów a nawet pustych ulic - dziwią ją ludzie, staje i ich ogląda albo kuca zlękniona - zszokował ją widok rowerzystów, nie wiedziała czy gonić czy uciekać - jeśil ludzie siedzą, to ich zaczepia sama :lol: Wnioskuję, że nie chodziła na spacery i mieszkała gdzieś na wsi i/lub w kojcu, bo lubi budę a do domu boi się i nie wchodzi, najdalej tam, gdzie śpi. Taka pocieszna w tym swoim gibaniu, zachowaniach, a do tego bardzo śmiesznie pije :lol: Wkłada do wody pół pychola razem z nosem i kłapie. Pajac nie psica :evil_lol:
  17. Ważyłam Pamcię w lecznicy - niecałe 15 kg. Mała robi się coraz śmielsza: chętnie je z ręki, biega za mną po ogródku, muska pyszczkiem po rękach i nogach na powitanie, wywija ogonem takie śmieszne kółka jakby to korba była a nie ogon :lol: Z pozycji kucącej i od dołu pozwala się delikatnie dotykać - jednak nie na tyle aby robić zastrzyk. Nie chcąc pogłębiać jej traumy i zaprzepaszczać postępów, zamienione są zastrzyki antybiotykowe na tabletki. Nadal skrajnie nieufna do obcych, nawet warczy i szczeka (ale nie ucieka w kąty, więc poczuła się pewniej). Wygodnicka - jak spanie to tylko na kołdrze lub kocu :roll: Bardzo dużo pije. Myślę, że już wypoczęła. Zaczęła samodzielnie z ciekawością zwiedzać ogródek. Może już za kilka dni spróbujemy pójść na spacer i zbadać reakcje na różne bodźce. Ambra tak, Pamcia u mnie - jak i pozostała dwójka... Wszystkich psów aktualnie 6.
  18. Może kiedy wypocznie i nabierze sił, poprawi się jej na tyle, aby mogła zacząć rehabilitację w wodzie. W międzyczasie trzeba spróbować znaleźć wyjście. Ona jest bezproblemowa. Tyle, że trzeba ją układać i podnosić, choć próbuję ją wabić jedzeniem - bardzo się stara aby wstać tylnymi łapami i przychodzi jej to z ogromnym trudem (aż piszczy z frustracji). Kiedy już stanie na nogi i trochę się rozchodzi, towarzyszy mi wszędzie po ogródku. Pomieszczeń się boi, ale pracujemy nad tym. Przespała całą noc na kocyku pod stołem w wejśćiu do domu :lol:
  19. Sunia nie wstaje i nie kładzie się sama :shake:
  20. Sytuacja wygląda tak. Petra była uwiązana w szelkach na łańcuchu w kojcu (wiem wiem, lepsze by było łóżko i poduchy, ale nie ma innej możliwości niestety niz tak jak jest). Leżała sobie na trawce, wyluzowana, spała, piła wodę itd. Niestety wieczorem zaczęło zbierać się na burzę. Zabranie jej do domu w jakikolwiek sposób nie było możliwe (ona nawet boi się zjeść rzuconą kulke karmy gdy człowiek patrzy, cała sztywnieje). Umożliwiłam jej wstęp do budy, aby rany nie zamokły, choć nie chciałam tego robić... Bo efekt jest dokładnie taki, jakiego się spodziewałam: wparowała do tej budy natychmiast i siedzi w niej do tej pory. Nawet nie wyjdzie się napić. Jednak postęp będzie, bo dzisiaj po kilku moich "odwiedzinach" zbiera kulki karmy gdy kucam przed wejściem. Nie wyobrażam sobie jednak, aby wywlekać ją stamtąd na siłę i brać do weta czy robić z nią cokolwiek. Trzeba zdecydować - pogłębiać jej traumę i kontrolować leczenie ran, czy zostawić rany samym sobie i oswajać. Z tego co zauważyłam, szwy na głowie nie rozeszły się, dalej nie wiem. Ma miskę zaraz przy wejśćiu do budy, nawet o 1 cm się do niej nie zbliżyła... Nie mam teraz czasu więcej pisać i wstawić tych fotek, później nadrobimy ;)
  21. Ada-jeje, Pamelka sie wtulała bo bardziej bała się psów i schroniska, niż ludzi... Ale dzisiaj już lepiej - rano polizała mnie po plecach :lol: Jest karmiona tylko z ręki, często i po troszku. Będą postępy. Chodzi sobie luzem gdzie chce, szuka kontaktu z człowiekiem, ale dotknąć się nie daje. Można ją już ogłaszać z zastrzeżeniem, że wymaga bardzo spokojnych warunków (żadne małe dzieci, ruchliwe napastliwe psy itd. nie do bloku bo ma traume na smycz i obrożę), do ludzi którzy będą mieli czas, ochotę i cierpliwość aby z nią pracować systematycznie i w ukierunkowany sposób. W miarę postępów zapewne te warunki staną się mniej restrykcyjne, niemniej jednak sunia ma czarujący charakter. Imię nadane przewrotnie ;) Pamcia do niej mówię :lol:
×
×
  • Create New...