Jump to content
Dogomania

Ulaa

Members
  • Posts

    11377
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Ulaa

  1. To nie do wiary jaką kreskę na psychice robi psom sylwester :angryy: potem trzeba nieraz lat, żeby to odkręcać. Moja Abra ma shizy właśnie z tego jedynego powodu - wystrzały. Nic więcej jej nie ruszy.
  2. Domek nie dzwoni :mad: Tzn wczoraj po 22:00 zadzwonił jakiś facet z podobnym głosem, pytał o jakiegoś pieska, ale obudził mnie i zdenerwowałam się i powiedziałam, że o tej porze się nie dzwoni z ogłoszeń. Więc nie wiem kto to był i po co. W każdym razie dzisiaj zadzwoniła dośc fajna osoba z Poznania. Wypatrzyła sunię na stronce i chciałaby ją zaadoptować partycypując w kosztach dowozu. Spytam właścicieli suni, czy mogliby też coś dorzucić, gdyby domek doszedł do skutku. Co o tym myślicie?
  3. Ok, po prostu zapomniałam, po co te nerwy :shake:
  4. [quote name='hanek']Dobrze, będzie "ee". A jeżeli się uzależnił to jak mogę mu pomóc?[/quote] uniezależnić, "odstawić od cycka" :razz: ale aż się boję pisać Ci jak..... :roll::evil_lol:
  5. [quote name='Ada-jeje']Rozmawialysmy o niej jak ostnio bylysmy na adopcji z Ramzesem, chodzi o astke Peki.[/quote] niestety nie kojarzę. widziałam ją? u kogo jest?
  6. Dzwonił pan Skutera, zrobił termin na kastrację w poniedziałek. A ten chory psychiczne sąsiad rzeczywiście już zadzwonił na policję, że jest agresywny pies :roll:
  7. [quote name='Ada-jeje']No to jak przekonac sie czy Aza wejdzie do budy ktora stoi u ciebie, ja tez nie chce trzymac Azy juz dluzej wystarzcy ze Megi jest u mnie od czerwca ubieglego roku. Nie uwazasz ze cos jest nie tak, skoro tyle psow idzie do adopcji a te ktore sa u mnie na DT czekaja ciagle na adopcje.[/quote] Myślałam, że obydwie są już zamówione
  8. Hanek po pierwsze nie "nie wolno" tylko "ee" (wiesz). Nie dyskutujemy z psem :cool3: A po drugie... to czy on aby nie jest od Ciebie trochę uzależniony? :razz: Tak, że czuje się odpowiedzialny za kontrolowanie otoczenia w Twojej obecności?
  9. [B][SIZE=3][COLOR=Magenta]Witamy na dogo!!![/COLOR][/SIZE][/B] :multi: Prosimy o dokładną relację z pierwszych dni. I dlaczego nocka była nieprzespana? Nie wierzę, że słodziak coś zwojował :no-no-no: Fotki są świetne, Brutusek ma własną stronkę :loveu: wpisałam się do księgi gości :cool3:
  10. [quote name='Ada-jeje']Szkoda ze jest tylko moj nr. podany, bo ja wracam dopiero w piatek i wtedy znow wlacze komorke. Ulka a co z sunia preguska czy dostalas meila z fotka? Prosilam cie o wstawienie jej na naszej stronce, mialam telefon z pytaniem o astka znow z Chorzowa od kolezanki ktora widziala Ramzesa. Powiedzialam ze skontaktuje sie po powrocie tak ze jest szansa dla jeszcze jednego asta ale ja bede nalegac na astke.[/quote] Jaka znowu pręguska? :-o
  11. Oni mają swoją budę. Nawet nie chcieli tej, bo za mała i chcieli kupić nową, jeśli Sorbon nie zaakceptowałby starej. Kiedy pojedziemy na zapoznanie Sorbona z terenem, sprawdzimy czy obecna buda jest dobra dla niego. Aza też chyba powinna poznać budę przed adopcją. Bo jesli się okaże, że do niej nie wejdzie, to wtedy klapa.
