-
Posts
11377 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Ulaa
-
[quote name='Bączek'] Więc teraz jak widzę, że robi stosowna minę, biorę ją na smycz i przy każdym ataku mówię nie. Czyli suka osiąga swój cel: uwaga pańci skupiona na niej :roll: Zbliżając się do niej, biorąc na smycz - udzielasz jej wsparcia w tym, co robi - "dołączasz się" i wysyłany jest przekaz: jesteśmy razem, nas jest więcej itd. Mówienie "nie" czy czegokolwiek innego jest kolejnym podkreśleniem tego i w efekcie to, co chce się wygasić, zostaje wzmocnione. W takiej sytuacji lepiej jest nie brać niczyjej strony. Krzyknąć donośnie (nie imię i żadna komenda, lecz jakieś samogłoski, krótko i szybko, np. "E!"), trzasnąć czymś lub rzucić w pobliże psa, ew. w niego - ale tak by nie zauważył, że to człowiek rzucił - ma skojarzyć sytuacje z czymś dziwnym, a nie z człowiekiem. W tym momencie pies/psy powinny na chwilę się wybić, wówczas odwracamy uwagę, np uciekamy w drugą stronę lub kucamy i cmokamy a gdy zaczynają iść w stronę, szybko wstajemy i chwalimy przyjacielskim głosem (bez dotykania psów czy nagradzania karmą, zabawą itd). W miarę czasu konflikty powinny być coraz rzadsze i mniej ostre, a podczas tych drobniejszych stado jakoś się dogra. A czy istnieje coś, co intresuje ją bardziej od kotów? :cool3: Tutaj także można przeprowadzić trening :)
-
Moge porozwieszac ogloszenia w Krakowie - jesli sa takowe. Przez weekend bede w domu wiec porobie lepsze foti moim maluchom (choc tak slicznych jak Malgos nigdy mi sie nie uda:lol:) i takze bardzo prosze o wstawienie ich na stronke. Juz zaczely same jesc, rozrabiac. Moga juz isc do domkow :)
-
Petronelka miała dzisiaj gościa :multi: Przyjechał zobaczyć ją Pan! Jak na nią - to wcale się nia bała! Nawet wzięła karmę z ręki od pana :lol: co do tej pory jeszcze się nie zdarzyło! Petrunia pokazała się od najlepszej strony - wesoła, kontaktowa, śliczna - czyli taka, jaka jest naprawdę :loveu: Chyba obydwoje przypadli sobie do gustu... bo pan wstępnie umówił się na odbiór w weekend. Cieszę się, a jednocześnie mam obawy, bo znowu trzeba będzie podać jej sedalin, zaszczepić i może to RTG uda się zrobić. Jeśli wszystko się uda (tfu tfu nie zapeszam) to Petrunia będzie miała naprawdę świetne warunki i wspaniałych właścicieli :)
-
Tak Puli. Metody szkolenia: kolczatka-szarpanie-"wyrabianie respektu".
-
A nie uważacie że przepisy i wymagania ZKwPl są bez sensu? Z tego co mi wiadomo, oni szkolą starymi metodami. O wiele bardziej wartościowe jest nowoczesne szkolenie metodami pozytywnymi... czyli prywatne "firmy" (oczywiście ważne jest dokładne poznanie metod tam stosowanych), a do założenia takiej psiej szkoły nie są potrzebne żadne zaświadczenia i certyfikaty :angryy: nawet byle jaki bałwan może założyć działalność gosp. pod nazwą "tresura psów" itp. Taki kraj.
-
Ropki ustąpiły. To chyba była reakcja na zmianę powietrza i pokarmu. Już wszystko ok. Strasznie szybko się rozwijają, z dnia na dzień coraz sprawniejsze :) Wyprowadzam się w tym tyg i nie mogę ich zabrać. Siostra w całości przejmie opiekę do czasu aż maluchy same zaczną jeść. Bardzo prosimy o wstawienie na stronkę fotek. Maluszki mają ok 4 tygodnie. Cała trójeczka: [IMG]http://images44.fotosik.pl/191/4ff57541fbdcfc4cmed.jpg[/IMG] Chłopcy: [IMG]http://images48.fotosik.pl/191/c8dab362ddb96183med.jpg[/IMG] Czesio: [IMG]http://images50.fotosik.pl/190/e4752241676f30fbmed.jpg[/IMG] Krecik: [IMG]http://images39.fotosik.pl/187/3071a94e091008f2med.jpg[/IMG] Mała Wiedźma ;) [IMG]http://images40.fotosik.pl/186/2d4bfacd188e5139med.jpg[/IMG]
-
Wygaszenie warczenia po jakimś czasie spowoduje, że zacznie atakować bez ostrzeżenia. Paradoksalnie - lepiej wzmacniać w psie warczenie i maksymalnie przedłużać, tak by odwlec moment ataku. Jeszcze ważne co ma na celu to warczenie (jak wygląda). Takie psy ludzie chcą na wieś, do kojców... Rozwiązanie w sumie najprostsze, chyba że uda się znaleźć kogoś, kto będzie miał czas i ochotę pracować z nią... "Moja" Petra też stanęła w martwym punkcie. Za dużo wyjeżdżam, nieregularna praca z nią :shake:
-
Petronelka przytyła w końcu :) Zasługa w tym naszych sąsiadów, którzy zajmowali się nią, kiedy byłam na praktykach w górach (tydzień - dodam w gospodarstwie pańciów Dorki, poprzedniej tymczaski). Cały czas też biegała sobie luzem, super stróżuje i przestała być bezsensownie hałaśliwa. Miała też cieczkę, więc sterylka musi się odwlec. Gdy wróciliśmy (bez Snopiczka [*] :placz: ) bardzo ucieszyła się z Megi :) Ciągle zaprasza ją do zabawy, wylizuje mordkę i oczka. Megi tego potrzebuje, bo mocno przeżyła odejście Maluszka... Petra pociesza ją, jakby wiedziała... Wczoraj Megi zaczęła nawet wyskakiwac jej na grzbiet, Petra pozwala. Odwiedziła nas rodzina ze swoją małą strachliwą sunią z Palucha. Petra ignoruje ją. Z całą stanowczością stwierdzam, że ona jest idealna do innych psów - nie boi się i super układa sobie relacje. To człowiek ją skrzywdził najbardziej. Nadal nie podchodzi na odległość większą niż metr (sukces 1?!), chyba że do jedzenia, podczas karmienia trzymam jej głowę pozwala na to (sukces 2?!). Pan nie odzywa się, a od wtorku nie będzie mnie całymi dniami... A po następnych kilku dniach - wcale. Wyprowadzam się. Socjalizacja Petry utknie, choć mama też całkiem nieźle się z nią zaprzyjaźniła, o ile można użyc tego słowa w przypadku tak zalęknionego psa. Aha, noga krzywa nadal, po ranach nie ma śladu, a ucho stało się ruchliwe i mooooże kieeedyś stanie nawet :) (cud? uszko jednak się przyjęło, a miało być "szmatką").
-
Ja również podziwiam Twój upór i zacięcie! Niestety duże suki jeśli walczą, to "na śmierć i życie", samce poburzą poburzą powalczą i spokój... Baby nieraz jak się znienawidzą to na już na zawsze i jeśli np na spacerze czy przy właścicielu będzie ok, to gdy zostają same i tak spuszczają sobie wp... Masz możliwośc poogłaszać ją na terenach podmiejskich? Może ktoś by wziął na podwórko na stróża, robi mała wrażenie :)
-
Snopiczek miał straszny wypadek... To się zdarzyło w ostatni dzień naszego pobytu w górach... Snopik wymknął się z domu, nie wiadomo co mu strzeliło do główki... Nigdy tego nie robił... Wybiegł na drogę, gdzie normalnie jeździ kilka aut dziennie... Uderzenie było tak silne, że coś wypadło ze Snopika i leżało na drodze w plamie krwi :placz: On był cały pogruchotany, miał zmiażdżony pyszczek, wylewy wewnętrzne bo brzuszek cały napęczniały, czerwono siny, z noska krew, wszędzie krew, nawet nie wiedziałam że Synek ma tyle krwi w sobie że jego malutkie ciałko może być potem tak ciężkie że on był przytomny kiedy przyjechał wiejski wet i dał mu potworny zastrzyk w samo serduszko a Synek nie zasnął spokojnie tylko męczył się i męczył a my starałyśmy się nie wyć żeby nie umierał w jeszcze większym strachu boże on był przytomny!!!!! tyle niedopatrzeń tyle błędów potem kopałyśmy mu z Aśką (Ruth) grób w twardej ziemi glina kamienie..... rękami.... Megi go pożegnała, była w szoku... Do tej pory niebardzo może się odnaleźć... przepraszam za chaos, łzy zalewają mi oczy
-