  12. Kochany Koruś :loveu: Trzymamy :thumbs::thumbs::thumbs:
  13. E tam babcia :roll: Normalna pani w średnim wieku, całkiem sprawna i nie widać, żeby coś jej było. Napewno poradzi sobie fizycznie z Koreczkiem, zapewniała też, że ruchu także mu nie braknie :p
  14. a takie znalazłam ze "zlotu czarownic" :evil_lol::evil_lol::evil_lol: [SIZE=1](ja po prawej, z Abrunią, a te 2 młode to koleżanka siostry[/SIZE][SIZE=1] i siostra:roll:[/SIZE][SIZE=1]) [IMG]http://img216.imageshack.us/img216/5734/86685029gw2.jpg[/IMG] [/SIZE]
  15. Już po wizycie. Ale numer :lol: Państwo okazalo się rodzicami mojego kolegi! Psiarska rodzinka :multi: Teraz mogę już napisać co nieco. Chcą adoprować dla swojej teściowej, której zmarł mąż i mieszka sama w wielkim domu z wielkim ogrodem, na uboczu. W tej chwili ma suczkę, która umiera na raka. Ma przed sobą ok 2 tyg życia. Gdy zacznie się męczyć już bardzo, zostanie poddana eutanazji... Jest to takzę przygarnięta suczka ONka, gdy ją znaleźli była już stara, miała białe oczy. Nie wiadomo ile ma teraz lat, ale napewno dużo. Cała rodzina leczy zwierzaki u "naszej" wetki - p. Lucynki. Sorbon ją zna - większość życia także był u niej leczony. Tak więc jest czas, by pani teściowa poodwiedzała Sorbona, nakarmiła go parę razy, wyprowadziła na spacer - bo taką opcję im zaproponowałam. Oczywiście nie ma żadnych przeszkód. Sorbon miał mieszkać w domu, jak obecna psinka, jednak powiedziałam, że jemu to raczej nie służy. W takim razie będzie miał do wyboru piwnicę albo budę. Przy czym państwo wyraźnie mają niechęć do psa w budzie (jak ja na początku), no ale w ostateczności "kupią mu jakąś porządną" :lol:, bo ta co jest na ogródku podobno nie spełniała zachcianki żadnego psa, choć jest duża i ocieplana (no ale one były uczone mieszkać w domu). Zobaczymy, najwyżej Sorbon dostałby swoją obecną budę, przynajmniej do czasu kupienia większej. A teraz kilka słów o samym zapoznaniu. Pomijając nasze obópólne zdziwienie i radość z faktu, że się znamy - niesamowitą niespodziankę zrobił nam Sorbon :loveu: Pan (tak samo wysoki i wąsaty jak były przewodnik :razz:) podeszedl do kojca i od razu zaczął gadać do Sorbona i chciał rękę wsadzić, a ja niemal z krzykiem "proszę tego nie robić", więc pan zrezygnował. Ale gdy wyprowadziłam Sorbona z kojca na smyczy, przywotał się z nim bez cienia strachu, serdecznie. A Sorbon go olał! I to bez lękliwego strzelania oczami, czy miny złości, po prostu obojętnie! Potem były już tylko smakołyki, mizianki. Sorbon oczywiście wolał panią niż pana :roll: Ale do pana też ok. Porozmawialiśmy trochę na temat charakteru Sorbona. WSZYSTKO opowiedziałam. Nie przeraziło ich to. Mieli w swoim życiu mnóstwo przybłęd (jak wiadomo z różnymi "odchyłami") a co się okazało - pan także miał psa z policji i to "odrzuta" o ile dobrze zrozumiałam. Tak byli Sorbonem zachwyceni, że myśleli nawet o tym by wziąć go dla siebie. Mają 3 suczki (2 ONki mixy znajdy i pudelka). I niestety koty. Więc odpadło. Ale jedna z suczek także ma dysplazję i to bardzo ciężką, nie chodzi na spacery. Więc wiedzą jak postępować z psiakiem z tym schorzeniem. Dla mnie ta wizyta była jak sen. Jednocześnie wymarzony, a jednocześnie koszmar :-( Bo to oznacza, że Sorbon ma szansę na dom i musze go oddać... A wiecie co on zrobił? Pan miał go na smyczy i chciał "zabrać na spacer" tzn przejśc się pod bramkę i spoworotem. A Sorbon nie poszedł dalej niż kilka kroków! Zaparł się i patrzył na mnie i ciągnął do mnie! Mimo, że pan miał w ręce smaczek... A jak pan mówił "do nogi" to Sorbon pięknie się ustawiał, ale do mojej... Mam wyrzuty sumienia, że on poczuje się znowu zdradzony :placz:Choć wiem, że miałby cudownie, byłby miziany tak jak u mnie i miałby lepiej nawet, bo byłby jedyny i miałby wszystko dla siebie. Ale ten jego wzrok jak pan chciał z nim iść... Przerażony i pytający... A to było na żarty... Koniecznie musi się z nim pani teściowa porządnie zaprzyjaźnić, pewnie też pojedziemy parę razy na wizytę, żeby poznał miejsce... Mój kochany Sorbonek. Ale cieszę się, że szedłby akurat do tej rodziny - którą znam, i o której mam jak najlepsze zdanie. To chyba cud.
  16. :wallbash: tam jest podany nr do Ady-jeje, a Ada-jeje jest teraz w Niemcach
  17. Tak, powiedziałam wszystko o Sorbonka zdrówku oraz charakterku. Pani się nie zraziła.
  18. Sorbonka ogłoszenie ukazało się w Przełomie, z fotką. Treśc taka: [FONT=Arial][SIZE=2][B]Owczarek Niemiecki - 8,5 letni. Był psem policyjnym, a następnie pracował w firmie ochroniarskiej kopalni. Jest idealnie wyszkolony, jednak z powodu wieku przechodzi na "psią emeryturę". Szuka spokojnego domu, gdzie będzie mógł odpocząć po latach spędzonych w służbie człowiekowi. Wesoły i pogodny, jednak ma problemy ze stawami i wymaga bardzo dobrego żywienia. Jest rasowy - sprowadzony z Czech. Zawsze regularnie szczepiony i odrobaczany (ma książeczkę zdrowia). Przyjazny do suczek oraz spokojnych psów, wykastrowany. Nadaje się do stróżowania. Do oddania tylko osobie znającej psychikę psów, najlepiej kobiecie, ponieważ pies ma uraz do mężczyzn - był przez nich źle traktowany i może reagowac agresywnie. Tel. 0 510 - 846 - 660 [/B][/SIZE][/FONT]Było od rana już wiele telefonów na to ogłoszenie. Ze wszystkich sensowny wydał mi się jeden. Okazało się, że pani dzwoniła już kiedyś, ale Sorbon był wtedy nieaktualny. Nie piszę na razie nic, żeby nie zapeszyć, ale dzisiaj po południu będzie wizyta. Prosimy o kciuki - z całych sił!
  19. Abi ma w Przelomie ogłoszenie z fotką! :multi: Hanek widziała dzisiaj :p
  20. a ja o kotkach z huty :razz:
  21. Suni ogloszenie zaginięcia jest na stronce, ale wątpie, by coś pomogło... :shake: Biedna sunia.
  22. [quote name='sugarr']Wiedziałam, że coś tu o niej będzie! :cool3: Ja nie chciałam zostawić Brutusa, a Ula świnki. Tak się zastanawiałam, czy nie poprosisz o nią na wymianę za psa :diabloti:[/quote] Hehe, gryzłam się w język, żeby tego nie zrobić. Ale jeśli kiedyś świnka będzie szukać nowego domku to..... :saint1: A Brutusek już wcześniej był w nowym domku! Na tapecie w komputerze :loveu::evil_lol:
  23. [quote name='Tengusia']Slicznosci i te uszka ma swietne :loveu:[/quote] No właśnie tak się zawsze zastanawiałam, czyje ona ma te uszka ;)
  24. Bardzo! Korek przebuszował całe mieszkanie, wszystkie kąty, a najbardziej kuchnię :cool3: Pani była bardzo zadowolona z adopcji cieszyła się, że bedzie mieć do kogo mówić, kim się zajmować, że bedzie mieć powód by wyjść z domu. Koreczkowi napewno niczego nie braknie, także miłości. Oby tylko nie wyskoczył z czymś dziwnym, tfu tfu. Przy okazji Lintie objawiła się jako prawdziwy fachowiec od adopcji :cool3: A mgła to był rzeczywiście horror.... W życiu czegoś takeigo nie widziałam :crazyeye: Dojechalam spoko, potem już nie było.
  25. Brutusik ma teraz tak wspaniałą rodzinkę, że ten wypadek który go spotkał był "szczęściem w nieszczęściu", bo inaczej nigdy nie zamieszkałby w tak kochanym domku :loveu: W oczekiwaniu aż domek się zaloguje, opowiem troszkę :p Do mieszkanka Brutusika jedzie się wieelką windą, także nawet psiak z klaustrofobicznym odruchem wejdzie do niej chętnie :evil_lol: Po owarciu drzwi "nowa mamusia" Brutusika zawołała "to jest nasz piesek!", co było wspaniałe, a w pokoju czekały już na niego piękne nowe miseczki na stojaku, aby nie musiał się schylać i smakołyki. Brutus oczywiście cały czas chodził i przytulał się do każdego po trochu, a kiedy odkrył ciacha na ławie, chciał wynieść je z całą ławą :evil_lol: aż trzeba było podnieść. Brutus dostał także cudny mięciutki materacyk, na który na początku bał się wejść, ale potem leżał razem z panem :p Zapoznał się także z kotkiem Lolkiem - całkiem nieźle, jak na pierwszy raz :) Brutusik mądry piesek. Ale naaajkochańsza z tego wszystkiego była malutka rozetkowa świnka morska :loveu::loveu::loveu: która lizała po palcach i przytulała się rozkosznie popiskując. Ogólnie cała rodzina Brutuska jest bardzo sympatyczna i psiaczek napewno będzie się tak świetnie czuł. Bardzo się cieszymy, że tak wspaniale trafił :multi: Dla takich chwil jak wczoraj, warto robić wszystko. Szkoda, że nie mieliśmy kamery :evil_lol: Adopcje z Animal Planet wysiadają :eviltong: Aaa.. no i Brutusek będzie miał zdrową łapkę. Obiecał biegać przy rowerze z nową rodzinką, a na razie będzie się rehabilitował z panem, który także miał "złom w łapce". Teraz ten "złom" leży na szafce na pamiątkę. Ciekawe czy "złom" Brutusa będzie mógł dołączyć ;) [B]Wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób pomogli Brutuskowi, a także wszystkim, którzy mu kibicowali - dziękujemy!!![/B]
×
×
  • Create New...