Trzy maluszki które zabrałam z gospodarstwa karmione są butelką i bardzo dobrze się rozwijają, poza tym że ropieją im oczka. Nie wiem co może być tego przyczyną. Jednego dnia ropieją, tak, że mają posklejane oczka, innego dnia oczka są normalne. Co może być przyczyną? Kotki sa śliczne: - koteczka (jedyna babka) czarna, z okrągłą "persią" główką, bardzo zdecydowany charakterek, niesamowicie kontaktowa, wyłazi z koszyka i próbuje gonić za ludźmi i psami :) - kocurek biały z pręgowanymi łatkami - był drobniutki i słaby, już nabiera sił i je 2x tyle co pozostałe, prowokuje zabawy, żywy - kocurek czarno-biały "płaszczyk", był największy i najdzikszy, taki agresorek, otwierał pyszczek i prychał taaaaaki groooooźny tygrys. Teraz się oswoił i jest najspokojniejszy. Czy maluszki mogą liczyć na fotki na stronie? Mają naprawdę fajne charakterki, bardzo wyraziste. Były dzikie, a teraz nadają się do domu z psami bo Megi i Sonia im matkują (dzięki czemu lizanie brzuszków mamy z głowy ;)). Małgosiu bardzo bardzo przyktro mi z powodu Feliksa :-( [*]. Straszny jest ten rok... Za TM zrobiło się tłoczno :placz:
-
W sumie dla Petry to już bez znaczenia... Po prostu człowiek = potwór. A wczoraj role się odwróciły i Petra zrobiła krzywdę mamie :evil_lol: Ściągnęła jej 4 kanapki ze stołu w ogródku, dosłownie w moment gdy mama się odwróciła :D Bo Petra już normalnie sobie chodzi luzem wszędzie :multi: nawet jest ciekawa co ludzie robią i obserwuje :loveu:
-
Nie wiem co napisać... :-(:-(:-( Strasznie to smutne, choć Gucio odszedł jako szczęśliwy i kochany pies, pewnie tak jak nigdy wcześniej w życiu... Gdyby nie Ty Kasiu, już dawno by go nie było, a koniec wyglądałby całkiem inaczej i nikt by pewnie tego nie zauważył... A teraz ma na kogo czekać za TM... Abrunia napewno już się nim Tam zajęła... Śpij Maluszku [*]
-
Biedactwo, boi się jak Petra też z Olkusza... Z początku także na widok człowieka była histeria a nawet agresja ze strachu, martwiłam się czy to nie skończy się wysłaniem dzikola za TM, a teraz podchodzi do ręki :multi::cool3: (o jej postępach tutaj http://www.dogomania.pl/forum/f1160/rozszarpana-piekna-onka-zolkusza-zdrowieje-chce-znowu-zaufac-ludziom-142130/ (nie ma dużo czytania ;) zapraszam). Dużo systematycznej pracy, spokooju i cierpliwości, a Tosia napewno zaufa!
-
Kolejne dobre wieści :) Wczoraj wieczorem zabierając Angel na spacer otworzyłam kojec i Petra wyskoczyła z rozpędu za Angel, po czym stanęła przed bramką kojca jak wryta, zszokowana, że "coś" się zmieniło ;) Spojrzała na mnie, na kojec, na przestrzeń... pierwszy odruch - uciekać do kojca - lecz widząc, że jest ok i nic złego się nie dzieje, rozpoczęła eksplorację terenu. Zostawiłam ją w spokoju i poszłam z dobermankami na spacer. Potem kolacja - Petra stała pod drzwiami domu!!! Czując zapach jedzenia i widząc, że inne psy jedzą. Oczywiście drzwi zamknięte, żeby nie doszło do zęboczynów ;) ale przez szyby wszystko widziała. Wyszłam z michą, Petra zwiała. Nie szłam za nią, tylko rozrzucałam karmę. Podeszła :multi: Karmiłam ją prawie pod wejściem do domu, na chodniku. W dodatku nadjechał sąsiad i przyglądał się, gadał coś - tyle wrażeń, ale Petrunia dzielnie zjadła wszystko, choć drżała i rozglądała się, co chwila odrywając się od jedzenia sprawdzała czy droga do bezpiecznego znanego kojca jest wolna. Będzie z niej fajny pies, tylko właściciel musi pracować spokojnie i systematycznie. Nie ma w sobie nieprzewidywalności, mimo lęku zachowuje się typowo, ma normalne odruchy. Najbardziej martwią mnie jej te tylne łapki, zwłaszcza prawa :shake: Ustawia ją potwornie nienaturalnie, przypuszczam też, że boli. Nie można tego tak zostawić, właściciel musi wiedzieć na czym stoi, jeśli to dysplazja to specjalna opieka przez całe życie...
-
Ast i Leonbergerka w jednym kojcu w gnoju-> MAJĄ DOMY!!!
Ulaa replied to hanek's topic in Już w nowym domu
Dorka Ty pulpecie :D Chyba już wkrótce Cię wymiziam :lol: -
Mona w typie ast. Mistrzyni agility za TM.
Ulaa replied to kuba123's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Przykre te decyzje, ale konieczne. Bandyciak także był nieobliczalny, kilka razy zmieniał dom i wszędzie atakował... Nie wolno więcej dopuścić do takich sytuacji, wiemy o tym dobrze, choć wolałoby się uśpić 10 osób zamiast 1 psa :-( Mona [*] widziałam Cię tylko raz... widać było - ten świat był dla Ciebie zbyt trudny... źle Ci tu było... :-( Teraz masz już spokój [*]